Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Bolek i Alek - konie z jednej stajni

Lech Wałęsa  biega po redakcjach i telewizjach z oskarżeniami. Kogo oskarża? Naród!

Powtarza kłamstwa na swoim blogu: "Dlaczego o wszystko co złe zgłaszacie największe pretensje do mnie .Moje zadanie było rozbić komunę i przekazać władzę Narodowi przez demokracje To wykonałem . Miałem też pomysły na zagospodarowanie zwycięstwa ,ale do tego potrzebowałem drugiej kadencji .Wybraliście Kwaśniewskiego i S.LD na 10 lat .Wybór ten zniszczył moje plany i zamierzenia . Nie taką Polskę chciałem budować i nie o taką walczyłem To ja mógłbym zgłaszać pretensje, a nie Wy..L.Wałęsa".

Komuny nie rozbił, a stał się jej głównym obrońcą.

Władzy Narodowi nie przekazał, bo razem z komunistami zbudował postkomunizm.

Oskarżenie: "Wybraliście Kwaśniewskiego" też jest kłamstwem, ponieważ wyborcy nie zdawali sobie sprawy, że głosują na funkcjonariusza sowietyzmu zarejestrowanego jako t.w. "Alek". O tym wiedział Wałęsa i dzisiaj to przyznaje, ale udaje, że miał do wyboru tylko - albo oddać władzę, albo zamach stanu. To nieprawda. Miał otwartą drogę do najprostszego rozwiązania - mógł ujawnić, że Kwaśniewski został zarejestrowany jako agent SB. Nie zrobił tego nie dlatego, że informacje były niepełne, a dlatego, że wiedział, iż Kwaśniewski w takim wypadku ujawni, że Wałęsa to t.w. "Bolek"!

Kwaśniewski bał się Wałęsy do tego stopnia, że natychmiast po wyborach uciekł do Hiszpanii i tam czekał na decyzję, czy zostanie ogłoszony zdrajcą, jak Oleksy! Wiedział, że publiczne ujawnienie agenturalności uniemożłiwiłoby mu objęcie władzy nawet, gdyby Wałęsa zgodził się mu ją oddać. Mało brakowało, a jego wybór zostałby unieważniony przez Sąd Najwyższy z powodu kłamstwa w sprawie wykształcenia, gdy część składu sędziwoskiego zgłosiła votum separatum. Gdyby sąd otrzymał dokumenty SB o "Alku", z pewnością unieważniłby wybory.

Ale Wałęsa wiedział, że taki ruch oznaczałby również jego klęskę, bo Kwaśniewski mściłby się ujawniając nie tylko to, co dzisiaj wiemy, ale zapewne całą teczkę persomnalną i teczkę pracy agenta o pseudonimie "Bolek", które do dzisiaj nie zostały odnalezione i należy sądzić, że nadal stanowią smycz na której jest trzymany. Dlatego Wałęsa w chwilach złości może coś warknąć, ale nie może zacząć mówić ludzkim głosem, bo sam boi się Kwaśniewskiego jeszcze bardziej!

To nie Naród, a właśnie osobiście Lech Wałęsa jest najbardziej winny dziesięcioletniej prezydenturze Kwaśniewskiego. To z powodu swojej agenturalności stał się tarczą dla całej agentury sowieckiej w III RP. Miął do wyboru - przyznać się do bycia agentem i walczyć z postkomuną, albo stchórzyć i stracić wszelkie szanse na odzyskanie władzy i dobrego imienia.

Tchórz wybrał to, co umie najlepiej - kłamstwo. W ten sposób stał się winnym wszystkim, włacznie z nadchodzącymi, nieszczęściom Polski, bo na prezydenturze Kwaśniewskiego jego winy się nie kończą. Bez Wałęsy nie byłoby rządów Tuska, też zbudowanych na związkach z komunistycznymi i postkomunistycznymi służbami specjalnymi.

Dwadzieścia trzy lata temu namówiłem Wałęsę do obalenia Jaruzelskiego. Wymyśliłem hasło wyborcze: "Wałęsa - Tak!". W ten sposób stałem się współwinnym temu nieszczęściu, jakim stała się prezydentura człowieka, o którym nasz wspólny kolega, Andrzej Bulc, powiedział publicznie w Sali Kolumnowej sejmu: "Lech Wałęsa jest kłamcą tysiąclecia." Dlatego zabieram głos w sprawie nowych kłamstw człowieka, kóry był t.w. "Bolkiem" i nadal jest agentem postkomuny.

To nie Naród umacniał "lewą nogę". To nie Naród był świadkiem obrony Jaruzelskiego w procesie morderców z Grudnia`70. To nie Naród otaczał się funkcjonariuszami i agentami SB. To Lech Wałęsa wysługiwał się komunie, bo zakresu jego wolności nie wyznaczał Naród, a długość smyczy "Bolka".

Ostatnia aktualizacja: wtorek, 12 marca 2013 13:44

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.