Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Lepperowcy z TVN i GW

Kilka miesięcy temu dziennikarze TVN zamęczali widzów nagraniem wulgarnej reakcji Leppera na oskarżenie jego kolegi o zgwałcenie prostytutki. Odrażający rechot był wielokrotnie powtarzany, co, wraz z demonstrowaniem poparcia redaktorów TVN dla feminizmu, robiło wrażenie, że żywią oni nie tylko formalny, ale i osobisty szacunek dla godności kobiety.
 

Kilka miesięcy temu dziennikarze TVN zamęczali widzów nagraniem wulgarnej reakcji Leppera na oskarżenie jego kolegi o zgwałcenie prostytutki. Odrażający rechot był wielokrotnie powtarzany, co, wraz z demonstrowaniem poparcia redaktorów TVN dla feminizmu, robiło wrażenie, że żywią oni nie tylko formalny, ale i osobisty szacunek dla godności kobiety.
W czwartek 24 kwietnia okazało się, że ten szacunek to tylko towar na sprzedaż. Prowadzący poranek w TVN24 młody lepperowiec, z charakterystycznym lepperowskim uśmieszkiem na lepperowskiej gębie, ułożył, wraz z lepperowskim kamerzystą, „numer” mający pobudzić widzów do lepperowskiego rechotu. Redaktor, przypominając, że poprzedniego dnia Jacek Kurski ujawnił, że Patrycja Kotecka jest narzeczoną Zbigniewa Ziobry, rzekomo w imieniu widzów zadał pytanie - ale kto to w ogóle jest? I w tym momencie na ekranie ukazało się jej zdjęcie z nagimi piersiami.
Zdjęcie pochodzi z gazety „Superexpress” z grudnia ubiegłego roku. Patrycja Kotecka zareagowała wówczas oświadczeniem: „Oświadczam, że zdjęcie, które zamieścił dziś na okładce "Super Express", jest ilustracją do publikacji na temat raka piersi i badania metodą biopsji (stąd strzykawka) zamieszczonej w tygodniku kobiecym "Naj", w rubryce zdrowie. /…/ oderwanie go od artykułu o tematyce medycznej i umieszczanie tytułu "Naga prawda o Patrycji Koteckiej" jest nieetyczną manipulacją i ewidentnym naruszeniem moich dóbr osobistych. Chodziło nie tylko o upokorzenie mnie jako dziennikarki, ale także jako kobiety.”
TVN posunął się jeszcze dalej. Na zdjęciu oryginalnym wielka strzykawka wbita w pierś kobiety odbierała mu charakter erotyczny i czyniła je typowym ogłoszeniem na co dzień spotykanym w przychodniach lekarskich. Spece z TVN tak skadrowali zdjęcie, że strzykawka przestała być głównym elementem zdjęcia, więc nie znający kontekstu widz mógł uznać, że chodzi o zdjęcie o charakterze pornograficznym.
Kogo więc tym razem chcieli poniżyć lepperowcy z TVN? Kobietę, która 12 lat temu wzięła udział w szlachetnej akcji propagowania leczenia raka piersi?
Dziennikarkę telewizji polskiej, której poglądy im się nie podobają? Czy raczej narzeczoną byłego ministra sprawiedliwości?
W przygotowaniu i emisji „numeru” musiało brać udział wiele osób, więc zasadne jest twierdzenie, że odpowiedzialność za organizację wulgarnej lepperiady ponosi cała stacja. TVN chciała opluć ludzi innego obozu politycznego - dziennikarkę, kobietę, polityka, mężczyznę, jego partię, ich związek - ale opluła się sama. Poniżyła też swoje własne dziennikarki, bo jednak nie chce mi się wierzyć, że koleżanki lepperowców razem z nimi zanosiły się lepperowskim rechotem.
Nie chce się wierzyć, ale może trzeba będzie uznać. Tym bardziej, że seksistowskie ekscesy stają się uznanym środkiem wyrazu nawet na uniwersytecie.
Dnia 9 maja w tejże TVN Adam Michnik razem z Danielem Cohn-Benditem, jak dwaj męscy szowiniści dowcipkowali sobie na temat uroków żony prezydenta Francji. Uniwersytet Warszawski, z jego rektorem, przyjmował z aplauzem prostactwo, które walczyło z „Chamem i Ciemniakiem” za pomocą dowcipów „Kur – wie lepiej” i demonstrowania „gestu Kozakiewicza”. Rozbawiona publiczność, zamiast ostro przerwać ten żenujący i dyskwalifikujący pokaz, uśmiechała się i biła brawo.
Co powoduje, że w niegdysiejszej Szkole Rycerskiej toleruje się człowieka, którego jedna z wychowanek tak wspomina: „Oprócz uprawiania pedofilii spacerował wówczas z maluchami i psem o imieniu Kałasznikow, zmuszając dzieci do rzucania kamieniami w członków młodzieżówki CDU.”? Dlaczego autorytetem TVN i „Gazety Wyborczej”, rzekomo walczącej z pedofilią, jest podlec, który w swej autobiografii ogłaszał: „Mój nieustanny flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały, jak mnie podrywać. Rzecz jasna niejedna z nich przygląda się rodzicom, kiedy się pieprzą. Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. /…/ i ja je głaskałem.”?
Odpowiedź wydaje się wulgarnie prosta – o tym kto jest chamem, ciemniakiem czy pedofilem nie decydują fakty, a monopolistyczni dysponenci prawdy i kultury – właściciele TVN i GW. Lepperowcy „obozu postępu” dobrze to wiedzą i dlatego coraz głośniej rozlega się w mediach i uniwersytetach ich lepperowski rechot.

 

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.