Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Kto lepszy  Kwaśniewski czy Tusk?

Prezydent Kwaśniewski zawetował ustawę uwłaszczeniową uchwaloną przez sejm z inicjatywy rządu Jerzego Buzka

Aleksander Kwaśniewski: Dlaczego problem restytucji mienia w Polsce jest tak skomplikowany? Bo jesteśmy krajem o najbardziej zmienionych granicach w Europie po II wojnie światowej, krajem, w którym doszło do masowych - rzadko dobrowolnych - przemieszczeń ludności i krajem, który poniósł ogromne zniszczenia wojenne. To tu Niemcy przeprowadzali Holocaust - i tu wymordowali olbrzymią większość obywateli polskich narodowości żydowskiej.
Znalezienie dobrego rozwiązania jest obiektywnie trudne. Popełniliśmy zapewne błąd, że na początku III RP, w 1991 czy 1992 roku, nie przeprowadziliśmy jakiejś symbolicznej restytucji. Choć i ona byłaby trudna: bo jak zrobić symboliczną nawet restytucję majątku, żeby to nie było nazwane nie symboliczną nacjonalizacją? Skoro się komuś oddaje 10 czy 20 proc. utraconego kiedyś majątku, to pojawia się pytanie, dlaczego się zabiera resztę? Próbuję tu usprawiedliwić kolejne rządy, że nie były gotowe - a może nie były nawet w stanie - tego uczynić.
Parlament uchwalił jednak ustawę o zwrocie mienia komunalnego. Są więc podstawy prawne, by organizacjom żydowskim przekazywać synagogi, budynki szpitalne, szkolne, które należały do nich w przeszłości. Tyle że często trudno po stronie żydowskiej znaleźć partnera - bo w wielu miejscach nie ma przecież już wspólnot żydowskich. Dlatego oczekuję od samorządów lokalnych, by współdziałały w zabezpieczaniu tych miejsc, ich rekonstruowaniu, upamiętnianiu. I to w niektórych miejscach się dzieje. I tak powinno być. W Kołobrzegu burmistrz nie tylko szanuje niemieckie i polskie tradycje miasta, ale dba też o pozostałości po starym cmentarzu żydowskim.
Największym problemem jest jednak własność prywatna. Ustawa reprywatyzacyjna w ostatecznie przyjętej przez parlament wersji była tak zła, że nikt rozsądny jej nie żałuje. Może więc faktycznie najlepiej będzie oddać rozstrzyganie tych spraw sądom. Powinniśmy jedynie sprawić, by te wnioski były szybciej rozpatrywane. Decyzja sądu ma też tę zaletę, że jest decyzją niezawisłego sądu. Jeśli natomiast Sejm uzna, że trzeba zwrócić 10, 25 bądź 50 proc. majątku, to zawsze można zapytać: dlaczego akurat tyle i tylko tyle?
Jest jeszcze kwestia ideologiczna: część majątku przejęta została przez państwo na podstawie ustaw w tamtym systemie legalnych. W jakiej mierze możemy zakwestionować ciągłość prawną Polski: od II RP przez PRL do III RP. To dopiero mogłaby być bomba prawnicza, z którą sobie nie dalibyśmy rady. Bo dlaczego wówczas nie kwestionować innych decyzji podejmowanych na podstawie prawa PRL? To jest na tyle skomplikowane, że wymaga nadzwyczajnej ostrożności.
Oczywiście, gdyby Polska zanotowała w najbliższych latach spektakularny rozwój gospodarczy, to można rozważyć pójście tropem Niemiec w stosunku do przymusowych robotników i utworzenie funduszu, który wypłacałby odszkodowania. Kłopot w tym, czy mielibyśmy pieniądze, które mogłyby być przyjęte jako minimum tego historycznego rachunku.” - "Tygodnik Powszechny", 11 kwietnia 2001 r.

Prezydent Kwaśniewski zawetował uchwaloną przez sejm (z inicjatywy rządu Jerzego Buzka) ustawę uwłaszczeniową przewidującą zwrot 50% wartości znacjonalizowanego majątku (wszystkim obywatelom polskim, bez rozróżnienia narodowościowego), udzielając w zamian pomocy konkretnym spadkobiercom żydowskim w odzyskaniu go w naturze lub przy rekompensacie 100%. Było to rozwiązanie daleko bardziej niekorzystne dla Skarbu Państwa, jako że nieruchomości te były zwracane w stanie aktualnym, czyli wraz z dokonaną po wojnie ich kosztowną renowacją.

 

Więcej z tej kategorii: « Ani grosza Tusk kłamie »

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.