Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Mój Blog (201)

środa, 10 grudnia 2008 16:57

Graczyk tylko dla GW

Napisane przez Administrator

"Maciej Sandecki: Pamięta pan pierwsze przesłuchanie Lecha Wałęsy 19 grudnia 1970 roku?

Edward Graczyk: Po Grudniu '70 delegowano mnie z Olsztyna do Gdańska na przesłuchania robotników. Wałęsę wskazano jako robotnika, który ma posłuch wśród załogi. Chcieliśmy go wykorzystać, by po Grudniu uspokoił nastroje w stoczni. Przełożeni kazali nam nakłaniać do tego takich robotników jak Wałęsa. Grozili, że jak my nie uspokoimy nastrojów, to wejdą Sowieci. Statki radzieckie już stały gotowe na redzie. I całe przesłuchanie Wałęsy do tego się sprowadzało - mówiłem mu, że trzeba uspokoić nastroje, że mogą wejść Rosjanie, że może być znowu rozlew krwi. Wałęsa obiecał, że będzie te nastroje w stoczni uspokajał.

wtorek, 09 grudnia 2008 09:16

Egoizm, małostkowość, prywata

Redaktor: Krzysztof Wyszkowski

Lech Wałęsa, Donald Tusk, Władysław Bartoszewski, Radosław Sikorski, Władysław Frasyniuk i w ogóle wszyscy od lat żalą się, że symbolem zwycięstwa ludzkości nad komunizmem jest, wbrew prawdzie historycznej, obalenie muru berlińskiego, a nie Solidarność. Wszyscy domagają się, żeby świat uznał, iż to właśnie Solidarność, czyli największy ruch społeczny w dziejach, bez użycia przemocy, a więc swoją siłą moralną, rozbił sowiecki totalitaryzm i światowy mit komunizmu.

Bernard Kouchner: Ruch "Solidarności" przygotowywał grunt dla dzisiejszej rozszerzonej Europy, choć wówczas wcale nie byliśmy tego świadomi. Rola, jaką odegrał w tym dziele Lech Wałęsa i jego przyjaciele - Michnik, Geremek, Kuroń, wszyscy, którzy odważyli się walczyć z reżimem komunistycznym - jest nie do przecenienia. Wówczas zmienić Polskę oznaczało zmienić Europę. Ta pokojowa rewolucja zmieniła Europę. I to dzięki nim mamy dziś Europę 27 państw. (Gazeta Wyborcza, 2008-12-07, Jarosław Kurski, Niech pan napisze: kocham "Solidarność")

niedziela, 07 grudnia 2008 15:54

Powiew bolszewii

Redaktor: Krzysztof Wyszkowski

„To jest święto nie tylko Lecha Wałęsy, ale też całej Polski" - powiedział podczas obchodów 25. rocznicy przyznania Lechowi Wałęsie Pokojowej Nagrody Nobla marszałek Senatu Bogdan Borusewicz.

Ale marszałek nie zaprotestował, gdy prof. Władysław Bartoszewski powiedział coś zupełnie innego: "Myślę, że na tej sali są tylko przyjaciele, inni pozostali poza salą - i dobrze tak".

Żaden z uczestników konferencji nie zaprotestował, gdy minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski mówił: „Panie Lechu, pan się nie przejmuje tym, co niektóre karły moralne w tej chwili wygadują. Oni są dzisiaj odważni w gębie, a pan był odważny wtedy, gdy to było trudne - 30 lat temu."

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz (który już wcześniej obrażał radnych Pis - „dużo się nauczyli od Goebbelsa") mówił, że to właśnie uczestnicy konferencji utworzyli Solidarność i najlepiej reprezentują patriotyczne wartości.

Miasto Gdańsk wydało na organizację konferencji bardzo dużo pieniędzy. To nie były prywatne pieniądze Adamowicza czy Wałęsy. Te pieniądze wzięto z kasy miasta, do której wpłaca również np. Anna Walentynowicz czy Joanna i Andrzej Gwiazdowie. Za te pieniądze wyklucza się tych ludzi z zasług dla Solidarności i Polski, znieważa i poniża.

Wymazywanie prawdy z prezentacji historycznych nie wytwarza dobra publicznego. Okalecza świadomość społeczną, pomniejsza dobro wspólne, odsuwa młodzież od patriotyzmu, utrudnia szacunek do ojczyzny. Eliminując bohaterów z uroczystości publicznych (konferencję współfinansowała również kasa państwowa) organizatorzy konferencji posunęli się daleko w stronę metod sprzed 1989 r.: - Na zdjęciu widać „niewłaściwego" człowieka? Wycinamy go i na tym zdjęciu pozostają tylko przyjaciele, inni pozostali poza historią - i dobrze tak.

Kogo się wywyższa - króla Arabii Saudyjskiej, który otrzymał przyznaną po raz pierwszy Nagrodę Lecha Wałęsy. Widziałem w telewizji, że na galowe przyjęcie zaproszono np. gen. Czempińskiego i Małgorzatę Niezabitowską. Rzeczywiście odpowiednie towarzystwo do czczenia Lecha Wałęsy. Dużo gorsze dla przypomnienia, za co Solidarność otrzymała nagrodę Nobla.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Radosław Sikorski dla The Spectator po obaleniu rządu Olszewskiego (za blogiem Michała Rachonia): "Po upadku Jaruzelskiego WSI rozpoczęły poszukiwania za nowym patronem. Równolegle Lech Wałęsa, nowo wybrany prezydent Polski, rozpoczął rozglądać się za nową silną bazą. Obecnie Wałęsa odsunął od siebie większość swoich byłych kolegów - najpierw starych dysydentów, następnie nową Prawicę, która pomogła mu zdobyć fotel prezydenta. Ujrzał on, że parlament jest słaby, a administracja państwowa nieudolna. Zobaczył wreszcie skłóconych polityków i powstającą drobną burżuazję. Nikt według niego nie przedstawia realnej siły, za wyjątkiem starej gwardii. Zamiast prób budowania nowej zgody, Wałęsa wszedł na łatwiejszą drogę. Uważał, że ci ludzie mogliby mu pomóc w utrzymaniu władzy, dostarczając mu informacje o ministrach i o potencjalnych przeciwnikach. Dlatego wolał nie naruszać ich struktur. Nie ma w tym wielkiej tajemnicy, wszystko było zbyt oczywiste. Nawet dla mnie, obserwatora z bliska, wydawało się to nie do uwierzenia. (...) Określiłem go wtedy [w wypowiedzi dla The Spectator] jako człowieka "nieokrzesanego, nieobliczalnego, nieodpowiedzialnego, pustego w wypowiedziach, o zapędach dyktatorskich, skłonnego do manipulacji". Jednakże człowieka, którego po oswojeniu instytucyjnym uda się opracować jasny program i przystąpi do jego realizacji z właściwym mu uporem. Ale posiadanie moralnego autorytetu Prezydenta to dla niego za mało. Będąc w głębi duszy chłopem, Wałęsa chce fizycznego sprawowania władzy, chce wydawać dekrety, rządzić ludźmi, wyznaczać i obalać premierów według własnego upodobania. Zamiast czynić wysiłki w kierunku opracowania jasnego programu, Wałęsa dąży do uzyskania władzy dla samego siebie. Nikt lepiej nie rozumie tego, aniżeli komuniści i nikt nie jest lepiej od nich przygotowany do udzielania mu pomocy. (...) Wałęsa został pozbawiony swojej prywatnej sieci szpiegowskiej [WSI] iwściekł się. /.../ Teraz prezydent Wałęsa mianował na stanowisko premiera 32-letniego rolnika, lidera partii chłopskiej - Waldemara Pawlaka. Pawlak - przywódca b. ZSL, lojalnego w stosunku do partii komunistycznej w b. marionetkowym parlamencie. W czasie obrad "okrągłego stołu", które przyczyniły się do obalenia starego reżimu, siedział on po  stronie komunistów. Nareszcie Wałęsa ma obok siebie człowieka, z którym dobrze się czuje, premiera pochodzącego z obozu komunistycznego, który będzie miał swobodę doboru ludzi mu odpowiadających. Tak zakończyła się nasza walka."


piątek, 05 grudnia 2008 08:33

Tusk - mniejsze zło

Napisane przez Administrator

"Czyli korci pana, by wrócić do bieżącej polityki?

Tak daleko nie odszedłem, a na stanowiska się nie pcham. Może wróciłbym jeszcze bliżej, gdybym widział, że jest realna szansa, żeby zbudować coś trwałego. I po drugie: gdybym widział, że jest realna szansa na zwycięstwo. Poza tym, ja mogę być tylko pierwszy albo wcale nie brać udziału. Taki mam charakter. Nic na to nie poradzę, inaczej nie potrafię.

No to faktycznie byłby problem z tym powrotem do polityki.

Dlatego nie jestem w strukturach, nie zajmuję stanowisk. Albo coś robię do końca albo nic. A na razie to obserwuję i mówię, co mi się podoba, a co nie.

Rząd Donalda Tuska się panu podoba?

Poparłem Platformę i Tuska mówiąc, że wybieram mniejsze zło. Przeprosiłem go potem za te słowa, ale taka była prawda. Tak się ułożyła scena polityczna, że trzeba było wybierać z tego, co jest."

Fragment wywiadu: "Wałęsa: stałem się nieśmiertelny" -http://wiadomosci.onet.pl/1520847,2677,1,1,walesa_stalem_sie_niesmiertelny,kioskart.html

 

czwartek, 04 grudnia 2008 20:43

Kwadrans po ósmej - tekst

Napisane przez Administrator

3.12.08 - BOGUSŁAW NIZIEŃSKI, ARKADIUSZ RYBICKI, KRZYSZTOF WYSZKOWSKI JUSTYNA DOBROSZ-ORACZ „Kwadrans po ósmej", witam Państwa i witam naszych gości. Są nimi dziś w studiu w Warszawie były Rzecznik Interesu Publicznego Bogusław Nizieński i poseł Arkadiusz Rybicki, Platforma Obywatelska, a w studiu w Gdańsku Krzysztof Wyszkowski, były działacz Wolnych Związków Zawodowych.

 

środa, 03 grudnia 2008 10:18

Czytajcie Kołakowską

Napisane przez Administrator

Już choćby dlatego, że Agnieszka Kołakowska, prywatnie córka sławnego filozofa, jest z pewnością najtęższym, obok Jadwigi Staniszkis i Barbary Fedyszak-Radziejowskiej, kobiecym umysłem analizującym nasze życie publiczne, należy poznawać jej przemyślenia.

wtorek, 02 grudnia 2008 16:58

Ale wkoło jest wesoło

Napisane przez Administrator
Kol. Stary użalił się dzisiaj nad losem Lecha Wałęsy, opluwanego przez upodlonych ludzi niemal w przeddzień hucznej imprezy (ręce wiwat!) z okazji nagrody Nobla. No bo jak to? Gościu obalił komunizm, a tu różni tacy się czepiają, opluskwiają i tym samym podlą się do imentu. W tym bezprzykładnym ataku na ikonę, mit i symbol* są jednak aspekty humorystyczne, co zauważa Autor pisząc w komentarzu do koleżanki maia14:

Najweselsze, że próbują nam wmawiać, że się komuna własnymi obaliła rękami. Zabijają swoją tezę.

Fakt. Też się śmieję jak norka. Śmieję się cały szczęśliwy z faktu, że to Lech Wałęsa obalił komunę, a nie ona sama.

Śmieję się zawsze i niezmiennie głośno, gdy widzę obalonego w proch i w pył Jaruzelskiego, Kiszczaka, Kwaśniewskiego, Urbana, Millera, Oleksego itd. itp.

Do skrętu kiszek ze śmiechu doprowadza mnie lektura listy najbogatszych Polaków, na której widzę wielu słusznie obalonych bolszewików i ich kapusiów. Mają, gnojki, za swoje. Muszą teraz odbywać pokutę w znienawidzonej przez siebie i wyklinanej naparteitagach roli kapitalistów, wyzyskiwaczy i milionerów. Dobrze im tak.

Gdy widzę na mieście byłego SB-ka, negatywnie zweryfikowanego, jak męczy się w roli szychy w pewnej słynnej firmie produkującej słynne garnki - nie mogę oprzeć się nikczemnej satysfakcji i myśli, że "dobrze mu tak". Nawet wybaczam mu to, że okradł mnie podczas rewizji w moim domu.

Nie mogę się również oprzeć uczuciu niskiej, zupełnie niechrześcijańskiej mściwości, gdy widzę, jak cierpi inny ubek, kolega z pokoju tego wyżej wymienionego, gdy zatroskany wkracza do banku, którego jest dyrektorem. I cierpi tak od 1989 roku. Co za rozkosz widzieć taka karę.

I to wygnanie, ten ostracyzm - zasłużyli nań po tysiąckroć. Na wypędzenie z miasta do tych pałacyków ukrytych za wysokimi płotami, skąd muszą dojeżdżać po kilkanaście i więcej kilometrów, cierpiąc katusze w ohydnych, gnijących kapitalistycznych mercedesach, lexusach i jaguarach, bo brak służbowej wołgi to kara okrutna, ale sprawiedliwa.

Ci, co ich obalili pod przewodem Lecha Wałęsy, mają raj. Mogą dotrzeć do pracy na piechotę, co sprawia, że są zdrowsi od przeklętych, spasłych komuchów. A gdy czują się gorzej, co przecież może się zdarzyć - mają wręcz pod nosem przystanki komunikacji miejskiej. I żadnych zmartwień z powodu ubezpieczenia auta, cen paliwa, problemów z zaparkowaniem. Szczęściarze.

Mimo to jednak - jak to w Polsce - zawsze znajdą się tacy malkontenci, których nie satysfakcjonuje klęska i poniżenie obalonej komuny. I mimo tego, iż są beneficjentami zwycięstwa nad przebrzydłym totalitaryzmem - narzekają, marudzą, domagają się jakiejś "prawdy". Np. taka Anna Walentynowicz. Może przecież czytać spokojnie paszkwile na Lecha Wałęsę i nikt jej za to nie aresztuje. Może mówić i pisać, co chce. O to jej chodziło przecież, prawda?

Freeman  http://zezem.salon24.pl/104787,index.html 

wtorek, 02 grudnia 2008 11:07

Łysiak - Lustracjada

Napisane przez dokument
Trzecia Rzeczpospolita, której kres głosi duet bliźniaków, miała wiele karnawałów i karuzel politycznych (choćby liczne afery, skandale i cykliczne wybory parlamentarne oraz prezydenckie), lecz jedno stałe widowisko przebiło temperaturą i mnogością „momentów" wszelkie konkurencyjne imprezy - lustracja. Wszystkie kinowe thrillery razem wysiadają.
Strona 6 z 15