Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Obrońcy bohatera, co potrzebowal kuratora z SB

Arcybiskup Tadeusz Gocłowski przeszedł na emeryturę, ale czujnie włączył się w aktualny spór polityczny – wsparł front obrony Lecha Wałęsy przed „policjantami pamięci” z IPN.

Autor brukowca „Fakt” napisał: „Gdyby były prezydent miał istotnie coś na sumieniu, to powinien był to narodowi powiedzieć. Jeżeli jednak tego nie zrobił, to ja wierzę w jego słowa /…/
Mamy dziś do czynienia ze smutnym paradoksem historii: z jednej strony atakowany jest największy bohater walki o wolną Polskę, a z drugiej maleją szanse na osądzenie architektów stanu wojennego”.
Widać arcybiskup nie słyszał wypowiedzi Wałęsy, który wystąpił w obronie Jaruzelskiego twierdząc, że „decyzja warszawskiego sądu o zwrocie IPN aktu oskarżenia za stan wojenny podyktowana jest potrzebą wyjaśnienia wszystkich okoliczności związanych z 13-ym grudnia 1981-ego roku. (PAP)”. Nie widział też dokumentów świadczących, że Lech Wałęsa krzywdził swoich kolegów ze Stoczni Gdańskiej, którzy podjęli walkę z komunizmem.
Czy arcybiskup mówi prawdę? Trudno w to uwierzyć pamiętając, że z równym zapałem niedawno zapewniał, że nic nie wiedział o aferze „Stella Maris” i zestawiając te zapewnienia z zeznaniami jednego z oskarżonych: „Raport, który sporządziłem razem z (tu padają trzy nazwiska – K.W.) po moim przyjściu do Stelli, został przeczytany przez arcybiskupa. Pytałem się go o to dwa razy, on dwukrotnie potwierdził, że czytał raport. Milczenie arcybiskupa wobec przedstawionych w raporcie, konkretnych uchybień nie pozwoliło na podejmowanie przeze mnie innych działań zmierzających do naprawy przedstawionych nieprawidłowości. W mojej ocenie arcybiskup nie reagując na raport akceptował działania opisane w nim działania.”
Równie niewiarygodny jest inny obrońca zastosowania cenzury w historii, którym nieoczekiwanie stał się znakomity historyk Norman Davis. Też w „Fakcie” (ciekawe, że akurat prasa należąca do Niemców tak gorąco występuje w rzekomej obronie polskiego patriotyzmu) napisał: „Nie atakujcie Lecha Wałęsy/…/ Miliony ludzi na świecie wiedzą, że to właśnie Lech Wałęsa odegrał ogromną rolę w odzyskaniu przez Polskę niepodległości i w konsekwencji upadku komunizmu w Europie Środkowej. /…/ Ci, którzy dziś znów napadają na dobre imię Lecha Wałęsy, chyba nie zdają sobie sprawy, jak fatalnie wpływają w ten sposób na opinię o Polsce za granicą. /…/ Dlatego uważam, że ataki na Lecha Wałęsę są robotą głęboko nie patriotyczną.”
Na „Oświadczenie” Michnika i innych w tej sprawie nie warto odpowiadać. Jednak wystąpienie Normana Davisa zasługuje na uwagę dlatego, że wydaje się, iż, choć zapewne niesamodzielne i wykraczające poza jego kompetencje, podyktowane zostało dobrymi chęciami. Niestety tym chęciom nie dorównuje ani wiedza o faktach, ani moralne rozpoznanie sprawy.
Davis przyznaje: „Z tego, co wiem, sam Wałęsa w swojej książce "Droga nadziei" przyznał się do momentów słabości w swojej biografii.” Historyk, który nie badał problemu, nie zna źródeł, nie czytał nawet autobiografii Wałęsy, decyduje się na orzekanie, że wieloletnia płatna współpraca z SB to „drobny niuans”, „trywialność” i zaledwie „słabość”. Równie bezpodstawnie pomniejsza agenturalność Wałęsy, co heroizuje jego zachowanie w czasie stanu wojennego: „Wałęsa pozostał przywódcą, który z żelazną wolą trzymał się wiernie ideałów i sprawy, o którą walczył.”
To zdanie dowodzi, jak dalece Brytyjczyk nie zna faktów, np. wypowiedzi Wałęsy w rozmowie z przedstawicielami władz PRL 14 listopada 1982 r., gdy Wałęsa deklarował: „jestem przeciw podziemiu, przeciw strajkom /…/ Nie mam żadnych pretensji do aparatu partyjnego, ani rządowego /…/ wyrzuciłem wszystkich, którzy wam się mogli nie podobać - Borusewicza, Walentynowicz /…/ Możemy do ministra mieć pretensję, nawet do członka Partii, ale nie do Partii! /…/ ja mam prośbę, żeby zwrócono mi uwagę, że w takim i takim temacie to tak powinienem zrobić, bo to jest za bardzo niekorzystne dla władz. /…/ Chciałbym mieć bezpośredniego kuratora, z którym będę pewne rzeczy uzgadniał, aby nie wchodzić w konflikt.” (pełny tekst rozmowy http://www.klubygp.pl/arch/2006_09_13_rozmowa_z_walesa.html.
Pisząc na końcu swego artykułu: „trudno jest uwierzyć w dobre intencje i wiarygodność tych, którzy mają dziś pretensje do przywódcy "Solidarności".” Davis zdradza skąd wziął swoje bezpodstawne opinie i na czyj użytek je głosi. 

 

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.