Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Wałęsa przyznaje się do udziału w awanturze

Lech Wałęsa przyznał, że przypomniał sobie, że awantura o pieniądze była faktem.

Sopot, dnia 30 czerwca 2006 r. 
 
Sąd Okręgowy w Gdańsku
Wydział I Cywilny
ul. Nowe Ogrody 30/34
80-803 Gdańsk
 
 
sygn. akt. I C 954/05
Termin rozprawy: 27 września 2006 r., g. 10, s. 129
 
 
Dnia 3 lipca 2006 r. Lech Wałęsa rozmawiał z dziennikarzami na korytarzu sądowym i w trakcie tej rozmowy wypowiedział następujący tekst:
 
„Jednym z regionów był region Piła. Ja nie miałem wyboru, ja musiałem, jeśli taki był, musiałem powołać jego[1] (Eligiusza Naszkowskiego - przewodniczącego Zarządu Regionu w Pile). Natomiast Wyszkowski powinien jedną rzecz zauważyć – że to była przez tego człowieka (Eligiusza Naszkowskiego) przygotowana prowokacja[2]. Dlaczego, myślałem o tym, dlaczego ja o tym nie pamiętam[3]. Otóż dlatego, że to było tak śmieszne, że to była prowokacja, dlatego udusiło się samo. Myślałem, że głupi wybryk[4]. A okazało się, że to była przygotowana prowokacja przez esbecję[5], żeby taki, żeby kontynuować coś podobnego[6]. I na tą prowokację się nabrał Wyszkowski i inni[7]/…/”.[8]
Całość nagrania trwa 3 minuty 10 sekund.
Cytowany tekst znajduje się pomiędzy 2 minutą 17 sekundą, a 2 minutą 48 sekundą nagrania.
 
Załącznik: Dwie płyty CD-ROM
 

[1] Lech Wałęsa potwierdza w ten sposób, że to on osobiście wprowadził Eligiusza Naszkowskiego, przewodniczącego Zarządu Regionu w Pile, do składu delegacji NSZZ „Solidarność” do Paryża w październiku 1981 r., mimo iż wiadomo już było, że Naszkowski jest konfidentem SB.
[2] Chodzi o będącą przedmiotem procesu zainicjowaną przez Naszkowskiego awanturę o pieniądze w autobusie na lotnisku Orly. W ten sposób Lech Wałęsa potwierdza, że przypomniał sobie, że taka awantura miała miejsce i podczas niej rzeczywiście padły opisywane przeze mnie oskarżenia.
[3] Powinno być: „dotychczas nie pamiętałem”.
[4] To wyrażenie ma tłumaczyć brak odrzucenia oskarżenia o sprzeniewierzenie darów w chwili sformułowania tych zarzutów przez Eligiusza Naszkowskiego i Janinę Kończak. Jest to jednocześnie powtórnym potwierdzeniem, że awantura na lotnisku jest faktem.
[5] Lech Wałęsa nie wyjaśnia jednak, kiedy i w jaki sposób „okazało się”, że awantura była prowokacją.
[6] W ten sposób Lech Wałęsa zapewne chce zasugerować, że już przed 13 grudnia 1981 r. Służba Bezpieczeństwa miała fałszować (przedłużać) dokumentację na temat jego współpracy agenturalnej jako t.w. „Bolek”.
[7] Oznacza to, że Lech Wałęsa potwierdza, że relacja o tej awanturze, przedstawiona przeze mnie i świadka Krystynę Sobierajską, jest prawdziwa, a nasz błąd ma polegać tylko nie niezrozumieniu jej „prowokacyjnego” sensu.
[8] Całość wypowiedzi oznacza, że przynajmniej od dnia 3 lipca 2006 roku powód wie, że będąca przedmiotem procesu scena na lotnisku Orly jest faktem, a więc moje twierdzenie polega na prawdzie. Ponieważ sens procesu polega na oskarżeniu mnie, że taka scena nie miała miejsca, powód powinien był natychmiast powiadomić sąd o zmianie swojego stanowiska. 
 
Ostatnia aktualizacja: piątek, 25 stycznia 2008 14:50

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.