Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Nadredaktor z miedzianym czołem

Czesław Kiszczak był sowieckim agentem i cała jego władza polegała na zaufaniu, jakie swą zdradą wypracował u mocodawców z NKWD-KGB. Służył Moskwie tak jak umiał, Informacja Wojskowa, WSW, SB - totalitarny system zbrodni zorganizowany do utrzymywania Polaków w niewoli. Upadek Związku Sowieckiego pozbawił go głównej części dawnej władzy, ale nie pozostał całkowicie bezczynny. Kiedyś, jako szef MSW, posługiwał się "Ancorą" i "Forum Katolików", dzisiaj esbeckie kłamstwa rozgłasza z największych mediów III RP. Dzięki Gazecie Wyborczej nadal uprawia metody Wydziału „D" - dywersję, dezinformację, inspirację. Jeżeli się odzywa, to nie po to, by ujawnić okoliczności komunistycznych mordów, ale by bronić własnego i rosyjskiego stanu posiadania - komunistycznych agentów.

Kiszczak jest przez GW traktowany inaczej niż jego mocodawcy z NKWD-KGB, ponieważ jego zasługą ma być podzielenie się władzą z Michnikiem i jemu podobnymi przy okrągłym stole. Ale czy to jest zasługa dla Polski, czy tylko dla Michnika, Agory i gromady innych spryciarzy, którzy woleli współrządzić z komunistami, niż ryzykować odzyskanie wolności i zdanie się na wolę narodu? Jeżeli chroniony ma być Kiszczak, to czy gdyby Dirlewanger, którego niedawno odnalezieni żołnierze mogą stanąć przed niemieckim sądem, zawarłby w końcowej fazie Powstania Warszawskiego porozumienie z AK, pozwalające jej na przetrwanie w Warszawie do czasu nadejścia Sowietów, to  GW potraktowałaby go inaczej niż Żydzi potraktowali Eichmanna, który umożliwił uratowanie się tysiącom ich rodaków?

Oczywiście, że jest różnica, Stalin nie nakazał Jaruzelskiemu i Kiszczakowi powtórzenie tego, co Hitler nakazał Dirlewangerowi, ale żeby dlatego GW miała podstawę do fetowania ich jako polskich patriotów? A może wkrótce redaktorzy  GW użyczą łamów na takie interpretacje procesów dirlewangerowców, które każą uznać, że musieli oni atakować Polaków, by bronić mordowanych przez AK Żydów?

Najnowsza akcja dywersyjna ma na celu obronę okrągłego stołu. Nie da się już ukryć, że przy stoliku politycznym po stronie „solidarnościowej" dominującą rolę odgrywali byli stalinowcy, np. Geremek, Mazowiecki, Kuroń, Reiff, Osmańczyk. Obecnie, na 20 lecie posadowienia kamienia węgielnego III RP,  głównym pytaniem jest liczba zatrudnionych przy nim  agentów UB-WSW-SB. W tym właśnie kontekście ważne znaczenie ma obrona Małgorzaty Niezabitowskiej - „twarzy" rządu Mazowieckiego i symbolu postkomunistycznego salonu, która nie zgadza się tonąć samotnie i wskazuje, że Kiszczak zabrał nie tylko jej teczkę, ale też Mazowieckiego i Kozłowskiego. Ludzie układu rozumieją, że jeżeli Niezabitowska miałaby zostać uznana za agentkę nie tylko przez IPN, ale i przez sąd, to, jak mówił Jaruzelski, mogą pospadać aureole z następnych okrągłostołowych głów.

Kiszczak jest takim samym człowiekiem honoru, jak inny przyjaciel Michnika zwany Goebbelsem stanu wojennego. Michnik tak długo i konsekwentnie dodawał wiarygodności Kiszczakowi, aż sam się jej pozbawił całkowicie.

Udostępnienie Kiszczakowi łamów Gazety Wyborczej dla dokonania akcji dywersyjnej przeciw politycznej samoświadomości Polaków, jest koroną na miedzianym czole Adama Michnika.

P.S.

W r. 1989 „Gazeta Wyborcza" ukryła swój projekt polityczny za znaczkiem „Solidarność". W tym czasie przedmiotem dyskusji na posiedzeniu Komisji Krajowej „Solidarności" stała się sprawa używania sławnego znaku przez działaczy nie podporządkowanych grupie z Magdalenki:

Bronisław Geremek: „Tu obowiązuje prawna ochrona nazwy, nikt nie może jej (używać). /.../ Związek zalegalizowany, nikt nie może używać tej nazwy."

H. Łuczywo: „Proszę państwa. Ja chciałabym powiedzieć, że w każdym razie warto, żeby ktoś się mógł tego podjąć, może ludzie z Gdańska, zastrzec liternictwo, bo zastrzeżenie liternictwa coś nam daje, to nie chodzi o te procesy sądowe, itd., tylko wtedy jak gdyby z otwartym czołem możemy mówić, że z prawnego, legalnego punktu, widzenia, a chcemy stanąć na gruncie prawa, używanie naszego liternictwa jest złodziejstwem. I bardzo dobrze mieć do tego czoło."

Ludzie, którzy do celów prywatnych bezprawnie nadużyli własności Związku i autora logo i krzyczeli: „łapaj złodzieja", a dzisiaj, krzycząc: „Uwolnij Barabasza", domagają się uznania za obrońców moralności, są ludźmi o  miedzianych czołach. A patyna na nich to historia zbrodni Kiszczaka i Jaruzelskiego.

(Gazeta Polska nr. 1, 7 stycznia 2009 r.)
Ostatnia aktualizacja: wtorek, 03 lutego 2009 08:38
Więcej z tej kategorii: « ABW czuwa! Poufne (12) »

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.