Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Obrońcy Bolka - wrogowie Polski

Darek Jaskiewiczkomentuje artykuł Damiana Wutke "Ludzką rzeczą jest błądzić, upadać" w GW - tytuł na mojej stronie nadałem ja(K.W.)

Powiem Panu, że ciągle zaskakuje mnie poziom zacietrzewienia. Nie wiem z czego się to wynika? Czy z sympatii do L. Wałęsy czy bardziej z nienawiści do obecnej sytuacji Politycznej w Polsce?


Histeria obrońców legendy L. Wałęsy jako jedynego „wybawcy” Polski doprowadza do takich absurdalnych stwierdzeń jak zaprezentowana przez Pana wypowiedź: „Nie nam - tym, których nie było wtedy na świecie, ani tym, którzy w domowym zaciszu czekali, aż to ten drugi zaryzykuje walkę o lepsze jutro - jest oceniać poczynania prezydenta Wałęsy”.

Wprowadzenie w życie tego postulatu powodowałaby, że jakiekolwiek badania przeszłości byłyby niemożliwe przez osoby, które nie uczestniczyły wydarzeniach. Tak postawiona sprawa powodowałaby niemożliwość prowadzenia badań historycznych przez nowe pokolenie naukowców, a historia mogłaby być tworzona wyłącznie przez świadków.
Poza wymiarem faktologicznym teza ma drugi wymiar – wymiar oceny. I tu również – jeśli przyjmiemy Pana punkt widzenia – nie możliwym byłoby dokonanie osądu przez nikogo innego jak tylko przez samych uczestników wydarzeń.
Przyjęcie takiego punktu widzenia pozwala obrońcom L. Wałęsy wysunąć wobec oponentów zarzut siania nienawiści wobec zasłużonego człowieka.

Chcę zwrócić Panu uwagę, że mimo wszystko podobny zabieg - jaki jest stosowany wobec tych, którzy nie uczestniczyli w wydarzeniach lat 70-tych i 80-tych - jest stosowany również wobec tych, którzy uczestnikami tamtych latach w opozycji, byli również prześladowani przez SB. Czemuż i oni zostali wykluczeni? Dlaczego oni również objęci są tym absurdalnym zakazem? Dlaczego nie możemy wsłuchać się w ich świadectwa?

Znamienne jest to, że właśnie takie postaci opozycji jak Krzysztof Wyszkowski, Joanna i Andrzej Gwiazdowie, śp. Anna Walentynowicz, Henryk Jagielski i wielu innych byli odsądzani od czci i wiary przez Lecha Wałęsę.
Przykrego wymiaru nabiera również udział L. Wałęsy w niszczenie dobrego imienia tychże ludzi. Żeby przypomnieć sprawę wytoczoną K. Wyszkowskiemu, przez co doprowadził go do ruiny finansowej i zdrowotnej.

Może lepiej zamiast dopatrywać się ukrytych intencji, oskarżając przy tej okazji o nieuczciwe zamiary fałszowania historii warto zastanowić się nad znaczeniem tego co wydarzyło się i jakie ma to skutki.
Okazuje się że przez 25 lat materiały, które rzekomo nie istniały, znajdowały się w rękach prywatnych dysponentów. Trudno uznać, że przez ten czas materiały te nie były wykorzystywane przez dysponentów.
Jeżeli nie mamy bezpośrednich dowodów ich wykorzystania, to sama świadomość ich istnienia mogła oddziaływać na osobę uwikłaną.
Skąd przypuszczenia, że takowe mogły być? Skąd przypuszczenia, że byli dysponenci poufnej wiedzy? Choćby po pewnym wydarzeniu (pisałem już o tym), kiedy to Gϋnter Grass ujawnił swoją przeszłość, L. Wałęsa wyraził swoje oburzenie postawą pisarza, apelując do odebrania mu honorowego obywatelstwa Gdańska. Wówczas to A. Michnik w sposób dwuznaczny wypomniał Wałęsie, że ma on w swoim życiu pewien niepiękny epizod. Po tej uwadze L. Wałęsa zmienił ton wypowiedzi.

Nie da się przemilczeć, że obok zasług L. Wałęsa ma w swoim życiorysie również epizod dobrowolnej współpracy z SB. Pomagał SB niszczyć swoje koleżanki i kolegów, czerpiąc przy tym korzyści materialne i zapewne ułatwiając sobie tym wejście na szczyt. Jeszcze raz podkreślę, L. Wałęsa zapisał się w historii. Był przewodniczącym ogromnego ruchu, niespotykanego w skali świata, jednak fundamentem jego indywidualnego sukcesu była niegodziwość.
Wznoszenie w obronie L. Wałęsy haseł typu „Jestem Bolkiem” wyraża akceptację dla zachowań haniebnych, nielicujących z ludzką godnością, a z zarazem podważają funkcjonujące normy moralne.

Pozdrawiam.

Ostatnia aktualizacja: wtorek, 01 marca 2016 06:13

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.