27 sierpnia

Dwie epoki - dwa pojednania

Słowa: „W tym jak najbardziej chrześcijańskim, ale i bardzo ludzkim duchu wyciągamy do Was, siedzących tu na ławach kończącego się Soboru, nasze ręce oraz udzielamy wybaczenia i prosimy o nie” biskupi polscy skierowali do niemieckich 18 listopada 1965 podczas obrad Soboru Watykańskiego II.

 

Biskupi nie zakłamywali rzeczywistości: „Po wszystkim, co stało się w przeszłości, niestety, tak świeżej przeszłości - trudno się dziwić, że cały Naród polski odczuwa wagę elementarnej potrzeby bezpieczeństwa i że wciąż jeszcze z nieufnością odnosi się do swych najbliższych sąsiadów na zachodzie.”

Apel o pojednanie z Niemcami polski Episkopat wystosował w dwadzieścia lat od powołania (20 listopada 1945 r.) Trybunału w Norymberdze sądzącego niemieckich zbrodniarzy wojennych. W procesach w Niemczech i całej Europie skazano – w wielu wypadkach na śmierć – ponad 5 tysięcy funkcjonariuszy nazistowskiego systemu zbrodni. Niemcy przeprowadzili też masową denazyfikację, która odsunęła tysiące hitlerowców od wpływu na życie polityczne i społeczne.

Co warte dziś szczególnego podkreślenia, apel polskich biskupów był skierowany do braci w tej samej wierze – niemieckich rzymskich katolików.  Biskupi odnieśli się też do panującego wówczas komunizmu pisząc o „ogromnych niebezpieczeństwach tak moralnej, jak też i socjalnej natury, które zagrażają duszy naszego Narodu”. Można było sobie wyobrażać, że pojednanie z Rosjanami będzie miało podobny przebieg – najpierw obalenie komunizmu, osądzenie i ukaranie sowieckich zbrodniarzy, a następnie zbliżenie obu narodów.

Stało się inaczej. Co prawda od upadku komunizmu minęło już dwadzieścia lat, ale rosyjscy zbrodniarze ani nie zostali osądzeni, ani ich nie ukarano, ani nie zostali odsunięci od wpływu na rosyjskie państwo i społeczeństwo. Przeciwnie – Rosja nadal jest rządzona przez ludzi, którzy są bezpośrednimi kontynuatorami totalitaryzmu komunistycznego, byli funkcjonariuszami Imperium Zła i są spadkobiercami sowieckiej antycywilizacji. Co najważniejsze, ci funkcjonariusze i spadkobiercy totalitarnego systemu zbrodni, nie tylko nie dążą do osądzenia zbrodni i zbrodniarzy, ale nadal ochraniają zarówno ludobójczy system, jak służących mu aparatczyków.

W tej sytuacji, gdy Rosja pozostaje państwem zsowietyzowanym, gdy rosyjscy generałowie rzucają wobec Polski groźby eksterminacji ćwicząc plan ataku nuklearnego na Polskę, gdy państwo rosyjskie brutalnie blokuje możliwość dochodzenia prawdy o katastrofie smoleńskiej, gdy Rosja odmawia uznania swej odpowiedzialności za ludobójstwo w Katyniu i z komunistyczno-nazistowską pogardą traktuje oczekiwania Polaków, w przededniu rocznicy zawarcia skierowanego przeciwko Polsce i całemu cywilizowanemu światu sowiecko-niemieckiego paktu w celu wspólnego zamordowania chrześcijaństwa - na Zamku Królewskim w Warszawie przeprowadzana jest operacja rzekomego pojednania nadal upokarzanej ofiary z jej zawsze butnym katem.

/.../

Wobec zarządzonego przez Kreml gorszącego spektaklu pozostaje nadzieja, że pokora wykazana przez następców Stefana Wyszyńskiego i Karola Wojtyły na rzecz „pojednania służb specjalnych”, kiedyś, w przyszłości, gdy Rosja obudzi wreszcie swe sumienie i stanie w pokorze wobec swych ofiar, stanie się gotowym narzędziem pojednania prawdziwego. Tak też należy odczytać orędzie Matki Najświętszej z Fatimy, która w przede dniu narodzin najstraszniejszego z systemów politycznych świata – sowieckiego komunizmu - powiedziała maluczkim, że mamy się modlić za Rosję, aby ją nawrócić do Kościoła katolickiego. Warunkiem tej rosyjskiej odnowy miało być poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi. „Jeśli posłuchają moich próśb, Rosja nawróci się i zapanuje pokój; jeśli nie, rozsieje ona swoje błędy po całym świecie, prowokując wojny i prześladowania skierowane przeciw Kościołowi; dobrzy będą wydani na męczeństwo” – powiedziała Matka Boża 13 lipca 1917 r. w Fatimie.

Na Zamku Królewskim tym orędziem wzgardzono.   

(Tygodnik "Gazeta Polska" 29.08.2012 r.)

W górę