Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Widmo krąży nad Polską

Książka–widmo krąży nad Polską i przed oczami nomenklatury i agentury wypisuje straszne słowa: Mane, Tekel, Fares.

Widmo krąży nad Polską

Wrogowie książki Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka tworzą wobec niej nastrój podobny do scen z filmów wojennych, gdy w miastach rozlegały się syreny i z megafonów płynęło groźne ostrzeżenie „Uwaga – nadchodzi”. Przerażeni mieszkańcy oczekiwali na huk bomb i ostrzał z karabinów pokładowych. Gdyby nie było tak, że data ukazania się książki jest kwestią czysto techniczną, to należałoby sądzić, że IPN prowadzi przemyślaną ogólnopolską kampanię promocyjną, w której szczegółowe rozpisanie ról krytyków i zwolenników powierzono Alfredowi Hitchcockowi, specjalnie sprowadzonemu na tę okazję z Krainy Wiecznego Horroru.
Kręcę gałką radia i nagle słyszę głos Jacka Żakowskiego, który hiobowym tonem ostrzega – tu nie chodzi o Wałęsę, tu chodzi o nas. Niepokoję się – czy chodzi o „nas” – ich, przeciwników ujawniania prawdy, czy o nas wszystkich, o Polskę?
Co może grozić Polsce i Polakom na skutek wydania książki historycznej? Nic. Przeciwnie, przecięcie wrzodu, choć samo w sobie może być nieprzyjemne, jest dla organizmu operacją ratunkową, przynosi ulgę i powrót do zdrowia. Wyrażenie „tu chodzi o nas” oznacza tyle, że ludzie układu postkomunistycznego, którzy „stransformowali” PRL w III RP, trzęsą się teraz ze strachu przed jedną książką, jakby miała wywołać trzęsienie ziemi, które ich pochłonie.
Tym tropem idzie Paweł Śpiewak (Na scenie obrotowej, Tygodnik Powszechny nr. 23/08), który pisze, że w kampanii organizowanej przez przeciwników książki „Nie chodzi o Wałęsę”, a o strach przed możliwością odzyskania społecznego poparcia przez braci Kaczyńskich (szkoda, że autor zaniedbał wymóg profesorskiej rzetelności przypisując dr Cenckiewiczowi wypowiedzi, których ten nigdy popełnił).
Z ujawnionych już informacji i plotek na rynku dziennikarskim wynika, że interpretacja ta idzie w dobrą stronę. Podobno Układ zdobył już dostęp do treści książki i uznał ją za dzieło niesłychanie niebezpieczne. I podobno sprawa „Bolka” ma nie być w niej najważniejsza, a służyć jako główny wątek, którego śledzenie umożliwia wejrzenie w tajniki systemu ochrony komunistycznej agentury i kreowania jej na kierowników państwa i społeczeństwa.
Dlaczego ma to ważne znaczenie dla Kaczyńskich? Bo jeżeli da się np. udowodnić, że wszyscy trzej pierwsi prezydenci III RP byli agentami tajnej policji komunistycznej (agenturalność Jaruzelskiego na rzecz NKWD została już udowodniona), to prezydentura Lecha Kaczyńskiego i cały program na Rzecz IV RP ukazać się może w nowym świetle, jako walkę o uwolnienie Polski od dominacji układu zbudowanego jeszcze pod kontrolą sowiecką. A tego rodzaju ustaleń ma być w książce wiele i mają obejmować różne, choć zawsze bardzo wpływowe, środowiska. W dodatku, pomimo zastosowania aparatu naukowego, wywód ma być tak klarowny i przekonywujący, że robi piorunujące wrażenie na każdym, kto nie jest osobistym obciążeniem przymuszony do zaprzeczania faktom.
W efekcie to, czego koalicji antylustracyjnej udało się dokonać w trakcie „nocnej zmiany” 4 czerwca 1992 r., czyli wmówienie społeczeństwu, że przyczyną puczu nie był strach przed ujawnieniem agenturalnej przeszłości wielu osób spośród ówczesnej elity władzy, dzisiaj może się już nie powieść. Wówczas istniał tylko skromny wyciąg z przeglądu akt SB w postaci tzw. listy Macierewicza, a dzisiaj historycy dysponują już szeroką wiedzą, której aktualnym resume ma być rzeczona książka. Jeżeli naprawdę tak jest i przeciwnicy ukazania się książki mają dla swojego przerażenia faktyczną podstawę, to znaczy, że najgłośniejszym problemem współczesnej Polski nie jest „trywialny błąd młodego robotnika”, a ujawnienie prawdy o rzeczywistym stanie państwa polskiego i roli jego głównych instytucji w trwającym już prawie 20 lat blokowaniu społecznego dostępu do wiedzy o systemie i ludziach III RP.
Książka – widmo krąży nad Polską i przed oczami nomenklatury i agentury wypisuje straszne słowa: Mane, Tekel, Fares. Skoro tak bardzo się tej książki boją, to miejmy nadzieję, że boją się słusznie.

 

Ostatnia aktualizacja: niedziela, 08 czerwca 2008 11:12

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.