Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Tomek Strzyżewski i... cenzura w III RP!

W dniu 23 marca 2016 18:57 użytkownik Tomasz Strzyżewski < Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. > napisał:

Cieszę się, że możesz korzystać z "wolności słowa" w naszych przynajmniej mediach. Ja nawet w nich objęty jestem "zapisem cenzorskim". Ostatnio (miało to już wcześniej miejsce ale zapomniałem) komentarz mój pod tym oto tekstem (portal wPolityce)   http://wpolityce.pl/polityka/282949-jaroslaw-sellin-o-lechu-walesie-jest-to-postac-dramatyczna-bo-okazuje-sie-ze-nie-jest-tym-kim-chcial-byc-zapamietany  został zablokowany... i to na ślepo - bez względu na meritum. 
Komentarz ten miał następujące brzmienie:
Obrona byłego płatnego kapusia poprzez porównywanie jego tzw. „błędów” (kretyński eufemizm) z późniejszym „bohaterskim przywództwem”, kiedy to rzekomo podźwignął się z epizodycznego ponoć upadku to doprawdy kompletna aberracja umysłowa. W przypadku Wałęsy zabrakło przecież: publicznego: WYZNANIA winy, POKUTY oraz ZADOŚĆUCZYNIENIA. Jego „błąd” to nie sama tylko współpraca z SB.

    Chodzi w tym wypadku o wielką rolę KŁAMSTWA, jaką odegrało ono podczas kolejnych dziesięcioleci w przysparzaniu sobie  „późniejszych zasług”, jak również o fundamentalną rolę tego kłamstwa w budowaniu wokół jego osoby fałszywej legendy.  Gdyby nawet ta ta jego współpraca z SB została zerwana (co wcale nie znajduje potwierdzenia w faktach) to jakiż sens miałby akt wybaczania, skoro ów wioskowy "chłopek-roztropek" nie tylko się do żadnych win przyznać nie zamierza ale nawet odwrotnie - tych, którzy chcieliby mu wybaczyć, z dziką furią atakuje i znieważa.

    No a kłamstwo jest przecież (z definicji) wprowadzaniem w błąd dla osiągnięcia korzyści. Wszelkie zatem sukcesy lub zasługi odniesione dzięki kłamstwu są z moralnego punktu widzenia tyle samo warte, co właśnie to – owe sukcesy i zasługi umożliwiające – kłamstwo. Podobnie jest z prestiżem społecznym, autorytetem czy sławą. Legendę Wałęsy należałoby więc moim zdaniem porównać z karierą (tudzież sławą) milionera-biznesmena, który... ukradł pierwszy milion. Niedorzecznością byłoby – po ujawnieniu tej kradzieży – utrzymywać, że ponieważ kolejne miliony zdobywał on już uczciwie (zgodnie z prawem), to jego zasługi w przyczynianiu się do wzrostu majątku narodowego są jednak niepodważalne.

W ramach tego samego "zapisu cenzorskiego" redakcje tych "naszych" mediów zignorowały przesłany im przeze mnie Komunikat o procesie sądowym p-ko prof. A Kłonczyńskiemu, który się właśnie rozpoczął. Komunikat ten rozesłałem na wniosek mojej adwokat Moniki Brzozowskiej, gdyż jej zdaniem jakieś, minimalne choćby nagłośnienie w mediach ma wpływ na wynik procesu. Najmniejszej jednak wzmianki nie zamieszczono.  Zostawili mnie  więc na pastwę... :-)))  No cóż - nie jestem tym zaskoczony. Nie lubią mnie, gdyż jestem niewygodnym świadkiem historii... w kwestii cenzury ma się rozumieć :-)

Do zobaczenia w Gdańsku

Pozdr., Tomek

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.