Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Holland w Grand Hotelu?

Okazuje się, że metoda rozpętywania medialnych sensacji obyczajowych dla odwrócenia uwagi społeczeństwa i „przykrycia” niewygodnych dla rządu problemów nie jest własnością „machera z zaplecza” i stosują ją nieudacznicy nawet w krajach tzw. rozwiniętej demokracji.

Oto Francuzi, którzy, całkiem podobnie do Polaków, wybrali sobie na prezydenta osobistość wziętą żywcem z  filmu „Wystarczy być”, mają odwrócić wzrok od stanu państwa i zająć się autoanalizą swojej skłonności do eksterminacji utrudniających życie bliźnich.

Gdy premier Włoch mówi swoim rodakom, że nie chce ich łudzić „dobrymi słowami” i ogłasza dzisiejszą młodzież „straconym pokoleniem”, to prezydent Francji swoim rodakom usiłuje narzucić debatę pod hasłem – „Eutanazja to dobro czy zło?”

Kim jest człowiek, który mógł tak niecierpiącą zwłoki konieczność wymyślić w chwili, gdy Europa wchodzi w okres trzęsienia ziemii, którego końca nie widać? Oczywiście socjalistą! Dziwne może jest tylko to, że to socjalista pochodzenia żydowskiego, a przecież to właśnie Żydów socjalizmy niemiecki i sowiecki wybrały sobie na głównego wroga, którego koniecznie trzeba doszczętnie eksterminować.

Hollande pamięta o historii w chwili, gdy rzuca wobec Francuzów oskarżenie o współudział w Zagładzie – zbrodnia 16-17 lipca 1942 r. została popełniona „we Francji, przez Francuzów”, „ani jeden niemiecki żołnierz nie został zmobilizowany podczas całej operacji”. I zaraz o historii zapomina, żeby móc namawiać Francuzów do współudziału w legalizacji „dobrej śmierci”, dzięki której francuscy lekarze, wraz z policjantami i kolejarzami legalnie, zgodnie z wolą rządu, dostarczać będą chorych do miejsc eksterminacji. Może nawet, tak jak kiedyś, poszuka się jakiegoś miejsca gdzieś daleko, np. w Polsce?

Należy mieć nadzieję, że sytuacja w V Republice różni się nieco od panującej w III RP. Może nawet głównie tym, że nad Sekwaną sojusz władzy z ichnimi GW i TVN nie ma tej mocy sprawczej, dzięki której tak bezkarnie może  manipulować opinią nad Wisłą. Mimo wszystko warto przypomnieć o źródłach ustawodawstwa o „dobrej śmierci” i humanitarnych uczuciach ich autora, wodza III Rzeszy, który potrafił nakłonić Francję, by bez pomocy choćby jednego niemieckiego żołnierza udzieliła łaski dobrej śmierci tysiącom swoich obywateli dotkniętym nieszczęściem szkodliwej dla nich samych i całego otoczenia choroby złego pochodzenia.

To już po raz 73 skupiamy się na rocznicy nazistowskich i sowieckich przygotowań do ataku na świat nietotalitarny. Sowieci już od lat stosowali masową eksterminację, jako metodę „leczenia” społeczeństwa, a najliczniejszymi ofiarami tej „inżynierii” byli Polacy. Niemiecki system prawny pozostawał jeszcze w tyle i choć można było umieszczać „pacjentów” w obozach „poprawczych”, to masowa eksterminacja nadal nie była możliwa.

I jaką drogę do zmiany wybrała legalna i „miłująca pokój” władza? Hitler, już wcześniej tak bardzo wzruszył się listem otrzymanym od pewnego zrozpaczonego ojca skrajnie kalekiego dziecka, który prosił wodza o zgodę na ulżenie dziecku w tych straszliwych męczarniach, że osobiście zajął się akcją wspomożenia nieszczęśników. Dziecko „uśpiono” i przy Kancelarii Rzeszy powołano Komitet Eutanazji złożony ze szczególnie kompetentnych specjalistów.

Od 1 września 1939 r. Niemcy poddali Polaków metodzie depopulacji, której ofiarami w całości zostali pacjenci szpitali dla osób chorych psychicznie na Pomorzu. Decyzję systemową Hitler podjął jednak dopiero po 17 września 1939 r. gdy Sowieci wywiązali się z zobowiązań i przystąpili do mordu na Polsce i Polakach, co oznaczało, że z wojny o władzę nad światem nie mógł się już wycofać. „Cytował przykłady ciężkich chorób umysłowych, w toku których, chorzy zanieczyszczają się i zjadają swoje ekstrementy” i rozkazem podpisanym w sopockim „Grand Hotelu” (codziennie niczego nie świadomi turyści fotografują się ze swoimi dziećmi na tle okien Kwatery Głównej Rzeszy) zdecydował: „tak rozszerzyć uprawnienia imienne wyznaczonych lekarzy, żeby chorym, których stan zgodnie z ludzką wiedzą i przy najbardziej krytycznej ocenie zostanie uznany za nieuleczalny, można przyznać śmierć z łaski.”

Francja stoi wobec debaty o „Gnadentod”  i polscy spadkobiercy litościwego wodza dobrych Niemców też spieszą się do tej wygodnej metody „uzdrawiania” społeczeństwa. W dniu rocznicy Powstania Warszawskiego, które było dziełem woli Polaków do przeciwstawienia się niemieckim i sowieckim wrogom wolności, składam propozycję -  ja wynajmę dla prezydenta Hollanda apartament Hitlera w „Grandzie”, a GW i TVN jego rozważania w tym pełnym słońca miejscu humanitarnych decyzji o „dobrej śmierci” opiszą.                                         

                                 
Ostatnia aktualizacja: środa, 01 sierpnia 2012 12:31

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.