Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Abp Hozer - "naszą rzeczywistość społeczną i narodową i państwową mamy budować w oparciu o kryterium prawdy"

Homilia arcybiskupa Henryka Hozera podczas uroczystej mszy świętej w Kaplicy Matki Bożej Zwycięskiej w Sanktuarium Narodowym w Ossowie w dniu 11 kwietnia 2015 roku w intencji ofiar narodowej katastrofy pod Smoleńskiem.

 Lekcja na dzień 11 kwietnia: Czytanie z Dziejów Apostolskich, 13-21. Przełożeni i starsi, i uczeni, widząc odwagę Piotra i Jana, a dowiedziawszy się, że są oni ludźmi nieuczonymi i prostymi, dziwili się. Rozpoznawali w nich też towarzyszy Jezusa. A widząc nadto, że stoi z nimi uzdrowiony człowiek, nie znajdowali odpowiedzi.

Kazali więc im wyjść z sali Rady i naradzali się. Mówili jeden do drugiego: "Co mamy zrobić z tymi ludźmi? Bo dokonali jawnego znaku, oczywistego dla wszystkich mieszkańców Jerozolimy. Przecież temu nie możemy zaprzeczyć. Aby jednak nie rozpowszechniało się to wśród ludu, zabrońmy im surowo przemawiać do kogokolwiek w to imię".

Przywołali ich potem i zakazali w ogóle przemawiać i nauczać w imię Jezusa. Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli: "Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? Bo my nie możemy nie mówić tego, co widzieliśmy i co słyszeliśmy". Oni zaś ponowili groźby, a nie znajdując żadnej podstawy do wymierzenia im kary, wypuścili ich ze względu na lud, bo wszyscy wielbili Boga z powodu tego, co się stało.

 Oto słowo Boże.

Drodzy bracia i siostry! Dzisiejsza sobota nie jest taka jak inne. Jest to siódmy dzień oktawy Zmartwychwstania Pańskiego, jest to dziewiąty dzień Nowenny do Miłosierdzia Bożego, jest to wigilia niedzieli Miłosierdzia Bożego. Jest to jednoczenie rocznica liturgiczna śmierci świętego Jana Pawła II, który w godzinach wieczornych, po godzinie dwudziestej pierwszej, przeszedł do Domu Ojca. Niech te okoliczności zewnętrzne będą dla nas przewodnikiem do tego, co jest głębiej położone, do tego co jest nam podane przez Boga samego w jego słowie i w jego dziełach.

Dzisiaj towarzyszymy apostołom, którzy weszli w konfrontację z duchem tego świata, a mianowicie oni, którzy głoszą prawdę o zmartwychwstaniu, którą głoszą nie tylko słowem, ale i czynem, a więc znakami, których dokonują, a chodzi konkretnie o znak przywrócenia zdrowia człowiekowi chromemu i sparaliżowanemu, oni doznają prześladowań i muszą stanąć do konfrontacji z tymi, którzy uważają, że wszystko wiedzą i o wszystkim decydują, A  są to przełożeni i starsi, uczeni, którzy stanowili tę grupę, utożsamiającą się ze społeczeństwem, a właściwie też traktującą społeczeństwo jako swoją własność.

Odpowiadają apostołowie na rozkaz, który im został przekazany, żeby nie przepowiadali w imię tego Jezusa Chrystusa, który miał zmartwychwstać. Powiedzieli coś bardzo istotnego – osądźcie, czy słuszne jest w oczach bożych bardziej słuchać was, niż Boga?

W ten sposób uświadamiamy sobie ten istotny postulat, który wczoraj został sformułowany na Krakowskim Przedmieściu, że naszą rzeczywistość społeczną i narodową i państwową mamy budować w oparciu o kryterium prawdy.

I to jest bardzo słuszne wskazanie, powiedziałbym, wręcz - ewangeliczne, dlatego, że  prawdą absolutną, obiektywną, nie zawierająca w sobie żadnego sfałszowania, jest prawda Boża. Bóg wszystko wie i dlatego jest panem tego świata. Bóg wszystko wie i dlatego może być sędzią sprawiedliwym. Bóg wszystko wie i dlatego może też być sędzią miłosiernym, ponieważ jest miłością.

Te słowa Piotra i Jana niech staną się nasze, że należy bardziej słuchać Boga niż ludzi. I wtedy największą posługę  wykonamy wobec ludzi, gdy będziemy Boga słuchać. Jednocześnie mamy kolejny opis niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego, mianowicie Jezus ukazuje się poszczególnym grupom świadków. Ukazuje się z całą rzeczywistością jego zmartwychwstania, a więc w swoim ciele, na którym są ślady jego męki, a więc ukazuje się jako ten, który nie wyzbył się ludzkiej natury, który z apostołami spożywał posiłek, który każe się dotykać, ale jednocześnie doświadcza braku wiary w rzeczywistość zmartwychwstania. Nie chcieli wierzyć słysząc, że żyje i że ona, Magdalena, go widziała. Gdy wrócili z Emaus uczniowie i mówili, że go spotkali i że jedli wieczerzę i była to wieczerza eucharystyczna, inni też im nie uwierzyli. Dlatego Jezus wyrzucał im brak wiary i że nie uwierzyli tym, którzy widzieli go zmartwychwstałego. Nasza wiara w zmartwychwstanie opiera się na naocznych świadkach, na tych, którzy go widzieli, dotykali, którzy z nim rozmawiali, którzy jednocześnie doświadczali jego nowej mocy, gdy na brzegu Jeziora Galilejskiego wręczał im dowody tej mocy – cudowny połów ryb, którego już dokonał przed swoją śmiercią i zmartwychwstaniem, czy też nakarmienie ich rybą i chlebami, tak jak to zrobił i przedtem.  

To jest bardzo ważne odniesienie do naszej obecnej sytuacji, kiedy postulat prawdy jest tak trudny do zrealizowania i stąd też kierując się dzisiejszą liturgią musimy sobie uświadomić, że mamy być świadkami – świadkami prawdy. Tej prawdy szukać, tej prawdy się domagać, tą prawdą żyć i tą prawdę głosić na zewnątrz.

Ale jednocześnie, gdy odżywają w nas wszystkie uczucia zawodu, rozgoryczenia, tęsknoty, powiewu śmierci, zdajemy sobie sprawę, że tylko Bóg może nam otrzeć łzy i  pewność naszą, że ci, których straciliśmy, a rzeczywiście zginęła elita naszego kraju, naszego narodu, że ci żyją w Bogu. Bo Bóg nie jest Bogiem zmarłych, ale Bogiem żywych. I mamy wszelkie prawa prosić ich o pomoc i o wstawiennictwo w naszej trudnej dzisiejszej drodze dochodzenia do prawdy.

I wreszcie mamy to przekonanie, że ich życie nie było zmarnowane, że ich życie miało wielką wartość. W miejscu, w którym dzisiaj odprawiamy tę eucharystię i gdzie będziemy dokonywać odsłonięcia kolejnych popiersi bohaterów lotu do Smoleńska, przychodzi nam całkowita świadomość, że jest to miejsce święte, uświęcone krwią obrońców ojczyzny. To jest miejsce gdzie zginął bohaterski ksiądz Ignacy Skorupka, to jest miejsce gdzie ginęli członkowie Ligi Akademickiej biorącej udział w Bitwie Warszawskiej - Cudu nad Wisłą, to jest miejsce, do którego co roku przychodzimy, żeby to miejsce wspominać i żeby uświadomić sobie, że nasza historia znaczona jest krzyżami. Krzyżami tych, którzy byli zdolni oddać życie za prawdę. Tutaj, w tej Bitwie Warszawskiej, brali udział również przyszli oficerowie, którzy zginęli w Katyniu. A więc Bitwa Warszawska i mord w Katyniu mają ścisły związek, z tego powodu, że w jakimś sensie Katyń był zemstą Stalina za klęskę w Bitwie Warszawskiej.

I trzeci etap, trzecia część tego tryptyku, to jest właśnie katastrofa smoleńska, gdzie nastąpiło jakby spięcie tamtych dwóch wydarzeń - walki o wolność ojczyzny i ofiary katyńskiej - do której dołączyli ci, których wspominamy w tym miejscu. Dęby, jako żywe pomniki tutaj rosną i będą rosły, a popiersia niektórych z nich przypominają, co straciliśmy.

Gdy dzisiaj wspominamy szczególnie dwie z tych osób – panią Annę Walentynowicz i pana Janusza Kurtykę – wystarczy sięgnąć do ich życiorysów, aby zobaczyć, jakie bogactwo w sobie nosili. Jakie to są życiorysy, jakie bogate w różne osiągnięcia i realizacje dzięki ideałom, które w sobie nosili, dzięki niebywałej odwadze, którą wykazywali, dzięki ich determinacji w realizowaniu dobra wspólnego. Jednocześnie uświadamiamy sobie, że każde z nich reprezentowało jakąś inną dziedzinę życia. Inny obszar naszej egzystencji. Gdy uświadomimy sobie całą komplementarność osobowości wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej zdajemy sobie sprawę, że w nich skupia się i czas i miejsce, i historia i teraźniejszość, że mają wszystkie cechy symbolu, czyli tego, co jest złączone w jedno z różnych znaczeń, jakie możemy tej rzeczywistości przypisać.

Dzisiaj to uświadomienie sobie wagi tej historii, tego wydarzenia, jest jednocześnie budowaniem nowej przyszłości naszego kraju, naszego narodu, naszego państwa, które jest państwem chorym i chorowitym i wymagającym zdecydowanej odnowy. Tak jak zresztą chorowite jest dzisiaj nasze społeczeństwo. Bo nie może być zdrowego społeczeństwa w chorym państwie. Dlatego na nas wszystkich spoczywa ogromna odpowiedzialność za to, co nastąpi. Za nasze postawy, za nasze zaangażowanie, za naszą zdolność przełożenia naszej twórczości na konkretne dzieła, żeby po tych dziełach można było nas rozpoznawać.

Będziemy dzisiaj prosić o wstawiennictwo ofiar smoleńskiej katastrofy dlatego, że oni są dzisiaj błogosławieni. Gdyby wejść w logikę błogosławieństw ewangelicznych okazuje się, że Pan Bóg jest rekompensatą wszystkich czynów, których dana osoba doznała, jest rekompensatą wszystkich niedostatków, cierpień które osoby błogosławione doznały. Bóg jest zazdrosny w tym znaczeniu o ludzkie życie, o życie każdego człowieka, że wszystkie jego braki uzupełnia dzięki swojej stwórczej mocy, dzięki swojej miłości i miłosierdziu. A więc oni są błogosławieni. Ze względu na to, co przeżyli, a miedzy innymi za to, że zginęli śmiercią tragiczną i nagłą. Nie mieli nawet czasu przygotować się do śmierci. Bóg im to wszystko wynagradza i dlatego niech to będzie przesłanie nadziei dla tych wszystkich, którzy są pogrążeni w smutku i którzy są ciągle jeszcze i będą ludźmi płaczącymi. Bo mamy prawo do łez. Reakcja uczniów po śmierci Jezusa, opisana dzisiaj, że byli pogrążeni w smutku i byli płaczącymi, jest również uprawnioną naszą reakcją.

Módlmy się dzisiaj szczególnie za rodziny tych osób, których popiersia będziemy odsłaniać, a więc pani Zuzanny i pana Janusza, o których możemy wypowiadać ich identyfikacje, dlatego, że Bóg ich zna i my też ich wspominamy po imieniu. Niech Bóg będzie pocieszeniem zmarłych nie tylko w niebie, ale również ich rodzin na ziemi. Niech będzie również pocieszeniem środowisk w których żyli i z których wyrastali, wszystkich znajomych, współpracowników, przyjaciół.

Niech odpoczywają w pokoju, jak to mówimy, ale oni mogą wypowiedzieć ten refren, wyśpiewać „Dziękujemy Ci Panie, że mnie wysłuchałeś” (zapewne chodzi o: „Z głębokości wołałem do Ciebie: Panie, wysłuchaj głosu mego !” wg Ps 130,1-2 – przypis K.W.), że jesteśmy blisko Ciebie, że jesteśmy z Tobą, że z Tobą możemy jednocześnie prowadzić ten świat do zmartwychwstania. Amen.

(Tekst nieautoryzowany, spisany przeze mnie częściowo ze słuchu; za błędy z góry przepraszam – K.W.)

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.