Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Stenogram audycji w TVN 24

 

IPN powinien przeprowadzić szerokie, poważne badania nad dokumentacją dotyczącą Lecha Wałęsy i po przeprowadzeniu takich badań, w moim przekonaniu /.../ Lech Wałęsa nie otrzyma statusu pokrzywdzonego.

Stenogram audycji w programie TVN 24
 
z dnia 9 czerwca 2005 roku, o godz. 21.35, z udziałem Lecha Wałęsy, Henryka Wujca i Krzysztofa Wyszkowskiego oraz Bogdana Rymanowskiego, jako redaktora prowadzącego.
 
 
„Redaktor - Pierwsze pytanie – czy Lech Wałęsa powinien otrzymać status pokrzywdzonego? Dodajmy, że IPN nie wydaje takiego zaświadczenia, jeśli ktoś, na przykład, współpracował z S. (następuje odpowiedź Henryka Wujca, po której redaktor zwraca się do Krzysztofa Wyszkowskiego) Czy IPN powinien wydać Lechowi Wałęsie zaświadczenie statusu pokrzywdzonego?
 
Krzysztof Wyszkowski - Oczywiście IPN powinien przeprowadzić szerokie, poważne badania nad dokumentacją dotyczącą Lecha Wałęsy i po przeprowadzeniu takich badań, w moim przekonaniu, niestety, Lech Wałęsa nie otrzyma, jeżeli te badania będą przeprowadzone rzeczywiście solidnie, a nie tak jak do dotychczas, gdy prokurator Szulc, który od dawna zasłużył się dla ukrywania dokumentacji o Lechu Wałęsie, nie ukręci łba tej sprawie, no to Lech Wałęsa nie otrzyma statusu pokrzywdzonego.
 
Henryk Wujec - A dlaczego?
 
K.W. - Dlatego, że rzeczywiście, ja tu się zgadzam z tobą, że był czas kiedy był prześladowany, ale wcześniej był czas kiedy był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa i ten okres dyskwalifikuje /tu następuje parę słów niezrozumiałych/. (W tym miejscu redaktor przytacza wypowiedź Władysława Frasyniuka)
 
K.W. - Nie wiem czy Władysław Frasyniuk zna te dokumenty, ja tutaj mam donosy przed sobą „Bolka”, Lecha Wałęsy, które całkowicie dyskwalifikują go.
 
H. W. - Jakim prawem?
 
K.W. - Absolutnie legalnie. To jest odpis z oryginału dokumentu z archiwum IPN, otrzymałem go od pewnego niezależnego historyka. (dalej następuje opis procedury IPN, wypowiedź Henryka Wujca, następnie redaktora, który cytuje z książki dra Sławomira Cenckiewicza p.t.: „Oczami bezpieki” fragmenty odnoszące się do donosów TW „Bolek” oraz nowy komentarz H.Wujca, który stwierdza, że podpisanie zobowiązania do współpracy z SB przez młodego robotnika nie miało później żadnego znaczenia).
 
K.W. - Albo dyskutujemy o tym, czy Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem czy nie, albo dyskutujemy czy sprawiedliwie jest po latach uznać go za tajnego współpracownika i odmówić mu statusu pokrzywdzonego. Być może dojdziemy do wniosku, że to jest niesprawiedliwe, ale uznajmy fakty. Mnie chodzi o badanie faktów. I badanie faktów musi polegać na badaniu dokumentów, a nie abstrahowaniu od całej procedury naukowej. I druga sprawa – IPN zaangażował się w tuszowanie sytuacji na korzyść Lecha Wałęsy przez wyznaczenie do śledztwa prokuratora Szulca, który w 1993 roku dopuścił do zniszczenia dokumentacji na temat Lecha Wałęsy i innych działaczy ruchu antykomunistycznego. Wówczas Urząd Ochrony Państwa zorganizował pewną prowokację, kombinację operacyjną, po to by przejąć dokumentację dotyczącą Lecha Wałęsy. Ta dokumentacji zaginęła. Prokurator Szulc za to odpowiada.
(W tym miejscu redaktor zapytał o sprawę sądu lustracyjnego, który w r. 2000 stwierdził, że Lech Wałęsa nie był agentem, a K.W. i H.W. udzielili odpowiedzi.)
 
Redaktor zwraca się do Lecha Wałęsy - Dobry wieczór panie prezydencie. Czy pan nas słyszy?
 
Lech Wałęsa - Trochę słyszę. Właśnie jestem w Bratysławie. Więc chciałem zobaczyć, co ten wariat opowiada. Wyszkowski to wariat. Zabierzcie mu brzytwę, to jest małpa z brzytwą.
 
Redaktor - Panie prezydencie, ja mam prośbę, rozmawiajmy merytorycznie, a nie ad personam. Pytanie do pana konkretnie, panie prezydencie. Jak pan myśli, kiedy pan otrzyma status pokrzywdzonego z IPN? Czy pana zdaniem ta sprawa jest przesądzona?
 
L.W. - Sprawa jest przesądzona. Wyszkowski ma ksero, podróby i się wygłupia, to jest chory człowiek, to jest małpa z brzytwą.
 
Redaktor - Panie prezydencie, rozumiem, że tak naprawdę te wszystkie dokumenty o których mówi Krzysztof Wyszkowski, o których piszą historycy, to są dokumenty które są warte wrzucenia do kosza i nie mają żadnego znaczenia.
 
L.W. - Oczywiście, że tak. Dlaczego Wyszkowski nie zauważa, że zaraz obok jest następny dokument, który mówi, że nigdy w tym czasie w siedemdziesiątym pierwszym i drugim Lech Wałęsa nie dał się zwerbować. Dlaczego on tego nie zauważa?
 
K.W. - Nie ma takiego dokumentu, panie prezydencie.
 
L.W. - Jest taki dokument.
 
K.W. - Ależ…
 
L.W. - Jest taki dokument.
 
K.W. - Proszę go pokazać.
 
L.W. - Oczywiście, że… Przecież to pisze ten, co książkę wydał, nie ja. Ja tego nie widziałem. Ja wiem, że proszę pana, panie Wyszkowski, pan jest chorym debilem. Oświadczam panu, pan będzie do sądu postawiony. Pan się opiera na podróbach, na kłamstwach. Pan rozpowszechnia kłamstwa. Pan to wszystko będzie musiał odszczekać.
 
K.W. - Bardzo proszę bardzo wyjaśnić to wszystko.
 
Redaktor - Przepraszam, panie prezydencie, czy sądzi pan, że używanie pewnych słów jest na miejscu?
 
L.W. - Proszę pana, no nie można się upierać mając takie dowody. Mając takie dowody, mając taką historię moją, no nie można opierać się na bezpiece i podróbach. Bezpieka mówi mu w twarz – podróba, a ten człowiek chodzi i męci…
 
K.W. - Pan się przyznał do współpracy wobec Andrzeja Gwiazdy, wobec pani Walentynowicz, proszę nie wykręcać kota ogonem.
 
L.W. - To tak samo, jak nie przeskoczyłem przez płot. Macie dowody? A wy ciągle mówicie. To jest chore. Jesteście chorzy z nienawiści.
 
Redaktor - Panie prezydencie, żeby zamknąć ten rozdział, to do niczego nie prowadzi…
 
L.W. - Oczywiście, że nie. Tylko nie wpuszczajcie głupców do studia.
 
Redaktor - Panie prezydencie, wszystkie strony powinny być wysłuchane, także pan (w tym miejscu pada pytanie o debatę Wałęsę z Jaruzelskim).
 
L.W. - Proszę pana, ja udowadniam największym moim wrogom w twarz. Powiedz facet, ty byłeś wrogiem, walczyłeś ze mną. Powiedz tym durniom, że nigdy nie miałem nic wspólnego z tymi sprawami. Jeśli przyjaciele, koledzy robią takie durne rzeczy, to niech wrogowie wprost powiedzą, co mają do powiedzenia. A to, że generał był agentem, to ja nie miałem żadnych wątpliwości, tylko myślałem, że on wyczyścił dokumentację.
 
K.W. - To tak jak pan, tak jak pan, panie prezydencie…
 
L.W. - Panie, pan idź do lekarza. Pan się kwalifikuje do lekarza. Ja panu udowodnię, pan będzie odpowiadał przed sądem za to.
 
Redaktor - Panie prezydencie, ostatnie pytanie. Skąd taka ofensywa pana ostatnio? Przecież człowiek, która nie ma sobie nic do zarzucenia, nie powinien tak nerwowo reagować na, nawet jak pan uważa, bezpodstawne zarzuty.
 
L.W. - Bardzo proste, bo albo ja jestem zdrajcą i agentem, albo Wyszkowski i ta spóła jest. Od początku kopali, ryli, przeszkadzali mi w walce. Ja mimo wszystko doprowadziłem do zwycięstwa. Więc oni są agentami. Oni robili tę krecią robotę, a nie ja. Jest proste - ja czy oni, ktoś tu jest zdrajcą. Zdrajcą jest Wyszkowski, Gwiazda, Walentynowicz, bo bzdury razem z bezpieką wykonywali. I oni byli przeciwko mnie i teraz jest udowodnienie, albo ja, albo oni. Moim zdaniem oni są zdrajcami.
 
K.W. - Panie prezydencie, to jakaś dziecinada – jak ja świnia, to ty wieprz. Cóż to za żarty sobie pan tu stroi z publiczności?
 
L.W. - Panie, pan jest zdrajcą od początku do końca. Pan, Gwiazda, Walentynowicz. Ja mam na to dowody. Wy chcecie mnie przerobić? A to wy jesteście zdrajcami.
 
 
 
Ostatnia aktualizacja: środa, 26 listopada 2008 10:15

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.