Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Pismo pozwanego 4

Warszawa, 22 sierpnia 2008 roku

Do Sądu Okręgowego w Gdańsku

Wydział I Cywilny

ul. Nowe Ogrody 30

80-803 Gdańsk

sygn. akt:

I C 1387/ 07 VII

(adresy stron i pełnomocników - w aktach)

PISMO PROCESOWE

Jako pełnomocnik pozwanego, w związku z treścią pisma procesowego pełnomocnika powoda z dnia 22 lipca 2008 roku, uprzejmie przedstawiam stanowisko w sprawie, podnosząc i zaczepiając jak następuje.

Nadal podtrzymuję wszystkie wnioski, argumenty i zarzuty zgłoszone w toku niniejszego procesu.

Zachowując kolejność odpowiedzi na zarzuty z pisma procesowego pełnomocnika powoda, wskazuję podnoszoną już wielokrotnie okoliczność, iż pozwany ma pełne prawo i gruntownie mocne podstawy powoływać się na swój status dziennikarza. Pozwany, wbrew twierdzeniom pełnomocnika powoda z replikowanego pisma, jest zatrudniony przez Niezależne Wydawnictwo Polskie Sp. z o.o., wydawcę tygodnika „Gazeta Polska" na stanowisku dziennikarza.

dowód: zaświadczenie z miejsca pracy z dnia 28 lipca 2008 roku

Potwierdzenie faktu, iż pozwany jest członkiem redakcji tygodnika „Gazeta Polska" znajdujemy w tzw. stopce redakcyjnej każdego numeru tego periodyku i pełnomocnik powoda może w każdym tygodniu ustalić tę okoliczność.

dowód: kopia strony tygodnika „Gazeta Polska" z tzw. stopką redakcyjną

Dlatego też status pozwanego odpowiada statusowi dziennikarza, a przejściowe, krótkie przerwy w formalnym zatrudnieniu, jako nagminna, znana notoryjnie Sądowi okoliczność dotykająca większości dziennikarzy na, nadal chwiejnym, polskim rynku prasowym nie może być jakimkolwiek argumentem w tej sprawie.

Pełnomocnik powoda błędnie wskazuje, iż za odmową uznania pozwanego za dziennikarza świadczy status wykształcenia pozwanego, jego poziom i specjalizacja, zdając się nie zauważać, że w przypadku wielu zawodów ani formalny poziom ukończonych szkół, ani specjalizacja nie gra de facto doniosłej roli. W zawodach dziennikarza i polityka z pewnością znaczna część wykonujących je, często z sukcesami, ludzi ani nie legitymuje się wykształceniem wyższym ani formalną specjalizacją. Zawody dziennikarza i polityka są właśnie w tej mierze najbardziej charakterystyczne. Duża grupa dziennikarzy nie posiada ukończonych studiów dziennikarskich, a część nawet jakichkolwiek studiów wyższych. Podobnie jest z politykami, wśród których najczęściej próżno szukać absolwentów wydziałów nauk politycznych jakichkolwiek uniwersytetów, a nierzadko bywa, iż nie dysponują oni wykształceniem wyższym w ogóle. Szczególnie w niniejszym procesie zdawać sobie winien z tego sprawę pełnomocnik powoda, którego Mocodawcy nikt nie odmawia statusu polityka, tylko dlatego, że nie ukończył uniwersyteckiego kursu nauk politycznych lecz jest elektrykiem po zasadniczej szkole zawodowej.

Pełnomocnik pozwanego podtrzymuje więc w całości wywody ze swego pisma procesowego w omawianej materii, których zlekceważenie przez pełnomocnika powoda w replikowanym piśmie, było - w świetle dowodów przedstawionych w replice i dopiero wówczas koniecznych - całkowicie nieuzasadnione.

 

Pełnomocnik pozwanego podtrzymuje także wszystkie wnioski dowodowe, w szczególności wniosek o dopuszczenie dowodu z opinii instytutu naukowego. Interpretacja pełnomocnika powoda, wedle której Prezes IPN Janusz Kurtyka „uchylił się od udzielenia odpowiedzi na pismo Sądu" z zacytowaniem części tejże odpowiedzi, nie może się, rzecz jasna, ostać. Cytowaniem odpowiedzi nie da się bowiem potwierdzić tezy o uchylaniu się od udzielenia czegoś, co samemu się cytuje.

 

Tym bardziej nie można twierdzić, iż z zapytania skierowanego do Sądu, a opiewającego na to, w jakiej formie ma być udzielona informacja (czy w formie opinii biegłego, czy też przedstawienia wszelkiego rodzaju dokumentów w trybie art. 248 § 1 kpc.), wynika fakt nieposiadania przez Instytut jakichkolwiek dokumentów. Co więcej, tak sformułowane pytanie praktycznie potwierdza fakt posiadania takich dokumentów. W przeciwnym wypadku pozbawione byłoby sensu zarówno pisanie opinii, jak - zwłaszcza - przedstawianie dokumentów na zarządzenie Sądu (art. 248 § 1 kpc.). Z pytania czy Instytut ma przedstawić opinię czy same dokumenty, explicite bowiem wynika, iż dokumenty takie muszą istnieć.

 

W takiej sytuacji podnoszę, iż dopuszczenie dowodu z opinii instytutu naukowego, wyspecjalizowanego w profesjonalnej ocenie dokumentów źródłowych jest jak najbardziej uzasadnione i podtrzymuję w związku z powyższym złożony wniosek. Teza, iż do oceny tych dokumentów wymagane są wiadomości specjalne wydaje się oczywista, gdy zważy się, iż powstawały one wedle skomplikowanej pragmatyki i hierarchii dokumentacyjnej, znajdowały się w wielu kopiach w różnych aktach, zaś do analizy tych dokumentów wymagana jest gruntowna wiedza historyczna zarówno o samej Służbie Bezpieczeństwa PRL, stosowanych metodach i obiegu dokumentów w ramach tajnych służb PRL.

Ten fragment replikowanego pisma pełnomocnika powoda, w którym pomieszczona jest, gołosłowna i powodowana jedynie względami bieżącej walki politycznej, ocena państwowego instytutu naukowego, jakim jest IPN, dowodzi zresztą, iż także pełnomocnik powoda nie dysponuje w istocie wiadomościami fachowymi pozwalającymi ocenić prawidłowo materiał źródłowy będący częścią materiału dowodowego w sprawie niniejszej. Pełnomocnik powoda nie zarzuca pracy naukowej doktorów Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka jakichkolwiek konkretnych niedociągnięć warsztatowych, czy jakichkolwiek błędów stricte naukowych, zaś posiłkuje się wyłącznie powierzchownymi ocenami publicystycznymi, nie potwierdzonymi żadnymi konkretami i mnoży inwektywy w rodzaju kilkakrotnego ujmowania w cudzysłów słowa „dzieło" odnośnie owocu wieloletniej, benedyktyńsko wręcz drobiazgowej i cierpliwej analizy naukowej źródeł historycznych oraz określa wzgardliwie uczonych mianem „panów historyków". Ten fragment replikowanego pisma, nie mając charakteru ani merytorycznego, ani jurydycznego, nie wymaga zatem żadnego rzeczowego komentarza.

 

Zupełnie bez znaczenia dla sprawy niniejszej jest także cytat z politycznej jedynie wypowiedzi prof. Bronisława Geremka, choćby dlatego, że udzielona ona została przed ukazaniem się pracy dr. dr. Cenckiewicza i Gontarczyka. Nie jest ona zatem obiektywną oceną historyka lecz wyłącznie skrajnie emocjonalną wypowiedzią zaangażowanego w walkę polityczną jej uczestnika. Znamienne jest, że po ukazaniu się dyskutowanej tu pracy naukowej ani prof. Geremek, ani inne osoby oceniające ją - odmiennie niż to się zwykle dzieje - jeszcze długo przed publikacją a nie dopiero po zapoznaniu się z nią, nie potwierdziły swojego krytycznego nastawienia i nie przedstawiły jakichkolwiek merytorycznych zarzutów.

 

Pełnomocnik powoda w replikowanym piśmie ponownie przedstawia nieprawdziwy pogląd, iżby analizie Sądu Lustracyjnego podlegały wszystkie źródła historyczne, a zatem cały możliwy do zbadania materiał dowodowy i że w pracy Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka nie analizowano nowych źródeł. Świadczy to o niedokładnej lekturze pracy „SB wobec Lecha Wałęsy" lub zaniechania jej w ogóle. Sąd Lustracyjny, głównie z uwagi na nadzwyczajny, skrócony tryb procesowania, nie dysponował bowiem wszystkimi istniejącymi w archiwach państwowych źródłami dotyczącymi agenturalnej współpracy powoda z SB. Dokumenty te zostały opublikowane w książce IPN „SB a Lech Wałęsa". I tak Sąd Lustracyjny nie dysponował m. in.:

 

zachowanymi w oryginalne dziennikami korespondencyjnymi gdańskiej SB, w których ,odnotowano fakt rejestracji w grudniu 1970 r. i wyrejestrowania w czerwcu 1976 r. TW ps. "Bolek" (sygn. IPN Od 0046/802, t. 1, k. 78; IPN Od 0046/802, t. 5, k. 39);

oryginałami maszynopisów doniesień i fragmentów informacji TW ps. "Bolek" wraz podsumowaniami jego oficerów prowadzących złożonymi w końcu marca 1971 r. (sygn. IPN Od 003/14, t. 12, k. 173-176) oraz w dniach 17 kwietnia 1971 r. (IPN Od 003/14, t. 12, k. 169­171),22 kwietnia 1971 r. (IPN Od 003/14, t. 33, k. 72-73),27 kwietnia 1971 r. (IPN Od 003/14, t. 12, k. 165-166),26 maja 1971 r. (IPN Od 003/16, t. 2, k. 78),3 października 1971 r. (IPN Od 003/16, t. 3, k. 46) i 25 listopada 1971 r. (IPN Od 0046/576, t. 5, k. 57-58);

oryginałem streszczenia materiałów ze sprawy operacyjnego sprawdzenia krypt. "Ogień", w której wiosną 1971 r. wykorzystywano TW ps. "Bolek" (sygn. IPN Od 003/14, t. 64, k. 152);

oryginałem analizy stanu zagrożeń do sprawy obiektowej krypt. "Mechbud " z 15 stycznia 1979 r. dotyczącej sytuacji w Gdańskich Zakładach Mechanizacji Budownictwa "Zremb" , w którym napisano wprost, że Lech Wałęsa "w czasie pracy w stoczni był wykorzystywany operacyjnie przez Służbę Bezpieczeństwa" (sygn. IPN Od 003/151, k. 23);

rękopiśmienną notatką służbową z 8 maja 1985 r. funkcjonariusza Wydziału V Departamentu Techniki MSW st. chor. Tadeusza Maraszkiewicza na temat Eligiusza Naszkowskiego i okoliczności prowadzonych działań wobec Lecha Wałęsy, w której napisał, że w działaniach Biura Studiów wobec Wałęsy chodziło o "kontynuację przerwanej uprzednio współpracy z resortem" (sygn. IPN BU O 1619/1, t. 1, k. 192);

planem działań realizowanych przez Biuro Studiów Służby Bezpieczeństwa MSW w ramach kombinacji operacyjnej kryptonim "Mieszko" z 18 października 1985 r. (sygn. IPN BU 411/1, t. 2, k. 28);

protokołem przesłuchania Marka Mądrzejewskiego (sygn. IPN By 51/252, t. 1, k. 124-125), któremu w 1982 r. SB podrzuciła do mieszkania kopię odręcznego doniesienia TW ps. "Bolek" z 12 stycznia 1971 r. (IPN 00552/48, t. l, k. 152-155) i dwa pokwitowania odbioru pieniędzy wypłaconych temu współpracownikowi przez kpt. E. Graczyka (18 stycznia 1971 L) (IPN 00552/48, t. 1, k. 150) i rezydenta ps. "Madziar" (29 czerwca 1974 L) (IPN 00552/48, k. 151);

ankietą Lecha Wałęsy, sporządzoną przez funkcjonariuszy SB w ramach analizy i badania tzw. „elementu grudniowego" w 1971, w której napisano, że przeprowadzona z Lechem Wałęsą w grudniu 1970 r. "rozmowa profilaktyczno-ostrzegawcza odniosła pozytywny skutek. Po rozmowie działalność Wałęsy miała charakter pozytywny i przyczyniła się do rozładowania sytuacji na Wydziale W-4 i całej stoczni" (sygn. IPN BU 0296/85, t. 1, k. 95-96);

dokumentami z wewnętrznego postępowania UOP w sprawie zaginięcia dokumentów SB i UOP dotyczącymi Lecha Wałęsy (sygn. IPN BU 1658/1-10).

 

Ponadto, jak uczy doświadczenie z odnalezieniem kilku donosów t.w. „Bolek", w nadal nie w pełni przebadanych archiwach IPN mogą odnaleźć się jeszcze inne, nieznane wcześniej, dokumenty.

 

Według informacji uzyskanych przez pozwanego istnieją także dokumenty, które zostały odnalezione już po wydaniu książki, a to:

 

dziennik korespondencyjny Biura Studiów SB MSW o przesłaniu akt agenturalnych 14713/1 z WUSW w Gdańsku, dotyczących TW „Bolek" do Biura Studiów SB MSW w 1985 L (sygn. IPN BU 02468);

informacja o zmikrofilmowaniu akt agenturalnych 14713/1, dotyczących TW „Bolek" (sygn. IPN BU 0645/26, k. 19).

 

Ponadto wskazać należy, iż Sąd Lustracyjny dysponował rękopiśmiennym oświadczeniem funkcjonariusza Biura Studiów SB MSW kpt. Józefa Buraka z 24 maja 1985 r. w sprawie operacji SB realizowanych wobec L. Wałęsy z udziałem E. Naszkowskiego, w której stwierdził on, że w działaniach tych wykorzystywano teczkę personalną i teczkę pracy TW ps. "Bolek". Jednak dokument ten nie znalazł z nieznanych przyczyn jakiegokolwiek odbicia w procesie, a jego autor nie został wezwany jako świadek (sygn. IPN BU 01619/1, k. 408-441).

 

Sąd Lustracyjny dysponował wprawdzie aktami śledztwa Prokuratury Okręgowej w Warszawie sygn. V Ds 177/96 dotyczącego zaginięcia dokumentów SB i UOP dot. L. Wałęsy (niektóre dokumenty zostały odtajnione i przekazane do IPN - sygn. IPN BU 1708/1), ale dotarły one do Sadu w ostatnim momencie przed wydaniem wyroku i w konsekwencji ich treść została przemilczana w czasie procesu lustracyjnego powoda, zapewne z uwagi na pośpiech i odmienny niż w niniejszym procesie przedmiot dociekań Sądu.

 

Sąd Lustracyjny nie przesłuchał również świadków kluczowych dla wyjaśnienia sprawy Lecha Wałęsy, a to m.in.: mjr Jerzego Frączkowskiego - byłego szefa Inspektoratu II WUSW w Gdańsku, który w 1990 r. wyniósł m. in. mikrofilmy dokumentów SB dotyczących Lecha Wałęsy (w marcu 1993 r. UOP zarekwirował mikrofilmy podczas przeszukania w zupełnie innej sprawie, a później trafiły one do powoda i od tego czasu los ich jest nieznany), Janusza Stachowiaka - byłego oficera Wydziału III SB w Gdańsku, który w 1971 r. prowadził teczkę personalną TW ps. "Bolek" i nadzorował działalność rezydenta SB w Stoczni Gdańskiej im. Lenina, kpt. Józefa Dąbka ps. "Madziar", który na terenie zakładu odbierał donosy od TW ps. "Bolek" (autorzy książki „SB a Lech Wałęsa" posiadają prawie czterogodzinną relację video mjr. Janusza Stachowiaka na temat współpracy Lecha Wałęsy z SB), porucznika Krzysztofa Bollina - byłego archiwisty UOP w Gdańsku (obecnie wiceszefa ABW w Gdańsku), który skompletował zbiór dokumentów dotyczących TW ps. "Bolek", a niektóre z nich opisał w notatkach służbowych, ppłk. Adama Hodysza, który jako szef delegatury UOP w Gdańsku nadzorował pracę por. K. Bollina, a w 1992 r. przekazał MSW dokumenty dotyczące TW ps. "Bolek".

 

Jednocześnie pełnomocnik powoda zdaje się nie zauważać, że środkami dowodowymi w postępowaniu cywilnym są nie tylko oryginalne dokumenty zawierające podpisy powoda, lecz także wiele innych środków. Konkretne wymogi, czy lepiej powiedzieć nadzwyczaj restrykcyjne ograniczenia, które stawiała materiałowi dowodowemu w sprawach lustracyjnych uchylona już ustawa lustracyjna i narosłe dzięki niej orzecznictwo, by można było stwierdzić niezgodność z prawdą oświadczenia lustracyjnego (a nie ustalić czy ktoś był agentem bezpieki czy nie) nie obowiązują w postępowaniu cywilnym.

 

Dodatkowo godzi się podkreślić po raz kolejny z całą mocą, iż przedmiotem dociekań Sądu Lustracyjnego był fakt prawdziwości lub fałszywości oświadczenia lustracyjnego w myśl ustawy lustracyjnej, a nie obiektywną jego zgodność ze stanem faktycznym. Przykładowo należy wskazać, że jeśli w toku postępowania lustracyjnego ustalono, iż osoba lustrowana co prawda była świadomym i tajnym współpracownikiem, ale podjęła współprace z SB np. na skutek zastosowanych gróźb odebrania życia jej lub jej rodzinie, lub nie działała na niczyją szkodę, to mimo obiektywnie stwierdzonego faktu współpracy, negatywne oświadczenie lustracyjne uznawano za prawdziwe w myśl ustawy lustracyjnej. Stosowano zatem fikcję prawną i oddalano się tym samym od badania czy zaiste osoba lustrowana była agentem, czy też nie. Takie jak powyższe kryteria nie są już obowiązujące w polskim systemie prawnym, bowiem ustawa została uchylona, a obecny stan prawny pozwala np. uznać osoby, których negatywne oświadczenia lustracyjne zostały określone jako prawdziwe w myśl przepisów uchylonej ustawy przez Sąd Lustracyjny, za agentów bezpieki w myśl przepisów obecnie obowiązujących ( vide - ustne motywy rozstrzygnięcia sprawy lustracyjnej prof. Zyty Gilowskiej). Dotyczy to np. części osób określanych w archiwaliach jako tzw. Osobowe Źródła Informacji.

 

Zupełnym nieporozumieniem są dywagacje pomieszczone w pkt. 3 replikowanego pisma procesowego. Ponownie wraca bowiem rozstrzygnięta już wcześniej wiążąco przez Sąd Apelacyjny w Gdańsku kwestia nie prejudycjalności orzeczenia Sądu Lustracyjnego. Brak prejudycjalności jako wiążący pogląd prawny dla kolejnych sądów obu instancji, został już przesądzony w niniejszym postępowaniu i nie wymaga repliki kolejne powtórzenie błędnego poglądu pełnomocnika powoda w tej kwestii. Informacyjnie godzi się jednak zaznaczyć, iż w niemal analogicznym stanie faktycznym, w sprawie Mariana Jurczyka przeciwko Eugeniuszowi Szerkusowi o ochronę dóbr osobistych, zakończonej prawomocnym wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z 15 maja 2008 roku (I ACA 831/07) i poprzedzającym go wyrokiem Sądu Okręgowego tamże z 7 września 2007 roku ( I C 699/06), przeprowadzono postępowanie dowodowe, wysłuchano świadków i niezależnie od analogicznego orzeczenia Sadu Lustracyjnego, które stwierdziło, iż Marian Jurczyk złożył zgodne z prawdą, negatywne oświadczenie lustracyjne, ustalono, iż sformułowanie publiczne pozwanego Szerkusa, że powód Marian Jurczyk był agentem SB nie naruszyło dóbr osobistych powoda, gdyż jest ono zgodne z prawdą. Nie chcąc powielać doskonałej argumentacji Sądu Okręgowego w Szczecinie i Sadu Apelacyjnego w Szczecinie, który uznał ją w całości za swoją, składam przy niniejszym kopie tych orzeczeń. Prawomocnie przesądziły one zarówno zupełnie inny zakres rozpoznania sądu cywilnego i sądu lustracyjnego, brak prejudycjalności orzeczeń sądów lustracyjnych, jak i prawo - a wręcz obowiązek sądu cywilnego przeprowadzenia własnego postępowania dowodowego w sprawie.

 

W świetle konieczności utrzymania jednolitej linii słusznego orzecznictwa sądów, wszelkie rozważania replikowanego pisma o bezzasadności prowadzenia postępowania dowodowego, zwłaszcza w zakresie przesłuchań świadków, z powodu pośpiechu nie przesłuchiwanych przez Sąd Lustracyjny (który w uzasadnieniu powoływanego przez powoda wyroku wskazuje na niemożliwość dopełnienia swych obowiązków lustracyjnych w czasie zakreślonym przez ustawę o wyborze prezydenta), nie zasługują na uwzględnienie jako nie mające żadnego uzasadnienia prawnego. Tym bardziej nie można przyjąć argumentacji, iżby któregokolwiek z zawnioskowanych w niniejszym procesie świadków wiązał jakikolwiek obowiązek prawny zgłoszenia się „na ochotnika" jako świadek do postępowania lustracyjnego, co miałoby skutkować oddaleniem wniosków dowodowych o ich przesłuchanie, bowiem taki „obowiązek" rzecz jasna nie wynika z jakiegokolwiek przepisu prawa. Rozumowanie takie w sposób bezprecedensowy oddala się zatem od jurydycznych podstaw procesu cywilnego i jako takie nie zasługuje na uwagę.

Na zakończenie wypada dodać, że zarówno wyrok lustracyjny jak i zaświadczenie z IPN są dowodami okoliczności nie mających znaczenia prawnego w niniejszej sprawie. Wyrok Sądu Lustracyjnego jest dowodem faktu, iż powód złożył niegdyś oświadczenie lustracyjne prawdziwe jedynie w myśl uchylonych przepisów lustracyjnych, zaś zaświadczenie jest dowodem faktu, iż powód był poszkodowanym w myśl tych samych, nie obowiązujących już przepisów. Żaden z tych dokumentów nie jest zas dowodem, że powód nie był agentem bezpieki. Dla przedmiotu niniejszej sprawy te dwa dokumenty nie mają więc jakiegokolwiek znaczenia.

Z tych przyczyn wnoszę jak dotychczas.

Załączniki:

zaświadczenie

kopia strony tygodnika Gazeta Polska

kopie wyroków SO w Szczecinie i SA w Szczecinie

odpis pisma

 

 

 


Ostatnia aktualizacja: poniedziałek, 02 marca 2009 09:50

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.