Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Zapomoga, która może upokorzyć

niektóre represje były wyrafinowanymi formami dręczenia psychicznego - to przyjmowało wielorakie formy. Trzeba pamiętać, że w aparacie SB funkcjonowali i uczestniczyli w przesłuchaniach psycholodzy - byłem osobiście przesłuchiwany przez grupę funkcjonariuszy, z których jeden przedstawiał się oficjalnie jako psycholog. Te analizy psychologiczne służyły temu, żeby ofiary, czyli tych wrogó socjalizmu dezintegrować psychicznie, czyli wpędzać ich w możliwie najtrudniejsze sytuacje psychiczne - atakowano osobowość człowieka, od środka, rozbijano rodziny. I często ci ludzie ponoszą uświadomione, a czasami i nieuświadomione konsekwencje takich oddziaływań państwa komunistycznego, tajnej policji w celu zniszczenia osobowości.

15.04.2013

stanwojennyKrakowIPNSI Jak poinformowała "Rzeczpospolita", Jan Lityński i Henryk Wujec - doradcy w Kancelarii Prezydenta - przygotowali projekt ustawy, która ma umożliwić wypłacanie zasiłków dawnym działaczom niepodległościowym, którzy dziś znajdują się w ciężkiej sytuacji materialnej. Proponują oni świadczenia w wysokości 831 zł miesięcznie dla tych osób, których dochód nie przekracza 813 zł oraz 415 zł z dochodami poniżej 1355 zł. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Krzysztofa Wyszkowskiego.

Stefczyk.info: - Jak pan ocenia tę incicjatywę, wypłaty zasiłków osobom, które w czasach PRL-u walczyły na rzecz niepodległego państwa, a dziś znajdują się w nędzy?

Krzysztof Wyszkowski: - Oczywiście witam z radością, te od dawna oczekiwane działania na rzecz pomocy ludziom ofiarnym, a pozostającym obecnie w bardzo trudnej sytuacji bytowej. Z pewnością to im się należy - osobom, którzy z powodu walki z komunizmem często stracili zdrowie, czasami otarli się o utratę życia, podlegali represjom.

Tu trzeba zaznaczyć, że niektóre represje były wyrafinowanymi formami dręczenia psychicznego - to przyjmowało wielorakie formy. Trzeba pamiętać, że w aparacie SB funkcjonowali i uczestniczyli w przesłuchaniach psycholodzy - byłem osobiście przesłuchiwany przez grupę funkcjonariuszy, z których jeden przedstawiał się oficjalnie jako psycholog. Te analizy psychologiczne służyły temu, żeby ofiary, czyli tych wrogó socjalizmu dezintegrować psychicznie, czyli wpędzać ich w możliwie najtrudniejsze sytuacje psychiczne - atakowano osobowość człowieka, od środka, rozbijano rodziny. I często ci ludzie ponoszą uświadomione, a czasami i nieuświadomione konsekwencje takich oddziaływań państwa komunistycznego, tajnej policji w celu zniszczenia osobowości.

Jeżeli więc ci ludzie cierpią i mają czasami poważne kłopoty z ułożeniem sobie życia, to trzeba pamiętać, że jest to również koszt ich ofiary w walce o niepodległość.

Stefczyk.info: - Ale dlaczego taka inicjatywa rodzi się dopiero dzisiaj i co ciekawe wychodzi z Kancelarii Prezydenta, od jego doradców - Wujca i Lityńskiego, a przez blisko 24 lata nie stworzył jej żaden rząd ani parlament w imię zadośćuczynienia tym osobom?

- To jest dosyć złożona kwestia. Trudno się dziwić, że to postkomuniści nie dbali o tych ludzi - oni, jak wiadomo, przyznawali różne przywileje byłym zbrodniarzom komunistycznym, stalinowskim. Z kolei te rządy, które przyznawały się do korzeni solidarnościowych rozumiem, że - może to nie usprawiedliwia - po części mogły obawiać się, że opinia publiczna wroga tym ugrupowaniom będzie twierdziła, że: "proszę, dorwali się do władzy i swoich obdarowują  ze wspólnego majątku narodowego - patrzcie obywatele, solidaruchy obławiają się i tuczą się na majątku publicznym". Może to była ta przesłanka, która wpływała ma powściągliwość w tej kwestii.

A jeśli chodzi o obecną inicjatywę Bronisława Komorowskiego i jego doradców - również mam wrażenie, że to się dzieje w dużym stopniu z powodów politycznych. Tacy ludzie jak Jan Lityński, którego znam, okazał się zdecydowanie człowiekiem złej woli, człowiekiem, który wyraża się z pogardą o tych, którzy mu się nie podobają w ruchu solidarnościowym. Na ile oni zaczynają dbać o ludzi ubogich, często znajdujących się w tragicznej sytuacji życiowej? Miejmy nadzieję, że to jest też jakiś efekt, odruch sumienia, ale również ma to z pewnością walor politycznej propagandy. Ale trudno, skoro cel jest zbożny, to należy to wesprzeć - przecież nie można temu się przeciwstawiać tylko dlatego, że robią to ludzie, w których uczciwe intencje trudno uwierzyć.

Stefczyk.info: - W tym projekcie jest mowa o zasiłku w wysokości 831 zł dla tych najuboższych, żyjących na skraju nędzy i 415 zł dla tych, którzy mogą się poszczycić dochodami do 1355 zł. Czy te sumy nie są upokarzające, zwłaszcza, kiedy wiemy, że średnia emerytura esbecka do 2,5 tys. zł, a najwyższe sięgają 8 i 9 tys zł i to już po ich ograniczeniu przez ustawę dezubekizacyjną?

- Ale to też pokazuje ten wymiar szczodrobliwości i szacunku jaki do tych ludzi odczuwają inicjatorzy tej ustawy. To ma wymiar takiej zapomogi, która jednocześnie może ich upokorzyć. Bo z pewnością trzeba będzie o to wystąpić, trzeba będzie to udowodnić, więc ludzi, którzy zdecydują się z tego skorzystać, będą zmuszeni ją przyjąć zostaną na nowo upokorzeni.

Pomijając już kwestię pieniędzy, które pobierają esbecy, co jest rzeczą skandaliczną, to nie może być suma mniejsza niż 1500 zł. W takiej wysokości ja dostaję emeryturę, więc nie mówię tego w swoim imieniu, bo mi nie będzie się należało - ale to by była jakaś minimalna płaca zasadnicza, bo w przeciwnym razie to rzeczywiście będzie jakiś dodatkowy policzek wymierzony tym ubogim ludziom, często nieszczęśliwie borykającym się z wyzwaniami dnia codziennego.

Stefczyk.info: - Czy myśli pan, że część tych osób, którzy nawet spełnialiby kryteria otrzymania tego zasiłku, mogłaby odmówić jego przyjęcia?

- Myślę, że tak. Ja na szczęście mam tę emeryturę w wysokości 1500 zł, ale gdybym zarabiał 1300 zł i oferowano by mi te 415 zł to bym oczywiście odmówił. Dodatkowo, jak sądzę, będzie to obwarowane upokarzającą procedurą wykazywania własnej nędzy, to takie urzędy, które będą to realizowały, z pewnością dopilnują, żeby ci ludzie zostali odpowiednio negatywnie potraktowani, upokarzająco, poniżająco, więc to będzie droga przez mękę. Ale z drugiej strony rozumiem, że często są to ludzie, którzy będą do tego zmuszeni, których sytuacja rodzinna skłoni, żeby się tej procedurze poddać, bo będą działali nie tylko we własnym interesie, ale też rodzin, którym będą chcieli pomóc.
not zrk
[fot. ipn.gov.pl]
Więcej z tej kategorii: « Wałęsa – człowiek na smyczy

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.