Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Ład korporacyjny Agory

Jak podaje Wikipedia „Jesienią 2004 Michnik z powodów zdrowotnych (zapadł na gruźlicę) zrezygnował z czynnego udziału w redagowaniu Gazety Wyborczej, przekazując swój głos w kolegium redakcyjnym Helenie Łuczywo". Redaktor „Polityki" napisał w r. 2006: „z powodów rzeczywiście zdrowotnych przestał pełnić obowiązki redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej"". Sam Michnik rok temu, gdy gruzińscy opozycjoniści prosili go o pomoc, odpowiedział: „z powodów zdrowotnych muszę odmówić".

Tajemnicę poliszynela, że Adam Michnik nie redaguje GW, a tylko z rzadka w niej pisuje, potwierdza fakt, że w ubiegłym tygodniu list do zwalnianych z pracy dziennikarzy podpisał nie on, a formalny „pierwszy zastępca".

Choć nie było jego nazwiska w grupie fundatorów Agory, to niewątpliwie właśnie Michnik był głównym twórcą jej potęgi. Jako negocjator przy „okrągłym stole", a następnie, uważany za najgorliwszego obrońcę interesów komunistycznej nomenklatury, solidarnościowy poseł sejmu kontraktowego, potrafił połączyć swe sukcesy w budowaniu PRL-bis z fenomenalnym sukcesem biznesowym. Jako zastępca prezesa Agory okazał się tak utalentowanym negocjatorem, że we współpracy z należącą do KC PZPR Robotniczą Spółdzielnią Wydawniczą zapewnił GW, jako „flagowemu przedsięwzięciu" spółki, dominującą pozycję na polskim rynku informacyjnym.

Jest zrozumiałe, że, choć nie udały się negocjacje prowadzone z Leszkiem Millerem, to za wszystkie poprzednie zasługi Agora i GW powinny być Michnikowi dozgonnie wdzięczne. Skoro Michnik wart był dla Agory każdych pieniędzy, to nic dziwnego, że posiadał w niej nadzwyczajne przywileje. Gdy po osławionej rozmowie z Rywinem wdał się w najdziwniejsze w historii polskiej prasy „śledztwo dziennikarskie", nawet Rada Nadzorcza Agory nie potrafiła znaleźć w sobie dość sił, by o skandalu korupcyjnym zawiadomić prokuraturę.

Można by powiedzieć, że układy personalne w Agorze i GW są wewnętrzną sprawą prywatnej spółki - robią co chcą, płacą komu chcą, ile chcą i za co chcą. Wydaje się, że jest to stanowisko dominujące w sferach polskiego postkomunistycznego biznesu i polskich postkomunistycznych środowiskach opiniotwórczych. A jednak, pomimo powszechnego akceptującego milczenia w tej kwestii, jest to stanowisko fałszywe. Według obecnie dostępnych informacji wydaje się, że podawana na stronie internetowej Agory informacja: „Adam Michnik - redaktor naczelny "Gazety Wyborczej"", może być niezgodna z zasadami ładu korporacyjnego, do których przestrzegania zobowiązane są wszystkie podmioty gospodarcze, a spółki akcyjne w szczególności.

 

Agora jest notowana na giełdach w Warszawie i Londynie od r. 1999. Właścicielami prawie 55 milionów akcji są osoby fizyczne i firmy takie, jak np. bank BZ WBK (któremu z kolei ja powierzyłem moje skromne oszczędności). Stosunek Agory do ładu korporacyjnego może mieć wpływ na jej pozycję biznesową, szczególnie w tak trudnym okresie jak obecny, co zresztą można zaobserwować po spadku wartości akcji w ostatnim roku z 52,35 do
14,90 zł.

Jest prawdą powszechnie uznawaną, że jedną z zasad ładu korporacyjnego jest obowiązek minimalizowania kosztów zarządzania przedsiębiorstwem. Więcej, w skrajnych przypadkach brak szacunku dla tej zasady może zostać potraktowany jako karalne naruszenie interesów firmy. Minimalizowanie kosztów zarządzania nie dopuszcza zatrudniania tzw. martwych dusz. Nawet wówczas, gdy zarząd firmy chciałby wypłacać takiej martwej duszy nieformalną zapomogę.

Agora zwolni w najbliższym czasie 300 osób, a GW w tych dniach zwolniła około 50 osób. I nic to, że wśród zwolnionych są takie tuzy, jak Mikołaj Lizut, o którym mawia się, że mógłby być nazywany „małym Michnikiem", gdyby nie to, że on sam robi wrażenie, jakby uważał, że Michnik winien być zwany „małym Lizuskiem". Nic to, że, jak podaje Rzeczpospolita, Jarosław Kurski w mailu do zespołu napisał: „nigdy oszczędności nie dotknęły redakcji GW w takim stopniu jak obecnie i że mniej zarabiają także redaktorzy naczelni". Dopóki opinia publiczna, a szczególnie wszyscy akcjonariusze Agory nie zostaną powiadomieni o zasadach na jakich zatrudniony i wynagradzany jest Michnik, dopóty w kwestii ładu korporacyjnego w Agorze uprawnione będą najróżniejsze wątpliwości, a wśród zwalnianych z pracy wieloletnich dziennikarzy poczucie krzywdy.

Inną sprawą podważającą zaufanie do rzetelności stosowania przez Agorę ładu korporacyjnego jest używanie przez Michnika prawnika Agory do prowadzenia procesów sądowych, które wytacza on z powodów osobistych. Procesy te duża część opinii publicznej uważa za skandaliczny akt cenzury. W takiej sytuacji, jeżeli okazałoby się prawdą, że prywatne procesy Michnika finansowane są przez spółkę akcyjną, należałoby się zastanowić nad rolą wielkiego biznesu w polskim porządku demokratycznym. Nawet tak znana ze swych koneksji politycznych spółka, jak Agora, nie może czuć się uprawniona do używania swej potęgi przeciw wolności słowa. Dobro polskiej demokracji wymaga, by Agora odpowiedziała i na te pytania.

(Gazeta Polska nr. 2,14 stycznia 2009 r.)


Ostatnia aktualizacja: wtorek, 03 lutego 2009 08:37

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.