Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Rozprawa - 23 stycznia 2006 r

Stenogram rozprawy przed Sądem Okręgowym w Gdańsku w dniu 23 stycznia 2006 r. z powództwa Lecha Wałęsy przeciw Krzysztofowi Wyszkowskiemu „o nakazanie i zadośćuczynienie” za stwierdzenie, że Lech Wałęsa w latach 70. był tajnym współpracownikiem SB i pobierał za to pieniądze.

Stenogram rozprawy przed Sądem Okręgowym w Gdańsku w dniu 23 stycznia 2006 r.
z powództwa Lecha Wałęsy przeciw Krzysztofowi Wyszkowskiemu „o nakazanie i zadośćuczynienie” za stwierdzenie, że Lech Wałęsa w latach 70. był tajnym współpracownikiem SB i pobierał za to pieniądze. Sąd: sędzia Małgorzata Idasiak-Grodzińska Powód: Lech Wałęsa Adwokat powoda: adwokat Ewelina Wolańska Pozwany: Krzysztof Wyszkowski Adwokat Wolińska przed rozprawą do dziennikarki Radia Gdańsk: „W tej sprawie już jest sprawa przesądzona.

 

Dziennikarka: Czyli?

Adw. Wolińska: Usłyszy pani podczas rozprawy.””

(Stenogram zawiera pełne wypowiedzi stron oraz wypowiedzi sądu do stron, ale tylko fragmenty, ze względu na nakładanie się głosów, tekstu dyktowanego przez sąd do protokołu.

Sąd: (początek niezrozumiały, sąd dyktuje do protokołu) Pan Krzysztof Wyszkowski, pozwany, osobiście. (do pozwanego) Proszę pana, czy pan jest z pełnomocnikiem?

Pozwany: Nie.

Sąd: Dziękuję, proszę usiąść.

(adwokat powoda wręcza sądowi pismo)

Sąd: Dziękuję. Przewodniczący stwierdza, iż pełnomocnik powoda złożyła odpis orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Gdańsku Wydział Lustracyjny z 11 sierpnia 2000 wraz ze stwierdzeniem prawomocności tego orzeczenia. Odpis doręczono pozwanemu. Panie Wyszkowski (podaje pismo pozwanemu) – dla pana. Czy pan pozwany będzie składał odpowiedź na pozew pisemnie czy ustnie?

Pozwany: Ja złożyłem dzisiaj rano odpowiedź na pozew, ale mogą ją złożyć… (sąd przerywa)

Sąd: A dlaczego dopiero dzisiaj, proszę pana?

Pozwany: Nie wiedziałem, że istnieje jakiś termin, w którym, ponieważ… (sąd przerywa)

Sąd: Ale, proszę pana, to wystarczało się zastanowić. No, jak ja mam się dzisiaj zapoznać z tą odpowiedzią na pozew?

Pozwany: Ja mogę ją przeczytać przecież.

Sąd: Nie, to się nie czyta, sąd musi się zapoznać, strona przeciwna tez musi się zapoznać z odpowiedzią na pozew.

Pozwany: Przepraszam, ja zupełnie nie miałem o tym pojęcia, nie wiedziałem, że istnieje termin jakiś, w którym mam odpowiedzieć na pozew i, w dodatku, właściwie napisałem to dlatego, że złożyłem pozew wzajemny i on jest zawarty w tym piśmie.

Sąd: Proszę pana, otrzymał pan od sądu dokumenty, czyli odpis pozwu z załącznikami, 22 grudnia 2005. I pan w ostatniej chwili składa odpowiedź na pozew. No w jaki sposób sąd ma dzisiaj orzekać w tej sprawie?

Pozwany: W sprawie odpowiedzi? Wysoki sądzie, przepraszam, nie miałem pojęcia, że powinienem to zrobić w … (sędzia przerywa)

Sąd: Na poprzedniej rozprawie, pan już miał rozprawę w sądzie okręgowym, to pan wie, jaka jest procedura, że musimy dzisiaj rozpoznawać tę sprawę, a bez odpowiedzi na pozew strona przeciwna nie jest w stanie się z tą odpowiedzią zapoznać, ani sąd.

Pozwany: To ja złożę w tej chwili odpowiedź ustną na pozew.

Sąd: Proszę bardzo, proszę bardzo za barierkę. (pozwany staje za barierką, ale w tym momencie głos zabiera adw. Wolińska)

Adw. Wolińska: Wydaje mi się, że tutaj postępowanie jest wyjątkowo, w tej sprawie konkretnej, proste i może być krótkie. Mianowicie ja wniosłam pozew o kazanie pozwanemu odwołania wyjątkowo szkalującego i znieważającego oświadczenia jakie złożył w telewizji w dniu 16 listopada 2005. Treści tego oświadczenia nie będę powtarzać, bo to wszystko znamy. I proszę sądu, o co w tej chwili chodzi? Chodzi o to, że powołuję się na orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Warszawie V Wydział Lustracyjny z roku 2000, w którym to orzeczeniu lustracyjnym z klauzulą prawomocności Sąd Apelacyjny w Warszawie orzekł, że prawdziwe jest oświadczenie Lecha Wałęsy, bo to jest istota rzeczy, że nie współpracował, nie miał kontaktów, nie miał żadnych kontaktów ze służbami organów bezpieczeństwa państwa, ani nie współpracował z nimi w latach 44 do 1990, tak jak wymagała tego ustawa. I tak sąd lustracyjny orzekł. I to jest orzeczenie prawomocne. Sąd Lustracyjny orzekł, że to oświadczenie Lecha Wałęsy jest zgodne z prawdą. Ja powołuję się na treść artykułu 365 kodeksu postępowania cywilnego, który pozwolę sobie przytoczyć, bo nie wiem, czy pan Krzysztof Wyszkowski, dziennikarz, redaktor rzekomo kiedyś Solidarności, powinien znać, które brzmi w ten sposób: orzeczenie prawomocne, a to jest orzeczenie prawomocne, wiąże nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy oraz inne organy państwowe i organy administracji publicznej i także inne osoby. To wiąże, czyli wniosek stąd, że właściwie sąd nie może już tutaj nic, żadnego postępowania przeciwko temu orzeczeniu lustracyjnemu prowadzić, bo sąd jest związany treścią tego orzeczenia za czas, podkreślam, od roku 1944 do 1990. I to jest istota rzeczy i dlatego tutaj domagam się, aby sąd wydał wyrok zgodny z treścią punktu pierwszego mojego pozwu i zasądził odszkodowanie zadośćuczynienie na rzecz szpitalu dlatego, że w tymże oświadczeniu w telewizji w dniu, w którym prezes IPN wręczał panu powodowi o tym, że został on pokrzywdzony, został uznany za osobę pokrzywdzoną przez służby bezpieczeństwa, w tymże dniu pan złożył takie, pan pozwany, takie oświadczenie, takie haniebne i poniżające w telewizji. I dlatego tylko tego się domagamy i uważamy, że postępowanie może być absolutnie ograniczone tylko do oświadczenia powoda, że zostały naruszone jego dobra osobiste, cytat na co się powołałam w pozwie. Tyle mam do powiedzenia w tej sprawie.

Sąd: W tym miejscu pełnomocnik powoda, powołując się na treść artykułu (niezrozumiałe).

Sąd: „(dyktuje) Pozwany w trybie art. 303 i 304 kpc w charakterze strony zeznaje. (Do pozwanego) Proszę pana, otrzymał pan w treści pozwu czyli w treści żądania oraz jego uzasadnienie, także w dniu dzisiejszym odpis orzeczenia wraz z klauzulą prawomocności, wcześniej również pan otrzymał, przesłane jako załącznik do pozwu, zaświadczenie IPN z 16 listopada 2005, z którego wynika, że pan powód Lech Wałęsa został uznany za osobę pokrzywdzoną w trybie artykułu szóstego ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. W związku z tym, jakie jest pańskie stanowisko jeśli chodzi o żądanie pozwu?

Pozwany: Wnoszę o oddaleniu pozwu w całości …(sąd przerywa dyktując do protokołu i pyta)

Sąd: Dlaczego?

Pozwany: Dlatego… Teraz mam uzasadnić? To będzie dłuższe…(sąd przerywa pytając)

Sad: Pan uważa, że to pańskie oświadczenie, o którym mowa w pozwie, nie naruszyło praw osobistych powoda?

Pozwany: Tak, nie naruszyło, ponieważ jest świadectwem prawdy materialnej.

Sąd: (dyktuje do protokołu) Ponieważ moje oświadczenie, które złożyłem, zarówno w programie drugim telewizji, jak i dla telewizji TVN, nie jest nieprawdziwe, natomiast jest świadectwem prawdy materialnej, tak?

Pozwany: Tak. I mam wiedzę, znam dokumenty niewątpliwie prawdziwe, które dowodzą prawdziwości tego co powiedziałem, które są w posiadaniu Instytutu Pamięci Narodowej.

Sąd: (dyktuje) Mam wiedzę i znam dokumenty, które są w posiadaniu IPN, a które potwierdzają, że?

Pozwany: W pełni potwierdzają moje stanowisko, że Lech Wałęsa był agentem Służby Bezpieczeństwa…(sąd przerywa dyktując)

Sąd: Które w pełni potwierdzają moje stanowisko, że Lech Wałęsa był agentem Służby Bezpieczeństwa.

Pozwany: Brał za to pieniądze i składał donosy na swoich współpracowników ze Stoczni Gdańskiej.

Sąd: (dyktuje) Brał za to pieniądze i składał był donosy na współpracowników, tak?

Pozwany: Tak. Niektórzy z tych współpracowników siedzą tu na sali.

Sąd: (dyktuje) Niektórzy z nich siedzą tu na sali. (Do pozwanego) Proszę pana, czy panu znane jest orzeczenie Sądu Lustracyjnego z dwutysięcznego roku?

Pozwany: Tak. To orzeczenie jest mi znane, ale ono nie jest (sąd przerywa dyktując)

Sad: Jest mi znane orzeczenie sądu lustracyjnego z dwutysięcznego roku, tak?

Pozwany: Ale ono jest podstawą niewystarczającą do rozstrzygnięcia w tej sprawie… (sąd przerywa)

Sąd: A co będzie dla pana podstawą wystarczającą, skoro (niezrozumiałe)?

Pozwany: Uznanie faktów, ponieważ… (sąd przerywa dyktując)

Sąd: Jest to dla mnie podstawa niewystarczająca.

Pozwany: Ponieważ Sąd Lustracyjny działał na podstawie ustawy lustracyjnej, która jednak w bardzo szczególny określa, kto był, a kto nie był współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa.

Sąd: (dyktuje:) Ponieważ Sąd Lustracyjny orzekał na podstawie ustawy lustracyjnej, która w sposób specyficzny ustala kto był, a kto nie był współpracownikiem, tak?

Pozwany: Tak.

Sąd: Proszę pana, pana zna treść tej ustawy?

Pozwany: W ogólnym sensie tak.

Sąd: No, to kto był współpracownikiem według tej ustawy?

Pozwany: Ten, któremu Sąd Lustracyjny potrafi wykazać, że dobrowolnie złożył zobowiązanie do współpracy, że istnieją dokumenty, które tę współpracę opisują, że istnieje zobowiązanie do współpracy, dokument zobowiązania do współpracy, i że funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa, którzy tę współpracę realizowali potwierdzają jej fakt.

Sąd: Przewodnicząca odczytała pozwanemu treść artykułu cztery ustawy z 11 kwietnia 99. Proszę pana, otóż współpracą w rozumieniu ustawy jest świadoma i tajna współpraca z ogniwami operacyjnymi lub śledczymi organów bezpieczeństwa państwa, w charakterze tajnego informatora lub pomocnika przy operacyjnym zdobywaniu informacji. Proszę pana, czy pan śledził przebieg rozprawy lustracyjnej?

Pozwany: Czytałem sprawozdania prasowe na ten temat.

Sąd: (dyktuje:) Ja czytałem sprawozdania prasowe z rozpraw lustracyjnych. (Do pozwanego) Czy pan wie jak długo toczyło się postępowanie?

Pozwany: Ono się toczyło w trybie specjalnym, wyborczym, czyli dość krótko.

Sąd: (dyktuje:) Z tego co wiem toczyło się ono dość krótko, w trybie specjalnym, wyborczym. (Do pozwanego:) Proszę pana, czy pan się orientuje, jakimi materiałami dysponował tamtejszy sąd zanim wydał orzeczenie?

Pozwany: Tak, orientuję się.

Sąd: (dyktuje) Orientuję się. (Do pozwanego) Czy to były dwie, trzy kartki, czy to były tomy akt?

Pozwany: To były materiały niepełne, materiały w stosunku do zgromadzonych obecnie akt w IPN daleko uboższe.

Sąd: (dyktuje) Ja uważam ówczesne materiały, nad którymi pracował sąd, za niepełne. (Do pozwanego) Obecne materiały IPN są pełniejsze?

Pozwany: Daleko bogatsze… (sąd przerywa dyktując:)

Sąd: A, daleko bogatsze.

Pozwany: Poza tym, funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa, który składał zeznania przed Sądem Lustracyjnym, złożył oświadczenie kłamliwe, że Lech Wałęsa nie był agentem Służby Bezpieczeństwa, i jestem w stanie to udowodnić.

Sąd: Proszę pana, czy złożył pan zawiadomienie do prokuratury, że ktoś składał fałszywe zeznania przed sądem?

Pozwany: Jeszcze nie, ponieważ ten dowód… (sąd przerywa)

Sąd: (Niezrozumiałe) Jak pan tego nie zrobił, proszę pana, to na tej rozprawie ten świadek mówił prawdę, bo tak zostało uznane przez sąd.

Pozwany: Ale ten dowód uzyskałem w ostatnich dniach i…(sąd przerywa)

Sąd: To jak pan złoży do prokuratury, to tam będzie pan to udowadniał, a nie przed sądem, tak? Proszę pana, 16 listopada 2000 roku IPN wydał zaświadczenie, o którym sąd już wcześniej mówił, że pan Lech Wałęsa jest pokrzywdzony w rozumieniu ustawy. Czy pan rozumie co to znaczy, że IPN takie zaświadczenie wydaje?

Pozwany: Tak, słyszałem analizy dotyczące tego zaświadczenia, również z ust sędziego Trybunału Konstytucyjnego, pana profesora Jerzego Stępnia, który powiedział, że nie oznacza to, że osoba otrzymująca takie zaświadczenie nie była tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa.

Sąd: (dyktuje) Z ust sędziego (do pozwanego) Jak się ten sędzia nazywa?

Pozwany: Sędzia Trybunału Konstytucyjnego… (sąd przerywa dyktując)

Sąd: Z ust sędziego Trybunału Konstytucyjnego usłyszałem…

Pozwany: To była publiczna wypowiedź w telewizji, tego samego dnia złożona.

Sąd: (dyktuje) To była publiczna wypowiedź, że fakt, że ktoś otrzymał takie zaświadczenie nie oznacza, że nie był tajnym współpracownikiem, tak?

Pozwany: Tak. I dowodzi tego fakt, że IPN nie przyznał powodowi tego zaświadczenia do czasu wydania przez Trybunał Konstytucyjny wyroku, który zobowiązał IPN do uznawania wyroków Sądu Lustracyjnego. I tylko na tej zasadzie, na zasadzie czysto formalnej, a nie na zasadzie analizy dowodów rzeczowych zgromadzonych w archiwum IPN, był zobowiązany do przyznania tego statusu. Ale, jak mówię, od tego momentu przestał on oznaczać, że osoba otrzymująca status nie była agentem Służby Bezpieczeństwa.

Sad: Odczytano pozwanemu treść artykułu 6. Proszę pana, z tego zaświadczenia wynika, że na podstawie odpowiednich przepisów, w związku z wniesieniem przez pana Lecha Wałęsę zapytania, o którym mowa w artykule 30, teraz odczytam, co ten artykuł mówi: zaświadcza się, na podstawie posiadanych i dostępnych dokumentów zgromadzonych w zasobie archiwalnym IPN, że pan Lech Wałęsa jest pokrzywdzonym w rozumieniu artykułu 6. Artykuł 30, o którym wcześniej przeczytałam, mówi, że: pokrzywdzonemu należy na jego wniosek udzielić informacji o posiadanych i dostępnych, a dotyczących go dokumentach. I w tym trybie IPN wydał to zaświadczenie powołując się na artykuł 6, jeszcze raz przypomnę, że pan Lech Wałęsa jest pokrzywdzonym w rozumieniu artykułu 6. Artykuł 6 z kolei mówi: pokrzywdzonym w rozumieniu ustawy jest osoba, o której organy bezpieczeństwa państwa zbierały informacje na podstawie celowo gromadzonych danych, w tym w sposób tajny. Punkt 3 tego artykułu stanowi, że pokrzywdzonym nie jest osoba, która została następnie funkcjonariuszem, pracownikiem lub współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa. Co oznacza, że gdyby IPN uznał, że pan Lech Wałęsa był współpracownikiem, nie otrzymałby zaświadczenia o tym, że jest pokrzywdzonym. Czy pan analizował te przepisy?

Pozwany: Tak, wysoki sądzie…(sąd przerywa)

Sąd: (dyktuje) Analizowałem te przepisy, które sąd mi odczytał i…

Pozwany: I uważam, że sąd niewłaściwie interpretuje znaczenie tych przepisów w tej konkretnie sprawie.

Sąd: (dyktuje) I uważam, że sąd (do pozwanego:) sąd w mojej osobie, jak rozumiem, tak? Sąd tu orzekający niewłaściwie interpretuje przepisy ustawy.

Pozwany: W tej konkretnej sprawie.

Sąd: (dyktuje) W tej konkretnej sprawie.

Pozwany: Ponieważ istnieje wyrok Naczelnego Sadu Administracyjnego, nie pamiętam w tej chwili jego daty, ale ze stycznia ubiegłego roku (sąd przerywa)

Sąd: (dyktuje) Ponieważ istnieje wyrok NSA ze stycznia (do pozwanego:) 2005?

Pozwany: Tak.

Sąd (dyktuje:) 2005 roku, tak.

Pozwany: Który zdecydował o innej interpretacji tych paragrafów, o których sąd mówił.

Sąd: (dyktuje) Zdecydował o innej interpretacji tych paragrafów, o których sąd mówił.

Pozwany: Najwyższy Sąd Administracyjny uznał, że pokrzywdzonym może zostać człowiek, który najpierw był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa, czy w ogóle organów bezpieczeństwa PRL, a następnie podjął działalność niepodległościową. Czyli… (sąd przerywa)

Sąd: (dyktuje) Ten sąd uznał, że pokrzywdzonym może być…

Pozwany: Kto najpierw był tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa PRL…

Sąd: A potem podjął działalność niepodległościową, tak?

Pozwany: Tak, ale nie może być uznanym osobą pokrzywdzoną ten, który najpierw podjął działalność niepodległościową, a następnie został tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa.

Sąd: (dyktuje) Natomiast pokrzywdzonym nie może zostać uznany ten, kto najpierw podjął działalność niepodległościową, a dopiero potem został tajnym współpracownikiem.

Pozwany: I to jest właśnie przypadek Lecha Wałęsy, który najpierw był członkiem Komitetu Strajkowego Stoczni Gdańskiej… (sąd przerywa)

Sąd (dyktuje) I to jest przypadek powoda Lecha Wałęsy.

Pozwany: A później dopiero został tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa, przyjął pseudonim „Bolek” i pobierał wynagrodzenie za składanie donosów na swoich współpracowników z Wydziału W-4 Stoczni Gdańskiej.

Sąd: Uchu. Proszę pana, czy pan zdaje sobie sprawę, że pańskie wypowiedzi na dzisiejszej rozprawie mogą być przyczynkiem do kolejnego procesu?

Pozwany: Wysoki sądzie, ja powtarzam tylko to, co jest moją wiedzą i to, co wynika z wyroku Najwyższego Sądu Adminis… (sąd przerywa).

Sąd: Momencik. (Dyktuje:) Powtarzam tylko to, co jest oparte na mojej wiedzy i wynika z orzeczenia NSA.

Pozwany: Tak, ponieważ od momentu wydania - to jest uwaga do tego, co wysoki sąd przed chwilą mówił – od momentu wydania tego wyroku w styczniu ubiegłego roku, status pokrzywdzonego, mówiąc potocznie, przestał oznaczać, że dana osoba nigdy nie była tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa PRL. Więc jakby to rozstrzyga kwestię powoływania się powoda na status, który otrzymał bodajże… (sąd przerywa)

Sąd: Po tym orzeczeniu NSA rozstrzygnięta jest kwestia, czy powód, w oparciu o zaświadczenie IPN, może twierdzić, że nie był nigdy tajnym współpracownikiem, tak?

Pozwany: Tak.

Sąd: Ychym. Proszę pana, czy pan pracuje?

Pozwany: Nie, w tej chwili nie pracuję.

Sąd: Jest pan na emeryturze, na rencie, czy…?

Pozwany: Nie, jestem bezrobotny, jestem niezależnym publicystą.

Sąd: (dyktuje) Ja jestem w tej chwili bezrobotny, jestem niezależnym publicystą. (Do pozwanego:) Proszę pana, oprócz żądania ochrony dóbr osobistych poprzez określone zachowanie, czyli poprzez wygłoszenie pewnego oświadczenia, słowem mówiąc - przeprosin, pan powód żąda również zadośćuczynienia w kwocie czterdziestu tysięcy złotych na rzecz Szpitala Dziecięcego w Oliwie. Sąd musi ustalić, oprócz tych przesłanek dotyczących roszczenia niemajątkowego, również jaka jest pańska sytuacja majątkowa. W związku z tym to pytanie o zatrudnienie i o dochody. Czy pan ma jakiekolwiek źródła dochodów?

Pozwany: Nie.

Sąd: (dyktuje) Nie mam żadnych źródeł dochodów. Czy pan jest osobą samotną, czy pozostaje w związku małżeńskim?

Pozwany: Jestem stanu wolnego.

Sąd (dyktuje) Jestem stanu wolnego. Nie pozostaje w związku małżeńskim. (Do pozwanego:) Proszę pana, z czego pan się utrzymuje w takim razie?

Pozwany: Właśnie z publicystyki.

Sąd: Czyli otrzymuje pan jakieś wynagrodzenie?

Pozwany: Tak, jeżeli coś zrobię, to wówczas otrzymuję za to wynagrodzenie.

Sąd: To jest jakiś stały dochód?

Pozwany: Nie. Właśnie odpowiedziałem, że to nie jest stały dochód.

Sąd: (dyktuje) Nie posiada żadnych stałych źródeł dochodu. Jeżeli coś opublikuję, tak?

Pozwany: Tak.

Sąd: (dyktuje) To otrzymuję wynagrodzenie. (Do pozwanego:) Proszę pana, pan jest w tym postępowaniu stroną, w związku z tym sąd nie będzie stosował jakichkolwiek przymusów, tak, jak może to robić w stosunku do świadka, w związku z tym, jeżeli pan nie chce nic więcej na temat swojej sytuacji majątkowej mówić, to sąd nie będzie pytał. Czy pan chciałby jeszcze coś powiedzieć na ten temat, żeby sąd wiedział z czego pan się utrzymuje, bo to ma istotne znaczenie.

Pozwany: A ja nie wyjaśniłem tego, wysoki sądzie?

Sąd: Uważa pan, że pan wyjaśnił? Ja się pytam czy pan uważa, że pan już wszystko wyjaśnił, nic więcej już pan nie powie, tak?

Pozwany: To w całości opisuje moją sytuację majątkową.

Sąd: (dyktuje) Uważam, że wszystko już wyjaśniłem jeśli chodzi o moją sytuację majątkową. Dobrze. Pani mecenas, czy są jakieś pytania?

Adwokat: Tylko jedno pytanie. Jakiego rzędu dochody ma pan z tej działalności publicystycznej? Mniej więcej?

Pozwany: Czy muszę odpowiadać na to pytanie wysoki sądzie?

Sąd: Może pan odmówić. Ja już powiedziałam (niezrozumiałe).

Pozwany: Tak, to nie chciałbym.

Sąd (dyktuje) Pozwany odmawia odpowiedzi na pytanie powoda, jakiego rzędu dochody otrzymuje z tytułu działalności publicystycznej, prosi aby zwolnić go z odpowiedzi na to pytanie. (Do powoda) Bardzo proszę, pan ma jakieś pytanie, tak?

Powód: Wysoki sądzie, problem polega na tym, że te bzdury, które pozwany opowiada on będzie… (sąd przerywa)

Sąd: Ale ja tu chciałam…(powód przerywa)

Powód: Tak, ale on będzie, bo on tylko wykorzystuje, on będzie drukował i on dostaje za to pieniądze właśnie, podając jako fakty. Te pomówienia, to wszystko on teraz opublikuje i dlatego takie bzdury opowiada i tam dostanie pieniądze. Co zrobić, żeby takie bzdury nie wychodziły, kiedy nie są jeszcze faktami?

Sąd: (dyktuje) Te bzdury, które w tej chwili opowiada pozwany, będą służyły mu do publikacji, tak?

Powód: Tak, jak poprzednio.

Sąd: (dyktuje) Tak, jak poprzednio. I pyta sąd, co ma zrobić, żeby (niezrozumiałe). Powód oświadcza też, że po opublikowaniu tych bzdur pozwany dostaje za to pieniądze.

Powód: No przecież mówił, że dostaje, no przecież jakieś pieniądze dostaje.

Adwokat powoda: (do pozwanego) Czy napisał pan w grudniu, przed gwiazdką, artykuł pt.: „Dlaczego Wałęsa kłamie?”?

Pozwany: Napisał taki artykuł. Po poprzedniej rozprawie, prawda? To było w grudniu. Nie przyniosłam tego.

Pozwany: Artykuł napisałem przed rozprawą… (adwokat przerywa)

Adwokat: Po pierwszej, w tamtym procesie. „Dlaczego Wałęsa kłamie?”. Ale napisał pan taki artykuł?

Pozwany: Napisałem taki artykuł, ale… (adwokat przerywa)

Adwokat: Jak się ta gazeta nazywa?

Pozwany: Tygodnik „Głos”.

Adwokat: Proszę bardzo.

Sąd: (dyktuje) Napisałem… (do adwokata) W grudniu ubiegłego roku, tak?

Adwokat: Tak, 2005.

Sąd: (dyktuje) …artykuł „Lech Wałęsa kłamie”, opublikowany w tygodniku…(zwraca się do pozwanego)

Pozwany: „Głos”.

Sąd: „Głos”.

Pozwany: I nie otrzymałem za niego żadnego wynagrodzenia.

Sąd: I nie otrzymałem żadnego wynagrodzenia.

Adwokat: Nie otrzymał.

Pozwany: Nie.

Adwokat: Dziękuję, nie mam więcej pytań.

Sąd: Proszę pana, czy oprócz tego co pan sądowi dzisiaj powiedział, ma pan jeszcze coś do powiedzenia? Ściśle w kwestii żądania powoda. (niezrozumiałe) …nie uznaję, proszę o oddalenie powództwa.

Pozwany: Wysoki sądzie, czy mogę odpowiedzieć na pozew, czy mam odpowiadać wyłącznie na pytania wysokiego sądu?

Sad: Odpowiedź na pozew pan już udzielił w odpowiedzi na pozew, że pan wnosi o oddalenie tego powództwa.

Pozwany: Ale nie przedstawiłem uzasadnienia.

Sąd: Proszę pana, obawiam się, że pańskie uzasadnienie będzie powodowało to, że kolejna sprawa będzie wytoczona w sądzie na kanwie tego samego procesu, czyli o to samo.

Pozwany: Wysoki sądzie, czy obawa wysokiego sądu jest podstawą do tego, żebym ja nie miał prawa wygłosić tego uzasadnienia?

Sąd: Proszę pana, a to uzasadnienie ma polegać na tym, że pan będzie operował faktami, czy pan będzie operował swoimi domniemaniami (niewyraźne).

Pozwany: Wysoki sądzie, uwaga wysokiego sądu jest bezpodstawna, ponieważ wszystko, co mówiłem, mówiłem na podstawie faktów. Sąd niesłusznie insynuuje jakobym…(sąd przerywa)

Sąd: (dyktuje) Uważam, że wszystko, co mówiłem, mówiłem na podstawie faktów, natomiast sąd n niesłusznie insynuuje…

Pozwany: Że ja wygłaszam opinie nie oparte na prawdzie.

Sąd (dyktuje) Ja wygłaszam opinie nie oparte na faktach.

Pozwany: Więc czy mogę wygłosić… (sąd przerywa)

Sąd: Proszę pana, pan złożył pisemną odpowiedź na pozew, tak?

Pozwany: Tak.

Sad: Pan ma przy sobie odpis tej odpowiedzi?

Pozwany: Tak.

Sąd: To bardzo proszę, żeby pan mi ją okazał, tak? (pozwany podaje sądowi kopię dokumentu, sąd dyktuje:) W tym miejscu pozwany okazuje odpowiedź na pozew sporządzoną, jak wynika z daty, 23 stycznia 2005 wraz z pozwem wzajemnym. Przewodnicząca zarządziła trzyminutową przerwę celem wykonania kserokopii odpowiedzi na pozew i dołączenia jej do akt oraz wręczenia pełnomocnikowi powoda.

Pozwany: Ja mam jeszcze jedną kopię, mogę ją dostarczyć.

Sąd: Czy pan sądowi może zostawić?

Pozwany: Tak.

Sąd: I stronie przeciwnej?

Pozwany: Tak.

Sąd: To bardzo proszę, tak? To w takim razie nie będziemy przerwy robić. (dyktuje:) W tym miejscu jeden egzemplarz wręcza pełnomocnikowi powoda, jeden zaś pozostawia sądowi. (do pozwanego:) Z tym stenogramem, proszę pana? Czy to jest dla pana?

Pozwany: Nie, to jest załącznik wymieniony w pozwie.

Sąd: W pozwie wzajemnym, tak?

Pozwany: Tak.

Sąd: (dyktuje) Przewodnicząca stwierdza, iż pozew wzajemny złożony przez pozwanego, nie może być rozpoznany łącznie z niniejszym powództwem wniesionym przez powoda Lecha Wałęsę. (do pozwanego:) Proszę pana, pozew wzajemny nie może być przyjęty do rozpoznania w tej sprawie, bo pańskie żądanie, o ile będzie pan je podtrzymywał, musi być wyłączone do odrębnego rozpoznania i założona musi być odrębna sprawa i wtedy sąd może tą sprawę, jako odrębne powództwo, rozpoznawać, ponieważ sprawy dotyczącego ochrony dóbr osobistych nie nadają się do procesowania jak gdyby z racji pozwu wzajemnego, gdyż do połączenia i do potrącenia. Tylko takie roszczenia mogą być rozpoznawane. W związku z tym, o ile będzie pan je podtrzymywał (zwraca się do pozwanego)?

Pozwany: Podtrzymuję.

Sąd: Sąd wyłączy pozew wzajemny, jako normalne zwykłe powództwo do odrębnego rozpoznania, tak?

Pozwany: Bardzo proszę.

Sąd: (dyktuje:) Pouczono pozwanego o niemożności procedowania nad pozwem wzajemnym łącznie z niniejszym powództwem głównym. Przewodnicząca zarządziła wyłączenie pozwu wzajemnego Krzysztofa Wyszkowskiego przeciwko Lechowi Wałęsie do odrębnego rozpoznania, zgodnie z treścią żądania zawartego w treści odpowiedzi na pozew w punkcie 2 i pouczyła o dalszych czynnościach związanych z tym pozwem wzajemnym, mianowicie sprawie zostanie nadany nowy numer, będzie pan wezwany do usunięcia braków formalnych, o ile ten pozew będzie miał jakieś braki formalne, do opłacenia wpisu i, po wykonaniu tych wszystkich czynności, będzie rozprawa, gdzie pan będzie już wtedy miał status powoda, natomiast pan Lech Wałęsa będzie pozwanym, tak?

Pozwany: Dziękuję.

Sąd: Dobrze. (do adwokata:) Pani mecenas, czy w związku z treścią odpowiedzi…

Adwokat: Nie mam żadnej odpowiedzi, wszystko podtrzymuję. Nic nowego ta odpowiedź nie wniosła.

Sąd: Dziękuję. Czy pan powód chciałby coś powiedzieć?

Powód: Wysoki sądzie…(sąd wskazał pozwanemu, żeby opuścił miejsce za barierką i wskazał powodowi, by je zajął)

Sąd: Pierwsze pytanie, panie powodzie, czy pan podtrzymuje swoje powództwo?

Powód: Tak, podtrzymuję.

Sąd: (dyktuje) Podtrzymuję swoje powództwo.

Powód: (czyta wydrukowany tekst) Pozwany w wystąpieniach swoich naruszał moje dobra osobiste i narusza…

Sąd: (dyktuje) Naruszał i narusza moje dobra osobiste …

Powód: Jak dobre moje imię, cześć i honor. Dowód tych działań pozwanego, czy dowody tych działań pozwanego są złożone. Instytucje do wyjaśniania tego typu spraw, jak sąd czy Instytut Pamięci Narodowej prawomocnymi wyrokami opartymi na faktach, dowodach i świadkach przesądziły jednoznacznie, co sądowi też zostało w całości dostarczone. Proszę wysoki sąd…

Pozwany: Wysoki sądzie, ale czy powód nie umie opowiedzieć o swojej krzywdzie własnymi słowami, tylko musi odczytywać tekst przygotowany przez adwokata?

Sąd: Proszę pana, strona powodowa może odczytywać, może mówić i może w ogóle się nie wypowiadać, tak?

Pozwany: Dobrze, przepraszam bardzo.

Powód: Gdyby nauczono pozwanego zachowywać się jak się zachować, tej sprawy by nie było.

Sąd: (dyktuje) Co pani ma napisane? Przepraszam, przesądziły jednoznacznie, co zostało sądowi przedstawione…

Powód: Wszystkie dowody, nie ma żadnego elementu, który zostało wniesione, co nie było tam rozpatrywane ze wszystkimi świadkami, na te okoliczności włącznie. To jest w materiałach sądowych.

Sąd: Były (niezrozumiałe) na podstawie dowodów, zeznań świadków.

Powód: Jeszcze raz tylko mogę zapytać – co ja mam jeszcze wnieść, aby tacy ludzie uwierzyli w prawdę oczywistą?

Sąd: (dyktuje) Co ja mam wnieść, żeby tacy ludzie jak pozwany, tak?

Powód: Tak jest.

Sąd: (dyktuje) Uwierzyli w prawdę.

Powód: Jeśli są jakieś możliwości, ja je spełnię.

Sad: (dyktuje) Jeżeli są jakieś możliwości (niezrozumiałe).

Powód: Jak coś takiego można udowodnić? To tylko w niebie, a już niedługo się tam znajdziemy. Proszę wysokiego sądu, aby wysoki sąd przywołał do porządku pozwanego, by zaczął szanować porządek prawny w Polsce. I o nic więcej nie wnoszę.

Sąd: (dyktuje) I o nic więcej nie wnoszę. (do powoda) Dziękuję bardzo.

Powód: Dziękuję.

Sąd: Pani mecenas, czy przed zamknięciem przewodu, w ostatnim słowie…

Adwokat: Dziękuję, podtrzymuję wszystko to, co powiedziałam, dziękuję.

Sąd: (dyktuje) Pełnomocnik powoda podtrzymuje wszystkie swoje twierdzenia. (zwraca się do pozwanego:) Wnosi pan konsekwentnie o oddalenie powództwa, tak?

Pozwany: Tak, wnoszę o oddalenie powództwa i dodaję, że stanowisko powoda jest próbą zablokowania prawa do wolności słowa…

Sąd (dyktuje) Prawa do wolności słowa…

Pozwany: Prawa do poznania prawdy przez społeczeństwo polskie i prawa do wiedzy opinii publicznej do o przeszłości osób publicznych, takich jak powód, który był prezydentem.

Sąd: (dyktuje) Prawa do wiedzy przez opinię publiczną o prawdzie o przeszłości osób, które są osobami publicznymi.

Pozwany: Ja, to co mówiłem o przeszłości Lecha Wałęsy, mówiłem jako dziennikarz, publicysta, jako działacz społeczny, który uważał, że ma obowiązek świadczenia o prawdzie, który uważał, że ma obowiązek informowania opinii publicznej o tej prawdzie. Przeprowadziłem własne badania na temat przeszłości Lecha Wałęsy, zgromadziłem bogate dowody jego agenturalnej, jego pracy na rzecz Służby Bezpieczeństwa… (powód przerywa)

Powód: Ja protestuję!

Sąd: Panie powodzie, proszę, momencik, momencik…(powód przerywa)

Powód: Proszę zablokować to (niezrozumiałe).

Sąd: (do obserwatorów na sali) Proszę o spokój! (do powoda i adwokata:) Proszę państwa, problem polega na tym, że pan powód jest powodem, pan pozwany jest pozwanym i mają prawo się wypowiadać.

Powód: Publicznie?

Sąd: Tak. Jedynie świadkowi sąd może odebrać głos, ukarać go grzywną. Strona ma niestety inne prawa. Tak, że ma pan pozwany prawo do wypowiedzi, tym bardziej, że nie jest reprezentowany przez pełnomocnika. Bardzo mi przykro, nic w tej sprawie zrobić nie mogę.

Pozwany: Chciałbym, żeby wysoki sąd zaprotokołował swoje wyrażenie, że ja mam „niestety” prawa. Uważam, że w ustach wysokiego sądu jest to wyrażenie bardzo niefortunne.

Sąd: Proszę pana, nie muszę nic protokołować, ponieważ są kamery. Jeżeli pan uważa, że ważne jest to, co przed chwilą sąd powiedział, na pewno będzie to na antenie.

Pozwany: Myślę, że bardzo ważne… (sąd przerywa)

Sąd: Sąd powiedział „niestety” dlatego, że pan powód czuje się tym oburzony i ponownie, że nastąpiło naruszenie jego dóbr osobistych. Stąd sąd powiedział „niestety”, że nie jest w stanie w jakikolwiek sposób wpływać na zarówno wypowiedzi powoda, jak i strony pozwanej. To miało znaczyć słowo „niestety”, a nie dlatego, że sądowi jest przykro dlatego, że pan jest pozwany, a pan powód jest powodem. Czy jeszcze chciałby pan coś powiedzieć?

Pozwany: Tak. Wysoki sądzie, w żadnym wypadku słowo „niestety” nie powinno było znaleźć się w ustach wysokiego sądu, ponieważ sugeruje… (sąd przerywa)

Sąd: (podniesionym głosem) Proszę pana, to będziemy rozstrzygać może na innej sali, tak? Proszę ad rem, tak?

Pozwany: Ponieważ sugeruje, że wysoki sąd utożsamia się z… (sąd przerywa)

Sąd: Czy chce pan jeszcze coś powiedzieć? A propos procesu, a nie a propos mojej osoby.

Pozwany: ten proces jest procesem w istocie o wolność słowa w Polsce.

Sąd: Proszę pana, wolność słowa strony jest ograniczona w stosunku do sądu, tak, że proszę nie dotykać mnie osobiście, ani tego sądu, tylko proszę a propos pozwu.

Pozwany: To jest właśnie a propos pozwu… (sąd przerywa)

Sąd: Ale pan się ze mną nie procesuje, proszę pana, tylko z panem powodem. W związku z tym, bardzo proszę, czy pan jeszcze chciał coś powiedzieć, czy pan chce skończyć swoją wypowiedź?

Pozwany: Wysoki sądzie, przepraszam, ostatnie zdanie dotyczyło pozwu, a nie dotyczyło wysokiego sądu…(sąd przerywa)

Sąd: Proszę bardzo, czy pan chce skończyć swoją wypowiedź, czy pan jeszcze chce coś powiedzieć a propos żądania pozwu?

Pozwany: Tak. Wysoki sądzie, przepraszam, mam poczucie, że wysoki sąd wywiera na mnie presję blokującą… (sąd przerywa)

Sąd: (niezrozumiałe) Pan już skończył, czy jeszcze pan ma coś do powiedzenia?

Pozwany: Wysoki sądzie. Wysoki sąd mi ciągle przerywa, co wpływa na moją możliwość wypowiadania się swobodnego…

Sąd: Dziękuję, proszę usiąść. (dyktuje) Odebrano głos pozwanemu. (do adwokata) Pani mecenas, czy jeszcze coś?

Adwokat: Może w związku z tym, co pan pozwany powiedział, miałabym jedno pytanie. Pan pozwany powiedział - panie Wyszkowski, niech pan posłucha - że zbierał pan bogate materiały świadczące przeciwko panu powodowi. Czy pan te materiały kiedykolwiek przekazał do Sądu Lustracyjnego lub do Instytutu Pamięci Narodowej? Czy pan je przekazał? Te bogate materiały zebrane przez pana.

Sąd: Czy pan przekazał jakieś materiały IPN, albo Sądowi Lustracyjnemu?

Pozwany: Nie, sądowi Lustracyjnemu nie przekazywałem niczego, ponieważ postępowanie toczyło się w specjalnym trybie wyborczym, który został zamknięty.

Adwokat: Nie, proszę pana.

Pozwany: Jeżeli prawdą jest, że mogę złożyć Sądowi Lustracyjnemu te dokumenty, to zrobię to.

Sąd: A IPN, bo takie było pytanie?

Pozwany: Tak, IPN przekazywałem informacje na temat prowadzonych przeze mnie postępowań.

Adwokat: Tak, dobrze, dziękuję, wystarczy.

Sąd. Dziękuję ja.

Adwokat: Proszę sądu, na wszelki wypadek składam sądowi to nagranie.

Sąd: (dyktuje) W tym miejscy pełnomocnik powoda składa dowód rzeczowy w postaci kasety video zawierającej nagrania tej wypowiedzi na taśmie. Przewodniczący zamknął rozprawę i oznajmił stronom, że wyrok w tej sprawie, proszę państwa, będzie ogłoszony za tydzień, to jest 30 stycznia o godzinie 12.30, na tej samej sali, czyli sali 210. Powtarzam, 30 styczeń, 12.30, sala 210. To wszystko. Do widzenia.

 

Ostatnia aktualizacja: środa, 26 listopada 2008 09:40

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.