Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Wstyd

Szukasz pieniędzy na muzeum? Znalazłeś! Wywieś na frontonie neon „MAK Donald”, a Tusk da pieniądze.

Taką reklamą może posługiwać się działająca od wielu lat „spółdzielnia” Janusza Onyszkiewicza, niegdysiejszego rzecznika Solidarności, znanego z wynajęcia się „okrągłemu stołowi” do ukrywania prawdy o „zlaniu się” Mazowieckiego i Michnika z Jaruzelskim i Kiszczakiem. Za determinację w wystawianiu miedzianego czoła nagrodzony, razem z Bronisławem Komorowskim, etatem wiceministra u oskarżonego o zbrodnie komunistyczne członka WRON Siwickiego.

Czas pokazał, że spotkanie „ojca prawnuków marszałka” z jednym z najwierniejszych sług sowietyzmu obrodziło w korzyści dla wszystkich zainteresowanych. Onyszkiewicz uzyskał stałe miejsce w establishmencie III RP (obecnie na synekurze „radcy” w MON) , a Siwicki razem z całą hordą zdrajców i złodziei bezpiecznie korzystał z partnerstwa w Układzie, którego najnowszym objawem było zaproszenie Jaruzelskiego do Belwederu.

Onyszkiewicz jest typem już dawno temu zanalizowanym i opisanym przez Gombrowicza w „Transatlantyku” z jednej strony, a z drugiej przez Dostojewskiego w postaciach „Polaczków”. To tak absolutna nicość, tak kompletna pustka i jałowość, że w procesie ucierania się ludzi sowietyzmu ze sprzedawczykami z Solidarności okazał się niezbędny, jako doskonały, bezwonny i bezbarwny, bezsmakowy i beztreściowy smar, potrafiący płynnie zapośredniczać najbardziej, wydawałoby się, sprzeczne tendencje i interesy.

„Ojciec prawnuków” zwycięzcy z 1920 r. chcący być jednocześnie sługą sług morderców żołnierzy Marszałka, to najwłaściwszy człowiek do zorganizowania „gwoździa” kampanii wyborczej Donalda Tuska. Gdzie miała się ona rozpocząć? Po rozwaleniu polityki wschodniej prezydenta Lecha Kaczyńskiego, będącej nowoczesną wersją planu bezpieczeństwa Polski nakreślonego przez Józefa Piłsudskiego, po sprzymierzeniu się z Putinem przeciw żołnierzo Marszałka - ofiarom Katynia, po katastrofie smoleńskiej i poddaniu śledztwa pod dyspozycje KGB, po wprowadzeniu Polski w ściek odrażającego melanżu wiochowatej endeckości z internacjonalistycznym sowietyzmem, Tusk musiał postawić stopę w Sulejówku.

W 1920 r. bolszewiccy komisarze zaszli tylko do plebanii w Wyszkowie. W 1945 r. bolszewicki komisarz już z Sulejówka rozsyłał po podbitym kraju ukazy - zabić, zniszczyć, wyplenić, zsowietyzować! Gdy Jaroszewicz - poprzednik Siwickiego, poprzenika Onyszkiewicza - obrabował już Sulejówek całkowicie,  zaczęto obracać go w ruinę. 

Ale nagle karta się odwraca. Superekspress 13 sierpnia pisze: „Muzeum Piłsudskiego JEST ZAGROŻONE! Potomkowie twórcy Legionów marzą, aby przekształcić Milusin w muzeum Piłsudskiego. Niestety, bez pomocy rządu to marzenie nie jest w stanie się ziścić.” I już po trzech dniach premier Tusk manewrem znad Motławy rozbija manewr znad Wieprza i ogłasza „Rząd będzie wspierał budowę muzeum. Nasza duma narodowa bezwzględnie tego potrzebuje".

Tak, właśnie Sulejówek, miejsce gdzie skonał Nieprzekupny,  nową kampanię kłamstw rozpoczyna łatwa panienka wynajęta przed laty z kaszubskiego okienka przez doświadczone w sponsoringu firmy Kubiaka i Czempińskiego. Były lider frakcji „złodziei” z Unii Wolności właśnie znad trumny Bezinteresownego wyprowadza nowe natarcie Układu na publiczną „kasę”.

To bardzo w stylu przepastnych wyżyn matolstwa Onyszkiewicza i obozu właścicieli III RP – dlaczego twierdzić, że Tusk nie ma z Marszałkiem nic wspólnego, a zdecydowanie wręcz przeciwnie? Przecież Tusk też, jak Piłsudski, obalił rząd? Jaki? Ano tego, który chciał odsunąć od władzy ruskich agentów - Olszewskiego!

Człowiekowi, który używał imienia Naczelnika do buszowania po rynsztokach Centrolewicy, rzeczywiście taka analogia może się spodobać, ale trzeba ją nazwać epitetem ze sfery określającej jego polityczne horyzonty: to jest kabaretowe "kurwiozum". W stanie wojennym po telewizji Urbana szlajała się straszna wdowa po generale Sosnkowskim, która tak bardzo chciała upokorzyć polskość, że zabierała ze sobą również nie mówiącego po polsku syna. Było to bolesne przeżycie dla każdego, kto miał choćby cień sympatii dla Marszałka, a choćby tylko dla legendy o walce Polaków o wolność.

Teraz może nie jest tak źle, już wszyscy wszystko wiemy - kariera, pieniądze, interesy licznej rodziny, cynizm osłaniany faktycznymi potrzebami Muzeum, tak często spotykana mierność rodziny geniusza. A jednak wstyd, bo chodzi przecież o pamięć człowieka, który ostrzegał: "Strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc tylko Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym".

Xxx

Na szczęście nie jest tak, że Piłsudski został zmumifikowany przez leninowców w muzeum. Naczelnik pozostawał żywy w woli św.p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego i pozostaje żywy w patriotyzmie młodzieży, która czci pamięć I Kadrowej i Powstania Warszawskiego, a przybłędom powtarza: „Wam kury sz…. prowadzać!” 

Ostatnia aktualizacja: wtorek, 23 sierpnia 2011 08:39
Więcej z tej kategorii: « AgitProp 1945 - 2011 »

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.