Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

ABW czuwa!

Czy w czasie pogłębiania się kryzysu warto pisać o czymś innym? Nie warto i dlatego chciałem skupić się na przemówieniu premiera podczas poświęconej kryzysowi sesji sejmu, gdy nagle usłyszałem wiadomość, która wydała mi się ważniejsza od tego co premier mówi, ponieważ dotyczy tego, co premier robi. Chodzi o zastąpienie Marka Biernackiego przez Sławomira Rybickiego w Komisji do Spraw Służb Specjalnych.

Pozornie sprawa jest prosta. Biernacki został przewodniczącym komisji śledczej ws. Olewnika, więc łączenie tej funkcji z pracą w KSS byłoby trudne. Mniemam jednak, że sprawa wygląda wprost przeciwnie. Biernacki mógł dać sobie radę z tymi obowiązkami, a nawet mogły być to zajęcia komplementarne. Dowodem niech będzie fakt, że Donald Tusk zastąpił Biernackiego w KSS Sławomirem Rybickim, który jest nie tylko przewodniczącym komisji etyki poselskiej, ale sprawuje nadzwyczaj absorbującą czasowo funkcję sekretarza  Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej.

Chcąc dać pojęcie o ogromie swoich zajęć Rybicki cytuje Szekspira - „ktoś musi czuwać, żeby spać mógł ktoś". Gdyby poseł potrafił cytować mniej milicyjnie („Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś."), trzeba by to uznać za trafny opis jego bardzo szczególnych kompetencji. Do takich „nocnych" i, zapewne, bardzo poufnych czuwań, Rybicki został przyzwyczajony jeszcze jako dyrektor Gabinetu Marszałka Sejmu Macieja Płażyńskiego. A jednak, pomimo czujności dyrektora, doszło wtedy do niesłychanego przypadku podsunięcia marszałkowi do podpisu pisma, którego ten treści nie znał, z którego treścią się nie zgadzał i za którego podpisanie musiał publicznie przepraszać.

Chodziło o skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego poprawki do ustawy lustracyjnej, która nie pozwalała na powtórną lustrację osób, co do których, mimo uznania, że nie byli agentami, po dalszych badaniach okazało się, że jednak byli współpracownikami komunistycznych służb specjalnych. Płażyński oświadczył, że to pismo zostało mu podsunięte w stosie  dokumentów i przeprosił Komisję Krajową Solidarności za ten błąd. Do wiadomości publicznej nie przedostała się jednak informacja z postępowania wyjaśniającego, kto odpowiadał za sporządzenie tego dokumentu, podsunięcie go marszałkowi do podpisu i skierowanie bez jego wiedzy do TK. Tak czy owak, ani marszałek, ani dyrektor jego gabinetu nie zdołali wykryć, kim był człowiek działający w ich najbliższym otoczeniu na rzecz komunistycznych agentów.

Wydawać by się mogło, że dzisiaj już nie warto tych dawno zapomnianych drobiazgów przypominać. Zgoda, ale, pomijając nawet fakt, że Rybicki,  mimo, iż jest przewodniczącym komisji etyki poselskiej, wystąpił z poręczeniem w sprawie Jacka Karnowskiego, warto zastanowić się, dlaczego Donald Tusk chce mieć w KSS tylko całkowicie dyspozycyjnych funkcjonariuszy? Czy może coś w tej sprawie wyjaśnić np. wizyta premiera w np. Stalowej Woli? Nie wiem, ale mam poczucie, że warto się nad tym zastanowić.

„Macher z zaplecza" przystąpił do rządzenia, jak do jedzenia ciepłych bułeczek. Można wierzyć, że sam był pierwszą ofiarą własnej propagandy o cudzie i  miłości. Wierzył, że po dywanie z kwiatów dojdzie do azylu w Pałacu Namiestnikowskim. Aż tu nagle niespodzianka, jakieś nieprzewidziane trudności. Czym szybciej przebiera nogami, tym cel się bardziej oddala. Jaką radę może mieć na to człowiek, który już w czerwcu 1992 r. dał dobitne dowody, iż wie na czym polega polityka w PRL-bis? Ano, więcej służb!

Wejście Rybickiego do KSS można tłumaczyć tak, jak obecność Jacka Cichockiego w nadzorze służb specjalnych - pragnieniem Tuska, by nikt mu w grze służbami nie przeszkadzał, nikt spoza żelaznej gwardii nie wiedział, do czego tych służb używa. W Stalowej Woli może dojść do buntu przeciwko rządowi? Robotnicy mogą opanować miasto? Skoro udajemy, że kryzysu nie ma, to co robić? Ano, więcej służb!

Tusk nie jest ani pierwszą naiwną, ani pierwszym, który myli się sądząc, że służby są dobre na wszystko. Przecież w końcu trzeba będzie na tych robotników wysłać nie tajniaków, a mundurowych. I cisza w KSS nie pomoże, bo wszystko będzie jak na dłoni.

„Niech ryczy z bólu ranny łoś, Zwierz zdrów przebiega knieje, Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś. To są zwyczajne dzieje."

 


Ostatnia aktualizacja: niedziela, 22 marca 2009 20:44

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.