3 marca

z

Czterdzieści lat temu uczestniczyliśmy z państwem Gwiazdami w Wielkim Strajku Stoczni Gdańskiej. Andrzej upominał się tam o praworządność i dzięki uczciwym Polakom wywalczyliśmy powstanie Solidarności. Gdyby wtedy ktoś powiedział, że w wolnej Polsce będzie obowiązywała zasada obrony skorumpowanych sędziów, to zostałby uznana nawet nie za agenta, a po prostu za wariata.

W czterdzieści lat później postkomunistyczne media ogłaszają Kwaśniewskiego najlepszym prezydentem, Michnika autorytetem moralnym, a Strzembosza i Matczaka autorytetami prawniczymi. Za to my, ludzie idei wierni Solidarności, jako narodowej woli wolności i demokracji, obwoływani jesteśmy faszystami i wrogami europejskości. Publicznie mówi się o rzekomym obowiązku rezygnacji już nie tylko z suwerenności Polski, ale nawet z polskości, która ma być nienormalnością. Dziś wariatami mają być ci, którzy nie godzą się iść drogą targowicy pod dyktando agenta Bolka i agenta Donka
W górę