Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Protokół 22 czerwca 2006 r.

Przesłuchanie świadków Krystyny Kamińskiej i Alojzego Szablewskiego.

Sygn. akt I C 954/05
 
PROTOKÓŁ Dnia 22 czerwca 2006r
 
Sąd Okręgowy w Gdańsku I Wydział Cywilny w składzie następującym:
 
Przewodniczący SSO Katarzyna Przybylska
Protokolant st.sekr.sąd Magdalena Mazurek
 
na posiedzeniu jawnym rozpoznał sprawę z powództwa Lecha Wałęsy
przeciwko Krzysztofowi Wyszkowskiemu
 
o nakazanie i zadośćuczynienie
 
Posiedzenie rozpoczęto o godzinie 10.00 zakończono o godzinie 12.45 Po wywołaniu sprawy stawili się:
powód nie stawił się powiadomiony prawidłowo,
stawiła się pełnomocnik powoda adwokat Ewelina W olańska, pozwany osobiście.
 
W tym miejscu Przewodniczący zwrócił się o opuszczenie sali przez osoby, które otrzymały wezwania w charakterze świadków na rozprawę wyznaczoną w dniach 22 , 26,27 i 29 czerwiec i 3 lipca 2006r.
 
Pełnomocnik powoda i pozwany nie wyrażają sprzeciwu do rejestrowania przebiegu rozprawy przez przedstawicieli mediów.
 
Przewodniczący przypomniał przedstawicielom mediów o treści art. 13 prawa prasowego o konieczności jego przestrzegania.
 
W tym miejscu doręczono pełnomocnikowi powoda odpis pisma procesowego z 10 czerwca 2006r.
 
Pełnomocnik powoda po zapoznaniu się z pismem z 10 czerwca 2006r wnosi o nieuwzględnienie wszystkich wniosków w nim zawartych, w szczególności zwracam uwagę żeby wnioski dowodowe nie powinny przekraczać ram procesu zakreślonych żądaniem pozwu.
 
W tym miejscu pozwany składa pismo procesowe z 20 czerwca 2006r którego odpis doręczono pełnomocnikowi powoda.
 
 
 
 
 
Pełnomocnik powoda nie sprzeciwia się wnioskowi pozwanego w przedmiocie cofnięcia wniosku dowodowego z przesłuchania świadka Zofii Guz.
Sąd postanowił:
Uwzględnić wniosek pozwanego w przedmiocie cofnięcia wniosku dowodowego z przesłuchania świadka Zofii Guz i odwołać świadka, który został wezwany na 27 czerwca 2006r g 13.10 s 1.
Pozwany oświadcza, iż podtrzymuje wnioski dowodowe złożone w piśmie procesowym z 10 czerwca 2006r.
Pozwany oświadcza, że jego wypowiedź w audycji z 22 maja 2005r składają się dwa elementy. Po pierwsze element finansowy i zdarzenie, które miało miejsce w Paryżu i drugi element tej wypowiedzi, że Jaruzelski trzyma powoda za to do dziś.
Pełnomocnik powoda oświadcza, że przedmiotem pozwu jest zarzut kradzieży pieniędzy uzyskanych od związkowców francuskich. Tylko ta wypowiedź zakreśla ramy niniejszego procesu.
Sąd postanowił:
Dopuścić dowód z nagrania programu wyemitowanego w dniu 22 maja 2005r w TV Polskiej Program II pod tytułem "Warto rozmawiać" zarejestrowanego na taśmie video.
o godzinie 10.30 przystąpiono do odtworzenia taśmy video. Zakończono o godzinie 11.12.
Pełnomocnik powoda oświadcza, że przedmiotem pozwu jest wypowiedź, która została zarejestrowana na odtworzonej w dniu dzisiejszym taśmie.
Taśma została złożona jako dowód przez pełnomocnika powoda.
Przewodniczący ogłosił 15 min przerwy do 11.30.
Po przerwie o godzinie 11.30 po wywołaniu sprawy stawili się: pełnomocnik powoda adwokat Ewelina W olańska, pozwany Krzysztof Wyszkowski,
świadek Krystyna Kamińska- osobiście.
Sąd postanowił:
Dopuścić dowód z przesłuchania w charakterze świadka Krystyny Kamińskiej na okoliczności wiedzy jaką posiada o rozdysponowaniu darowizn uzyskanych przez NSZZ Solidarność od związkowców francuskich w październiku 1981r.
Staje świadek Krystyna Kamińska 159, ekonomista, obca, nie karana, Gdańsk
pouczona o obowiązku mówienia prawdy, karze za składanie fałszywych zeznań, za zgodą stron słuchana bez przyrzeczenia zeznaje:
ja z tezy dowodowej zorientowałam się w jakiej sprawie zostałam wezwana do sądu.
Od 1 sierpnia 1981 r byłam księgową NSZZ Solidarność Zarządu Regionu w Gdańsku do 31 marca 1983r.Byłam zatrudniona na umowę o pracę na całym etacie. Do moich obowiązków należał nadzór nad sprawami księgowości Zarządu Regionu. Ja sprawowałam kierownictwo
 
 
 
 
nad komórką księgową Zarządu Regionu. Księgowość zatrudniała w tamtym czasie od 4 do 5 osób.
Za mojej kadencji główne środki Zarządu Regionu pochodziły ze składek członkowskich Komisji Zakładowych. Wydaje mi się, że były drobne wpłaty osób zagranicznych. Te wpłaty były do kasy- środki pieniężne bezpośrednio wpłacane do kasy. Nie przypominam sobie dokładnie ale chyba nie było przelewów ani bezpośrednich wpłat na konto.
Nie pamiętam by zdarzały się takie sytuacje, żeby delegacje Solidarności, które wyjeżdżały za granicę przywoziły środki pieniężne otrzymanych tam darowizn i wpłacały na rzecz Zarządu Regionu.
Pamiętam, że był wyjazd do Francji ale nie przeszły przez moją księgowość przez Zarząd Regiony żadne środki finansowe, które byłyby uzyskane z Francji jako darowizny na rzecz związku.
Wszystkie wpłaty wszystkich komisji zakładowych były dokonywane przelewem. Pieniądze na bieżące wydatki Zarządu Regionu były pobierane czekami z konta bankowego. Były ewidencjonowane w raporcie kasowych i wypłacane przez kasjerkę. Pamiętam, że było jedno główne konto złotówkowe. Było też konto dewizowe ale za mojej kadencji nie były z konta dewizowego pobierane środki finansowe. Nie przypominam sobie, by były wpłaty na konto dewizowe.
N a pytania pozwanego:
nie wiem czy delegacje Solidarności, które wyjeżdżały za granicę przywoziły jakieś środki finansowe, które uzyskały w drodze darowizny.
Kasa Zarządu Regionu nie wypłacała delegacjom wyjeżdżającym za granicę dewiz. Z tego co słyszałam delegacje wyjeżdżały za własne pieniądze- wydaje mi się, że ja pytałam jakie są koszty i kto to finansuje i pani Maria Grubar, moja przełożona powiedziała, że to są kosztowne rzeczy i oni sobie już sami je finansują z własnych pieniędzy, czyli prywatnych osób, które wyjeżdżają za swoje pieniądze. Powiedziała również, że są to wyjazdy kosztowne. Ja nie wiem czy członkowie Solidarności, którzy wyjeżdżali na delegacje zagraniczne wyjeżdżali ze swoich prywatnych pieniędzy czy z pieniędzy znajdujących się w"lewej" kasie.
W tym miejscu pozwany wyjaśnia, że w tym czasie byłem działaczem w Solidarności i istniała tzw "lewa" kasa- czyli pieniądze, które nie były gromadzone na oficjalnych kontach związku. Wiem, że w Komisji Krajowej w niektórych pomieszczeniach stały puszki, do których goście zagraniczni wrzucali datki. Te pieniądze nie były rejestrowane i wpłacane do oficjalnej kasy ale gromadzone na rachunku, którym dysponowały władze związku.
Świadek dalej zeznaje:
nie jest mi znany proceder obiegu środków finansowych poza księgowością i pojęcie tzw lewej kasy- nie wiem, żeby coś takiego istniało, nie zetknęłam się z tym. Jeżeli nawet coś takiego miało miejsce, to przede mną było skrzętnie ukrywane z uwagi na działalność mojego męża- był skrajnym opozycjonistąjeszcze w latach 50-tych.
Z tego co pamiętam, w rozmowie koleżeńskiej pani Grubar mi mówiła, że przejazd opłacają sobie sami delegaci a pobyt był finansowany przez stronę zapraszającą. Wtedy bardzo trudno było wyjechać za granicę w związku z tym, było to atrakcyjne dla członków tych delegacji. Ja przejęłam księgowość z pewnymi zaległościami i nie pytałam już co się stało z pieniędzmi zebranymi w czasie strajków. Istniałajeszcze księgowość Komisji Krajowej, była to odrębna komórka księgowa, miała odrębne konta- to była organizacja nadrzędna nad regionem. Krajówka była jedna a zarządów było kilka lub kilkanaście w całej Polsce.
Nie mam wiadomości, czy darowizny przywożone z zagranicy wpłacane były na rzecz Komisji Krajowej.
 
 
 
Zarządy Regionu miały obowiązek świadczyć na rzecz Komisji Krajowej. Nie przypominam sobie absolutnie sytuacji odwrotnej, by Krajówka dokonała rozdziału pieniędzy między Zarządy Regionu.
Na pytania pełnomocnika powoda:
 
pod moim nadzorem była kasa Zarządu Regionu NSZZ Solidarności. w Gdańsku .Ja byłam za nią odpowiedzialna.
 
w tym miejscu stawił się świadek Alojzy Szablewski.
 
Sąd postanowił:
 
Dopuścić dowód z zeznań świadka Alojzego Szablewskiego na okoliczności posiadanej wiedzy dotyczącej organizowania zbiórek finansowych z udziałem Lecha Wałęsy, przyjmowania darów gotówkowych na rzecz NSZZ Solidarność i dysponowania tymi darowiznami w szczególności na okoliczność posiadanej wiedzy dotyczącej darowizn otrzymanych od związkowców francuskich w październiku 1981r.
 
Staje świadek Alojzy Szablewski 180, inżynier budowy okrętów, obcy, nie karany, Gdańsk pouczony o obowiązku mówienia prawdy, karze za składanie fałszywych zeznań, za zgodą stron słuchany bez przyrzeczenia zeznaje:
 
ja pełniłem od 8 lutego 8lr do 7 listopada 8lr byłem zastępcą Lecha Wałęsy w Komisji Zakładowej w Stoczni Gdańskiej. Od listopada 1981r byłem Przewodniczącym Komisji Zakładowej Solidarność w Stoczni, bo Lech Wałęsa musiał zrezygnować z trzeciej funkcji­był Przewodniczącym Zarządu i Krajówka.
Związek w zasadzie otrzymywał tylko statutowe składki- z tego się utrzymywaliśmy. Były też dary, ale były to podarunki. Raz pamiętam, jak jedna pani dała mi gotówkę, ja to oddałem do skarbnika, który to odnotował na cele Stoczni Gdańskiej- Związku Zawodowego. Ja pamiętam tylko ten jeden przypadek. Ja okazałem wszystkim pokwitowanie na otrzymaną od niej kwotę 800 dolarów. Zostało to zaksięgowane. Wszyscy o tym wiedzieli.
 
W mojej obecności był tylko jeden taki wypadek, kiedy Lech Wałęsa- jako przedstawiciel NSZZ Solidarność otrzymał dar finansowy. Było to w czasie I zjazdu, podeszło do mnie dwóch Belgów, mieliśmy wtedy dużo gości zagranicznych. Belgowie powiedzieli, że chcą przekazać panu Wałęsie 8.000 dolarów. Powiedziałem, że nie ma Wałęsy w tej chwili ale możemy pojechać do Wałęsy do Hali Olivio Musieliśmy poczekać na Przewodniczącego i kiedy przyjechał przedstawiłem Belgów Wałęsie i powiedziałem, że chcą podarować pieniądze na rzecz Związku. W mojej obecności podarowali Wałęsie pieniądze w banknotach 100 dolarowych i schował je do kieszeni, podziękował i nie widziałem, żeby wydał pokwitowanie.
 
Był Regionalny Biuletyn Informacyjny i w tym biuletynie nie widziałem nigdy informacji o uzyskiwanych darowiznach przez Związek a oczekiwałem, że taka się okaże.
Ja nie byłem w Paryżu w październiku 1981r.
Nie wiedziałem czy w Paryżu były przekazywane jakiekolwiek pieniądze przez związkowców francuskich na rzecz delegacji Solidarności.
 
W Stoczni Gdańskiej my załatwiliśmy sobie, że przy wypłatach potrącaliśmy składki które odprowadzane były na konto Komisji Zakładowej Stoczni Gdańskiej. Stamtąd były odprowadzane środki do Zarządu Regionu.
 
Nigdy nie było darowizn od podmiotów zagranicznych na rzecz Komisji Zakładowej Stoczni Gdańskiej do ogłoszenia stanu wojennego.
Przeważnie wszyscy kierowali się autorytetem Lecha Wałęsy i jemu przekazywano do zarządu Regionu.
 
 
 
Przewodniczący uchylił pytanie pozwanego: w ilu strajkach świadek brał udział? i pouczył pozwanego, że pytania mogą być zadawane w granicach tezy dowodowej zakreślonej przez sąd.
Świadek dalej na pytania pozwanego:
pamiętam, że Stocznia Gdańska- Związek zawodowy dostała pieniądze od związkowców francuskich i włoskich w 1988r.
W 80 roku w czasie strajku, była skarbonka do której ludzie wrzucali spontanicznie pieniądze. Nie było jeszcze wtedy jednostki- komórki księgowej Związku- bo nie było Związku, był Komitet Strajkowy, który mianował panią Walentynowiczjako osobę odpowiedzialną za sprawy finansowe, ale było to tylko w okresie strajku.
Związek Zawodowy zarejestrowany był 11 listopada 1980r jednocześnie musiał być przedstawiony statut, bo bez statutu związek nie zostałby zarejestrowany. Od tego momentu dopiero można mówić, że Solidarność miała oficjalne konta bo oficjalnie już prowadziła swoją działalność. Miała oficjalną księgowość. Na terenie Stoczni absolutnie nie było wypadków, by miały miejsce jakieś spontaniczne zbiórki, darowizny i by te pieniądze nie były księgowane. Później nie było już zbiórek, tylko w okresie strajku.
Ja nigdy w okresie 80-81r nie wyjeżdżałem za granicę. Nie zgadzałem się na wyjazdy zagraniczne bo miałem tyle roboty ze Związkiem w Stoczni. Inni członkowie Komitetu wyjeżdżali za granicę na zachód. W przeddzień ogłoszenia stanu wojennego wyjechało kilka osób ze Związku w Stoczni, zasłużonych w czasie strajku na zaproszenie niemieckich Związków Zawodowych. O ile pamiętam pojechało osiem osób, pan Jagielski m in i jedna tłumaczka. Później żadnych wyjazdów nie było.
Za wyjazd delegacji ze Stoczni zapłacił niemiecki Związek zawodowy, który zaprosił- ten który zapraszał zobowiązany był ugościć.
Więcej na ten temat będzie wiedział pan Jagieiski, który był w tej delegacji wiodącym.
Przewodniczący uchylił pytanie pozwanego: czy najczęściej wyjeżdżającą osobą za granicę był Lech Wałęsa?
Świadek dalej na pytania pozwanego:
my nie mieliśmy wpływu na Wałęsę, bo był Przewodniczącym Regionu i tam zapadały decyzje. On był wtedy jeszcze Przewodniczącym w Stoczni ale praktycznie już w Stoczni nie działał- działał w Regionie.
Przewodniczący stwierdza, że wezwanie dla świadka Marka Parol- nie zostało skutecznie doręczone, wróciło z adnotacją poczty "adresat nieznany, pod wskazanym adresem znajdują się 32 firmy".
W tym miejscu pozwany podtrzymuje wniosek o przesłuchanie świadka Marka Parol i wskazuje adres ten sam podany dotychczas z dopiskiem Spółka z 0.0 ATOM.
Nadto precyzuje okoliczności najakie ma być przesłuchany świadek Kaczkowski, który był tłumaczem Komisji Krajowej w czasie pobytu delegacji w Paryżu.
Sąd postanowił:
l.Wezwać na termin rozprawy na dzień 27 czerwca 2006r na godzinę 13.10 s 1 świadka Józefa Kaczkowskiego na adres k 134 oraz wezwać na dzień 29 czerwca 2006r g 14.00 s 129 świadka Marka Parol- wezwania wystosować przesyłką priorytetową.
2. Rozpoznanie sprawy odroczyć na dzień 26 czerwca 2006r gIl .00 s 129. Strony i pełnomocnik powoda o terminie powiadomieni.
 
Ostatnia aktualizacja: wtorek, 18 marca 2008 18:12

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.