Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Prowokacja antypolska Kielce`96

Podczas obchodów 60 rocznicy tzw. pogromu kieleckiego zorganizowana została prowokacja antypolska w postaci inspirowanego ataku na biorących udział w uroczystościach Żydów.

Warszawa, dnia 11 czerwca 2001 roku.


Prokuratura Okręgowa w Warszawie

Wydział Śledczy

Wnioskodawca: Krzysztof Wyszkowski,

ZAWIADOMIENIE O PRZESTĘPSTWIE

Na podstawie art.303 KPK w związku z art.304 par.1 KPK wnoszę o wszczęcie postępowania karnego w sprawie następujących zdarzeń :
1. dopuszczenia w dniu 7 lipca 1996 r. do malowania napisów antysemickich na murach domów w centrum Kielc, bezpośrednio przed uroczystościami odbywającymi się na cmentarzu z udziałem osobistości z życia publicznego krajowego i zagranicznego, w tym premiera Włodzimierza Cimoszewicza, mimo, że centrum Kielc przynajmniej od 6 lipca 96r. było zabezpieczone przez służby specjalne, co w efekcie spowodowało nakręcenie materiału filmowego, eksponowanego następnie w licznych mediach zagranicznych,
2. przepuszczenie w dniu 7 lipca 1996 r., przez policję i służby specjalne, na teren w pobliżu cmentarza żydowskiego w dzielnicy Pakosz, oraz na teren cmentarza ogrodzony płotem, w czasie odbywających się uroczystości żałobnych, kilkunastu osób w wieku od kilkunastu do dwudziestu kilku lat, ubranych w koszulki z napisem "Polska", ozdobione godłem państwowym, i dopuszczenie ich do bezpośredniego zetknięcia się z grupą osobistości żydowskich i ściśle reglamentowanych zaproszonych gości stojących nad grobem 42 osób zamordowanych w Kielcach w lipcu 1946 roku oraz dopuszczenie do głośnych, zabarwionych nienawiścią, komentarzy na temat Żydów, wygłaszanych podczas odmawiania modlitwy za zmarłych (kadysz) przez rabina,
3. legalnego, wskutek wydania przez Wojewodę Bielsko-Bialskiego Marka Trombskiego, podlegającego ówczesnemu szefowi Urzędu Rady Ministrów, Leszkowi Millerowi, decyzji (wydanej w porozumieniu z ministrem szefem URM), uchylającej zakazujące decyzje Muzeum Oświęcimskiego i władz miasta Oświęcimia przemarszu w dniu 6 kwietnia 1996 r. kilkudziesięciu osób, pod kierownictwem Bolesława Tejkowskiego, przez teren Obozu Auschwitz-Birkenau, używających narodowo-socjalistycznej symboliki i pod bramą Obozu wykonujących nazistowski gest pozdrowienia,
4. wszczęcie, pod bezpośrednim nadzorem ówczesnego ministra spraw wewnętrznych, Leszka Millera i przy osobistym zainteresowaniu prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, śledztwa w sprawie podpalenia w lutym 1997r. synagogi Nożyków i natychmiastowe, acz całkowicie bezpodstawne, nakierowanie czynności śledczych w stronę środowiska Ligi Republikańskiej, efektem czego było zaniechanie sprawdzania rzeczywistych, a nie urojonych, wątków zdarzenia i w następstwie umorzenie postępowania przygotowawczego z powodu niewykrycia sprawców.


Zdarzenia opisane w pkt.1-3 noszą cechy przestępstw, stypizowanych w art.art.119 par.1 i 2 KK, 196 KK, 256 KK i 257 KK albowiem zawierają następujące elementy :
- groźby bezprawne wobec grupy osób narodowości żydowskiej z powodu ich przynależności wyznaniowej i narodowej
- obrażanie uczuć religijnych osób narodowości żydowskiej podczas modlitwy za zmarłych, znieważanie publiczne miejsc, przeznaczonych do publicznego wykonywania obrzędów religijnych (kirkut, Obóz Auschwitz-Birkenau)
- publiczne propagowanie ustroju faszystowskiego i nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, rasowych i wyznaniowych
- publiczne znieważanie Żydów z powodu ich przynależności narodowej i wyznaniowej.

Działania osób, biorących bezpośredni udział w opisanych wyżej
zdarzeniach, mają charakter wybitnie wykonawczy i nie byłyby możliwe
bez działań (decyzja Wojewody w Bielsku-Białej ewentualnie innych,
nieujawnionych publicznie decyzji) lub co najmniej zaniechań, pełniących
rolę inspirującą, wysokich urzędników państwowych, pełniących ówcześnie
swoją misję, w tym ministra spraw wewnętrznych, Leszka Millera. Można
zatem bronić tezy, iż w sprawie mamy do czynienia ze sprawstwem
kierowniczym, w rozumieniu art.18 par.1 KK, lub co najmniej z karalnym
podżeganiem lub pomocnictwem.

Można też, na bazie opisanych w pkt.1-4 zdarzeń, mówić o działaniu na szkodę interesu publicznego, w rozumieniu art.231 par.1 KK, wskutek nie dopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych, w tym ówczesnego ministra spraw wewnętrznych, Leszka Millera i sprawującego konstytucyjny nadzór nad ministrem ówczesnego premiera, Włodzimierza Cimoszewicza.

Wnoszę zatem o wszczęcie postępowania karnego celem ukarania bezpośrednich i kierowniczych sprawców opisanych inkryminowanych zdarzeń a także odpowiedzialnych funkcjonariuszy państwa.

UZASADNIENIE

W Polsce polityczny problem żydowski narodził się po Powstaniu Styczniowym i wystąpił w ostrej formie po I Wojnie Światowej, kiedy to restytuujące się państwo polskie zostało równocześnie poddane atakom militarnym ze strony sąsiadów i paraliżującej kurateli międzynarodowej w kwestii przestrzegania praw mniejszości narodowych (w tej formie nigdzie wówczas nie realizowanych). Publicznie znana stała się wtedy złowroga rola agentury bolszewickiej w najgorętszym momencie walki o obronę niepodległości. Postawiła ona w ostrym świetle problem potencjalnego zagrożenia państwa ze strony mniejszości narodowych w tym także mniejszości żydowskiej. Stąd też polskie środowiska polityczne, w porozumieniu z żydowskimi środowiskami syjonistycznymi, zaczęły poszukiwać realistycznego programu doprowadzenia do emigracji przynajmniej części ludności żydowskiej. Stosunek Polaków do Żydów uległ pogorszeniu po wkroczeniu 17 września 1939 r. na teren Polski wojsk sowieckich. Ten epizod sprawił iż w świadomości Polaków i większości narodów Europy Wschodniej uformował się obraz Żyda - ofiary Niemców, ale zarazem rzecznika interesów sowieckich.
Jednym z najistotniejszych instrumentów przy pomocy którego Stalin budował po wojnie swe nowe imperium w Europie Środkowo-Wschodniej było manipulowanie konfliktami narodowościowymi. Istnienie w społeczeństwie polskim resentymentów antyżydowskich stwarzało pokusę wygrywania ich dla celów politycznych, co sowieci a potem także ich polscy najemnicy czynili do samego końca trwania ich totalnej władzy. Kwestia żydowska dawała możliwość manipulowania w sytuacjach kryzysowych świadomością społeczną przez narzucanie jej zastępczej problematyki. Z drugiej strony była wykorzystywana przeciwko polskiemu społeczeństwu na Zachodzie. Komuniści starali się tam pokazywać jako jedyni obrońcy mniejszości żydowskiej w Polsce przed ciemnym, antysemickim narodem , dzięki czemu zyskiwali cichą aprobatę dla swych bezprawnych i brutalnych rządów.
Po pierwszym okresie zdobywania władzy nad Polską gdy komuniści pochodzenia żydowskiego byli niezbędni z braku odpowiednich kadr polskich, ich masowa obecność w aparacie władzy zaczęła być także przedmiotem rozgrywek frakcyjnych wewnątrz PZPR. Manipulowanie tą kwestią stało się jednym z najskuteczniejszych instrumentów kształtowania zbiorowych i indywidualnych karier wewnątrz komunistycznego establishmentu. Sprawa żydowska była też ważnym czynnikiem w polityce międzynarodowej PRL-u i całego bloku sowieckiego. Rozgrywano ją w relacjach z opinią publiczną Zachodu, z Izraelem, Arabami i diasporą żydowską w USA. Nic więc dziwnego że po 1989 roku prowokowanie napięć polsko-żydowskich stało się poręcznym narzędziem wpływania na sytuację wewnętrzną Polski wykorzystywanym zarówno przez ośrodki zagraniczne, środowiska postkomunistyczne i post peerelowskie jak i niektóre siły postsolidarnościowe. W każdej sytuacji kryzysowej gdy interesy postkomunistów lub establishmentu okrągłostołowego są zagrożone natychmiast wypływa problem stosunków polsko-żydowskich jako swoiste polityczne antidotum na poważne myślenie o Polsce, kierujące uwagę społeczeństwa i światowej opinii publicznej na boczny tor.
Już w latach 1989 -1990 kiedy załamywała się koncepcja wspólnego rządu uczestników okrągłego stołu wypłynęła nagle sprawa tzw. „tolerancji” która skutecznie zagłuszyła merytoryczną dyskusji o polskiej racji stanu. Potem jeszcze wielokrotnie sięgano do tego instrumentu. Przy jego pomocy różne siły (postkomuniści, UW) budowały swój pozytywny wizerunek na Zachodzie kosztem deprecjacji polskiego społeczeństwa, kościoła, polskich aspiracji niepodległościowych i demokratycznych.
Postkomuniści, walcząc o uznanie na Zachodzie i przyjęcie do Międzynarodówki Socjalistycznej byli żywotnie zainteresowani tym by ocena sytuacji w Polsce przez Zachód wypadała jak najgorzej. Dzięki temu mogli twierdzić, że nie wolno czekać na uformowanie się w Polsce nowej, nie postkomunistycznej lewicy ponieważ zagrożenie ze strony patriotyczno-katolickiej jest natychmiastowe i nie pozostawia na to czasu. Także Aleksander Kwaśniewski buduje swoją międzynarodową pozycję przy pomocy popierania rozmaitych roszczeń zagranicznych przeciwko interesom Polski.
Wyczulając opinię światową na problem „polskiego antysemityzmu” i powtarzając wzory szkodzenia Polsce w okresie walki o niepodległość w latach 1918-1920 sprawiono, iż obecnie nawet drobny incydent antysemicki może w dowolnym momencie całkowicie zmienić charakter politycznego dyskursu w Polsce.
W ten sposób tanim kosztem można skutecznie ingerować w wewnętrzne sprawy Polski i narzucać niekorzystne dla niej rozwiązania różnych problemów. Dostarczono Rosji i innym niechętnym Polsce środowiskom politycznym poręczny instrument sterowania polską polityką wewnętrzną i zagraniczną, a poprzez Polskę wpływania na los innych krajów regionu. Problem „polskiego antysemityzmu” stał się już przedmiotem gry w polityce międzynarodowej, czynnikiem który można wykorzystywać w skali globalnej. Można go traktować jako element przetargowy w kształtowaniu politycznego obrazu całego świata (może on decydować o rozszerzeniu NATO, Unii Europejskiej, stosunkach Rosji ze światem arabskim i Izraelem itd.)
Ta sytuacja jest szczególnie niebezpieczna dla naszego kraju, gdyż czyni go igraszką potężnych sił światowych , środkiem realizowania przez nie ich najróżniejszych interesów.
Uzasadnienie szczegółowe

Ad.1. Przyjechałem do Kielc 7 lipca 1996 roku ok. godz. 6 rano i z dworca udałem się w kierunku ulicy Planty. Na zupełnie pustych ulicach (niedziela) widać było tylko zwiększoną obecność policji. Dlatego byłem bardzo zdziwiony, gdy na ścianie budynku położonego przy Alei IX wieków Kielc, niedaleko od wejścia na ulicę Planty, zobaczyłem wielki napis "Żydzi precz". Napis wykonany był czarną farbą na jasnym tynku i musiał być dostrzeżony przez wszystkie osoby udające się w kierunku miejsca uroczystości rocznicowych. Litery były wielkości ponadmetrowej, a ponieważ napis był umieszczony ok. 1,5 m nad ziemią, jego wykonawcy musieli posługiwać się drabiną. Ponieważ napis był rozciągnięty na całej szerokości szczytowej ściany budynku, malujący musieli drabinę kilkakrotnie przestawiać, co wymagało dużo czasu. Tym bardziej, że napis był wykonany bardzo starannie, wyraźnymi, prostymi, grubymi literami i bez żadnych zacieków czy zniekształceń. Ponieważ umieszczony był na głównej ulicy, w najbliższym sąsiedztwie miejsca międzynarodowych uroczystości, nie można sobie wyobrazić, by żaden patrol policji, lub Urzędu Ochrony Państwa zabezpieczającego teren, nie zauważył osób wykonujących ten napis.

Ad.2. Po uroczystościach w centrum miasta delegacje uczestniczące w obchodach zostały przewiezione autokarami na ulicę Kusocińskiego w dzielnicy Pakosz, przy której położony jest cmentarz żydowski. Po przejeździe autokarów ulica Kusocińskiego została zamknięta dla ruchu przez ustawienie dwóch radiowozów w poprzek jezdni, jednego przy ulicy Dzikiej, i drugiego przy zakręcie na rogu cmentarza żydowskiego. Przy wąskim, jedynym wejściu na cmentarz żydowski (szerokość 1 m), stał funkcjonariusz w cywilu kontrolujący wchodzących. Przed wejściem na cmentarz znajdowało się wielu mundurowych funkcjonariuszy policji oraz cywilnych funkcjonariuszy UOP. Widać też było kilku funkcjonariuszy Mosadu ubranych w niebieskie kurtki. W momencie, gdy wszystkie delegacje weszły na cmentarz i rozpoczęły się modlitwy, na chodniku przed bramką wejściową pojawiła się grupa ok. 10 młodych ludzi w wieku mniej więcej od 15 do 22 lat. Kilku z tych chłopców miało na sobie podkoszulki z polskim godłem narodowym lub dużym napisem Polska.
W pierwszej chwili ich obecność nie wydała mi się być zagrożeniem ponieważ stojąc i kręcąc się w grupach po 2-3 osoby, nie wydawali się być zorganizowani. Dopiero gdy przechodząc obok jednej z tych grupek usłyszałem ordynarne i agresywne komentarze antyżydowskie, ich obecność zaniepokoiła mnie i zacząłem ich obserwować. Gdy zorientowałem się, że są grupą porozumiewającą się między sobą zdecydowałem się przeprowadzić z nimi rozmowę. Na moją pierwszą propozycję by się przedstawili odpowiedzieli wrogo i odmownie. Wówczas zdecydowałem się poprosić o pomoc operatora polskiej kroniki filmowej, którego poprosiłem o filmowanie ponawianych przeze mnie prób rozmów. Udało mi się przeprowadzić kilka krótkich rozmów.
Rozmowy na chodniku kilka metrów przed wejściem cmentarz żydowski na Pakoszu:
„Młody człowiek: Dlaczego ma się to odbywać ? Co to za rocznica Nie powinni upamiętniać tego, powinni się ludzie cieszyć, że coś takiego się stało. W Kielcach.
Krzysztof Wyszkowski: A dlaczego ?
• Nie lubimy Żydów.
• A to znaczy, że pan uważa, że trzeba ich zabijać ?
• Tak.
• A mógłby się pan chociaż przedstawić ?
• Nie.
• A czego się pan boi ?
• Po co?
• Pan głosi poglądy skrajne, powinien pan już rozmawiać o tym. Żeby można o tym napisać, że jest taki mieszkaniec Kielc, że tak myśli...
• No bardzo proszę.
• No to może pan przedstawić się?
• A po co ?
• No proszę, ja mam imię i nazwisko, pan też chyba.
• To nie ma żadnego znaczenia. Takich ludzi jak ja, jest w Kielcach bardzo dużo.
• A ile pan ma lat, jeśli można wiedzieć ?
• 18.
• A skończone, czy...
• Tak.
• To jest pan pełnoletni ?
• Tak.
• Imógłby pan odpowiadać za to co pan mówi ?
• Tak.

Inna rozmowa w tym samym miejscu:
KW - Panowie też się krępujecie powiedzieć coś otwarcie ?
• A o czym?
• O tej uroczystości i waszym stosunku do niej.
• Też uważam, że nie powinna się odbyć.
• A dlaczego ?
• Po prostu to są moje własne poglądy. I wiele osób na pewno podziela.
• A jak wiele osób podziela, jak pan sądzi ?
• Nie wiem, myślę, że dużo.
• A czy jakaś znacząca część ?
• Na pewno. Na pewno znacząca część.
• No ale 1 %, 5%, 10% ?
• Nie wiem, ale myślę, że znacząca.
• A czy pan jest pełnoletni ?
• Nie.
• Czy w pańskiej grupie są ludzie pełnoletni ?
• Tak.
• I mają podobne poglądy ?
• Tak.
• A mógłby mnie pan spotkać z kimś, kto jest pełnoletni, bo pan się orientuje, ze pan nie bierze odpowiedzialności za to, co pan mówi ?
• No, teraz jestem zorientowany.

Następna rozmowa w tym samym miejscu:
KW - Proszę mi powiedzieć, dlaczego z kolegami przyszliście wobec tego ?
• Nie wiem. Obejrzeć, zobaczyć.
• Ale tutaj zgromadzili się Żydzi z całego świata, żeby obchodzić uroczystość...
• Mogę jeszcze raz ich zastrzelić.
• ....śmierci, ponieważ zamordowano ludzi, a pan się z tego śmieje....
• ja się z tego nie śmieję.
• Może pan się śmiać z czyjejś śmierci, z cudzego nieszczęścia ?
• Ja się z tego nie śmieję.
• A pański kolego mówił, że można by ich zabić.
• Ja się z tego cieszę.
• Czy pan jest faszystą ?
• Nie. Nacjonalistą.
• Nacjonaliści to tacy, którzy chcą zabijać innych ludzi ?
• Nie. Tylko nie chcą narodu oddawać innemu narodowi. A po co mi tu Żyd ? Żydzi nami rządzą? Najlepszym dowodem jest ta synagoga błękitna(...) Niemcy nie przepraszali Żydów.
• Ależ tak, przepraszali.
• Przepraszają, przepraszają i jeszcze im mało.”

Młodzi ludzie, z którymi rozmawiałem powoli rozgadywali się i miałem nadzieję, że uda mi się dowiedzieć czegoś o ich organizacji i kierownictwie. Niestety w tym momencie zauważyłem, że począł miedzy nimi krążyć starszy, szczuły mężczyzna w czarnym garniturze, który zakazał im rozmów ze mną. Zapytałem go kim jest, ale odmówił podania swego nazwiska i funkcji.

Rozmowa z mężczyzną w czarnym garniturze, który mówił do młodzieży: „Nie rozmawiajcie z nimi”:

KW - A pan jest może wychowawcą, tej młodzieży ?
Odp. - Poniekąd.
• Mógłby się pan przedstawić?
• A koniecznie?
• Bardzo proszę, jako wychowawca bierze pan jakąś odpowiedzialność za tą młodzież.
• A czy ta młodzież coś nie tak powiedziała?
• Pytamy się po prostu pana, bo pan widzę ma tutaj... cieszy się jakimś uznaniem wśród tej młodzieży, więc myślałem, że pan jako wychowawca się przedstawi, żeby było wiadomo, kto ich wychowuje.
• Wychowują ich nauczyciele kieleccy, myślę nie gorzej od nauczycieli z całej Polski.
• Czy pan jest nauczycielem ?
• Tak, jestem nauczycielem.
• Czynnym nauczycielem w szkole ?
• Tak, czynnym nauczycielem.
• l jakie jest pana zdanie na temat zdania tych młodych ludzi ?
• No, nie słyszałem, przyszedłem tu w ostatniej chwili, bo panowie, no nie wiem, jakie pytania zadawali...
• Pytamy się dlaczego tu przyszli i co przeżywają tutaj obserwując tą uroczystość.
(Młody głos wtrąca się do rozmowy:
Polska powinna być dumna z powodu Kielc, to co się stało 50 lat temu.)
• Nie, ja myślę, ze tego typu stwierdzenia są typowo przekorne, jeżeli chodzi o młodzież, na pewno niewiele, myślę, na dzień dzisiejszy słyszeli na ten temat... natomiast różne były powody tego w przeszłości, że nie znajdowało się to w programach szkół naszych, natomiast myślę, że od tego roku łącznie z kuratorem kieleckim złożyliśmy program również wychowania i godzin lekcji poświęconych tej tematyce. Ja myślę, że to będzie owocować w przyszłości, zresztą uważam, że między innymi te uroczystości, znaczy nie tylu osób, tylu różnych, którzy przyszli pokłonić się, no będzie na pewno tych młodych ludzi skłaniać do refleksji w przyszłości. Będą oni to na pewno pamiętać.
• A pan ma własne zdanie na ten temat?
• Oczywiście.
• Jakie jest pana zdanie ?
• Moje zdanie jest podobne jak wypowiadał dzisiaj prezydent miasta.
• Skąd się bierze to zjawisko, że w Kielcach małe dzieci i tutaj chłopcy poniżej 18-tu lat, jak mówią głoszą hasła narodowosocjalistyczne, antysemickie, faszystowskie ?
Wie pan co, niech... ja bym bardzo prosił, żeby nie utożsamiać tych haseł i tej młodzieży tylko z Kielcami./.../”
W tym momencie zauważyłem, że kilka grupek tych młodych ludzi zaczęło przenikać na cmentarz. Funkcjonariusz pilnujący wejścia w tym czasie opuścił swój posterunek. Na cmentarzu, wśród ludzi stojących przy grobach rozpoznawałem polskich chuliganów nie mających na sobie ubrań z symbolami narodowymi, po obelżywych komentarzach kierowanych w kierunku żałobników. Udało im się już wmieszać pomiędzy tłum starych Żydów uczestniczących w zbiorowej modlitwie. Chuligani w tym czasie głośno się śmieli i potrącali modlących się.
Zrozumiałem, że w każdej chwili może tutaj dojść do okropnych incydentów. Wybiegłem z cmentarza i zwróciłem się do funkcjonariuszy mundurowych z prośbą o natychmiastową interwencję. Funkcjonariusze ci odmówili kierując mnie do swoich przełożonych urzędujących w odległym centrum miasta. Wówczas zwróciłem się do cywilnych funkcjonariuszy UOP, którzy obserwowali od początku całe zajście, w najmniejszy sposób nie reagując na nie. Powiedziałem im, że domagam się by zawiadomili swoje dowództwo o mającej miejsce agresji antyżydowskiej. Funkcjonariusze odmówili jakichkolwiek działań twierdząc, że są prywatnymi osobami. Wówczas już bardzo się zdenerwowałem i zagroziłem, że jeżeli natychmiast nie zawiadomią swego dowództwa, że może tu w każdej chwili dojść do użycia przemocy i nie podejmą przeciwdziałania, to oskarżę ich o udział w zorganizowanej prowokacji antysemickiej. Tym razem funkcjonariusze posłuchali moich żądań i natychmiast rozpoczęli porozumiewanie się z kimś przez radio przy użyciu miniaturowych nadajników. W kilka minut potem zobaczyłem, że inni cywilni funkcjonariusze wyprowadzają chuliganów z terenu cmentarza. Młodzież zachowywała się całkowicie potulnie i wkrótce nie było po nich śladu.
Po zakończeniu uroczystości wraz ze znajomymi z Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Izraelskiej podjechaliśmy autokarem do urzędu wojewódzkiego w którego bufecie odbywało się przyjęcie dla gości. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu spotkałem tam mężczyznę w czarnym garniturze, który wydawał się kierować młodzieżą pod cmentarzem. Tym razem na moje pytanie kim jest odpowiedział, że kuratorem oświaty. Ponieważ spieszyliśmy się do Warszawy, a "kurator" nie chciał dłużej rozmawiać, więc niczego więcej się wówczas nie dowiedziałem.
Dopiero niedawno dowiedziałem się, że człowiek ten nigdy nie był kuratorem, choć był nauczycielem szkolnym. Możliwe, że znał on osobiście chuliganów, którzy przy całej swojej demonstrowanej aspołeczności ulegali mu z zadziwiającym posłuszeństwem. Człowiek ten jest znany w Kielcach ze swej nienawiści do Solidarności i, jako funkcjonariusz SdRP był członkiem ścisłego komitetu organizacyjnego obchodów i uczestniczył w przygotowaniach z udziałem sił bezpieczeństwa mających na celu uniemożliwienie jakichkolwiek incydentów antysemickich. Zaznaczam, że jego uwagi kierowane do chuliganów formułowane były cichcem i nieznacznie, a ograniczały się wyłącznie do poleceń: "Nie rozmawiajcie z nim" i chodziło właśnie o mnie.
Dopiero późnej sprawdziłem, że całe wydarzenie nie mogło odbyć się bez poparcia ze strony władz. Już na kilka lat wcześniej władze polityczne, policyjne i służb bezpieczeństwa rozpoczęły organizację przyjmowania zorganizowanych grup żydowskich w Kielcach. Odpowiednie służby przeszły gruntowne ćwiczenia z udałem izraelskiej służby bezpieczeństwa mające na celu całkowite wyeliminowanie jakiejkolwiek możliwości zdarzenia się incydentów antyżydowskich. To szkolenie i odpowiednia organizacja spowodowały, że nigdy wcześniej do żadnego incydentu, ani nawet zagrożenia takim incydentem nie doszło.
Dowiedziałem się, że w 1996 roku powołany został specjalny komitet organizacyjny, w którym, ze względu na udział w obchodach premiera Cimoszewicza oraz wielu wybitnych Żydów z laureatem nagrody Nobla Ellie Wieselem, szczególnie uważnie przygotowywano ochronę uroczystości przez policję i Urząd Ochrony Państwa. Podejście sporej grupy młodych ludzi wyróżniającej się w rażący sposób swoim strojem i zachowaniem nie było możliwe bez wiedzy i przyzwolenia ze strony organizatorów obchodów. Organizatorzy ci musieli wiedzieć o radykalnie wrogim nastawieniu tej grupy wobec Żydów i wyrazić zgodę na zakłócenie uroczystości żałobnych przez zorganizowana grupę chuliganów.
Ta wiedza i przyzwolenie musiała obejmować również wydarzenia do których nie doszło tylko na skutek mojej gwałtownej i wyprzedzającej interwencji.
Logiczny rozwój wypadków, który mogę sobie wyobrazić na podstawie obserwacji zachowania grupy chuliganów, polegałby na przejściu od słownego znieważania, obelżywego śmiechu i potrącania, do popychania starych, często kalekich Żydów i wybuchu awantury na pełną skalę. Ponieważ kumulacja wydarzeń następowała w trakcie śpiewania przez kantora modlitwy za zmarłych, a kilku chuliganów ubranych było w "polskie stroje reprezentacyjne", doszłoby do utrwalenia na kamerach video posiadanych przez wielu Żydów bardzo niekorzystnego dla Polski obrazu akcji antysemickiej.
Dowodem na zorganizowany charakter prowokacji jest fakt, iż w trakcie wcześniejszych uroczystości, w obecności paru tysięcy mieszkańców Kielc, policja i służby bezpieczeństwa nie dopuściły do pojawienia się żadnej agresywnej lub prowokacyjnej grupy.
W uroczystościach na Pakoszu brały udział wyłącznie osoby przybyłe autokarami i organizatorzy i na ich tle "narodowe" stroje napastników nie miały pozostawiać żadnych wątpliwości kim oni są.
Związki funkcjonariuszy SdRP z młodzieżowymi formacjami antysemickimi były wykazywane już np. w 1994 roku gdy tygodnik „Wprost” ujawnił, że Bank „Posnania” w którego Radzie Nadzorczej zasiadał specjalista SdRP od zadań i służb specjalnych poseł Janusz Zemke, finansuje Janusza Bryczkowskiego, który na specjalnie organizowanych obozach szkolił młodzież do używania przemocy i indoktrynował ją antysemicko. Bryczkowski prowadził interesy w Rosji i oficjalnie współpracował z rosyjskim faszystą Żyrynowskim, który przyjechał na jego zaproszenie do Polski (Żyrynowski jest powszechnie uważany za prowokatora rosyjskich służb specjalnych).
Mimo mojej interwencji i wyprowadzenia prowokatorów z cmentarza opinia publiczna zobaczyła relację z Kielc z udziałem „polskich nazistów” i sprawa ta wywołała bardzo krytyczne komentarze. Antypolska prowokacja udała się więc, przynajmniej częściowo.

Ad.3. W dniu 6 kwietnia 1996 roku Polska Organizacja Narodowa pod dowództwem Bolesława Tejkowskiego przeprowadziła faszystowską manifestację na terenie obozu w Oświęcimiu. Do manifestacji doszło wbrew odmownej decyzji kierownictwa Muzeum Auchwitz-Birkenau oraz władz miasta Oświęcimia. Zakazy zostały uchylone przez wojewodę bielskiego Marka Trombskiego, funkcjonariusza SdRP. Wojewoda twierdził, że "uległ naciskom narodowców, którzy zagrozili, że w razie odmowy może dojść do manifestacji 16 bm., kiedy w Oświęcimiu odbywać się będzie Marsz Żywych, upamiętniający holocaust. " "Opierając się na ustawie o zgromadzeniach nie mógł podjąć innej decyzji, gdyż według jego wiedzy PWN-PSN jest partią działającą legalnie." Rzeczpospolita z dnia 10 kwietnia 1996 roku. Wypowiedzi wojewody są w oczywisty sposób kłamliwe. Jako zwierzchnik władz policyjnych w województwie i osoba urzędowo odpowiedzialna za światowe miejsce pamięci, którym jest Muzeum Auschwitz-Birkenau, na groźbę ataku na młodzież żydowską miał obowiązek zareagować przez użycie prokuratury i sił policyjnych, a nie przez udzielenie zezwolenia na manifestację.
Działając rozmyślnie wbrew swym obowiązkom i polskiej racji stanu, oraz wbrew ustawie o zgromadzeniach, bezprawnie uchylił decyzję kierownictwa muzeum i władz miasta Oświęcimia.
Z całą pewnością decyzji tej nie mógł podjąć samodzielnie. Ponieważ z góry wiadomo było, że manifestacja faszystowska w obozie oświęcimskim przeforsowana przez władze administracyjne wzbudzi osłupienie i potępienie na całym świecie, i ponieważ jego działanie miało charakter bezprawny wobec jedynie legalnych decyzji kierownictwa muzeum i władz miasta Oświęcimia, wojewoda Trombski musiał decyzję tę uzgodnić i uzyskać dla niej poparcie ze strony Leszka Millera, który był w tym czasie jego zwierzchnikiem służbowym jako minister, szef Urzędu Rady Ministrów, oraz zwierzchnikiem partyjnym w SdRP.
Należy uznać, że o działaniach na rzecz udzielenia pomocy w organizowaniu faszystowskiej manifestacji w Muzeum Auschwitz-Birkenau poinformowany był i wyraził na nią zgodę prezydent Aleksander Kwaśniewski, w którego najbliższym otoczeniu znajdują się osoby doświadczone w organizowaniu prowokacji antysemickich jako funkcjonariusze PZPR i Służby Bezpieczeństwa.
Wszyscy ci organizatorzy antypolskiej prowokacji w obozie Auschwitz mieli świadomość kim jest wódz narodowców, jako, że Tejkowski był dawnym funkcjonariuszem PZPR i agentem SB.
Dodatkowo bezprawny charakter działań tych wysoko postawionych inspiratorów prowokacji powiększa fakt, iż Bolesław Tejkowski rok wcześniej został skazany na osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata za nawoływanie do waśni narodowych ( W cztery miesiące po prowokacji w Auschwitz, w sierpniu 1996 roku, Tejkowski stanął znowu przed sądem za nawoływanie do waśni narodowościowych w ulotkach rozpowszechnianych w Warszawie. Mimo działania w warunkach recydywy, sąd rejonowy umorzył postępowanie ze względu na znikome społecznie niebezpieczeństwo czynu.). Udzielenie mu zgody na demonstrację w muzeum Auschwitz musi być traktowane jako w pełni świadome, bezpośrednie działanie na szkodę państwa i narodu polskiego.
Fakt współdziałania w sukcesie tej prowokacji członków najwyższych władz państwowych, potwierdza nie zdymisjonowanie i nie ukaranie wojewody Trombskiego, mimo natychmiastowych i gwałtownych protestów organizacji żydowskich i praw człowieka z całego świata. Szybkie wyciszenie tych protestów i rezygnacja z żądań dymisji wojewody Trombskiego i ministra Millera wskazuje na zawarcie jakiegoś porozumienia między postkomunistami, a liderami organizacji żydowskich. Niedługo wcześniej samo milczenie Lecha Wałęsy, wobec radykalnie słabszego antysemicko wystąpienia ks. Jankowskiego, wywołało interwencję Białego Domu, z groźbą odwołania spotkania prezydenta Clintona z Wałęsą. Gdyby, w przypadku marszu skinów w Auschwitz, środowiska żydowskie, w zamian za milczenie, nie otrzymały odpowiedniej satysfakcji to polskich postkomunistów czekałby los gorszy niż Heidera.
Sprowokowanie faszystowskiej manifestacji w muzeum Auschwitz okazało się najwybitniejszym aktem propagandy antypolskiej od czasu pogromu kieleckiego w 1946 roku i zostało po 50 latach odczytanie przez światową opinię publiczną jako naoczne, pełne potwierdzenie polskiej winy za ten pogrom, oraz dowód trwania zdziczenia moralnego Polaków, do chwili obecnej.
Prowokacja została zorganizowana w sposób precyzyjny, dzięki czemu wokół skinów był obecny tłum odpowiednio wcześnie zawiadomionych dziennikarzy prasy i telewizji z całego świata. Utrwalony przez nich obraz najbardziej jaskrawego, symbolicznego i ohydnego aktu zbezczeszczenia przez Polaków miejsca świętego dla całej ludzkości, stał się materiałem filmowym stale rozpowszechnianym przez telewizje na całym świecie.
Dzięki temu obraz młodego Polaka podnoszącego rękę w geście nazistowskiego pozdrowienia znaczącego "Heil Hitler", pod bramą obozową z napisem "Arbeit macht frei", został zaprezentowany światowej opinii publicznej jako symbol współczesnej Polski. Zapewne nigdy żadna inna wiadomość o Polsce nie dotarła do tak szerokiego kręgu odbiorców.
Ta antypolska prowokacja posłużyła do tego samego celu, który od roku 1944 realizowały komunistyczne władze PRL, działające na polecenie władz Rosji sowieckiej. Tym celem było przedstawienie za granicą możliwie negatywnej opinii o Polakach, którzy pozostają narodem ciemnym i ksenofobicznym, i wobec którego dawniej komunistyczna, a obecnie socjaldemokratyczna lewica, implantowana przez Rosję, ma zadania poskramiające i cywilizujące.

Antypolonizm w sejmie

W ramach interpelacji poselskich w dniu 12 kwietnia 1996 roku poseł Marek Balicki zadał ministrowi Millerowi następujące pytanie:
„W dniu 6 kwietnia br., w Wielką Sobotę, na terenie obozu zagłady Auschwitz-Birkenau została przeprowadzona antysemicka i faszystowska manifestacja ekstremalnej grupy politycznej. Został zakłócony spokój miejsca, które jest symbolem holocaustu, miejsca będącego miejscem świętym dla milionów ludzi na całym świecie. Demonstracja wywołała liczne i uzasadnione protesty w Polsce i na całym świecie. Szczególne oburzenie wywołał fakt, że zgodę na przeprowadzenie tej prowokacyjnej demonstracji wydał lokalny przedstawiciel rządu, wojewoda bielski. Wojewoda wyjaśniał, że kierował się z jednej strony względami prawnymi, a z drugiej szantażem ze strony narodowców. Oceniając postępowanie wojewody, zgadzamy się ze stanowiskiem wyrażonym w oświadczeniu polskiego Pen-Clubu, że umotywowanie administracyjnej zgody na tę skandaliczną demonstrację względami formalnoprawnymi nie daje się pogodzić z elementarnymi zasadami moralności, obyczajności i kultury, zezwolono bowiem na dokonanie profanacji sanktuarium. Całkowicie niedopuszczalne jest również uleganie przedstawiciela administracji rządowej szantażowi grupki awanturników. Tego tolerować nie wolno, to zagraża demokracji.
W związku z powyższym zapytujemy pana premiera: Dlaczego wobec wojewody bielskiego nie zostały wyciągnięte najdalej idące konsekwencje służbowe, włącznie z odwołaniem ze stanowiska?”
Leszek Miller, Minister ¬Szef Urzędu Rady Ministrów, odpowiedział: „W piśmie z 21 marca i drugim z 25 marca br. Zarząd Wojewódzki Polskiej Wspólnoty Narodowej Polskiego Stronnictwa Narodowego w Katowicach /.../ wystąpił do zarządu miasta w Oświęcimiu z zawiadomieniem o zamiarze zorganizowania w dniu 6 kwietnia na terenie Muzeum Państwowego Oświęcim-Brzezinka zgromadzenia poświęconego pamięci ofiar oraz wyrażeniu protestu przeciw wstrzymaniu budowy supermarketu w pobliżu obozu oświęcimskiego. Zarząd miasta Oświęcimia w dniu 27 marca zakazał organizatorom odbycia planowanego zgromadzenia /.../. Zarząd miasta Oświęcimia, uznał, że stwarza ono obawę, iż: ˝naruszy bezpieczeństwo i porządek publiczny w miejscu, które zawsze, a obecnie w szczególności jest obiektem zainteresowania poważnych środowisk zagranicznych i krajowych˝. /.../ Manifestacja rozpoczęła się w południe w dniu 6 kwietnia poza terenem muzeum na parkingu zwanym żwirowiskiem. Zgromadzonych było około 100 osób, rozwinięto transparenty, hasła i flagi narodowe. Przemawiał przewodniczący Bolesław Tejkowski, który dopuścił się wielu stwierdzeń godzących w cześć narodu polskiego, stwierdzeń o charakterze nacjonalistycznym, antysemickim i ksenofobicznym. Domagał się, aby uchylić zarządzenie wojewody o możliwości kontynuowania budowy supermarketu, która jak państwo wiedzą, jest zlokalizowana niedaleko obozu oświęcimskiego, i wzywał czy też nawoływał do przeciwstawiania się ekspansji, jak twierdził, Niemców i Żydów, którzy kiedyś mordowali fizycznie Polaków, a dzisiaj mordują Polaków duchowo i materialnie. /.../ uczestnicy zgromadzenia udali się w stronę muzeum oświęcimskiego, niosąc transparenty z napisami: ˝Żydzi precz z rządu˝, ˝Rozliczymy was złodzieje˝, ˝Precz z Unią Europejską˝, ˝Precz z wyprzedażą majątku narodowego˝, ˝Precz z NATO˝, ˝Polską muszą rządzić Polacy˝, ˝Nie oddamy Żydom krzyża i kościoła w Brzezince˝. /.../ W środę 10 kwietnia /.../ W przyjętym oświadczeniu rząd wyraził głęboką dezaprobatę dla naruszania powagi miejsca oraz potępił hasła i działania noszące cechy rasizmu, antysemityzmu i nietolerancji. /.../ Reperkusje manifestacji są znane i szerokie. Opinia publiczna została po raz kolejny poinformowana, że w Polsce, która tyle ucierpiała od faszyzmu, znów pojawiają się nacjonalistyczne idee i zorganizowana siła polityczna mogąca legalnie demonstrować, walczyć o poparcie społeczeństwa dla swych celów. /.../ Trzeba zrozumieć ostrą reakcję opinii publicznej w Polsce i za granicą, nawet tę, która jest przesadna. Tworzy ona bowiem barierę przeciw obojętności na hasło antysemityzmu i nietolerancji, mającą wielkie znaczenie dla moralności współczesnego świata i naszego życia politycznego.” (wszystkie podkreślenia - KW)

Po tej skandalicznej i pełnej cynizmu odpowiedzi, zabrał głos poseł Krzysztof Dołowy: „Żyjemy w globalnej wiosce i było wiadomo, że następnego dnia wszystkie media na całym świecie będą mówiły o tym, jak polscy faszyści za zgodą polskiego rządu manifestowali w Auschwitz. /.../ to pańskie zaniechanie doprowadziło do skompromitowania naszego kraju. Czy nie rozważa pan możliwości podania się do dymisji?”
„Jeśli chodzi o moją dymisję, to uprzejmie informuję, że nie zamierzam jej złożyć.” - odpowiedział Miller.
Miller nie tylko dymisji nie złożył, ale w parę miesięcy później, w Jerozolimie, ten moczarowski hunwejbin tak prawił do Żydów, którzy przeżyli Auschwitz: „ Szolem alejchem! Ikh hajs Miller. Ikh bin olkh a lodzermensz. (Pokój Wam! Nazywam się Miller i też jestem łodzianinem) /.../ Jednak Polska to dziwny kraj. Można u nas czasem obserwować antysemityzm bez Żydów. Nie mogę powiedzieć, że ludzie piszący kłamstwa o pogromie kieleckim czy zrównujący swastykę z Gwiazdą Dawida, osoby o antyżydowskiej obsesji nic mnie nie obchodzą. Nie. Jako polski polityk muszę się czuć odpowiedzialny nawet za nich.Jako poseł ziemi łódzkiej i minister rządu RP pragnę Was zapewnić, że przeciwstawiać się będziemy wszelkim przejawom antysemityzmu, rasizmu, nietolerancji. Z tego miejsca pragnę okazać pogardę dla antysemityzmu, bez względu na kraj, w którym się on aktywizuje - mojego kraju nie wyłączając.” (GW z dnia 18 września 1996 r.)
/…/
„Pod bramą, na której jest napisane „Arbeit macht frei”, przechodzą z ręką uniesioną w faszystowskim pozdrowieniu. Nie podczas wojny, ale teraz w Wielką Sobotę w czasie marszu Polskiej Wspólnoty Narodowej w Oświęcimiu” – napisał sprawozdawca „Rzeczypospolitej”, a telewizyjny reportaż oglądał wielokrotnie cały zszokowany świat. Oto Polska! Oto Polacy!
W „Gazecie Wyborczej” z dnia 15 lutego 1997 roku w artykule pt.: „Faszyzm po polsku” Rafał Pankowski napisał:
„Bolesław Tejkowski, w 1956 r. radykalnie marksistowski działacz „lewicy październikowej”, w latach 60. zbliżył się do „narodowej” frakcji w PZPR, na której czele stał Mieczysław Moczar. /.../ Dziś Tejkowski jest przywódcą Polskiego Stronnictwa Narodowego - Polskiej Wspólnoty Narodowej, partii marginalnej, ale wsławionej licznymi aktami przemocy. /.../ Jak większość polskich narodowców, Tejkowski popiera ideę sojuszu Słowiańszczyzny pod egidą Rosji. Jest współ przewodniczącym Soboru Słowiańskiego - międzynarodówki skupiającej partie nacjonalistyczne Europy Wschodniej z siedzibą w Moskwie. /.../ Światowe stacje telewizyjne pokazały, jak grupa ostrzyżonych na zero młodych ludzi, w ciężkich butach, pod antysemickimi hasłami, butnie maszeruje przez były obóz zagłady - za zgodą polskich władz i pod ochroną polskiej policji. Wybuchł skandal na skalę międzynarodową. /.../ oto niewielka grupa fanatyków podejmuje działania, które fatalnie wpływają na wizerunek Polski w świecie, a polskie władze przyglądają się temu bezczynnie. /.../”
Prowokacja stała się na użytek zagranicy efektownym dowodem na prawdziwość określenia użytego przez Aleksandra Kwaśniewskiego w 1994 roku, że „Solidarność” ( w oczach zagranicy stanowiąca narodowo-katolicką reprezentację Polaków) to "faszyzm i antysemityzm" (Prokuratura umorzyła dochodzenie wszczęte na podstawie skargi „Gazety Polskiej”).
Marsz w Auschwitz ułatwił, zamiast utrudnić, postkomunistom uzyskanie poparcia ze strony socjaldemokratycznej lewicy na Zachodzie, potrzebnego w jej staraniach o uzyskanie członkostwa w Międzynarodówce Socjalistycznej. Przyczynił się też pozytywnie do nawiązania stałej współpracy z lobby żydowskim w Stanach Zjednoczonych, niezbędnej dla przełamania dystansu z jakim traktowana była przez administrację USA.

Ad. 4. W lutym 1997 roku, w anonimowym telefonie do Fundacji Ronalda Laudera, mieszczącej się przy plac Grzybowskim w Warszawie, poinformowano o podłożeniu bomby. Choć pogróżka okazała się nieprawdziwa, to był to ważny sygnał o potrzebie zwiększenia ochrony tego miejsca, ponad stale funkcjonujące środki i metody. W dwa dni później doszło jednak do aktu fizycznej agresji, poprzez próbę podpalenia synagogi Nożyków mieszczącej się obok siedziby fundacji. Władze ujawniły, iż mimo obecności mundurowego funkcjonariusza policji, para młodych podpalaczy (mężczyzna ubrany w żółtą pelerynę i kobieta) spokojnie, nie zatrzymywana, oddaliła się spod synagogi.
Sprawców potępił natychmiast prezydent Aleksander Kwaśniewski, określając podpalenie jako akt barbarzyństwa, oraz minister spraw wewnętrznych Leszek Miller, który przejął osobisty nadzór nad toczącym się śledztwem, które zostało powierzone specjalnie powołanej przez komendanta stołecznego 15 osobowej grupie doświadczonych policjantów. Policja wkrótce oświadczyła, że ma podejrzenia co do sprawców podpalenia synagogi, i że trwa zbieranie materiałów procesowych. Okazało się jednak, że śledztwo miało charakter politycznej prowokacji, ponieważ policja rozpoczęła zatrzymania i rewizje w środowisku Ligi Republikańskiej, która działania policji uznała za "pretekst do skompromitowania stowarzyszenia".
Po umorzeniu śledztwa w pamięci krajowej, a szczególnie zagranicznej opinii publicznej, pozostała tylko pamięć o haniebnym podpaleniu, oraz uwikłaniu w nie Ligi Republikańskiej, reprezentującej młodzież o nastawieniu solidarnościowym, patriotycznym i antykomunistycznym, nigdy nie występującą z hasłami nacjonalistycznymi. Minister Miller zadbał o to omawiając protest Ligi Republikańskiej na specjalnie zorganizowanym spotkaniu z akredytowanymi w Polsce dziennikarzami zagranicznymi.
"Mój resort nie uczestniczy i nie będzie uczestniczył w walce politycznej z opozycją" oświadczył Miller, ale potwierdził, że podległa mu policja przeszukała mieszkanie członka Ligi Republikańskiej w trybie specjalnym w celu "zabezpieczenia śladów i dowodów przestępstwa" nie mając na to zgody prokuratury, która dopiero później zatwierdziła rewizję.
Prezydent Kwaśniewski z ministrem Millerem wzięli tymczasem udział w nabożeństwie przebłagalnym w synagodze Nożyków. Prowokacja z podpaleniem synagogi Nożyków znowu posłużyła do zohydzenia obrazu Polski w świecie i do pozytywnego skontrastowania na tym tle formacji postkomunistycznej i jej przywódców.

Opisane wyżej działania na szkodę państwa i narodu polskiego były elementem szerzej organizowanej akcji, którą trudno ogarnąć nie dysponując narzędziami profesjonalnego śledztwa, ale poniżej wskazuję na inne z jej przejawów.
Prowokacja "supermarket" w Oświęcimiu.

Zanim doszło do prowokacji z demonstracją nazistowską w obozie oświęcimskim, prezydent Kwaśniewski i minister Miller stali się pozytywnymi bohaterami innej afery kompromitującej Polskę w oczach światowej opinii publicznej. Afera rozpoczęła się w lutym 1996 roku od rozsyłania, przez pewnego postkomunistycznego dziennikarza z Katowic, do różnych organizacji żydowskich na świecie, fałszywych informacji jakoby pod bramą "Arbeit macht frei" KL Auschwitz-Birkenau rozpoczęła się budowa wielkiego supermarketu.
Prowokacja polegała na wykorzystaniu mechanizmu autentycznego wydarzenia z Niemiec gdzie doszło do próby budowy supermarketu na terenie byłego obozu koncentracyjnego Ravensbruck. Wówczas to środowiska żydowskie i światowa opinia publiczna, a także instytucje i media niemieckie, ostro zareagowała uniemożliwiając realizację budowy.
Choć w Polsce sytuacja była całkowicie odmienna, to prowokację wymyślono i zrealizowano wykorzystując mechanizm znanego już światu precedensu. Mimo iż spółka „Maja” budowała nie supermarket, a pawilon sklepowy nie większy od stojącego na tym miejscu od lat; mimo, że budowano nie "pod bramą", a na miejscu uprzednio istniejącego starego sklepu; mimo, że spółka uzyskała zgodę dyrekcji Muzeum KL Auschwitz-Birkenau (uzgodnioną z ministerstwem kultury) oraz zgodę wojewódzkiego konserwatora zabytków (także po konsultacjach z Warszawą); mimo, że dyrektor Muzeum popierał budowę chcąc wyprowadzić z terenu obozu sklepy z jedzeniem, napojami itp. – udało się zorganizować skandal na światową skalę.
W połowie marca 1996 roku przewodniczący Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce nagle oświadczył, że budowa jest "moralnie niedopuszczalna i skandaliczna". Natychmiast ambasador Izraela uznał, że może ona "spowodować powstanie sytuacji potencjalnie konfrontacyjnej". Gdy bez zwłoki potępił ją przewodniczący Knesetu Szewach Weiss nadszedł moment w którym mógł już wkroczyć prezydent Aleksander Kwaśniewski by oświadczyć: "lokalizacja supermarketu w pobliżu miejsca zagłady milionów Żydów jest niewłaściwa niezależnie od sytuacji prawnej".
W kilka dni później wojewoda bielski Marek Trombski po rozmowie z szefem Urzędu Rady Ministrów Leszkiem Millerem nakazał wstrzymanie budowy pod pretekstem jej niezgodności z planem zagospodarowania miasta (wcześniej architekt wojewódzki uznał, że inwestycja jest z tym planem zgodna).
Przeciw budowie "supermarketu" protestowały organizacje żydowskie na całym świecie (niektóre protesty mówiły o budowie przez Polaków Disneylandu). Wśród głośnych wyrazów oburzenia i potępienia dominowało hasło: "Polacy nie uświadomili sobie jeszcze czym była Szoach".
Po utracie władzy przez postkomunistów w roku 1997 wszystkie odpowiednie instytucje uznały, że wstrzymanie budowy było niezgodne z prawem i w niczym nie naruszała ona powagi miejsca, a, wręcz przeciwnie, w najwłaściwszy sposób służyła ona wyprowadzeniu sklepów i barów z terenu obozu. Sąd przyznał spółce wielomilionowe odszkodowania. Okazało się też, że ani międzynarodowy Komitet Oświęcimski ani środowiska żydowskie nie mają nic przeciw wznowieniu budowy.
Na zagranicę, trwałym skutkiem afery jest rozpowszechnienie opinii o Polsce i Polakach jako społeczeństwie moralnie niedojrzałym do standardów demokratycznych, oraz rozreklamowanie postkomunistów jako jedynych obrońców humanizmu i Żydów. Na Polskę skłócenie i dezorientacja społeczeństwa oraz kilkumilionowy rachunek do zapłacenia z budżetu państwa.
Należy zwrócić uwagę, że zarówno prowokacja "supermarket" (marzec 96), następująca tuż po niej i w tym samym miejscu prowokacja w Muzeum Auschwitz-Birkenau (Kwiecień '96), częściowo udana próba prowokacji w Kielcach (czerwiec'96), oraz prowokacja z podpaleniem synagogi w Warszawie, były wzorowane na podobnych wydarzeniach w Niemczech.
Wokół nich zdarzały się też występujące falami, podnoszone przez media światowe, bezczeszczenia cmentarzy żydowskich. /…/

 

Ostatnia aktualizacja: piątek, 25 stycznia 2008 13:59

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.