Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Sąd odbiera głos i zamyka rozprawę

Protokół rozprawy z dnia 27 września 2006 r.
 

Sygn. akt I C 954/05
PROTOKÓŁ
Dnia 27 września 2006 r.
Sąd Okręgowy w Gdańsku I Wydział Cywilny w składzie:
Przewodniczący SSO Katarzyna Przybylska
na posiedzeniu jawnym rozpoznał sprawę z powództwa Lecha Wałęsy
przeciwko Krzysztofowi Wyszkowskiemu o nakazanie i zadośćuczynienie

Posiedzenie rozpoczęto o godzinie 10.00 - zakończono o godzinie 13.30
Po wywołaniu sprawy stawili się:

Powód Lech Wałęsa osobiście wraz z pełnomocnikiem adw. Eweliną Wolańską. Pozwany Krzysztof Wyszkowski osobiście.
Świadek Józef Kaczkowski osobiście.
Pełnomocnikowi powoda doręczono odpis pisma procesowego pozwanego.
Pełnomocnik powoda oświadcza, iż doręczone mu pismo procesowe nie jest podpisane.
Pełnomocnik powoda oświadcza iż podtrzymuje w dalszym ciągu żądanie pozwu, którego treść ogranicza się do wypowiedzi w programie telewizyjnym emitowanym w Telewizji Polskiej w Programie" i w Telewizji Polonia w dniach 22-23. maja 2005 r. Wypowiedź ta była zarejestrowana, odtworzona w toku postępowania sądowego na rozprawie i przedmiotem postępowanie jest tylko i wyłącznie ta wypowiedź.
Przewodniczący zarządził zobowiązać pozwanego do uzupełnienia braku formalnego pisma procesowego z 25.09.2006 r. przez jego podpisanie.
W tym miejscu pozwany podpisał pismo procesowe.
Przewodniczący stwierdza, że dołączona do pisma procesowego CD Rom z nagraniem wypowiedzi powoda z dnia 3.07.2005 r. została odtworzona na

2
posiedzeniu niejawnym w dniu ~6.09.2006 r. Jakość dźwięku zarejestrowanego na CD Romie nie pozwala na otworzenie jej na rozprawie.
Sąd postanowił:
dopuścić dowód z zeznań świadka Józefa Kaczkowskiego na okoliczności zdarzenia, które miało miejsce w październiku 1981 r. w Paryżu przed odlotem delegacji Solidarności na zaproszenie związkowców francuskich.
Przewodniczący pouczył świadka o obowiązku zeznawania prawdy i odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywych zeznań oraz o prawie odmowy zeznań.
Staje świadek Józef Kaczkowski, lat 67, inżynier, obcy, nie karany, zam. Sopot, za zgodą stron słuchany bez przyrzeczenia zeznaje:
Ja byłem członkiem polskiej delegacji goszczącej we Francji na zaproszenie francuskich związków zawodowych w październiku 1981 r. Pamiętam, że odlot delegacji do kraju opóźniał się ponieważ były strajki. Myśmy się ubiegali o to, żeby samolot wyleciał do Polski. To był normalny lot, myśmy oczekiwali w sali odlotów. Nie pamiętam czy opóźnienie było duże, może z godzinę. Delegacji liczyła około 10 osób. Ja nie byłem delegatem w sensie związkowym, byłem pracownikiem Biura Zagranicznego Komisji Krajowej, która organizowała ten wyjazd. Niezależnie od tego angażowani byli tłumacze, ale w niektórych wypadkach tłumaczyłem ponieważ znam język. Pamiętam, że członkiem delegacji był powód jako przewodniczący, prof. Geremek i przewodniczący Regionów, pan Rozwalak przewodniczący z Lublina, z Piły pan Naszkowski, byli przewodniczący z Legnicy i z Łodzi. Ponadto dwaj dziennikarze: pan Wyszkowski i pan Zarębski. Członkiem delegacji była również Krystyna Sobierajska i pani Kończak. Głównym organizatorem była CFDT, w sumie było pięć związków zawodowych. Pobyt trwał około tygodnia. Przed wizytą byłem jako członek Komisji Krajowej w Paryżu aby tę wizytę przygotować. Byłem również po wizycie celem podsumowania tej wizyty. Ani przed wizytą, ani po wizycie, ani w trakcie wizyty mimo, że nie byłem na wszystkich spotkaniach nie była poruszana sprawa pieniędzy. W czasie tej wizyty chodziło o zapoznanie się na szczeblu najwyższym przewodniczących związków i określenie zakresu współpracy. Mimo usilnych starań nie mogłem sobie przypomnieć nic takiego, aby w trakcie pobytu w autobusie tuż przed odlotem samolotu do Polski zarzucono Przewodniczącemu Wałęsie pobranie jakichś pieniędzy, otrzymania darów i nie rozliczenia się z tego. Nie było takich sytuacji ani w autobusie, ani poza autobusem. Mogło być tak, że nie byłem cały czas obecny, ponieważ mogłem brać udział w rozmowach dotyczących opóźnienia samolotu, ale w tym czasie kiedy byłem obecny takie zdarzenie nie miało miejsca. Nie byłem również świadkiem rozmów członków delegacji o takim zdarzeniu.
Na pyt. pozwanego: Pan Drzycimski kręcił się przy dziennikarzach obsługujących delegację. Nie czytałem w prasie francuskiej podziękowania Przewodniczącego Wałęsy złożonego związkom francuskim za dary finansowe. Ja zbierałem różne wycinki prasowe, zdjęcia ale nie przypominam sobie. Trudno mi powiedzieć czy strajk na lotnisku we Francji był aby uniemożliwić odlot polskiej delegacji. Ja miałem wrażenie, że ten strajk był wywołany właśnie w związku z przybyciem polskiej 

3
delegacji i podczas. negocjacji. Nie przypominam sobie faktu, abym przyszedł ponaglać do autobusu pozostałych członków delegacji żeby szybciej szli do samolotu, bo strajk został zawieszony. Ja pamiętam głównie, że czekaliśmy w sali odlotów. Ja nie uczestniczyłem w spotkaniach zamkniętych, ale nie przypominam sobie aby takie spotkania miały miejsce. Oficjalnie spotkania nie były zamknięte, ale nie we wszystkich brałem udział. Zdarzały się takie sytuacje, że wtykano nam drobne datki np. kiedy delegacja przechodziła przez tłum na mszę do kościoła."' Całość delegacji podczas pobytu finansowana była przez związki francuskie. Myśmy nie mieli żadnych pieniędzy jako związek i o ile pamiętam finansowaliśmy przeloty. Nie pamiętam czy była omawiana sprawa kieszonkowego, myślę, że tak.
Przewodniczący uchylił pytanie w jakiej wysokości przewodniczący Wałęsa otrzymał kieszonkowe oraz pytanie w jaki sposób kieszonkowe było wypłacana.
Świadek zeznaje dalej:
Przewodniczący uchylił pytanie czy w czasie pobytu delegacji polskiej w Paryżu przebywała tam również żona przewodniczącego Wałęsy.
Świadek zeznaje dalej:
Mieszkałem w jednym hotelu razem z delegacją. Nie pamiętam osobnego pomieszczenia w hotelu, w którym gromadzono by dary przekazane przez związkowców francuskich na rzecz delegacji. Wiem, że były drobne dary od związkowców francuskich. Ja np. dostałem książkę. Były to dary od Polonii. Takie drobne datki finansowe, które otrzymywaliśmy od osób fizycznych wtykane były przy np. gdzieś przy wejściu dawaliśmy przewodniczącemu. Miało miejsce podsumowanie delegacji w sensie kontaktów i płaszczyzny merytorycznej, ale finansowego rozliczenia sobie nie przypominam ponieważ mogło dotyczyć tylko przelotu.
Przewodniczący uchylił pytanie czy był taki zwyczaj, że w pomieszczeniach Komisji Krajowej stały puszki na datki, w szczególności od osób zagranicznych.
Na pyt. pełnomocnika powoda:
Ja przypominam sobie, że jeżeli drobne datki otrzymywali członkowie delegacji to oddawaliśmy je przewodniczącemu Wałęsie, który któregoś wieczoru rozdzielił je między członków delegacji jako dopełnienie kieszonkowego. Jako organizator nie miałem zastrzeżeń do tej formy. Wizyta ta ze strony francuskiej była traktowana bardzo poważnie. Oczekiwali jej dużo wcześniej. W czasie przygotowań wizyty rozmawialiśmy o różnych rzeczach, ale nigdy o żadnych darach, o żadnych pieniądzach. Wizyta była bardzo dobrze przygotowana, spotykaliśmy się z dużym zainteresowaniem i ciepłym przyjęciem. Dla mnie było to jedno z ważniejszych wydarzeń w moim życiu.
Pełnomocnik powoda wnosi o przeprowadzenie dowodu z przesłuchania stron i podtrzymuje swoje stanowisko i wnioski zawarte w piśmie z dnia 11.08.2006 r.
Pozwany podtrzymuje swoje wnioski dowodowe i nie zgłasza nowych poza tymi, które zostały już złożone.
Pozwany oświadcza, iż na CD Rom została nagrana wypowiedź, która została zawarta w piśmie procesowym.

4

Pełnomocnik powoda oświadcza, iż nie domaga się odtworzenia nagrania z CD Rom-u.

W tym miejscu Przewodniczący ogłosił przerwę do godz. 11.45.

Po przerwie stawił się powód Lech Wałęsa wraz z pełnomocnikiem adw. Eweliną Wolańską i pozwany Krzysztof Wyszkowski.

Sąd postanowił:

oddalić wniosek dowodowy pozwanego w przedmiocie dopuszczenia dowodu z przesłuchania świadków Henryka Jagielskiego, Jarosława Kaczyńskiego, Jacka Kurskiego, Jarosława Kurskiego, Antoniego Macierewicza. Władysława Kucy, Józefa Buraka, Jerzego Frączkowskiego,. Mieczysława Wachowskiego, Andrzeja Kołodziej oraz wniosek o dopuszczenie dowodu z dokumentów Instytutu Pamięci Narodowej, -
2. dopuścić dowód z przesłuchania stron na okoliczności zdarzenia z października 1981 r., które miało miejsce na lotnisku w Paryżu podczas pobytu delegacji Solidarności za zaproszenie francuskich związków zawodowych oraz wypowiedzi Krzysztofa Wyszkowskiego, która miała miejsce w TVP II i TV Polonia 22 maja i 23 maja 2005 r, opisującej zdarzenie będące przedmiotem niniejszego postępowania a nadto na okoliczność jakie dobra osobiste powoda zostały naruszone wypowiedzią pozwanego, jakie dolegliwości z tego tytułu powód odczuł osobiście, bądź odczuła jego rodzina i najbliżsi.

Pozwany oświadcza, że otrzymał nagranie, którego treść została zacytowana w piśmie procesowym z dnia 26.09.2006 r. od osoby, która była uczestnikiem rozmowy powoda z dziennikarzami w dniu 03.07. br. bezpośrednio po rozprawie. Nie chce odpowiedzieć na pytanie, od jakiej osoby otrzymał dwa niezależne nagrania i prosi aby Sąd zwolnił go od udzielenia odpowiedzi na to pytanie, gdyż osoba ta nie chce być wmieszana w tę sprawę i nie chciała aby ujawnić w jakim charakterze uczestniczyła w tej rozmowie.

Staje powód Lech Wałęsa, lat 62, elektromechanik, nie karany, zam. Gdańsk, pouczony o obowiązku mówienia prawdy, słuchany w trybie art. 303, 304 kpc zeznaje:

Ja powiedziałem 29 grudnia 2005 r. podczas przesłuchania informacyjnego wszystko co pamiętam. Powiedziałem prawdę. Zdarzenie miało miejsce ponad 25 lat temu. To co powiedziałem podczas przesłuchania informacyjnego podtrzymuję w całości. Wydarzenie, które zostało opisane przez pozwanego w wypowiedzi telewizyjnej w ogóle nie miało miejsca. Była to zbyt poważna delegacja, aby w taki sposób rozwiązywać. Zdawaliśmy sobie sprawę, że możliwe są prowokacje. Agent, o którym tutaj mówimy pan Naszkowski mógł coś próbować ale w ogóle to wypadło mi z pamięci. W dokumentach, które przekazałem Sądowi z IPN-u może być ślad, że mogła być przygotowana prowokacja, ale był to tak kiepski ślad w aktach, że nawet Służba Bezpieczeństwa wycofała się z tego ataku, co wynika z dokumentów.

Zdarzenie w ogóle nie miało miejsca, ale mogła być przygotowywana taka prowokacja, która jednak nie miała miejsca. Ale skoro pozwany tak dobrze to

5
zdarzenie pamięta, to musiał w nim uczestniczyć, bo ja tego nie pamiętam. Ja wierzę, że taka prowokacja została przygotowana, ale nie została wykonana. Ja złożyłem tę sprawę do sądu ponieważ pozwany wobec całego świata pozwala sobie opowiadać te bzdury. Ja nie mogę tego zatrzymać w żaden sposób i dlatego poprosiłem Sąd, żeby na to wpłynął. Ja odczuwam, że w dalszym ciągu pozwany opowiada jakieś bzdury wobec świata o czym świadczy ostatnie pismo procesowe i ja nie jestem w stanie tego zatrzymać. Obawiam się, że jak dojdę do domu, to będzie to opublikowane w internecie i ja nie mogę na to wpłynąć. Jestem politykiem, będę ubiegał się o poparcie, jeżdżę z wykładami za granicę, jestem laureatem Nagrody Nobla, otrzymałem szereg wyróżnień. Ja uważam, że jest to lżenie mojej osoby w oczach opinii publicznej. Ile ja straciłem w opinii świata przez takie bzdurne opowiadania. Są to bzdury zarzucane poważnemu związkowi, poważnym ludziom. Ja tracę na tym, moje dobre imię i szacunek, jakim się cieszę na całym świecie. Ja wkrótce wyjeżdżam do NATO jako konsultant, jak ja stanę przed takim gremium po ogłoszeniu takich bzdur. Jak się w kółko powtarza takie bzdury to w końcu coś przylgnie . Długi czas ja to lekceważyłem, ale weszło to na łamy kościoła i wtedy powiedziałem o wszystkim.

Na pyt. pełn. powoda:
Internet jest bardzo dostępny i masa ludzi wierzy w te informacje. Zdarzyły mi się nieprzyjemności z tego powodu. Mają pytania na ten temat, zanim to wszystko wytłumaczę i wyjaśnię to trwa. Kiedy jeżdżę z wykładami, to spotkania traktuję w ten sposób, że połowa czasu to mój wykład, a później pozostawiam czas na rozmowy i reakcje osób siedzących na sali. Zawsze trafi się ktoś kto pyta o bohaterów takich jak pozwany. Są to pytania na tle wypowiedzi, która miała miejsce w programie telewizyjnym "Warto rozmawiać". Jest grupa osób, która zawsze miała inne pomysły, która nie potrafiła się zrealizować. Ja mam na myśli grupę tych osób, do której należy pozwany. Pozwany wypowiada się najczęściej i dlatego zdecydowałem się jego pozwać.

Na pyt. pozwanego:
Ja do dnia dzisiejszego nie przypomniałem sobie żadnych innych okoliczności, o których nie wspomniałem w dniu 29.12.2005 r. Potwierdzam, że taki fakt nie miał miejsca. Nie otrzymałem żadnych pieniędzy od francuskich związków zawodowych, nie znam języka. Zresztą mówił o tym świadek, który przygotowywał tę delegację, organizował wyjazd. I druga rzecz, nie było takiej kłótni w autobusie,
o której mówił w swej wypowiedzi telewizyjnej pozwany. Ja uważam, że była
przygotowywana prowokacja. Moim zdaniem wynika to z dokumentów IPN-u,
które złożyłem do Sądu i z wypowiedzi pozwanego. Skoro zna te fakty a ja ich nie znam, to musiał brać udział w tym przygotowaniu. Ja moje wnioski dotyczące prowokacji i jej niewykonania wyciągam na podstawie dokumentów, które zostały złożone do akt niniejszej sprawy. Zostawmy to czy zarzut wypowiedziany przez pozwanego był stawiany już wcześniej. Dla mnie istotne jest, że zostało to wypowiedziane w audycji "Warto rozmawiać" w maju 2005 r. Poderwano mi autorytet, zostałem oczerniony w oczach całego świata. Ja już sto razy odpowiedziałem na pytanie dlaczego zareagowałem na wypowiedź pozwanego dopiero po audycji w maju 2005 r.

6
Przewodniczący uchylił pytanie dlaczego powód powiedział kiedy weszli do kościoła "powiedziałem dość".
Przewodnicząćy uchylił pytanie w jaki sposób można nazwać wejściem do kościoła wypowiedź w programie telewizyjnym.
Przewodniczący uchylił pytanie pozwanego gdzie powód widział jego wypowiedź w internecie.
Przewodniczący uchylił pytanie czy powód poczuł się urażony jakimiś wypow.iedziami pozwanego zamieszczonymi w internecie .

Powód oświadcza, że przedmiotem niniejszego postępowania jest wypowiedź, która była odtworzona podczas rozprawy na sali sądowej.
W tym miejscu pozwany zgłasza uwagę, że Sąd wkłada w usta powoda wypowiedzi, których powód nie wypowiedział, na korzyść powoda, co narusza obiektywizm Sądu.
Powód zeznaje dalej:
Przewodniczący uchylił pytanie czy powód nie uważa, że nagłośnienie wypowiedzi pozwanego zawarte w audycji "Warto rozmawiać" miało miejsce nie poprzez jego wyemitowanie ale podczas jego nagłośnienie w niniejszym procesie, ponieważ w czasie tej audycji padły dużo dalej idące zarzuty - zarzut o agenturalność ze strony innych uczestników audycji.
Przewodniczący uchylił pytanie kim są ci oni - zwrot "oni" był zawarty w początkach niniejszego zeznania w zdaniu "oni ciągle mówią to samo".
W tym miejscu Przewodniczący zwrócił uwagę panu Rafałowi Kobylańskiemu, że jego miejsce jest w ławach dla publiczności, ewentualnie może zająć miejsce dla dziennikarzy po okazaniu legitymacji dziennikarskiej., natomiast nie może siedzieć na podłodze u podnóża stołu sędziowskiego gdyż narusza to powagę Sądu.
Powód zeznaje dalej:
Kiedy zobaczyłem dokumenty IPN-owskie zrozumiałem, że Krzysztof Wyszkowski musiał uczestniczyć w przygotowywaniu prowokacji, która nie została wykonana.

W tym miejscu pozwany oświadcza, że na początku procesu Sąd nie poinformował pozwanego, że może ubiegać się o ustanowienie pełnomocnika z urzędu. Powód zeznaje dalej:

Przewodniczący uchylił pytanie pozwanego, w którym pozwany domaga się wyjaśnienia sprzeczności pomiędzy wypowiedzią udzieloną dziennikarzom w dniu 06.07.2006 r. bezpośrednio po rozprawie a twierdzeniami powoda, że prowokacja w ogóle nie miała miejsca.
Powód zeznaje dalej:

7
Przewodniczący uchylił pytanie pozwanego czy zna przewodniczącego czy członka francuskich związków zawodowych, który podczas strajku osobiście wręczył powodowi dużą sumę pieniędzy.
Przewodniczący zabrał głos pozwanemu.
Pozwany prosi Sąd o umożliwienie zadawania dalszych pytań. Przewodniczący nie udzielił głosu pozwanemu.
Staje pozwany Krzysztof Wyszkowski, lat 59, redaktor, nie karany, zam. Sopot, pouczony o obowiązku mówienia prawdy, słuchany w trybie art. 303, 304 kpc zeznaje:
Podtrzymuję w całej rozciągłości to co powiedziałem w czasie przesłuchania informacyjnego. Polega to na prawdzie. Ja pamiętam bardzo dobrze wypowiedź pani Sobierajskiej podczas przesłuchania, która •stwierdziła na rozprawie, że ja byłem na lotnisku i że zwracała się do powoda i do pana Naszkowskiego podtrzymując zarzuty, które postawiła delegacji, że nie dokonał podziału darów na regiony, ale scysja zaczęła się od łagodnej uwagi, żeby powód te pieniądze podzielił. Reakcja powoda spowodowała, że doszło do zaostrzenia. W autobusie w tym czasie był obecny powód, pani Krystyna Sobierajska, pan Naszkowski, pani Kończak, ja i mógł być ktoś jeszcze oraz kierowca. W pewnej chwili wszedł pan Kaczkowski, który domagał się, żeby delegacja szybko opuściła autobus. Była taka sytuacja, że oczekiwanie na lotnisku się przedłużało i zostaliśmy zabrani do hotelu Novotel na obiad. Faktycznie byliśmy na lotnisku dwa razy. Do scysji doszło kiedy delegacja przybyła po raz drugi na lotnisko.
Odczytano k. 87 od słów "ja sobie dobrze nie przypominam" ... do słów " funkcjonariuszach SB".

Pozwany zeznaje dalej:
Ja nie złożyłem wniosku o sprostowanie protokołu z dnia 22.06.2006 r. chociaż zauważyłem nieścisłość pomiędzy treścią, która została zaprotokołowana a tym co powiedział świadek, dlatego, że stałą praktyką Sądu jest skracanie wypowiedzi i protokołowanie własnymi słowami. Ja twierdzę, że pani Sobierajska uczestniczyła w kłótni i osobiście to potwierdziła.

W tym miejscu pozwany składa wniosek o ponowne przesłuchania świadka Sobierajskiej albowiem Sąd inaczej zrozumiał wypowiedź świadka a inaczej wyglądał przebieg wydarzeń. Ja chcę złożyć list pani Kończak, w którym potwierdza, że takie zdarzenie miało miejsce.
Przewodniczący stwierdza, że list ten został już dołączony do pisma procesowego pozwanego z dnia 26.09.2006 r.
Ponadto pozwany składa do akt pismo procesowe, którego odpis doręczono pełnomocnikowi powoda .

8
Pełnomocnik powoda wnosi jak w pozwie oraz wnosi o zasądzenie kosztów zgodnie ze złożonym spisem. Ponadto precyzuje żądanie w ten sposób, że wnosi o złożenia oświadczenia w TVP Program " w godzinach wieczornych pomiędzy godz. 21.00 a 22.00 tj. w godzinach, w których nastąpiło naruszenie dóbr osobistych powoda, a nadto wnosi o zaniechanie dalszych naruszeń poprzez dalsze publikowanie wypowiedzi, która miała miejsce w programie "Warto rozmawiać", a nadto podtrzymuje w pełni żądanie zawarte w punkcie 2 pozwu.
Pozwany wnosi o oddalenie pozwu, który został złożony w złej wierze, wbrew prawdzie, którą powód przypomniał sobie i dał temu wyraz w wypowiedzi w dniu 03 lipca. Ponadto twierdzę, że powód pomylił wypowiedzi i chodzi o moją wypowiedź w telewizji "Trwam" z 12.02.2005 r. Świadkowie wykazali, że te zdarzenia miały miejsce. Uważam, że powód po przerwie zmienił linię obrony po zapoznaniu się z treści nagrania. Uważam, że powód jest osobą niewiarygodną ¬po względem finansowym. Uważam, że na skutek mojej wypowiedzi nie zostały naruszone dobra osobiste powoda.

W tym miejscu pozwany oświadcza, że Sąd umożliwia powodowi krzyki, wyzwiska i wszystko jest w porządku, a mnie Sąd odbiera głos. Pozew oparty jest na fałszu.

Przewódniczący w tym miejscu zabrał pozwanemu głos.
Przewodniczący zamknął rozprawę•
Sąd postanowił:
Odroczyć ogłoszenie wyroku do dnia 11.10.2006 r. godz. 13.00 s. 129.

 

Ostatnia aktualizacja: środa, 26 listopada 2008 10:01
Więcej z tej kategorii: Wyrok Sądu Apelacyjnego »

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.