Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Uzasadnienie wyroku Sądu Okręgowego

sygn. akt I C 105/06

Powód Krzysztof Wyszkowski wniósł pozew wzajemny wskazując, że w dniu 9 czerwca 2005 r. Lech Wałęsa pomimo kilkakrotnego zwracania mu uwagi na niestosowność jego zachowania przez redaktora prowadzącego dyskusję, użył pod jego adresem wielokrotnie epitetów powszechnie uznawanych za obraźliwe oraz zarzucił mu zdradę i działalność agenturalną. Wypowiedź ta w ocenie powoda naruszyła jego cześć, dobre imię i godność tj. dobra osobiste. Jak wskazała powód naruszenie to jest tym bardziej rażące, że miało miejsce w środkach masowego przekazu i zostało dokonane prze osobę, która z racji piastowanych stanowisk i swej pozycji społecznej może być uznawana za wiarygodną. Wniósł zatem o nakazanie pozwanemu aby na swój koszt w następujących po sobie dniach zamieścił 1VN 24 oświadczenie następującej treści: "W audycji nadanej dnia 9 czerwca 2005 r. użyłem wobec Krzysztofa Wyszkowskiego słów obraźliwych oraz wypowiedziałem uwłaczające mu oskarżenia. Wobec naruszenia przeze mnie dobrego imienia Krzysztofa Wyszkowskiego i wobec oczywistej nieprawdziwości sformułowanych przeze mnie zarzutów odwołuję je w całości i przepraszam za ich użycie. Lech Wałęsa, były Prezydent RP".

W piśmie procesowym z dnia 2 marca 2006 r. powód wskazał, że w jego ocenie szczególnie obraźliwe były następujące wypowiedzi pozwanego: "co ter- wariat opowiada. Wyszkowski to wariat. Zabierzcie mu brzytwę, to jest małpa z brzytwą", "to jest chory człowiek, to jest małpa z brzytwą", "panie Wyszkowski, pan jest chorym debilem", "nie wpuszczajcie głupców do studia", "pan się kwalifikuje do lekarza". Ponadto za znieważające powód uznał następujące wypowiedzi pozwanego: "albo ja jestem zdrajca i agentem, albo Wyszkowski i ta spóła jest", "oni są agentami", "zdrajcą jest Wyszkowski", "pan jest zdrajcą od początku do końca /. . ./ ja mam na to dowody /. . ./ to wy jesteście zdrajcami".

Jednocześnie zdaniem powoda wypowiedzi pozwanego zdumiały i zgorszyły nawet redaktora prowadzącego o wielkim doświadczeniu telewizyjnym. Dodatkowo wskazał, że pozwany do dyskusji przygotował się wiedząc wcześniej czego będzie dotyczyć, posiada doświadczenie w zakresie udziału w audycjach telewizyjnych, zatem formułował zarzuty z pełnym rozmysłem, nie ulegając emocjom. Jednocześnie w ocenie powoda przedstawionymi podczas tamtejszej audycji podejrzeniami o agenturalną przeszłość pozwany musiał się wielokrotnie stykać już od grudnia 1971 r. Podejrzenia pod adresem pozwanego, jak wskazał powód, były także formułowane przez rząd Jana Olszewskiego, Kazimierz Świtoń podczas transmisji telewizyjnej wskazał, że pozwany był agentem o pseudonimie "Bolek", zaś sam pozwany z tych informacji śmiał się. Następnie pozwany w ocenie powoda setki, tysiące razy stykał się z takimi podejrzeniami, lecz nikogo nie podał, aż do listopada 2006 r. do sądu. Ponadto wskazanie przez pozwanego, że to powód jest zdrajcą, w sytuacji gdy powód jest byłym działaczem Wolnych Związków Zawodowych, następnie przewodniczącym "Solidarności" i w końcu Prezydentem RP, musiało być rozumiane przez telewidzów jako przynajmniej częściowo wiarygodne, zaś ponieważ oskarżenia pod adresem powoda są w jego ocenie całkowicie fałszywe zachowanie takie musi być uznane za znieważające, uderzające w jego dobre imię i w sposób skrajny naruszające jego dobra osobiste.

W piśmie procesowym z dnia 11 maja 2006 r. powód rozszerzył żądanie, domagając się również zasądzenia na rzecz instytucji pożytku publicznego zadośćuczynienia w wysokości 100 tys. złotych. Zażądał również zamieszczenia przez pozwanego na antenie stacji TVN24, w terminie 14 dni od dnia uprawomocnienia się wyroku, w dwóch następujących po sobie dniach i w porze podobnej do pory nadania audycji będącej przedmiotem procesu, oświadczenia następującej treści: "W audycji nadanej dnia 9 czerwca 2005 r. użyłem wobec Krzysztofa Wyszkowskiego słów obraźliwych oraz wypowiedziałem uwłaczające mu oskarżenia. Wobec naruszenia przeze mnie dobrego imienia, czci i godności Krzysztofa Wyszkowskiego i wobec oczywistej nieprawdziwości sformułowanych przeze mnie zarzutów odwołuję je w całości, ubolewam i przepraszam za ich użycie i za moje zachowanie. Lech Wałęsa, były Prezydent RP".

Pismem z dnia 5 marca 2007 r. powód cofnął pozew w zakresie żądania zadośćuczynienia.

Pozwany wniósł odpowiedź na pozew domagając się oddalenia powództwa.

W uzasadnieniu wskazał, że rzeczywiście jego vvypowiedzi z audycji telewizyjnej z dnia 9 czerwca 2005 r. nadawanej w stacji TVN24, są mocne, wyraziste, można nawet powiedzieć barwne, ale należy je rozważyć i ocenić w powiązaniu z uprzednimi wypowiedziami powoda programach "Warto rozmawiać" dnia 22 i 23 maja 2005 r., w TVN i TV Polonia, jak i w wypowiedzi powoda w tymże dniu wygłoszonych przez niego zanim dopuszczono do głosu pozwanego. Jak wskazał pozwany w dniach 22 i 23 maja 2005 r. powód zarzucił mu sprzeniewierzenie pieniędzy otrzymanych w Paryżu od związkowców francuskich dla Solidarności, zarzucH, iż za ten fakt ,,Jaruzelski go do tej pory trzyma". Z kolei w dniu 9 czerwca 2005 r. postawił zarzuty współpracy pozwanego z SS, twierdząc, że ma dokumenty - donosy Solka - Lecha Wałęsy, które go całkowicie dyskwalifikują oraz, że "jeśli prokurator Szulc z IPN nie ukręci łba tej sprawie, to Lech Wałęsa nie otrzyma statusu pokrzywdzonego". Powyższe jak podał powód vvynika z uzyskanych przez niego od niezależnego historyka dokumentów z IPN. Powyższe nieprawdziwe zarzuty pod adresem pozwanego zostały przez powoda wypowiedziane tuż przed obchodami 25-ciolecia Solidarności, co w ocenie pozwanego było działaniem nieprzypadkowym. W tej sytuacji w ocenie pozwanego zdenerwowanie i oburzenie pozwanego anglezy w pełni usprawiedliwić i zrozumieć, zwłaszcza, że już od kilku lat powód i osoby z jego otoczenia przy nadarzających się okazjach snuli takie insynuacje pod adresem pozwanego. Pozwany dodał także, że w w/w programie w TVN24, powód całkowicie pominął fakt, że wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 11 sierpnia 2000 r. Sąd ten uznał, że pozwany złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne. Jednocześnie - co zaznaczył pozwany - w czasie w/w programu, toczyło się przed IPN postępowanie w przedmiocie przyznania pozwanemu statusu pokrzywdzonego.

Zatem w ocenie pozwanego odpowiadając na powyższe pomówienia ze strony powoda, nie

przekroczył on granic i nie dopuścił się obrazy lub naruszenia czci powoda. W ocenie pozwanego w jego wypowiedziach z dnia 9 czerwca 2005 r. jedynie bronił swej czci i wolności naruszonej przez powoda.

Sąd ustalił, co następuje :

W dniu 9 czerwca 2005 r. w stacji telewizyjnej 1VN24 w programie prowadzonym redaktora przez Bogdana Rymanowskiego uczestniczyli Lech Wałęsa, Henryk Wujec i Krzysztof Wyszkowski.

W trakcie dyskusji toczącej się z udziałem Krzysztofa Wyszkowskiego oraz Henryka Wujca, prowadzący zapytał Krzysztofa Wyszkowskiego, czy Lech Wałęsa uzyska od IPN status pokrzywdzonego, ma co ten ostatni odpowiedział, że w wypadku gdy badania będą prowadzone solidnie, a nie jak dotychczas, a prokurator Szulc nie "ukręci łba" sprawie to Lech Wałęsa nie otrzyma statusu pokrzywdzonego. Mówiąc to Krzysztof Wyszkowski powołał się na znajdujące się jego posiadaniu dokumenty z IPN.

Dowód: stenogram audycji z dnia 9 czerwca 2005 r., przesłuchanie Krzysztofa Wyszkowskiego /k. 75-78, k 169-170/, przesłuchanie Lecha Wałęsy Ik. 78-80, k. 170-171/, pismo LE~cha Wałęsy Ik. 73­74/.

Następnie za pośrednictwem telefonu ze studiem, w którym toczyła się dyskusja połączył się przebywający wówczas w Bratysawie Lech Wałęsa. Tuż po połączeniu się ze studiem telewizyjnym Lech Wałęsa powiedział użył następującego sformułowania: chciałem zobaczyć co ten wariat opowiada. Wyszkowski to wariat. Zabierzcie mu brzytwę, to jest małpa z brzytwą. Następnie w odpowiedzi na pytanie prowadzącego czy otrzyma status pokrzywdzonego z IPN Lech Wałęsa odpowiedział, że sprawa jest przesądzona, zaś Wyszkowski, ma ksero, podróby i się wygłupia. Powiedział także, że "to jest chory człowiek, to jest małpa z brzytwą". Podczas dalszej części rozmowy między Lechem Wałęsą i Krzysztofem Wyszkowskim, Lech Wałęsa powiedział, że Krzysztof Wyszkowski jest chorym debilem.

Dowód: stenogram audycji z dnia 9 czerwca 2005 r., przesłuchanie Krzysztofa Wyszkowskiego Ik. 75-78, k 169-1701, przesłuchanie Lecha Wałęsy Ik. 78-80, k. 170-171/, pismo Lecha Wałęsy Ik. 73­74/.

Na te słowa zareagował prowadzący program Bogdan Romanowski i zadał Lechowi Wałęsie pytanie czy nie uważa on, że używanie pewnych słów nie jest na miejscu. W dalszej części programu prowadzący zaproponował, aby zamknąć rozdział dotyczący ewentualnej współpracy Lecha Wałęsy z organami bezpieczeństwa PRL, na co Lech Wałęsa, odpowiedział, że zgadza się z tym, tylko nie należy wpuszczać głupców do studia.

Dowód: stenogram audycji z dnia 9 czerwca 2005 r., przesłuchanie Krzysztofa Wyszkowskiego / k.

75-78, k 169-170/, przesłuchanie Lecha Wałęsy /k. 78-80, k. 170-171/, pismo Lecha Wałęsy /k. 73 -

74/.

W dalszej części programu Krzysztof Wyszkowski zarzucił Lechowi Wałęsie, że podobnie jak generał Wojciech Jaruzelski był agentem służb bezpieczeństwa PRL. W odpowiedzi na te słowa Lech Wałęsa powiedział aby Krzysztof Wyszkowski poszedł do lekarza, gdyż się do tego kwalifikuje.

Dowód: stenogram audycji z dnia 9 czerwca 2005 r., przesłuchanie Krzysztofa Wyszkowskiego /k. 75-78, k 169-170/, przesłuchanie Lecha Wałęsy /k. 78-80, k. 170-171/, pismo Lecha Wałęsy /k. 73­74/.

Prowadzący program zapytał o przyczynę ofensywy Lecha Wałęsy zmierzającej do wykazania, że nie współpracował ze służbami PRL, na co ten ostatni odpowiedział, że albo on jest zdrajcą i agentem albo Wyszkowski i spółka, przy czym w jego ocenie to właśnie oni są zdrajcami. W tym miejscu do dyskusji włączył się Krzysztof Wyszkowski, mówiąc, że Lech Wałęsa robi sobie żarty z publicznościl na co Lech Wałęsa odpowiedział, że to Krzysztof Wyszkowski jest zdrajcą od początku do końca.

Dowód: stenogram audycji z dnia 9 czerwca 2005 r., przesłuchanie Krzysztofa Wyszkowskiego /k. 75-78, k 169-170/, przesłuchanie Lecha Wałęsy jk. 78-80, k. 170-171/, pismo Lecha Wałęsy /k. 73­74/.

Wizyta w w/w programie miała miejsce bezpośrednio przed uroczystościami obchodów 25 - lecia Solidarności.

Dowód: przesłuchanie Lecha Wałęsy /k. 78-80, k. 170-171/, pismo Lecha Wałęsy /k. 73-74/.

Lech Wałęsa dysponował w chwili emisji programu prawomocnym rozstrzygnięciem Sądu Lustracyjnego w Warszawie z 2000 r. o zgodności z prawdą złożonego przez niego oświadczenia lustracyjnego.

Dowód: stenogram audycji z dnia 9 czerwca 2005 r., przesłuchanie Lecha Wałęsy /k. 78-80, k. 170­171/, pismo Lecha Wałęsy /k. 73-74/, orzeczenie Sądu Lustracyjnego w Warszawie /k. 31/.

Sąd zważył, co następuje:

Okoliczności niniejszej sprawy, w tym użycie przez pozwanego względem powoda w trakcie programu telewizyjnego w dniu 9 czerwca 2005 r. słów wskazanych w treści pozwu, a potwierdzonym w stenogramie z tej audycji, były bezsporne.

Sąd dał wiarę dowodom z dokumentów urzędowych w tym wyrokowi Sądu Apelacyjnego Wydział Lustracyjny w Warszawie wobec wydania tego orzeczenia przez uprawniony organ we właściwej formie oraz zgodnie z regułą z art. 365 kc, stanowiącym, iż orzeczenie prawomocne wiąże nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy oraz inne organy państwowe i organy administracji publicznej, a w wypadkach w ustawie przewidzianych także inne osoby.

Sąd dał wiarę dowodom z dokumentów prywatnych w tym pismu Lecha Wałęsy /k. 73-74/ akt, jak również stenogramowi z audycji z dnia 9 czerwca 2005 r. wobec nie zakwestionowania informacji w nich zawartych przez żadną ze stron postępowania, jak również zgodności o spójności danych w nich zawartych z informacjami podanymi przez strony w trakcie przysłuchania informacyjnego, jak również przesłuchania w charakterze stron.

Sąd dał również wiarę dowodom z przesłuchania stron niniejszego postępowania, w zakresie w jakim informacje zawarte w tym źródle dowodowym stanowią odzwierciedlenie stenogramu z audycji z dnia 9 czerwca 2005 r. Sąd dał także wiarę powyższym dowodom w zakresie, w którym strony wypowiedziały się co do okoliczności towarzyszących - bezpośrednio poprzedzających - audycję z dnia 9 czerwca 2005 r., w tym informacjom o zbliżających się wówczas obchodach 25-lecia Solidarności, jak również kwestiach związanych z okresem w jakim pozwany spotykał się z oskarżeniami o współpracę w organami bezpieczeństwa PRL, jednakże informacje te nie okazały się przydatne dla rekonstrukcji stanu faktycznego.

W świetle powyższego stanu faktycznego strony prezentowały odmienne stanowiska co do oceny prawnej zachowania się pozwanego.

W ocenie powoda użycie przez pozwanego w trakcie programu telewizyjnego w dniu 9 czerwca 2005 r. słów "co ten wariat opowiada. Wyszkowski to wariat. Zabierzcie mu brzytwę, to jest małpa z brzytwą", "to jest chory człowiek, to jest małpa z brzytwą", "panie Wyszkowski, pan jest chorym debilem", "nie wpuszczajcie głupców do studia", "pan się kwalifikuje do lekarza". Ponadto za znieważające powód uznał następujące wypowiedzi pozwanego: "albo ja jestem zdrajca i agentem, albo Wyszkowski i ta spóła jest", "oni są agentami", "zdrajcą jest Wyszkowski", "pan jest zdrajcą od początku do końca / .. ./ ja mam na to dowody / ... / to wy jesteście zdrajcami" uzasadnia przekonanie, że doszło do naruszenia jego dóbr osobistych.

Zdaniem pozwanego, analiza powyższych wypowiedzi w kontekście wcześniejszych nie popartych dowodami twierdzeń powoda o jego "agenturalnej" przeszłości, jak również treść wypowiedzi powoda w trakcie w/w audycji, zbliżające się obchody 25-cio lecia Solidarności wraz z zarzutami dotyczącymi rzekomego sprzeniewierzenia pieniędzy uzyskanych od francuskich związkowców, uzasadniają przekonanie, że broniąc swych praw pozwany nie naruszył dóbr osobistych powoda.

Na wstępie w ocenie Sądu wskazać należy, iż zgodnie z art. 23 kc dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i Racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.

 

Powód wskazał w pozwie, iż zachowanie się pozwanego polegające na użyciu pod jego adresem słów lICO ten wariat opowiada. Wyszkowski to wariat. Zabierzcie mu brzytwę, to jest małpa z brzytwą", lItO jest chory człowiek, to jest małpa z brzytwą", "panie Wyszkowski, pan jest chorym debilem", lInie wpuszczajcie głupców do studia", "pan się kwalifikuje do lekarza". Ponadto za znieważające powód uznał następujące wypowiedzi pozwanego: "albo ja jestem zdrajca i agentem, albo Wyszkowski i ta spóła jest", "oni są agentami", "zdrajcą jest Wyszkowski", "pan jest zdrajcą od początku do końca 1 .. ./ ja mam na to dowody 1 .. ./ to wy jesteście zdrajcami" uzasadnia przekonanie, że doszło do naruszenia jego czci, dobrego imienia i godności.

 

W ocenie Sądu nie ma najmniejszych wątpliwości, że nazwanie powoda wariatem, małpą z brzytwCłJ chorym człowiekiem, chorym debilem, głupcem, jak również wskazanie, że powód winien skorzystać z pomocy lekarza takie naruszenie stanowiło.

 

Użycie powyższych słów jest bowiem powszechnie uznawane za obraźli.we, ich znaczenie i negatywny sens są oczywiste dla każdego. Jednocześnie nie ma najmniejszych wątpliwości, iż każdy kto zostanie w ten sposób nazwany ma prawo domagać się ochrony prawnej. Podkreślenia wymaga przy tym okoliczność, że pozwany w trakcie programu telewizyjnego, w którym doszło do wlw naruszenia, był­jak podał - spokojny, opanowany, co dodatkowo sprawia, iż nie można znaleźć usprawiedliwienia dla jego zachowania. Pozwany nie znajdował się zatem w stanie silnego wzburzenia, od wielu lat obraca się w świecie wielkiej polityki, publiczne wypowiadanie się jest dla niego rzeczą zwyczajnCłJ zatem wymagać można od niego szczególnej kultury słowa i wypowiedzi. Co więcej postawione pozwanemu w trakcie wlw programu zarzuty nie były pierwszymi tego typu, zatem był w stanie przygotować się do nich i odnieść do twierdzeń powoda merytorycznie. W trakcie samego programu pozwany był przez redaktora prowadzącego upominany, a mimo to nadal używał pod adresem powoda niestosownych sformułowań.

 

Jednocześnie w ocenie Sądu żądanie pozwu w części dotyczącej słów "albo ja jestem zdrajca i agentem, albo Wyszkowski i ta spóła jest", "oni są agentami", "zdrajcą jest Wyszkowski", "pan jest zdrajcą od początku do końca 1 .. ./ ja mam na to dowody /. . ./ to wy jesteście zdrajcami", nie zasługuje na udzielenie mu ochrony prawnej. Powyższe zdaniem Sądu wynika z kontekstu w jakim słowa te zostały wypowiedziane, okoliczności te twierdzenia poprzedzających, jak również zdarzeń, które po ich wypowiedzeniu następowały. Zauważyć należy, że powód - co sam przyznał - o rzekomej agenturalnej przeszłości pozwanego informował wcześniej, przed programem w dniu 9 czerwca 2005 r. Dodatkowo mimo wydania przez Sąd Lustracyjny w Warszawie w 2000 r. wyroku uznającego, że złożone przez pozwanego oświadczenie lustracyjne jest zgodne z prawdCłJ o czym powód w trakcie programu wiedział, powód nadal kwestionował prawdziwość informacji, co do współpracy pozwanego ze służbami PRL. Dodatkowo, w okresie poprzedzającym uczestnictwo w programie prowadzonym przez Bogdana, Rymanowskiego, powód rozpowszechniał, na co wskazał pozwany, a czemu nie .- zaprzeczył powod w niniejszym postępowaniu, rnformaqe dotyczące rzekomego sprzeniewierzenia pieniędzy uzyskanych od związkowców z Francji, z którego to powodu ,r3aruzelski go do tej pory trzymal/. Wszystkie te okoliczności wystąpiły bezpośrednio przed obchodami 25-lecia Solidarności, a zatem odczucie pozwanego jakoby działania powoda ukierunkowane były na umniejszenie roli pozwanego - twórcy Solidarności - w tamtych wydarzeniach, mogło być w ocenie Sądu usprawiedliwione. W tym kontekście wzburzenie pozwanego w/w twierdzeniami wygałszanymi po raz kolejny mimo nie przedstawienia przez powoda żadnych na poparcie tych tez dowodów i replika wskazująca na to, że to powód jest zdrajcą nie były bezprawne.

Powyższa ocena zasadności żądania ustalenia naruszenia dóbr osobistych znajduje również potwierdzenie w wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 2005-07-22 w sprawie VI ACa 136/05, w którym Sąd stanął na stanowisku, że 1/['''] wypadku naruszenia dóbr osobistych polegającego na obrazie czci uwzględniać należy nie tylko znaczenie słów, ale także kontekst sytuacyjny, w którym zostały użyte [ ... J".

Zasadność żądania powoda w tym zakresie budzi również uzasadnione wątpliwości, co do zgodności tak pojmowanej przez powoda ochrony z zasadami współżycia społecznego. Skoro bowiem powód sam narusza cześć i dobre imię powoda zarzucając mu agenturalna przeszłość nie przedstawiając ku temu żądnych dowodów, domaganie się ochrony' w sytuacji odwrotnej stoi w ocenie Sądu w sprzeczności z art. 5 kc. Stanowisko podobne zaprezentował Sąd Apelacyjny w Poznaniu w wyroku z dnia 1993-12-29 w sprawie I ACr 604/93, uznając iż 1/["'] Gdyby przyjąć, że doszło do naruszenia dobra osobistego powoda - jego dobrego imienia, należałoby rozważyć, czy powód może domagać się ochrony prawnej, skoro sam postępuje sprzecznie z zasadami współżycia społecznego. Wymaga bowiem szacunku dla swych dóbr osobistych, a tymczasem sam nie dba o zachowanie tych dóbr względem innych osób. Takie postępowanie może uzasadniać odmowę udzielenia poszkodowanemu ochrony prawnej na podstawie art. 5 KCI/.

rv1ając powyższe na uwadze Sąd w tej części powództwo oddalił.

Ponadto wobec cofnięcia przez powoda powództwa IN zakresie żądania zasądzenia zadośćuczynienia postępowanie w tej części, zgodnie z dyspozycja art. 355 § 1 kpc umorzyć.

o kosztach postępowania Sąd orzekł w myśl zasady z art. 100 kpc zgodnie z którą w razie częściowego tylko uwzględnienia żądań koszty będą wzajemnie zniesione lub stosunkowo rozdzielone.


Ostatnia aktualizacja: środa, 26 listopada 2008 10:13

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.