Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Znowu rządzi MBP

Mam nieodparte wrażenie, że przemówienie Tuska było wcześniej zaplanowane i dokładnie przygotowane.

Precyzja przeprowadzonej w nim prowokacji wskazuje, że była to realizacja planu opracowanego przez zespół psychologów społecznych, socjologów i specjalistów od pijaru. Analiza całości oraz poszczególnych argumentów wskazuje nawet na pewne konkretne nazwiska, znane ze współpracy z Tuskiem w tej mierze już wcześniej, pozostające na liście plac kancelarii premiera.

Na pewno w każdym razie nie było to wystąpienie spontaniczne, podyktowane emocjami, a realizacja dokładnie zaplanowanego scenariusza. Dlatego należy je traktować jako podstawę do analizy celów zamierzonych przez Tuska wobec opozycji patriotycznej oraz drogi i metod, jakimi Tusk chce się posłużyć dla ich osiągnięcia. Tym, co już przy pierwszym oglądzie nasuwa się jako pewnik, jest dążenie Tuska do takiego zaostrzenia sporu politycznego, żeby móc oskarżyć opozycję o zachowania zagrażające bezpieczeństwu państwa, co ma stać się podstawą do zastosowania represji policyjnych, a może nawet wojskowych.

Ważnym hasłem tej kampanii będzie, a właściwie już jest, twierdzenie, że opozycja patriotyczna  jest bytem „antysystemowym”, czyli sprzecznym z regułami tolerowanymi w demokracji. Rzekoma antydemokratyczna antysystemowość ma usprawiedliwić „ograniczenie” demokracji w imię jej ratowania. Poręcznym narzędziem takiej propagandy są stosowane już obecnie epitety w rodzaju: „talibowie” czy „sekta smoleńska”, które prowadzą do ogłoszenia opozycji zagrożeniem terrorystycznym.

Po uruchomieniu akcji, tak, jak po 13 grudnia 1981 r., władze znajdą w siedzibach opozycji listy proskrypcyjne, broń, materiały wybuchowe i wszelkie inne narzędzia przywiezione z magazynów MSW, a może nawet, wzorem ogłoszeń o wprowadzeniu stanu wojennego, wprost z KGB. Ważną wskazówką, pokazującą znajomość prowokacyjnego fachu przez autorów planu,  jest przeprowadzona z doskonałą znajomością szczegółów propagandy przywódców Targowicy i ówczesnej ambasady rosyjskiej aktualizacja i dostosowanie tamtych  działań do współczesnych warunków.

Z tego punktu widzenia warto przyjrzeć się relatywnemu nieprzeszkadzaniu przez władze organizacji obchodów 10 kwietnia na Krakowskim Przedmieściu, jako materiałowi z góry przygotowywanemu do oskarżycielskiej kontrofensywy.  Wydaje się, że tak, jak użytecznym może być przyjrzenie się osobom, które w czasie manifestacji pełniły rolę inspiratorów aktów agresji, konieczne jest również zidentyfikowanie członków zespołu, który przygotowuje Tuskowi scenariusze prowokacji, a który można roboczo nazwać Urzędem Bezpieczeństwa Publicznego. Można mieć pewność, że tak jak niegdyś, tak i dzisiaj, wyposażeni są oni w dobrze wyglądające w telewizji sorty cywilne.

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.