Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Protokół 26 czerwca 2006 r.

Przesłuchanie świadków Bronisława Geremka i Krystyny Sobierajskiej-Kowalczuk.

Sygn.akt I C 954/05
PROTOKÓŁ Dnia 26 czerwca 2006r
Sąd Okręgowy w Gdańsku I Wydział Cywilny w składzie następującym:
Przewodniczący SSO Katarzyna Przybylska
Protokolant st.sekr.sad Magdalena Mazurek
na posiedzeniu jawnym rozpoznał sprawę z powództwa Lecha Wałęsy
przeciwko Krzysztofowi Wyszkowskiemu
o nakazanie i zadośćuczynienie
Posiedzenie rozpoczęto o godzinie 11.00 zakończono o godzinie 14.15 Po wywołaniu sprawy stawili się:
powód Lech Wałęsa osobiście wraz z pełnomocnikiem adwokat Eweliną Wolańską, pozwany osobiście,
świadek prof. Bronisław Geremek osobiście.
W tym miej scu świadek Bronisław Geremek opuścił salę.
Strony i pełnomocnik powoda wyrażają zgodę na rejestrację przebiegu rozprawy przez prasę i TV.
Przewodniczący przypomniał przedstawicielom prasy i TV o art. 13 prawa prasowego.
Strony oświadczają, że nie składają formalnych wniosków dowodowych.
Przewodniczący stwierdza, że do akt wpłynęło pismo świadka
W tym miejscu pozwany KrzysztofWyszkowski składa wniosek o przesłuchanie świadka Andrzeja Kołodziej na okoliczności bycia świadkiem przyjmowania przez powoda gotówkowych darów dewizowych składanych przez ludzi z zachodu. Świadek ten nie był członkiem delegacji w Paryżu ale ma unikalną wiedzę co do przyjmowania darów gotówkowych. Pełnił funkcję wice -Przewodniczącego NSZZ Solidarność - nie potrafię powiedzieć w jakim okresie pełnił tę funkcję. Być może okres ten nie obejmował października 1981r ale było to w tym okresie kiedy był permanentnie obdarowywany związek darami gotówkowymi.
Pełnomocnik powoda sprzeciwia się wnioskowi o przesłuchania w charakterze świadka Andrzeja Kołodziej, bowiem zgłoszone okoliczności jego przesłuchania nie dotyczą zdarzenia, które jest przedmiotem niniejszego pozwu.
Sąd postanowił:
Dopuścić dowód z zeznań świadka Bronisława Geremek na okoliczności przebiegu wizyty, która miała miejsce w październiku 1981r w Paryżu, składanej przez NSZZ Solidarność na zaproszenie francuskich zwi~ów zawodowych, w szczególności czy w czasie wizyty wręczane były delegatom Solidarności dary gotówkowe, a nadto na okoliczności czy miało miejsce w autobusie na lotnisku w Paryżu zdarzenie, w czasie którego członkowie delegacji zarzucili powodowi Lechowi Wałęsie kradzież pieniędzy.
Staje świadek Bronisław Geremek 174, historyk, obcy, nie karany, Warszawa pouczony o obowi~u mówienia prawdy, karze za składanie fałszywe zeznania, po odebraniu przyrzeczenia, zeznaje:
zdarzenie miało miejsce 25 lat temu - wizyta w Paryżu. Ja pamiętam zdarzenia, które miały wymowę historyczną i polityczną związane z powodem. Pamiętam anegdotyczne elementy tej wizyty. W trakcie tej wizyty Lech Wałęsa spotykał się ze wszystkimi zwi~ami zawodowymi Francji, miał spotkanie publiczne z polonią francuską na północy kraju, czy spotkanie z aktywistkami organizacji kobiecych w Paryżu. Rozmowy dotyczyły problemu sytuacji w Polsce, możliwości działania Solidarności w ówczesnych warunkach ustrojowych. W jednej z rozmów uczestniczył także KrzysztofWyszkowski- w spotkaniu z Komunistycznymi Związkami. Przewodniczący Solidarności był informowany przez szefa tych zwi~ów CDTE o możliwościach kontaktów z ówczesnym kierownictwem radzieckim. Rozmowy dotyczyły polityki, działalności społecznej, zwi~owej. Odbywały się one na miesiąc przed wprowadzeniem stanu Wojennego.
To była wizyta delegacji Zwi~u Zawodowego Polskiego w sytuacji rewolucji anty­totalitarnej w Polsce a przywódca tej rewolucji bawił we Francji. Wtedy nie mówi się o pieniądzach.
Jest taki zwyczaj dyplomatyczny wymiany podarków. Lech Wałęsa otrzymał wtedy podarek­była to fajka sprzed 25 lat, którą dostałem w prezencie od Prezydenta Lecha Wałęsy. Wszyscy członkowie delegacji takie symboliczne prezenty otrzymali.
Rozmowy dotyczyły możliwości pomocy dla Związku Solidarność. Chodziło o to, żeby Francuskie Związki Zawodowe, a zwłaszcza Związek, z którym Solidarność miała najbliższe stosunki CFDT , żeby pomagał w szkoleniu kadry zwi~owej. Przyrzekali wówczas pomoc w szkoleniu w zakresie spraw bezpieczeństwa pracy i tworzenia struktur związkowych. Miała ta pomoc być świadczona w następnych miesiącach. W innych spotkaniach jak w spotkaniu z działaczkami organizacji kobiecych powód był przedmiotem ataków, że nie reprezentuje wystarczająco nowoczesnej myśli rodzinnej. Na tym spotkaniu podarków nie otrzymał- poza gorzkimi słowami. Można powiedzieć, że potrafił się dzielnie obronić.
Natomiast na spotkaniu z polonią na północy Francji przynoszono nam w upominku święty obrazek. Trudno sobie wyobrazić, by na takich spotkaniach ktokolwiek dawał pieniądze. Myśmy musieli bardzo uważać na to, by w niczym prawa nie naruszać. My występowaliśmy przeciwko systemowi, który szukał pretekstu do represji. Wwóz obcych pieniędzy był najłatwiejszym pretekstem który można było wykorzystać przeciwko Związkowi Solidarność.
Ja byłem członkiem delegacji w Paryżu, pozwany także.
Ja nie przypominam sobie ani osoby pana Jana Bartczaka ani okoliczności, aby pełnił funkcje kasjera na tej delegacji. Nie bardzo widzę miejsce dla kasjera w oficjalnej delegacji NSZZ Solidarność.
 
 
 
Jedyna scysja o jakiej pamiętam, powiem to co pamiętam- to scysja między pozwanym Wyszkowskim a powodem Wałęsą w trakcie kolacji, na której pan pozwany jadł ślimaki, może nawet udka żabie-co spowodowało protest Przewodniczącego delegacji. O innych scysjach nie pamiętam, a nie sądzę, by moja pamięć była wybiórcza.
W sytuacji w jakiej znajdowali się członkowie delegacji nie było miejsca na tego typu kłótnie. Przypominam sobie pana Eligiusza Naszkowskiego- Przewodniczącego jednego z regionów Solidarności, agenta służby bezpieczeństwa i później pracownika- po wprowadzaniu stanu wojennego- Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Sporów z Przewodniczący Lechem Wałęsą nie przypominam sobie i nie wyobrażam sobie, bowiem pan Naszkowski celował służbistemu podporządkowaniu Przewodniczącemu Solidarności. Incydentu o którym Sąd mnie informuje- nie pamiętam.
Ja potwierdzam okoliczność wysłania do powoda listu najpierw drogą elektroniczną, później osobiście.
Na pytania pozwanego:
nie pamiętam aby Przewodniczący Solidarności przy użyciu drastycznych przykładów wzywał do udzielenia pomocy kobietom polskim. Ja zapamiętałem inny przebieg tego spotkania. Było to spotkanie, w którym panu Lechowi Wałęsie kobiety zarzucały, że reprezentuje model rodziny katolickiej, konserwatywnej. Powód potrafił znakomicie zdobyć sobie to niechętne towarzystwo. Jaki to ma związek z pieniędzmi, bądź ewentualnymi pożyczkami- nie pojmuję.
Takiego typu rozmowy o maszynach, które potrzebuje związek czy pieniądzach- nie zachowałem w pamięci i uważam je za niemożliwe, bo stanowiłyby one naruszenie prawa. Tego typu rozmowy miały miejsce w późniejszym okresie, kiedy Solidarność stała się związkiem podziemnym i nie musiała się liczyć z wymogami prawa. W tamtym czasie musiała skrupulatnie przestrzegać prawa. Dlatego takie rozmowy wydają mi się nieprawdopodobne.
Członami delegacji do Paryża obok Lecha Wałęsy, był wice Przewodniczący Ryszard Kalinowski, Eligiusz Naszkowski,jak sądzę pan KrzysztofWyszkowski z ramienia tygodnika Solidarność- pozostałych członków delegacji nie pamiętam.
Jestem członkiem Parlamentu Europejskiego.
Przewodniczący uchylił pytanie pozwanego:
- co świadek sądzi o swojej zależności bądź niezależności od powoda?
czy w okresie w latach 82-89r świadek pełnił funkcję pełnomocnika w sensie nieformalnym ds. finansowych powoda?
- czy w czasie strajku świadek zetknął się z darami na rzecz zwi~u- darami finansowymi?
Świadek dalej na pytania pozwanego:
pamiętam pana Kloda Sarde przyprowadził do mnie w Stoczni Gdańskiej- pozwany. O ile wiem, pan Klod Sarde, który był wtedy przypadkiem, przejazdem w czasie strajku w Gdańsku, był członkiem zwi~u CFDT nie jego działaczem tylko członkiem. Miałem z nim kontakt bardzo przelotny. W chwili obecnej - jest on Przewodniczącym wraz z panem Janem Kułakowskim Stowarzyszenia Francja-Polska dla Europy. W Stowarzyszeniu tym jestem honorowym Przewodniczącym razem z Francuskim honorowym Przewodniczącym panem Jak Delour. To jest wszystko co mogę o panu Sarde powiedzieć. Dodam, że nasze rozmowy w Stoczni Gdańskiej- chyba dwie, które z nim miałem- dotyczyły wieków średnich Europy średniowiecznej.
To jest cały mój kontakt z panem Sarde i na temat darowizn tego pana na rzecz Zwi~u- nic mi nie wiadomo.
 
 
Jeżeli było tak, że pan Sarde przywiózł dużą gotówkę do stoczni w Gdańsku- jako dar­wydaje mi się to nieprawdopodobne, by przywiózł on pieniądze od CFDT. W Gdańsku był przypadkowo. Mówimy tylko o okresie strajku.
Jak pamiętam Przewodniczący Solidarności mówił swojemu odpowiednikowi rozmówcy Związku Zawodowego Francuskiego, że współpraca między obu związkami rozpoczęła się już w trakcie strajku gdańskiego i gdy powiedziałem nazwisko człowieka o którego chodzi­jak pamiętam- pan Edmone odpowiedział" tak,. ja go znam" Stoi to w sprzeczności z tym, że można by go traktować jako wysłannika, lub też jako przekaziciela jakichś sum pieniędzy, jako osoby upoważnionej przez związek do dysponowania pieniędzmi.
Nie pamiętam żebym był kierownikiem jakiejkolwiek komórki Solidarności. Byłem doradcą Lecha Wałęsy i Komisji Krajowej Solidarność. Byłem Przewodniczącym Rady Ośrodka Prac Społeczno- Zawodowych Solidarności w Warszawie. Te funkcje pamiętam, że pełniłem.
Nie mogę odpowiedzieć na pytanie pozwanego czy byłem powołany w komórce, która miała na celu kontrolę wyjazdów zagranicznych.
Uczestniczyłem w planowaniu wizyt Przewodniczącego Solidarności, więc przypuszczam, że w planowaniu wizyty Francuskiej także. Oznaczało to pracę nad programem wizyty i nad kierunkiem działań Solidarności i jej Przewodniczącego w trakcie wizyty. Sprawami organizacyjnymi się nie zajmowałem. Ja zajmowałem się programem od strony merytorycznej.
Nie zajmowałem się sprawą kosztów wizyty.
Przewodniczący uchylił pytanie pozwanego:
-jakie kryteńa kierowały doborem osób uczestników delegacji?
czy w czasie wizyty świadek sprzeciwił się spotkaniu powoda z Jerzym Giedroyciem?
W tym miej scu świadek oświadcza:
doprowadziłem do spotkania Przewodniczącego Lecha Wałęsy z Giedroyciem na prośbę pana powoda.
Świadek dalej na pytania pozwanego:
Przewodniczący uchylił pytanie pozwanego:
dlaczego świadek nie zaprotestował przeciwko udziałowi Naszkowskiemu w delegacji? czy delegacja Solidarności była pod stałą kontrolą Francuskich służb specjalnych?
Świadek dalej na pytania pozwanego:
my byliśmy razem w delegacji ale nie byliśmy oczywiście ciągle razem.
Przewodniczący pouczył po raz drugi publiczność o przysługujących mu prawach korzystania z policji sesyjnej przewidzianej w ustawie o ustroju sądów powszechnych art. 48 usp.
Świadek dalej na pytania pozwanego:
nie jest mi wiadomo, by członkowie delegacji otrzymywali jakieś pieniądze od Francuskich związków zawodowych.
Przewodniczący uchylił pytanie pozwanego:
czy świadek otrzymał w trakcie delegacji kieszonkowe?
Świadek dalej na pytania pozwanego:
 
 
 
Po zarejestrowaniu związku, nie było już MKZ-u i nie mogła obowiązywać jego uchwała dotycząca podziału darowizn i nie znam takiej uchwały.
Przewodniczący po raz kolejny zwrócił pozwanemu uwagę, że pytania świadkowi należy zadawać tylko w ramach tezy dowodowe a nadto pouczył o treści art. 155 kpc.
Świadek dalej na pytania pozwanego:
był problem przy przylocie delegacji do Paryża ale nie wiem nic o opóźnieniu jeśli chodzi o wylot.
Nie wiem, nie pamiętam czy przybyłem na lotnisko razem z delegacją autobusem. Nie pamiętam z kim i gdzie siedziałem w autobusie 25 lat temu.
Taka sytuacja, że zwróciłem się do pozwanego słowami "Krzysztofie" mogła mieć miejsce bo pozwanego wtedy znałem i darzyłem sympatią. Ale nie pamiętam abym tak się miał zwrócić do pozwanego wyprowadzając go z autobusu.
Nie pamiętam w czyim towarzystwie wszedłem do samolotu.
Nie pamiętam w jakiej kolejności członkowie delegacji wsiadali do samolotu.
Ja wypowiedziałem się w wywiadzie udzielonym" Rzeczpospolitej" w jaki sposób Przewodniczący Lech Wałęsa wg mojej wiedzy zachowywał się jeśli chodzi o dary jakie otrzymywał na rzecz Solidarności.
Nie są mi znane jakiekolwiek spory czy nieporozumienia w sprawach finansowych między delegacji a jej Przewodniczącym w czasie trwania tej wizyty.
T o działo się 25 lat temu- między delegacją a jaj Przewodniczącym był klimat zaufania. Przewodniczący był stanowczym Przewodniczącym i nie widzę tutaj przestrzeni na fakty jakie pozwany podaje.
Na mitingu o którym mowa towarzyszyłem Przewodniczącemu, tłumaczyłem jego przemówienia na jęz francuski i mogę powiedzieć, że prawo francuskie nie przewiduje możliwości kwesty , która nie· została zgłoszona fiskalnym władzom francuskim.
Na pytania pełnomocnika powoda:
pamiętam, że byłem razem z Przewodniczącym Lechem Wałęsą po pożegnaniu się z działaczami, którzy żegnali Lecha Wałęsę, żegnaliśmy się razem i razem pojechaliśmy. Byłem razem na odcinku od budynku lotniska do momentu wejścia do samolotu.
Lech Wałęsa w tamtym czasie był osoba już znaną w świecie. Ranga tej wizyty wydaje mi się, może być określona jako, że była to wizyta historyczna. Mówię to u spotkaniach związkowych, które miały miejsce, spotkaniach z przedstawicielami kościoła we Francji i o spotkaniach ze środowiskami polonii. Nie mogę powiedzieć, że była to wizyta państwowa ale jej ranga była wysoka.
Pierwszą wizytą Przewodniczącego za granicą była wizyta w Genewie w maju 1981r- z tego co wiem. We Francji Lech Wałęsa był pierwszy raz i było to wydarzenie.
W tym miej scu pozwany wnosi o dokładne zaprotokołowanie pytania pełnomocnika powoda które zostało skierowane do świadka, albowiem pytanie to zawiera informację, wyrażoną przez powoda, która jest nieprawdziwa i dlatego jest ważna procesowo. Nie odnoszę się do wypowiedzi świadka ale odnoszę się do tezy zawartej w pytaniu.
Przewodniczący oddala wniosek pozwanego.
Na dodatkowe pytania pozwanego świadek zeznaje:
nie pamiętam momentu oczekiwania na samolot. Nie pamiętam jak długo trwało oczekiwanie. Z tego co pamiętam i już powiedziałem- pozostawałem razem z Lechem Wałęsą. Nie pamiętam gdzie delegacja oczekiwała na odlot.
 
 
 
Przewodniczący ogłosił przerwę do godziny 13.0030 minut.
Po przerwie stawili się;
powód osobiście wraz z pełnomocnikiem adwokat Eweliną W olańską, pozwany osobiście,
świadek Krystyna Sobierajska-Kowalczuk osobiście.
Staje świadek Krystyna Sobierajska Kowalczuk i oświadcza, że w tej chwili nosi nazwisko Kowalczuk a w roku 8Ir nosiła nazwisko Sobierajska.
Sąd postanowił:
Dopuścić dowód z przesłuchania świadka Krystyny Kowalczuk na okoliczności czy brała udział w delegacji NSZZ Solidarność, która miała miejsce w Paryżu w październiku I98Ir, oraz czy uczestniczyła w incydencie, który miał miej sce na lotnisku w Paryżu podczas którego zarzucono Przewodniczącemu Lechowi Wałęsie kradzież pieniędzy podarowanych przez związkowców francuskich a nadto czy wpłaciła do Kasy Regionu Dolny Śląsk przydzieloną część darów gotówkowych otrzymanych w czasie delegacji w Paryżu.
Staje świadek Krystyna Kowalczuk l 62, nauczyciel, obca, nie karana, Legnica pouczona o obowiązku mówienia prawdy, karze za składanie fałszywych zeznań, za zgodą stron słuchana bez przyrzeczenia zeznaje:
byłam członkiem delegacji, która była gościem w Paryżu na zaproszenie związkowców francuskich.
Były wręczane głównie pieniądze w czasie tej wizyty. Było kilka sytuacji takich, że pieniądze były zbierane na sali w czasie. zebrań a następnie przekazywane w kopercie panu Wałęsie. Takie same sytuacje miały miejsce w czasie spotkań z Polonią.
Przed wylotem do Paryża w Warszawie pan Wałęsa zrobił spotkanie z członkami delegacji i niejako podzielił funkcje, jakie mieliśmy pełnić. Rzecznikiem finansowym delegacji mianował pana Rozwalaka Przewodniczącego Regionu Poznań. Ja pamiętam, że to był pan Rozwalak.W związku z tym w sytuacjach kiedy te pieniądze były zbierane i przekazywane panu Wałęsie- bo tylko jemu je przekazywano nie innym członkom. Wałęsa przekazywał te pieniądze panu Rozwalakowi- choć kilkakrotnie widziałam, że przyjmował je sam czasem kierował do pana Rozwalaka a czasem przekazywał osobiście Rozwalakowi a czasem­zatrzymywał. Nie widziałam, by ktokolwiek inny z członków delegacji otrzymywał takie dary. Ja również nie.
W Paryżu byliśmy witani bardzo entuzjastycznie i ludzie byli bardzo ofiarni. Np. pod Kościołem Polskim lub przy spotkaniu z Polonią wybiegali z tłumu i przekazywali panu Wałęsie i dary rzeczowe i finansowe.
Wyobrażałam sobie, że pan Rozwalak te pieniądze wpłaci do kasy Solidarności, dla mnie to było logiczne. Pan Wałęsa tego dopilnuje. My rozumieliśmy, że pieniądze zostaną wpłacone do Kasy Zarządu Regionu w Gdańsku. Te pieniądze były wręczane panu Wałęsie ija to tak rozumiałam, że są przeznaczone dla Zarządu Regionu w Gdańsku.
Przyznam, że dalej się tą sprawą nie interesowałam, bo mnie inne rzeczy absorbowały, które toczyły się w czasie tej delegacji- a były to rzeczy bulwersujące. Myślę tutaj o wielokrotnych wypowiedział Wałęsy, które wprost działały przeciw Polsce i kompromitowały Solidarność. Np. najbardziej bulwersujący był fakt, że doszła do nas informacja, że Jaruzelski przejął funkcję I Sekretarza Partii na miejsce Kani. Wszyscy wiedzieliśmy, że nie wróży to nic dobrego ani dla związku ani dla kraju, ponieważ łączenie kilku naczelnych funkcji było groźne. Byli tym zaniepokojeni Francuzi. Wiadomość ta dotarła podczas wielkiego mitingu wiedzieliśmy, że przy wyjściu z namiotu gromadzą się dziennikarze, którzy będą prosili o
 
 
Wywiad. Poprosiłam Wałęsę, by tego wywiadu natychmiast nie udzielał i by dowiedzieć się więcej i przekazać już informację przedyskutowaną, zanim pójdzie w cały świat. Wałęsa machną na mnie ręką powiedział "cicho, ja wiem lepiej" po czym wyszedł i udzielił natychmiast wywiadu. Powiedział Wałęsa: znam generała osobiście i uważam, że będzie nam się doskonale współpracować.
Jeżeli chodzi o dary ja nie mam właściwie nic do powiedzenia. Ja miałam wtedy takie wrażenie, że ona będzie rozliczona. Jedyne co budziło moje- może- wątpliwości- miałam wrażenie, że pod koniec wizyty pan Wałęsa bądź pan Rozwalak powiedzą ile pieniędzy otrzymali i w jaki sposób one będą rozliczone. To się nie stało. Ale ja się specjalnie tym nie zajmowałam bo mieliśmy parę poważnych scysji z panem Wałęsą, w których mnie osobiście obrażał brzydkimi wyrazami w momentach kiedy chciałam blokować jego wypowiedzi, które były dla związku bardzo niekorzystne. Ja byłem delegowana z regionu Dolny Śląsk.
Ja kilkakrotnie widziałam jak pan Wałęsa przekazywał pieniądze, które były zawsze jemu wręczane panu Rozwalakowi.
Ja prawie zawsze uczestniczyłam w spotkaniach jakie odbywała cała delegacja i pan Wałęsa. Nie uczestniczyłam tylko w spotkaniu w Jakiem Schirakiem.
Ja sceny sobie dobrze nie przypominam, kiedy w autobusie padły pod adresem Przewodniczącego Lecha Wałęsy zarzuty dotyczące kradzieży pieniędzy. Ja sama takich zarzutów nie formowałam. Natomiast mgliście pamiętam, że była taka awantura i taki krzyk w wykonaniu pana Naszkowskiego i pani Janiny Kończak. Ja usiłowałam uspokoić atmosferę, bo wydawało mi się to niezręczne, że dzieje się to przy obcych ludziach i Francuzach i funkcjonariuszach SB. Moje scysje z panem Wałęsą miały miejsce tylko wtedy, kiedy byliśmy sami. Nie widziałam, że Naszkowski był największym UB-kiem.
Kiedy dojeżdżaliśmy do lotniska Orli miała miejsce ta scysja w autobusie. Ja pamiętam tylko to, co dotyczyło spraw politycznych i Polski i związku.
My byliśmy odprowadzani na lotnisko przez przedstawicieli związków francuskich, na pewno towarzyszył nam Prezes Konfederacji Związków Zawodowych Francuskich - towarzyszył nam przez cały czas wizyty.
Nie wiem, że były pieniądze przewiezione do Polski, ja nic więcej nie wiem. Nie wiem co się z tymi darami faktycznie stało. Nie zostało nam to na koniec wizyty powiedziane- ja tego trochę oczekiwałam.
Ja nie wpłacałam pieniędzy na rzecz Kasy Regionu Dolny Śląsk, które otrzymałabym z darów od związkowców francuskich. Ja nie otrzymałam żadnych darów pieniężnych, ani do
związkowców, które przyjęłabym na rzecz związku ani od pana Przewodniczącego Wałęsy w
drodze podziału tej niejako kwoty zebranej.
Na początku, chyba w Warszawie przed wylotem do Paryża- otrzymaliśmy od Przewodniczącego Wałęsy drobne kwoty tzw kieszonkowego.
Zaprzeczam, bym była czynną uczestniczka sporu w autobusie. Pamiętam, że ja uspokajałam
ten spór ale janie formułowałam żądań do pana Wałęsy.
Ja mgliście tylko pamiętam o co chodziło, chyba o pieniądze, naciskał bardzo Naszkowski­ ale nie umiem sobie tego odtworzyć. Chodziło o pieniądze darowane przez związkowców Francuskich tylko i wyłącznie.
Nie wiem co stało się z pieniędzmi zebranymi we Francji.
Myślę, że gdyby było więcej czasu- ale wybuchł stan wojenny, to chciałam dalej o to pytać ale nie było na to czasu, bo przyjaciel pana Wałęsy zgotował nam taki los. Faktem był stan wojenny i uniemożliwił mi zainteresowanie się tą sprawą.
Przewodniczący pouczył świadka, że słuchany jest odnośnie faktów, które miały miejsce i komentarze należy zachować dla siebie.
 
Świadek dalej na pytania pozwanego:
w skład delegacji wchodzili pan Wałęsa, Janina Kończak, Jan Bartczak z Lublina, Rozwalak Zdzisław Przewodniczący Regionu z Poznania, Eligiusz Naszkowski Przewodniczący Regionu Piła- okazało się, że pracownik MSW jednocześnie, był pan Geremek jako ekspert nie członek delegacji- delegacja liczyła 6 osób, była to mała delegacja.
My jechaliśmy na zaproszenie związków zawodowych a spotkanie z premierem Francji wyszło na miejscu. Na spotkaniu z członkami delegacji Solidarności obecni byli pan Przewodniczący Wałęsa, pan Geremek i ja. Takie mam wrażenie, że nas troje.
Decyzję o składzie delegacji podejmował wyłącznie pan Wałęsa.
Ja nie umiem sobie przypomnieć tego bardzo dokładnie, ale mam wrażenie, że na spotkaniach tych kobiecych o pomoc finansową dla polskich kobiet apelowała Janina Kończak. Ja nie pamiętam, by robił to Lech Wałęsa.
Przewodniczący uchylił pytanie pozwanego:
- czy prof. Geremek był uważany, za "człowieka Lecha Wałęsy"?
Świadek dalej zeznaje:
było tak, że na wielkim mitingu zbierano pieniądze na rzecz Solidarności poprzez sprzedaż pamiątek i gadżetów. Taki był cel, żeby ze sprzedaży tych rzeczy zebrać pieniądze dla Solidarności. Ja w tym osobiście nie uczestniczyłam ale widziałam tą sytuację. Nie pamiętam co było przedmiotem sprzedaży. Nie były to rzeczy przywiezione przez delegację. Sprzedawano rzeczy organizowane przez Związki Zawodowe Francuskie. Ja nie widziałam, by ktoś z członków delegacji coś sprzedawał.
Ja uczestniczyłam w spotkaniu ze Związkiem Nauczycielskim Francuskim. Ja nie byłam tam dopuszczona do głosu- mimo, że to ja byłam nauczycielką, kierowano pytania do mnie a odpowiadał pan Wałęsa. Ludzie byli bardzo rozczarowani.
Niewiele pamiętam, pamiętam postać pana Słomińskiego, który się pojawił w czasie tego spotkania ale nie pamiętam, żeby mówił o darach przekazywanych na rzecz Solidarności. Wyjazd delegacji z Paryża uległ opóźnieniu, ponieważ na lotnisku trwał strajk związków zawodowych na lotnisku w Orli. Wydaje mi się, że w czasie tego strajku byliśmy umieszczeni w wydzielonej dla nas sali na lotnisku, trwało to kilka godzin. Ja nie pamiętam czy zwrócono nas z płyty lotniska, może. Gdy weszliśmy już do samolotu znowu czekaliśmy kilka godzin zanim wystartowaliśmy. W szczegółach nie pamiętam skąd i dokąd nas
prowadzono.
Ja nie pamiętam, to było ponad 25 lat temu- by delegację z powodu strajku odwieziono do hotelu na obiad.
Była taka sytuacja, że w chwili kiedy strajkujący zgodzili się wypuścić nasz samolot- i przywieziono nas autobusem na płytę lotniska i bardzo pospieszano, żebyśmy szybciutko wsiadali do samolotu- miał być odprawiony tylko nasz samolot.
Wydaje mi się, że w autobusie siedziałam z Janiną Kończak za panem Wałęsą. Bezpośrednio za Wałęsą bądź dwa fotele dalej. Pan Naszkowski siedział za nami- stamtąd słyszałam krzyk pana Naszkowskiego. W autobusie znajdowali się także pan Geremek- który zawsze był z nami i pan Wyszkowski. Nie mogę się ustosunkować dlaczego do rozmowy o pieniądzach doszło w autobusie a nie np. już na terytorium Polski. Ja nie byłam w to zaangażowana- w sprawy finansowe- emocjonalnie nie angażowałam się, ponieważ skupiały mnie sprawy zachowaniem pana Wałęsy, które godziły w autorytet i międzynarodowe znaczenie związku. Ja miałam za to duże poczucie odpowiedzialności i uważałam, że powinnam reagować.
Ja uczestniczyłam w tej jedynej delegacji zagranicznej i mam takie doświadczenia jak powiedziałam. W Polsce nie uczestniczyłam w delegacjach. Ja długo mieszkałam za granicą w Norwegii, współpracowałam z tamtą organizacją Solidarność Norwesko- Polska i wiem, że
przekazywane były pieniądze przez tą organizację na rzecz związku. Było to w czasie I zjazdu Krajowego i z okresu, kiedy ja już tam mieszkałam. Później były na pewno przywożone dary rzeczowe. Innych doświadczeń na ten temat nie mam.
Nie widziałam, by ktokolwiek inny otrzymywał dary z członków delegacji. Wszyscy ofiarodawcy w sposób naturalny kierowali się do Wałęsy. Ja uważałam również, że naturalnie te pieniądze są darowane dla związku a nie osobiście dla pana Wałęsy.
W tym miejscu pełnomocnik powoda oponuje przeciwko zadawaniu pytań świadkowi zmierzających do oceny wypowiedzi świadka Geremka.
Świadek dalej:
ja nie byłam świadkiem rozmów o pieniądzach i nie mogę powiedzieć- czy była mowa o pomocy finansowej ze strony związków francuskich na rzecz Solidarności.
N a pytania pełnomocnika powoda:
ja nie widziałam gotówki we wręczanych panu Wałęsie kopertach ale byłam przekonana, że to była gotówka, zwłaszcza, gdy zostawały przekazywane panu Rozwalak- jako rzecznikowi finansowemu delegacji- byłam przekonana, że tam są pieniądze.
Było tak wielokrotnie, że był wielki entuzjazm, gdy szliśmy do Kościoła ludzie wybiegali i wręczali panu Wałęsa pieniądze i dary rzeczowe. O ile wiem, zajmowali się tym ludzie i umieszczano te rzeczy w pokoju hotelowym. Pamiętam np. materiał na garnitur, sprzęt elektroniczny. Pamiętam, że członkowie delegacji znosili te rzeczy do samochodu- osobnego. Pamiętam, gdy Wałęsa raz krzyczał, że zginął mu jakiś duży szampan. Ja byłam tym zbulwersowana.
We Francji obowiązywała wtedy waluta frank. Ja tych kopert nie miałam w ręku, one były wielkości standardowej. Nie umiem dokładnie powiedzieć jakiej - nie wiem. Ja widziałam przekazywane koperty- nie zwracałam uwagi na to, jakie one są. Mam wrażenie, że były to małe koperty. Ja pamiętam wiele sytuacji, kiedy podawano kopert y- one za każdym razem nie musiały być standardowe ale tego już nie umiem powiedzieć.
Frank miał format jak nasze obecne 100 zł. Nie wiem czy trochę większe- nie pamiętam. Koperty były różnej grubości. Np. ludzie pod Kościołem dawali cienkie koperty- dary z serca prywatnych ofiarodawców. Natomiast na zebraniach ze związkami były to grube koperty. Nie wiem czy koperty były zaklejone ale nie były tak otwarte, by było widać, że są tam pieniądze. Ja pieniędzy nie widziałam. Nie umiem odpowiedzieć na pytanie czy te koperty były małe czy duże- pieniądze z nich nie wystawały i nie było widać, czy były tam pieniądze.
Na dodatkowe pytania pozwanego:
Wiem, że na spotkaniu z CFDT była podawana koperta, ale o szczegółach nie mogę powiedzieć. Był oddzielny pokój, który przylegał do mojego ale nie należał do Lecha Wałęsy, w którym składowano dary rzeczowe, jakie dostała delegacja we Francji. Kiedy się pakowaliśmy, ludzie wynosili te dary z pokoju ale nie wiem, czy były wśród nich koperty z pieniędzmi.
Pozwany oświadcza, że posiada wiele dokumentów, które mogą świadczyć o wiarygodności zeznań prof. Geremka i chciałby je złożyć w późniejszym czasie.
Sąd postanowił:

Rozpoznanie sprawy odroczyć na dzień 27 czerwca 2006r g 10.00 s 1 strony i pełnomocnik powoda o terminie powiadomieni.

Ostatnia aktualizacja: wtorek, 18 marca 2008 18:14

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.