Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Poufne (5)

Kilka myśli o Adamie Michniku i Orle Białym.

Korespondencja Piotra Muldnera-Nieckowskiego

Paweł Śpiewak wspomniał w radiu i "Rzeczpospolitej", a ja wiem także z innych źródeł, że ludzie Adama Michnika domagali się dla niego wyższego odznaczenia niż Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski, który miał mu być przyznany przez Prezydenta Kaczyńskiego. Potwierdził to także "Dziennik". Stąd nieobecność naczelnego Wyborczej na uroczystościach w Pałacu Prezydenckim. Aleksander Kwaśniewski miał dziesięć lat na odznaczenie Michnika Orderem Orła Białego, Lech Wałęsa pięć. Nie uczynili tego. Michnik został zaproszony na obchody trzydziestej rocznicy KOR-u, lecz nie był łaskaw przyjść. Teraz jego świta się obraża. On sam mówi "Dajmy temu spokój", ale to mydlenie oczu. Sprawia wrażenie zadowolonego. Nie jest wściekły, gdyż reakcja mediów daje mu do ręki oręż. Myśli zapewne, że prezydent ugnie się pod ich presją i przyzna mu najbardziej prestiżowe odznaczenie z okazji święta 3 Maja.

Adam Michnik chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, że w roku 1968 młodzież akademicka bywała znacznie bardziej i w inny sposób radykalna niż on i jego koledzy. Pamiętam rozmowy podczas strajku na Politechnice. Byłem wówczas na czwartym roku studiów medycznych. Tadek Koniński zorganizował grupę sanitarną, która miała czuwać nad strajkującymi. Z torbą wypełnioną środkami opatrunkowymi, strzykawkami i lekami przez kilka dni z rzędu wielokrotnie przechodziłem przez najeżony szpikulcami płot na odcinku Koszykowa-Nowowiejska (późniejszy Wałęsa swoim skokiem i styropianem mi nie zaimponuje). Interwencji medycznych prawie nie było, ale nie da się zapomnieć tych rozmów do czwartej nad ranem, dyskusji filozoficznych, domysłów politycznych.

Nie chcieliśmy żadnej "ludzkiej twarzy socjalizmu", lecz wywrócenia systemu, położenia go na łopatki, zadeptania i na jego szmatach zbudowania czegoś nowego, od początku; czegoś z gruntu kapitalistycznego. Drażniło nas to, że osoby, które stanęły przeciwko władzy, w rzeczywistości niewiele się od niej wówczas różniły. Oni nie walczyli z socjalizmem, lecz występowali przeciwko konkretnej grupie ludzi sprawujących władzę, najwidoczniej z myślą o zajęciu ich miejsc. To wzbudzało nasze rozgoryczenie i gdyby nie sierpniowa agresja Sowietów, PRL-u i innych państw bloku na Czechosłowację, chyba byśmy szukali własnej drogi, bez oglądania się na Michnika, Kuronia, Modzelewskiego.

Okazało się, że czołgi potrafią zdemontować nie tylko Pragę, ale także i nasz radykalizm. Radykalizm na ówczesną miarę, w języku komuny "kontrrewolucjonizm". Wielu doszło wówczas do wniosku, że to jeszcze nie te czasy, że nic się nie da zrobić, bo już w grudniu 1970 władza zrobiła cyrkową woltę i nasączyła społeczeństwo nadzieją. (Do tego sprowadziło się wejście smoka – Gierka). Była to nadzieja złudna, a co gorsza jej ubocznym produktem stało się przeświadczenie, że socjalizmu obalić nie można, bo publiczność jest "za". I de facto w tamtych czasach była.

W marcu 1968 byliśmy radykalni nie jako ewentualni powstańcy z bronią w ręku, ale jako siła intelektualna gotowa wesprzeć każdy akt osłabiania komuny, niekoniecznie zbrojny. Ale nawet takie postawy, jak się później okazało, nie były Michnikowi na rękę, bo wyrastały z innej tradycji. Antykomunistyczny radykalizm był w końcu trwałym nurtem w historii PRL. Wywodzili się z niego krytyczni wobec szkoły Jacka Kuronia późniejsi współzałożycie KOR-u - Antoni Macierewicz i Wojciech Ziembiński odznaczony pośmiertnie orderem Polonia Restituta.

Nikt w marcu 1968 nie dał zaczynu przyszłym wypadkom robotniczym. Późniejsze wydarzenia musiały nastąpić, bo natura komunizmu jest taka, że w sposób zwyczajny pewnego dnia wyciska z ludzi ostry protest. Mruk niezadowolenia przetwarza w ryk wściekłości.

Adam Michnik zawsze miał ambicje przywódcze, ale trybunem ludowym nigdy nie był, ludowi się nie spodobał. Nie jest też prawdą, że umiał pociągnąć za sobą wielu młodych ludzi. Za bardzo wynosił się ponad innych, traktował ich instrumentalnie. Jego charyzma sprawdziła się w gronie nielicznych. Dziś, co prawda, nie jest mu już potrzebna. O tym, czy prezydent przyzna mu order i jakiej wartości, zadecydują zupełnie inne względy.

Piotr Muldner-Nieckowski
 

Więcej z tej kategorii: « Poufne (6) Poufne (4) »

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.