Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Pyjas i Szczepański, a III RP wobec SB

W styczniu 1980 r. zaginął w Gdańsku młody działacz Wolnych Związków Zawodowych Tadeusz Szczepański.

W styczniu 1980 r. zaginął w Gdańsku młody działacz Wolnych Związków Zawodowych Tadeusz Szczepański. To on miesiąc wcześniej, w rocznicę zbrodniczej pacyfikacji buntu Grudnia`70, przyniósł pod mur Stoczni wieniec żałobny od WZZ. Dokonał tego pomimo gróźb ze strony SB. Jak zeznał później Lech Wałęsa „w miesiącu grudniu 1979 r. miałem z nim rozmowę, z której wynikało, że w mieszkaniu u niego miało być 2-ch funkcjonariuszy milicji, którzy okazywali mu legitymację i mieli mu oświadczyć by nie brał on udziału w manifestacji złożenia wieńców pod Stocznią w związku z rocznicą śmierci stoczniowców. Trudno mi powiedzieć dlaczego do Szczepańskiego z tym się zwracano, ale mogę tylko przypuszczać, że związane to było z tym, że pracuje on razem ze mną, a ja byłem wtedy organizatorem tej manifestacji". Wcześniej Szczepański przeżył napaść funkcjonariuszy SB, którzy w jego mieszkaniu podtapiali go w wannie, usiłując wymusić odstąpienie od działalności antykomunistycznej.

W marcu 1980 r. milicja zawiadomiła rodzinę, że z Motławy wyłowiono ciało Tadeusza. Było straszliwie okaleczone i nagie. Prokuratura stwierdziła, że Szczepański utopił się po pijanemu, a zwłoki zostały poranione i rozebrane przez śruby okrętowe.

W r. 2004 dr Sławomir Cenckiewicz odnalazł w archiwum IPN notatkę służbową mjr. Ryszarda Bartnickiego z Departamentu III MSW z 10 kwietnia 1980 r. „w której zawarto szczegółowe wytyczne na temat sposobu kierowania śledztwem w sprawie śmierci Tadeusza Szczepańskiego. Autor czterostronicowej notatki zawarł w niej wiele konkretnych wskazówek zarówno dla gdańskiej prokuratury, jak i Komendy Wojewódzkiej MO w Gdańsku, które jeszcze skuteczniej uprawdopodobnią wersję wypadkową śmierci Szczepańskiego. Co ciekawe, szczegółowa lektura i analiza akt śledztwa, zachowanych w gdańskim IPN w zdecydowanej większości potwierdziła realizację przez Prokuraturę Rejonową w Gdańsku postulatów zawartych w notatce. (S. Cenckiewicz, Biuletyn IPN nr 8-9 2006, s. 100-120.)”. Cenckiewicz skierował do prokuratury IPN zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa komunistycznego.

Prokuratura gdańskiego oddziału IPN jest posiadaczką charakterystycznego rekordu – pracując na terenie najżywiej działającego ruchu antykomunistycznego skierowała do sądów relatywnie najmniej spraw o zbrodnie komunistyczne. Tak więc i sprawa mordu na Tadeuszu Szczepańskim oraz manipulowania śledztwem, po demonstracyjnie powierzchownym śledztwie, została gładko umorzona. Zresztą trudno się temu dziwić, skoro szefem tej prokuratury jest człowiek, który w r. 1993 nadzorował przebieg zorganizowanej przez UOP tzw. afery uranowej. Akcja ta miała na celu przejęcie ponad tysiąca stron dokumentacji SB o Lechu Wałęsie, która za zgodą prokuratora została zabrana do Warszawy, po czym, po przejęciu jej przez Wałęsę, zaginęła.

Na szczęście sprawą skandalu z umorzeniem sprawy zajęła się grupa dawnych działaczy WZZ i Solidarności. Zenon Kwoka na własną rękę podjął zaniedbany przez prokuraturę wysiłek badania sprawy i szybko odkrył szokujące fałszerstwa śledztwa z 1980 r. Według akt sprawy „nie odnaleziono” osoby, która spostrzegła w Motławie ciało i zawiadomiła milicję. Gdy Kwoka zidentyfikował tego człowieka okazało się, że był on dwukrotnie przesłuchiwany, ale jego zeznań nie wprowadzono do akt sprawy, ponieważ utrudniałyby twierdzenie o utonięciu. Zwłoki Szczepańskiego odnalazły się nie tam, gdzie je umiejscowił prokurator umarzający sprawę, czyli w Motławie naprzeciw wylotu Raduni, a w kanale Na Stępce po przeciwnej stronie wyspy Ołowianka, gdzie nie ma żadnego ruchu statków.

Zażalenie na umorzenie śledztwa złożone w imieniu rodziny Tadeusza dnia 18 czerwca rozpatrzył gdański Sąd Okręgowy i uchylił decyzję prokuratury IPN. Kto teraz zajmie się śledztwem? Ma to zrobić ta sama prokuratura, która już wykazała się demonstracyjną niechęcią do rzetelnego zbadania sprawy. Więcej, ma to zrobić ten sam prokurator.

Byłoby ironią losu, gdyby przeciwnicy prawdy o najnowszej historii Polski wykorzystali krytykę prokuratury IPN do walki z całym Instytutem. Trzeba jednak powiedzieć, że gdy prywatne osoby chcą prokuraturze pomóc, natrafiają na opór z jej strony. Dzięki filmowi w telewizji cały kraj poznał historię Stanisława Pyjasa, Bronisława Wildsteina i Lesława Maleszki, więc może coś tego wyniknie. W przypadku Tadeusza Szczepańskiego, który miał jeszcze sławniejszych przyjaciół, np. Lecha Wałęsę, i też rozpracowywany był przez przyjaciół-agentów, pomimo artykułu Sławomira Cenckiewicza panuje bezczynność.


 

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.