Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Upada mit? Więc chwała agentom!

Parę lat temu grupa młodych historyków z IPN zaczęła twierdzić, że najnowszą historią Polski należy napisać na nowo.

Kiedy parę lat temu grupa młodych historyków z IPN (nazwanych miło „ojcobójcami”) zaczęła twierdzić, że najnowszą historią Polski należy napisać na nowo, ze strony historycznego establishmentu (prof. Friszke et consortes) rozległ się jęk zgrozy i oburzenia. Jak to – wołano – przecież najważniejsze ustalenia są niepodważalne! Komunizm został obalony przy okrągłym stole! A przynajmniej przez wybory 4 czerwca 1989 r.! A już na pewno ostatecznym dowodem odzyskania wolności było powstanie pierwszego niekomunistycznego rządu pod kierownictwem Tadeusza Mazowieckiego! Wydawało się, że przynajmniej nikt nie zakwestionuje wyboru Lecha Wałęsy na prezydenta jako dowodu na niepodległość Polski.
A tu nagle „ojcobójcy” poszperali w archiwach, popytali świadków i palnęli swoje studium monograficzne „Lech Wałęsa a SB”, które można nazwać przyczynkiem do historii fałszowania najnowszej historii Polski przez ich starszych kolegów, z poświęceniem pełniących obowiązki dworskich fryzjerów i lakierników. I gdyby przynajmniej obóz chwalców „bezkrwawego przejęcia władzy” nadal trzymał się kupy. Ale gdzież tam. Wałęsa szybko wycofał się hen hen, na linię obrony tak egzotyczną, że jej ostoją stało się twierdzenie, iż donosy „Bolka” były dobre i słuszne, broniły wymienianych w nich robotników i zapewniały sukces „walki bez rozlewu”.
Gdy jeden „pierwszy niekomunistyczny” rzucił hasło: „Chwała agentom!”, drugi natychmiast podążył za nim i wyznał pokornie: „A co ja wtedy mogłem zrobić?” Choć mieli siłę tak przemożną, że gołymi rękami i „bez rozlewu” obalili komunizm, to Wałęsa nie mógł wyjaśnić śmierci księdza Jerzego Popiełuszki, a nawet swojego przyjaciela Tadeusza Szczepańskiego, a Tadeusz Mazowiecki musiał bezradnie przyglądać się jak komunistyczna bezpieka pali dowody swych zbrodni.
Po latach chwalby i peanów, jacy to oni byli bohaterscy i zwycięzcy, jacy bezkompromisowi i pełni poświęcenia, w jakim trudzie i znoju samopas wykuwali niepodległość dla niedojrzałego do demokracji narodu, nagle słychać tylko cienki pisk, że bez bycia szpiclem nie można było rozpoznać komunizmu i znaleźć skutecznej metody walki. A Mazowiecki dodaje, że nie powie kto mu powiedział że Wałęsa to Bolek, ale nie był to Kiszczak. Ano zobaczymy, czy „ojcobójcy” nie ujawnią z czasem i tego, kto i po co kompletował teczkę konkurenta do prezydentury.
Dla wszystkich rozsądnych mit niepokalanego poczęcia III RP nigdy nie miał wartości większej niż cena teczek głównych solidarnościowo-opozycyjnych nóg okrągłego stołu. Jeden z generałów MSW chciał np. za jednego z „pierwszych niekomunistycznych” tylko 2 miliardy (starych zł.). I oczywiście gwarancji, że nie stanie przed sądem. Dzięki „bezkrwawemu przejęciu władzy” i „pokojowej transformacji” okazało się, że nie trzeba było się tak gwałtownie wyprzedawać. Można teczkami grać do dzisiaj i to za o wiele większe pieniądze.
Zapytany o ten posowiecki dział polskiego wolnego rynku premier Mazowiecki powiedział, że przecież ci, którzy są szantażowani mogą się bronić. – Żyjemy w kraju demokratycznym i mogą pójść do sądu. – orzekł „pierwszy niekomunistyczny”, ale również ostatni naiwny, o którym, widać krzywdząco, w „resorcie” pisano, że „Dobrze zna metody pracy Służby Bezpieczeństwa”. Jasne jest jednak, że były wyznawca katolickiego socjalizmu tylko kpi sobie w żywe oczy z oniemiałej z zachwytu publiczności, bo gdyby o drogę pytał, to sam spróbowałby, choćby w sądzie, odzyskać swoją teczkę.
No, ale popatrzymy co „twórcy naszej niepodległości” wymyślą dalej, żeby powstrzymać i przekierować na swoją korzyść niespodziewanie wezbraną falę społecznej nieufności wobec dokonań III RP. Postępowi chrześcijanie zaczynają modlitwy za Jaruzelskiego, a miłosierni postkomuniści tworzą komitety obrony Lecha. Może razem, wespół w zespół, postkomunistyczno-postsolidarnościowa gerontokracja jeszcze raz zmobilizuje się do walki o dalsze doskonalenie demokracji postsocjalistycznej? Może jeszcze raz nadejdzie z Moskwy i Brukseli pomoc do boju z polskim ciemnogrodem, zacofaniem, bezzasadną agentofobią?

 

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.