Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Obrażać prezydenta? Tak!

Według prokuratury ani "dureń", ani "s...syn" nie znieważa prezydenta.

Nie doszło do znieważenia prezydenta Lecha Kaczyńskiego przez byłego prezydenta Lecha Wałęsę, który 16 lutego 2007 w programie TVN24 powiedział: "durnia mamy za prezydenta" - uznała warszawska prokuratura okręgowa i umorzyła śledztwo.
Prokuratura uznała też, że brak jest danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienie przestępstwa przez Wałęsę, który w czerwcu zeszłego roku na swym blogu internetowym http://www.mojageneracja.pl/1980/blog/ napisał w odniesieniu do prezydenta: „Jedno tu tylko słowo pasuje: s...syn”.
Umorzone postępowanie dotyczyło również słów senatora PO Stefana Niesiołowskiego, który o prezydencie powiedział "mały, zakompleksiony człowiek".

Czy to znaczy, że nastąpił koniec ścigania z urzędu przypadków znieważania władz państwa? Niekoniecznie. Po pierwsze, prokuraturze może chodzić o zachęcenie do dalszego znieważania prezydenta Kaczyńskiego, co w zbliżającej się kampanii wyborczej bardzo się może przydać. Po drugie, ścigając takie znieważenia prokuratura musiałaby również zbadać, czy nie dopuszczał się tego jej zwierzchnik (za pośrednictwem ministra Ćwiąkalskiego), a to kierunek niewygodny zarówno po starych, jak i przed nowymi wyborami. Po trzecie, nie znając uzasadnienia można domyślać się istnienia w tym postanowieniu „haczyka” polegającego na istnieniu jakiejś metody subtelnego rozróżniania pomiędzy przypadkami nadającymi się do ścigania i takimi, które należy umorzyć. Zapewne jest to metoda pozwalająca na odróżnienie znieważania „słusznego”, jak miało to miejsce w przypadku Wałęsy, Niesiołowskiego, Tuska, Palikota i innych chuliganów słownych z „watahy” PO, a ewentualnym znieważaniem „niesłusznym”, o którym dowiemy się w chwili, gdy epitetami użytymi przez Wałęsę ktoś odniesie się do premiera Tuska.

Że prokuratura Ćwiąkalskiego służy klientom Platformy nawet za cenę samo ośmieszenia się, niech służy przypadek tegoż samego Lecha Wałęsy, który na tymże samym blogu internetowym opublikował moje dane osobowe (adres, PESEL, NIP itd). Jako że dane osobowe są w Polsce prawnie chronione na podstawie ustawy o ochronie danych osobowych, w normalnej sytuacji oznacza to popełnienie przestępstwa ściganego z urzędu, czyli przez prokuraturę.
Okazuje się jednak, że wszystko wygląda inaczej, gdy chodzi o „nasz diament”. W takim przypadku prokuratura ma obowiązek uznać, że: „Oceniając ujawnione okoliczności faktyczne i prawne stwierdzić należy, iż przedmiotowe zdarzenie nie zawiera znamion czynu zabronionego /…/ przedmiotowej ustawy nie stosuje się do osób fizycznych, które przetwarzają dane wyłącznie w celach osobistych i domowych. Ujawnienie przez Lecha Wałęsę na stronie internetowej /…/ dokonane zostało wyłącznie w celach osobistych. /…/ Zdarzenie /…/ winno być więc rozpatrywane jedynie w kontekście dopuszczenia się deliktu cywilnego”.
A więc, choć delikt jest, to jednak, skoro chodzi o Wałęsę, to daje się zakwalifikować jako dokonany na użytek „osobisty i domowy”. Blog internetowy byłego prezydenta, mający więcej czytelników niż wielkie gazety, to, według prokuratury, zapewne tylko podręczny notatnik, podczas częstych wyjazdów narzędzie komunikacji z żoną i wnukami.

Osobiście zgadzam się z poglądem wybitnych prawników, że: „Zakaz znieważania najwyższych organów państwowych wykorzystywany był do ograniczania swobody wypowiedzi i represjonowania wypowiedzi krytycznych wobec działalności władz państwowych i jako taki należy do dziedzictwa prawa niedemokratycznego". Odczułem to praktycznie, gdy, w wyniku doniesienia złożonego w r. 1992 przez Jana Rokitę, przez 8 lat byłem ofiarą śledztwa i procesu sądowego za ujawnienie, że Tadeusz Mazowiecki i Krzysztof Skubiszewski, broniąc członkostwa Polski w Układzie Warszawskim działali na szkodę interesu narodowego.
Jeżeli stanowisko prokuratury oznacza, że PO nie chce zakazu znieważania, to niech go sejm natychmiast, jedną poprawką do ustawy, zlikwiduje. Inaczej stanie się jasne, że po epoce falandyzacji prawa i panowania zasady: „Kto nie z Mieciem, tego zmieciem”, rządy Platformy oznaczają epokę ćwiąkalizacji prawa pod hasłem: Kto nie z Tuskiem, tego Zbyszkiem.


 

Ostatnia aktualizacja: czwartek, 06 marca 2008 17:12

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.