Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Moja apelacja

Sopot, dnia 05 sierpnia 2007 r.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku Wydział I Cywilny 

za pośrednictwem Sądu Okręgowego w Gdańsku Wydział I Cywilny 

Sygn. akt IC 105/06 

Powód: Krzysztof Wyszkowski

Pozwany: Lech Wałęsa

w.p.s.

Apelacja powoda od wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku Wydział I Cywilny 

z dnia 11 czerwca 2007 r. w sprawie sygn. akt IC 105/06

W imieniu własnym zaskarżam wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku w pkt II oddalającym w części powództwo wniesione przez powoda, zarzucając temu wyrokowi co następuje:

1)     naruszenie prawa materialnego, a mianowicie art. 23 w zw. z art. 24 k.c., przez błędną wykładnię względnie niewłaściwe zastosowanie polegające na przez błędnym uznaniu, iż  wypowiedz pozwanego nazywająca powoda ,,zdrajcą" nie naruszyła czci i dobrego imienia powoda w znaczeniu obiektywnym oraz błędną ocenę wypowiedzi pozwanego jako usprawiedliwionej repliki na wypowiedz powoda  o współpracy pozwanego ze Służbą Bezpieczeństwa, wobec braku udowodnienia jej niezaistnienia w toku postępowania sądowego.

wskazując na powyższe wnoszę o:

- zmianę zaskarżonego wyroku i uwzględnienia powództwa w całości względnie o uchylenie w zaskarżonej części i przekazanie Sądowi I instancji w tym zakresie do ponownego rozpoznania oraz zasądzenia od pozwanego na rzecz powoda kosztów procesu. 

Uzasadnienie 

Wyrok w zaskarżanej części nie zasługuje na akceptację.

W żaden sposób obrona swych praw przez pozwanego nie może doprowadzić do naruszenia dóbr osobistych innych osób, w tym powoda. Przepisy prawa polskiego, poczynając od konstytucji, poprzez prawo cywilne, karne czy prawo prasowe, gwarantuje każdej jednostce ochronę jej dóbr osobistych. Katalog tych dóbr jest bardzo szeroki i obejmuje między innymi: prawo do swobody wypowiedzi i poglądów, prawo do ochrony czci i godności osobistej, prawo do ochrony wizerunku i dobrego imienia. Ważne jest przy tym, by każdy, w tym i pozwany Lech Wałęsa, rozumiał, że zakres własnych praw i wolności, ograniczony jest zakresem praw i wolności innej jednostki. Korzystając więc z wolności sumienia, wypowiedzi czy poglądów, nie można czynić tego w sposób naruszający cudze dobre imię, cześć czy godność. Przepis artykułu 23 i 24 k.c., statuuje domniemanie bezprawności naruszenia.

Sąd I instancji błędnie wywodzi prawo pozwanego do szkalowania dobrego imienia powoda w imię obrony jego rzekomych interesów politycznych oraz ochrony oceny historycznej roli pozwanego w powstaniu NSZZ ,,Solidarność". Przedmiotem ustalenia Sądu nie może być zaistnienie określonego faktu historycznego i "przesądzenie", z mocą autorytetu orzeczenia sądowego, że określony fakt historyczny miał miejsce, bądź też go nie miał. Sąd może czynić jedynie ustalenia dotyczące stanu wiedzy historycznej, co do określonego faktu. Sporna wypowiedz mieści się w ramach tych zainteresowań i prowadzonych w tym zakresie badań. Powód jest niewątpliwie uznanym specjalistą wśród dziennikarzy w tej trudnej materii. Tym bardziej błędny jest to pogląd, gdyż akt naruszenia dobrego imienia powoda miał miejsce w ramach publicznej dyskusji polityczno-historycznej w środkach masowego przekazu.

Pozwany w  skandaliczny sposób, nie licząc się w żaden sposób z konsekwencjami swych słów, wypowiada wobec powoda słowa o zdradzie i nazywa go agentem. Fakt przedstawienia przez powoda cennych i nowych informacji historycznych na temat pozwanego dotyczących jego przeszłości, nie stanowi w żaden sposób usprawiedliwienia dla działań pozwanego. Tym bardziej, że pozwany dochodzi ochrony swoich praw na drodze sądowej. W momencie wydania zaskarżonego wyroku żaden z argumentów i faktów przedstawionych przez powoda rzekomo stanowiących przyczynę skandalicznych oskarżeń wypowiedzianych przez pozwanego wobec powoda - nie został skutecznie zakwestionowany przez pozwanego. W żadnej ze spraw sądowych na które powołuje się Sąd I instancji nie zapadły prawomocne orzeczenia. W trakcie postępowania w niniejszej sprawie także pozwany w żaden sposób nie udowodnił, że wypowiedzi powoda pod adresem powoda w trakcie spornego programu telewizyjnego są nieprawdziwe.

Należy zarzucić Sądowi Okręgowemu, że dla oceny wiarygodności i mocy dowodowej jednych dowodów posłużył się kryterium ich zgodności z innymi dowodami wyłącznie przedstawionymi przez pozwanego. Sąd Okręgowy w toku rozprawy cywilnej powinien ujawnić treść dokumentów z akt lustracyjnych, które uznaje  za dowody, w prowadzonej sprawie cywilnej, aby umożliwić stronom zajęcie stanowiska co do każdego z tych dokumentów. Dokumentami bowiem w rozumieniu art. 244 k.p.c. nie są akta karne w całości, lecz poszczególne protokoły przesłuchań świadków, biegłych, oskarżonych, opinie biegłych itp. zawarte w aktach lustracyjnych. Szczególnie gdy opiera się w wyrokowaniu na orzeczeniu sadu lustracyjnego. Globalne zaliczenie na rozprawie w poczet dowodów obszernych akt innego postępowania, nie przewidziane przepisami k.p.c., może postawić strony w sytuacji zaskoczenia, gdyż nie mogą one przewidzieć, które z dokumentów Sąd weźmie pod uwagę przy wydawaniu wyroku. Uzasadnienie wyroku sądu lustracyjnego, na którym w dużym stopniu może być oparte uzasadnienie wyroku wydanego w sprawie, stanowi jedynie dowód, że sąd lustracyjnego tak, a nie inaczej ustalił i ocenił określone fakty, nie stanowi zaś dowodu ich istnienia, nie może więc w sprawie cywilnej zastąpić dokonania przez sąd samodzielnych ustaleń w kwestionowanym przez pozwanego zakresie dotyczącym złożenia przez powoda nieprawdziwego oświadczenia lustracyjnego. Jednak Sąd Okręgowy oparł swoje stanowisko na tym, że pozwany Lech Wałęsa nie był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa i dokonał tego jedynie na podstawie wyroku przedstawionego przez pozwanego, bez jakichkolwiek ustaleń w tym zakresie. Wobec powyższego kolejnym zagadnieniem jest obecnie ustalenie, jaki walor  dla sądu cywilnego ma przedstawione przez pozwanego orzeczenie sądu lustracyjnego. Zarówno wyrok ,,uniewinniający'' w postępowaniu lustracyjnym, jak i postanowienie o umorzeniu śledztwa są dokumentami urzędowymi w rozumieniu art. 244 kpc. Przepis art. 252 kpc nie wyłącza możliwości zwalczania prawdziwości dokumentu urzędowego, a jedynie reguluje zagadnienie ciężaru dowodu przy obalaniu domniemania, z którego korzystają dokumenty urzędowe, o jakich mowa w art. 244 kpc. Ta strona, która zaprzecza prawdziwości dokumentu urzędowego, powinna to udowodnić. Stosownie bowiem do treści art. 11 kpc, sąd w postępowaniu cywilnym nie jest związany ustaleniami wydanego w postępowaniu lustracyjnym orzeczenia uznającego co do popełnienia kłamstwa lustracyjnego. Nie mają natomiast mocy wiążącej w postępowaniu cywilnym zarówno inne ustalenia wyroku lub postanowienia wydane w postępowaniu lustracyjnym, jak i wszelkie inne ustalenia orzeczenia ,,skazującego'' poza ustaleniami co do popełnienia kłamstwa lustracyjnego. Zarówno wyrok ,,uniewinniający'', jak i  o umorzeniu postępowania, są dokumentami w rozumieniu art. 244 kpc, ale ich moc dowodową powinien sąd cywilny ocenić według swego uznania - podobnie jak każdy inny dowód. Przepis art. 252 kpc nie wyłącza możliwości zwalczania prawdziwości dokumentu urzędowego, a jedynie reguluje zagadnienie ciężaru dowodu przy obalaniu domniemania, z którego korzystają dokumenty urzędowe, o jakich mowa w art. 244 k.p.c.. Ta strona bowiem, która zaprzecza prawdziwości dokumentu urzędowego albo twierdzi, że zawarte w nim oświadczenia organu, od którego dokument pochodzi, są niezgodne z prawdą, powinna te okoliczności udowodnić. Powodowi, przez błędne zastosowanie art. 365 i 366 k.p.c., uniemożliwiono udowodnienie nieprawdziwości zawartego w dokumencie urzędowym stwierdzenia, że pozwany nie był tajnym współpracownikiem SB i przez to odmówienie udzielenia ochrony prawnej powodowi, którego dobre imię i cześć zostały w skandaliczny sposób naruszone wypowiedzią pozwanego o Jego rzekomej ,,zdradzie". Niedopuszczalny brak postępowania dowodowego w rażący sposób miało wpływ na treść zaskarżanego orzeczenia. Odmienne stanowisko zajęte przez Sąd Okręgowy w omawianej wyżej kwestii narusza wymienione przepisy prawne.

 Przyjmując tak przedstawiony fakt odmówił powodowi ochrony jego dobrego imienia, przyjmując skandaliczne pomówienia Lecha Wałęsy wobec powoda za usprawiedliwioną replikę, gdy pozwany w świetle przepisów prawa formalnego w żaden sposób nie udowodnił, że nie był agentem Służby Bezpieczeństwa, choć na ten fakt się powoływał jako okoliczność wyłączającą bezprawność swoich pomówień wobec powoda. W odniesieniu do spornej wypowiedzi powoda na temat niejasnej przeszłości pozwanego, należy wyeksponować szerszy zakres dopuszczalnej wypowiedzi w tym zakresie, gdy następuje ona w ramach debaty publicznej o wydarzeniach z przeszłości, zwłaszcza takich, które wywołują kontrowersje w społeczeństwie. W takich wypadkach, ingerencja w swobodę wypowiedzi powinna być stosowana szczególnie powściągliwie. Tym bardziej że pozwany cały czas podkreśla publiczność swojej osoby, a tym samym musi się liczyć ze zwiększoną krytyką swojego postępowania nawet z przeszłości. Historyczność osoby pozwanego tym bardziej upoważnia do badań i wyjawienia niejasności z jego życiorysu. Choć Lech Wałęsa podnosił, że jest osobą publiczną, w szczególny sposób wrażliwą na wszelkie przejawy bezprawnego, publicznego napiętnowania, to jednak nie może to stanowić podstawy do takiego rozstrzygnięcia Sądu, co do ochrony dóbr osobistych powoda.  Działanie pozwanego Lecha Wałęsy nadal wywiera wpływ na kształtowanie życia publicznego, stanowi podstawę usprawiedliwionego zainteresowania społeczeństwa i związanego z nim prawa do uzyskania informacji na temat przeszłości powoda. Z tego też względu powszechnie przyjmuje się, że w odniesieniu do osób publicznych zakres dopuszczalnej krytyki jest szerszy, a udzielana ochrona słabsza. Regułą jest także, że chodzi o informacje dotyczące publicznej sfery życia tych osób, bo to w tej sferze zasadniczo ujawnia się potrzeba ważnej debaty publicznej. Działania powoda właśnie tej sfery dotyczyły. Sporna wypowiedz realizowała w ten sposób tak rozumiany, godny ochrony, interes społeczny, wobec czego odmowa udzielenia mu ochrony prawnej wobec nazwania go przez pozwanego ,,zdrajcą" narusza przepisy prawa materialnego i zasady współżycia społecznego, na które to Sąd I instancji powołuje się jako przyczynę odmowy udzielenia mu należnej ochrony przez pomówieniami Lecha Wałęsy. Pozwany Lech Wałęsa w żaden sposób nie udowodnił swoich twierdzeń o ,,zdradzie" powoda, a tym samym nie można uznać jego wypowiedzi za uprawnioną replikę wobec rzekomo szkalujących go innych wypowiedzi powoda, których prawdziwości także Lech Wałęsa w żaden sposób nie udowodnił w toku postępowania. Interes społeczny, w którym działał pozwany wyraża się przede wszystkim w urzeczywistnianiu zasad jawności życia publicznego i prawa społeczeństwa do informacji. Istotne znaczenie ma zatem właściwe rozumienie i ustalenie społecznie uzasadnionego interesu. Dotyczy on sfery życia publicznego, takiej więc, w ramach której można mówić zarówno o istnieniu potrzeby ważnej w demokratycznym społeczeństwie otwartej debaty publicznej, jak i o takim prawie do uzyskiwania informacji, które wymaga realizacji przez środki społecznego przekazu. Dlatego tak istotne znaczenie ma przewijające się we wszystkich rozważaniach słowo „publiczny". Chodzi o osoby aktywnie działające na forum publicznym („osoby publiczne"), do których pozwany sam się zalicza i podkreślał przez całe postępowanie przed Sądem Okręgowym.

Ten sam interes społeczny wymaga od pozwanego, by w ramach swych możliwości procesowych udowodnił, że jego wypowiedz o rzekomej ,,zdradzie" powoda, została przez niego udowodniona i w ten sposób jego wypowiedz o powodzie, została potwierdzona i pozbawiona waloru bezprawności. Pozwany jednak poza gołosłownymi oświadczeniami nie uczynił tego w toku procesu, tym samym nie można tego typu zachowań pozwanego akceptować i dawać mu tym samym możliwość dalszych działań, które by szkalowały dobre imię powoda.

Wyrok, mimo że w pierwszej części jest korzystny dla powoda, to w drugiej części stanowi oskarżenie wobec niego, że jest w sprawie agenturalności Lecha Wałęsy nie tylko kłamcą, ale i warchołem. Taka ocena dokonana przez Sąd I instancji jest w istocie powtórzeniem obelg i oskarżeń o chorobę psychiczną, którymi pozwany obrzucał powoda i które ten sam Sąd I instancji uznał za naruszenie dóbr osobistych powoda. Jest więc to wyrok podwójny: uznaje, że pozwany świadomie poniżył powoda i uznaje równocześnie, że powód jest patologicznym, zatwardziałym kłamcą oraz warchołem burzącym porządek prawny i go podważającym i przyznających co do racji stronę pozwanemu, kwestionujący jedynie formę i treść wypowiedzi pozwanego.

Sąd I instancji bezpodstawnie zrównał wypowiedź powoda o agenturalności pozwanego z wypowiedzią pozwanego o agenturalności i zdradzie powoda i na tej podstawie oddalił powództwo. Powód posiada status osoby pokrzywdzonej wydany przez Instytut Pamięci Narodowej jeszcze w tym czasie, gdy IPN odmawiał przyznania go byłym tajnym współpracownikom SB, co jest dowodem, że nigdy nie był agentem i zdrajcą, gdy pozwany otrzymał ten status dopiero wówczas, kiedy IPN został zmuszony do przyznania mu tego statusu przez wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, nakazujący przyznawanie go również byłym agentom i następnie przez orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nakazujące IPN stosowanie wyroku NSA w sprawie przyznawania statusu. Sąd odrzucił wiedzę o tym, że właśnie to przyznanie pozwanemu statusu pokrzywdzonego spowodowało utratę znaczenia przez ten status i zmusiło sejm RP do nowelizacji ustawy przez likwidację instytucji statusu pokrzywdzonego. Oznacza to, że Sąd I instancji odrzucił oczywiste rozróżnienie pomiędzy zasadnym, a więc nie naruszającym praw osobistych pozwanego, stwierdzeniem powoda, że pozwany był w przeszłości tajnym współpracownikiem SB, a bezzasadnym, a więc obrażającym, stwierdzeniem pozwanego, że pozwany był zdrajcą.

W tym stanie rzeczy apelacja jest zasadna i zasługuje na uwzględnienie.


Ostatnia aktualizacja: środa, 26 listopada 2008 10:11
Więcej z tej kategorii: Odpowiedź na apelację Wałęsy »

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.