Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Ambasador zapoznany

W czasie, gdy nasi piłkarze walczyli o honor państwa i narodu (choć część z nich nie mówi po polsku), gdy cała Polska obleczona została we wszechobecne barwy biało-czerwone i absolutna większość Polaków, pod przewodem prezydenta i całego rządu szalikowców, tej walce się przyglądała, niewielkie grupy ludzi gromadziły się na spotkaniach z człowiekiem, który przyjechał z Ameryki, by porozmawiać z nimi o najnowszej historii Polski,

w tym o obowiązku obrony jej dobrego imienia (w tym miejscu z pokorą przyznaję, że nigdy w życiu nie byłem meczu piłkarskim, a w telewizji oglądam tylko bitwy w rodzaju Barcelony z Realem).

Nie wiem, czy rzecz była zaplanowana z rozmysłem, ale dla mnie symbolicznym obrazem różnicy pomiędzy tym co rzeczywiście ważne, a co tylko wyobrażone, stało się wyznaczanie spotkań z profesorem Markiem Chodakiewiczem właśnie na godziny meczów piłkarskich – na przykład w spotkanie w Gdańsku w sławnej Sali BHP rozpoczęło się 12 czerwca (mecze Czech z Grecją i Polski z Rosją) o godz. 17.30 i dnia następnego o tej samej porze w Gdyni (mecze Danii z Portugalią i Niemców z Holandrami).

Oczywiście nie jest tak, że gdyby na te rekolekcje patriotyczne wybrał inny czas, to słuchałyby go miliony, bo milionowe widownie mainsteamowe media zapewniają zupełnie innym kapłanom całkiem innych religii niż szacunek do polskości. Również nie dlatego Chodakiewicz postawił swoich czytelników przed wyborem - albo rozmowa ze mną, albo przeżycia pospólne. Po prostu uzyskał to, co chciał – rozmówców prawdziwie zainteresowanych jego pracami i najlepszą atmosferę do nieskrępowanej rozmowy. A że wypadło symbolicznie? To już obiektywna cecha miejsca i czasu - Polski i stanu polskości.

Formalnym powodem spotkań była promocja najnowszej książki profesora renomowanego waszyngtońskiego Instytutu Polityki Międzynarodowej pt. „Między Wisłą a Potomakiem” z przedmową dr. hab. Sławomira Cenckiewicza. Skoro jednak wydawca (Patria Media) słusznie podniósł, że Chodakiewicz jest jednym z najlepszych analityków stanu „duszy polskiej”, to ja nie będę w tym miejscu namawiał do lektury jego książek, bo dla każdego obserwatora życia publicznego jest to zadanie obowiązkowe, a wspomnę tylko o tym, co mnie, gdy patrzę na Chodakiewicza, boli.

Dla rządu Tuska i „zaprzyjaźnionych” z nim mediów Chodakiewicz jest postacią jeżeli nie wyklętą, to nieznaną. A przecież jest to naukowiec, którego w 2005 r. prezydent Busha powołał do amerykańskiej Rady Pamięci Holokaustu. W Polsce Chodakiewicz wydał już kilka fundamentalnych dla stosunków polsko-żydowskich książek np.: „Żydzi i Polacy 1918-1955: Współistnienie, Zagłada, Komunizm”, „Po Zagładzie. Stosunki polsko-żydowskie 1944-1947”, „Ejszyszki. Epilog stosunków polsko-żydowskich na Kresach, 1944-45”, czy  ubiegłoroczne „Złote serca, czy złote żniwa? Studia nad wojennymi losami Polaków i Żydów”, będące naukowym batem na antypolską propagandę Grossa.

Gdyby urzędnik, piszący prezydentowi Obamie przemówienie z okazji przyznania orderu polskiemu patriocie zasłużonemu dla ratowania Żydów, wiedział, że będzie go odbierał uznany specjalista stosunków polsko-żydowskich, to nie odważyłby się na umieszczenie w nim formuły świadomie poniżającej Polskę, Polaków i polskość w samej jej istocie. Gdyby jednak tak się stało, to Chodakiewicz umiałby natychmiast zaprotestować i wyjaśnić mediom amerykańskim i światowym nie tylko skalę bzdury, ale i nazwać polityczne  źródła jej pochodzenia.

To właśnie dlatego zamiast Chodakiewicza rząd Tuska wydelegował  do Białego Domu zasłużonego człowieka sowieckiego, który tak samo oportunistycznie zmilczał „polskie obozy śmierci”, jak dla kariery w aparacie PRL milczał w sprawie Katynia.

Mamy w Polsce oraz w Ameryce i na całym świecie wielu ludzi, którzy chcą i potrafią pokazywać polskość według historycznej prawdy, ale z woli rządu w Warszawie interesy Polski reprezentują nie oni, a rezydenci zagranicznych lobby zainteresowanych w propagowaniu haniebnej dewiząwaniu w Warszawieu Polski awie stoi cżłowiek,y Tuska - „polskość to nienormalność”. Przed laty Chodakiewicz został uznany ambasadorem  polskości przez prezydenta Kaczyńskiego. Teraz jego praca jest rozmyślnie zapoznana. Ktoś broni naszego honoru, żeby haratać w gałę mógł ktoś?

Ostatnia aktualizacja: wtorek, 19 czerwca 2012 20:58

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.