Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Jest PPR-u spadkobiercą Michnik

"Cham i Ciemniak, ubrani w mundur ułański z ryngrafem na piersi, manipulując fobiami i emocjami, sięgali po władzę nad Polską"

"Broniliśmy kultury, wolności i godności polskiej przed Chamem i Ciemniakiem. Bowiem Cham i Ciemniak, ubrani w mundur ułański z ryngrafem na piersi, manipulując fobiami i emocjami, sięgali po władzę nad Polską" - napisał Adam Michnik w „Gazecie Wyborczej” z 31 stycznia 2008 r. Czy o Marcu`68 tu mowa, czy raczej o świeżym sukcesie w walce z „kaczyzmem”? Czy chodzi o wspomnienie, czy o przeniesienie Marca`68 na marzec 2008, czyli utworzenie analogii „między dawnymi a nowymi czasy”? Michnik wskazuje wprost na ten związek.
W r. 1968: „Siły były nierówne. 40 lat temu Polska demokratyczna przegrała z Polską dyktatury czarnosecinno-sowieckiej; zwyciężył duch endokomuny. /…/ mieliśmy żyć w Polsce bez Gombrowicza i Miłosza /…/”
W roku 2008: „Trudno jednak oprzeć się smutnej refleksji, że nurt, który wtedy konfiskował "Dziady", okazał się nader żywotny. Cham i Ciemniak naszych czasów chcieli wyrugować Gombrowicza z lektur szkolnych, urządzili nikczemny skandal nad trumną Miłosza /…/”.
Michnik jest doświadczonym propagandystą, więc nie napisze, że gdy wszystko się zmieniło, bo „komandosi” wywalczyli III RP, to tylko Polacy się nie zmienili i nadal pozostają wierni „endekomunie” i antysemityzmowi. Ale gdy pisze o wrogu z ryngrafem na piersi, to robi to w najpodlejszy sposób, bo powtarza ton i metodę powojennej propagandy komunistycznej, wznowionej przy próbie rekomunizacji Polski w stanie wojennym. Postkomunistyczny oszołom, zabetonowany w ideologii z czasów „Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności”, nadal patrzy na polskie getto według zbrodniczych recept Gramsciego i antypolonizmu.
Według tej ideologii Gomułka z Moczarem i Piaseckim reprezentowali nie ZSRS z KGB i PZPR z UB-SB, a postawy dużej części, jeżeli nie patriotyczno-chrześcijańskiej większości Polaków. W ten sposób obecnymi upostaciowaniami tamtych sowieckich agentów staje Giertych z Radiem Maryją i „moherami”, czyli „kaczyzm”.
„Cieszymy się, że tamta hańba została rychło zmazana buntem robotniczym w imię wolności i godności z Grudnia '70, akcją Komitetu Obrony Robotników, wspaniałym Sierpniem '80, oporem podziemnym wobec stanu wojennego, wreszcie - kompromisem Okrągłego Stołu i wyborami z czerwca 1989 r.” – pisze naczelny Wyborczej. A więc chodziło nie o hańbę komunistyczną, systemu macierzystego dla „komandosów” i „lewicy laickiej”, a odwrotnie – o hańbę narodu polskiego, która została zmazana dopiero dzięki podporządkowaniu się Polaków„okrągłemu stołowi”, który dał wreszcie władzę „rewizjonistom”.
Ale „reakcja” nie porzuciła broni - „endekomuna”, czyli „Cham i Ciemniak, ubrani w mundur ułański z ryngrafem na piersi”, rzekomo przetrwała upadek komunizmu i wytworzyła nowe hańby - dała władzę „bliźniakom” i tuczy się nawrotem antysemityzmu. Taki dowód na istnienie „endekomuny” bez komunizmu, jest jednocześnie dowodem na istnienie antysemityzmu bez Żydów. Co najważniejsze jednak, koncept „endekomuny” przerzuca współodpowiedzialność za wprowadzenie i funkcjonowanie w Polsce komunizmu z dobrowolnie służącej Sowietom „żydokomuny”, na rzekome czarnosecinne instynkty Polaków. Dzięki takiemu manewrowi to właśnie „żydokomuna” staje się spadkobiercą i obrońcą narodowych tradycji, patriotyzmu i honoru, wbrew polskim „Chamom i Ciemniakom”.
Ten koncept jest istotą obecnego kierunku propagandy obozu postkomunistycznego. „Jest ONR-u spadkobiercą Partia - napisał wielki poeta i nic mądrzejszego w jednym zdaniu na temat żydokomuny już się nie da powiedzieć.” – napisał Jan Gross w manifeście ideologicznym pt. „Strach”. Łatwo sprawdzić zasadność tego odwrócenia przez sprawdzenie, kto objął władzę w wyniku „okrągłego stołu”. Czy byli to domyślni liderzy „endekomuny” - Dobraczyński, Zabłocki czy Reiff, czy raczej ich przeciwnicy – Geremek, Kuroń i Michnik jako lider postkomunistycznej propagandy? „Endekomuna”, jeżeli w ogóle istniała, znikła wraz ze swymi twórcami – PZPR i UB-SB. Na placu tego boju pozostał jedyny zwycięzca – postrewizjonistyczna jaczejka usiłująca wmówić Polakom swoje antydemokratyczne, antywolnościowe i antynarodowe dziecko w brzuch.

Nie wchodząc w rozważania, czy dowodzona przez Michnika wojna jest objawem tylko jego osobistych lub środowiskowych ambicji i frustracji, czy elementem szerszego zjawiska, jest oczywistością, że jej celem jest wznawianie forsowanych niegdyś przez PZPR i SB podziałów i konfliktów. Te uporczywe starania osiągają przynajmniej częściowy skutek. Dlatego trzeba powiedzieć, że tak jak nie jest prawdą, że Marzec`68 był spiskiem „endekomuny”, tak samo nie jest prawdą, że ogół Polaków pochodzenia żydowskiego wspierał „żydokomunę”. Propaganda rzekomej wrogości narodowościowej nie jest akcją żydowską, a objawem walki o przetrwanie w Polsce postkomunizmu. Ta propaganda dlatego nie tylko szkodzi Polsce, ale i obraża ogół Polaków pochodzenia żydowskiego, że obok jawnej antypolskości, zawiera ona w sobie ukryty spadek – „żydokomunistyczną” antyżydowskość.

 

 

 

 

 

 

Więcej z tej kategorii: « Cień THE ISRAEL LOBBY »

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.