Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Ubu Król czyli UBolki

Polska pogrąża się w kryzysie, rozszerza się bezrobocie, rosną ceny - a co robią funkcjonariusze Układu zawiązanego przy „okrągłym stole"? Ogłaszają państwowym, narodowym i obywatelskim obowiązkiem wzięcie udziału w polowaniu na „Zygzaka".

Głównym zadaniem władz i społeczeństwa w najbliższych miesiącach ma być ubłaganie byłego prezydenta o wzięcie udziału w organizowanych przez rząd uroczystościach ku jego czci. A kto nie chce dać się do tych postkomunistycznych obrzędów zapędzić, tego ogłaszają paranoikiem. Czy będą „wrogom ludu" zabierać paszporty, czy poczekają do podpisania Traktatu Lizbońskiego?

 

Trudno, w takiej sytuacji tym bardziej należy się upierać, że „jednak się kręci", że Wałęsa był „Bolkiem", a Kwaśniewski „Alkiem", że IPN podaje prawdę, a jego likwidatorzy kłamią, że porozumienia „okrągłego stołu" oddalały wolność, niepodległość i demokrację, a ich sygnatariusze kierowali się interesem osobistym, ze szkodą dla interesu Polski. Tym, którzy jeszcze teraz, gdy ujawnionych zostało tylu agentów działających jako reprezentanci Solidarności, podtrzymują tezę, że wiosną 1989 r. nie było alternatywy, dedykuję obawy komunistów: „z naszej strony powinniśmy unikać wszelkich poczynań mogących stanowić publicznie przekonywujący pretekst otwierający opozycji furtkę dla częściowego bądź nawet całkowitego wycofania się ze złożonych zobowiązań i zerwania obrad."

Wycofanie się przez Lecha Wałęsę i Tadeusza Mazowieckiego z zobowiązania do utworzenia urzędu prezydenta dla Jaruzelskiego i zerwanie obrad nie groziło niczym innym, niż „pospadaniem aureol", czyli zemstą Kiszczaka za pomocą ujawnienia kompromitujących informacji. Jacek Kuroń i Adam Michnik mogli obawiać się tylko tego, że nie będą kandydatami z „drużyny Lecha". A Kościół? Aż hadko słuchać: „Dotychczasowy bieg wydarzeń wskazuje, że taktyka zapoczątkowana przez Wałęsę o tzw. opozycję konstruktywną została - chociaż okresowo - zaakceptowana przez większość. /.../ Wydaje się, że w zdecydowany sposób wzrósł wpływ osób /intelektualistów/ wchodzących w skład Komitetu Obywatelskiego przy Wałęsie - nie mówiąc już o wpływie Kościoła." Obecne przywoływanie przez Wałęsę na świadków „biskupów" jest powtarzaniem groźby sformułowanej przez Kuronia: „jak lustracja, to z ludźmi Kościoła włącznie".

Gdyby Wałęsa działał wówczas według tego, co mówi dzisiaj: „Zawarłem kompromis na niskim poziomie /.../ chciałem uśpić czujność , pozwoliłem się lekceważyć , poniżać i tak krok po kroku prowadziłem świadomie do pełnego zwycięstwa.", to nie powtarzał by później, że pacta sunt servanda, nie zmieniał  ordynacji wyborczej, żeby ratować komunistów, nie wzmacniał lewej nogi, nie obalał rządu Jana Olszewskiego, nie był naczelnym obrońcą agentury. Gdyby elita Solidarności zachowała się uczciwie, Jaruzelski nie zostałby prezydentem, a komunizm zostałby obalony szybciej i doszczętnie. Ani w Polsce ani w innych krajach bloku postkomuniści nie rozkradliby majątku narodowego i nie przetrwaliby jako formacja mająca wpływ na politykę i gospodarkę. Ale byłoby też ryzyko, że Mazowiecki nie zostanie premierem, Wałęsa prezydentem, Michnik właścicielem Agory, a Polska pośmiewiskiem. A właśnie tylko Polska postkomunistyczna, ogłupiona, biedna, upodlona, zapewniała tym ludziom sukces.

Tylko w takiej Polsce premier Tusk może wygrażać pięściami, a działacze Platformy nie wpuszczać Sławomira Cenckiewicza na teren uniwersytetów. To nie zaczęło się dzisiaj. O „aureole" dbano już od dawna. W dokumentach SB czytamy: „Ostatnio Kuroń się zajął spisywaniem /.../ swoich pamiętników/.../ Jest to wg A. Kowalskiej niebezpieczne, gdyż sądy te wymykają się jakiejkolwiek krytycznej ocenie. /.../ Miała możliwość poznać fragment dot. Michnika. Jest tam m.in. powiedziane, że ma on (Michnik) głębokie kompleksy. Taka ocena zdaniem A. Kowalskiej jest niedopuszczalna i krzywdząca. Usiłowała wpłynąć na Kuronia, ale bez pozytywnego skutku. /.../ Ponadto Kuroń postanowił w pamiętnikach przedstawić także swoje życie erotyczne. Kobiety z którymi znalazł się w łóżku wymienia z imienia i nazwiska."

Sam Kuroń zwierzał się tak: „Duże trudności sprawia mu chęć szczerego przedstawiania spraw, zwłaszcza z niedalekiej przeszłości, w tym szczególnie ocen osób, z którymi współdziałał - np. L. Wałęsa. Trudności te tkwią głównie w sferze moralnej, gdyż chciałby w pamiętnikach zachować cały autentyzm swoich odczuć i ocen, z drugiej strony nie ma zamiaru nikogo urazić;" I rzeczywiście, nie uraził go bardziej niż Paweł Zyzak. Napisał: „chwalipięta, Zagłoba czy Falstaff". Ale cicho sza, bo Ewa Milewicz zażąda usunięcia grobu Kuronia z Alei Zasłużonych!


Pierwsze uwagi o niektórych intencjach i taktyce, AAN URM BPR/548, k. 62.

Tamże

Informacja od t.w. „Melba" z dnia 02.09.1985 r, IPN 0204/1417, t. 58, k. 67.

 

„Załącznik do informacji dziennej" z 18.09.1985 r., IPN BU 0204/1417, t. 59, k. 88.

 

Jacek Kuroń, Gwiezdne wojny, Londyn 1991.


Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.