Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Naród chiński w Tybecie

Sikorski nie uznaje narodowości tybetańskiej

Mechaniczna służalczość ministra Sikorskiego przybiera czasem kompromitujące formy. MSZ opublikował wczoraj oświadczenie w sprawie okrutnego tłumienia protestów Tybetańczyków przez władze Chin. Sikorski uznał, że najlepiej będzie schować się za UE: "Przekazaliśmy stanowisko oparte na wydanym tego samego dnia oświadczeniu Unii Europejskiej, apelujące do obu stron o powstrzymanie się od przemocy, a do strony chińskiej o nawiązanie dialogu i rozpoczęcie procesu pojednania narodowego w Tybecie."
Czy naprawdę UE nawołuje o zaprzestanie przemocy przez „obie strony”, czy to własna twórczość dyplomatołków z MSZ?
A „proces pojednania narodowego w Tybecie”? Czyżby to Chińczycy, nasyłani do Tybetu przez władz ChRL, mający doprowadzić do wynarodowienia Tybetańczyków i zniszczenia ich kultury, przeciwstawili się komunistycznej przemocy, czy może jednak protest był dziełem narodu podbitego?
W czasach swojej ekspedycji afgańskiej Sikorski jeszcze wiedział, że Afgańczycy, to nie Rosjanie i nie chodzi o „pojednanie narodowe”, ale dzisiaj już mu się naród chiński rozciągnął po Tybet. Tyle, że Tybetańczycy protestują właśnie przeciw takiej pogardzie dla ich odmienności narodowej. Sikorski zdobywa Himalaje konformizmu.

Ostatnia aktualizacja: wtorek, 18 marca 2008 14:41

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.