Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Mraka-bies III RP

W liście odczytanym w Jedwabnem prezydent Komorowski napisał „Naród ofiar musiał uznać tę niełatwą prawdę, że bywał także sprawcą”. W kwestii odpowiedzialności za obrazę narodu polskiego domagam się, żeby Komorowski w najbliższej wypowiedzi telewizyjnej powtórzył to zdanie własnymi ustami patrząc wprost do kamery.

Niech przynajmniej powtórzy za Piłatem: „Com napisał, napisałem”. Jeżeli tego nie zrobi uznam go za kpa i tchórza (nawet prezydent Kwaśniewski mówił inaczej: „na tej ziemi, podbitej wówczas i okupowanej przez hitlerowskie Niemcy, popełniono zbrodnię na Żydach. /…/ Wtedy - sześćdziesiąt lat temu - Polskę chciano wymazać z mapy Europy. W Jedwabnem nie było polskich władz. Państwo polskie nie było w stanie obronić swych obywateli przed mordem dokonanym z hitlerowskim przyzwoleniem i z hitlerowskiej inspiracji. /…/ Za śmierć, za krzywdy i cierpienia Żydów z Jedwabnego /…/odpowiedzialność ponoszą ich sprawcy i inspiratorzy. Nie wolno mówić o odpowiedzialności zbiorowej obciążającej winą czy to cały naród, czy mieszkańców jakiejkolwiek miejscowości.”).

Ale w kwestii antypolonizmu systemowego chcę zwrócić uwagę na człowieka, który te haniebne słowa odczytał, bo jestem przekonany, że gdyby Komorowski stanął w Jedwabnem osobiście, to by się tych słów wypowiedzieć nie odważył.

Śmierć Stalina prymas Wyszyński uznał za znak końca ludobójczej  antycywilizacji i oświadczył: "Non possumus!" Władcy Sowiecji nie zamierzali jednak niczego zmieniać i obawiając się buntu polecili Brystygierowej aresztowanie prymasa. Trzeba było jeszcze znaleźć katolika-sowieciarza, który zrealizuje zadanie uświadomienia wiernym, dlaczego ten „mrakabies, obskurant, fideista, zatwardziały i przewrotny klecha, zaciekły wróg ludu, degenerat drapujący się w szaty świętoszka, obmierzły zboczeniec, prawdopodobnie sodomita, no, słowem, samo dno i bagno” powinien zostać pozbawiony wpływu na Kościół, by wspomóc tow. Bieruta w dziele wykorzeniania polskiego faszyzmu. Brystygierowa zleciła to swojemu agentowi Bolesławowi Piaseckiemu, a ten wyznaczył swego adiutanta - Tadeusza Mazowieckiego.

Posługując się osobą bpa Kaczmarka redaktor naczelny „WTK” oskarżył Kościół o prowadzenie „działalności wrogiej wobec interesu narodowego i postępu społecznego w okresie przedwojennym, okupacyjnym i w Polsce Ludowej.” Celem ataku Mazowieckiego była nie tylko ogólna postawa Kościoła wobec komunizmu („podrywanie zaufania w trwałość władzy ludowej i nowych stosunków społecznych w Polsce”), ale i sprawa szczególna: „uwikłania się we współpracę z ośrodkami wywiadu amerykańskiego”.

Propaganda komunistyczna karała za sprzeciw wobec obciążania Polaków winą za tzw. pogrom kielecki. Oficjalnie bp kielecki został aresztowany, a następnie torturowany i skazany „za kolaborację z Niemcami, usiłowanie obalenia ustroju PRL i propagandę na rzecz waszyngtońsko-watykańskich mocodawców”, ale prawdziwym powodem było utworzenie komisji do zbadania okoliczności mordu i przekazanie sporządzonego raportu ambasadorowi amerykańskiemu. Swoim atakiem Mazowiecki stanął w pierwszym szeregu „frontu walki z organicznym polskim antysemityzmem, faszyzmem, nacjonalizmem, klerykalizmem" i z czołowego w nim miejsca nie rezygnuje do dzisiaj (Jako prześladowca bpa Kaczmarka miał wielu wspólników dawniej i ma dziś. W latach 60. trwała kampania, w której powtarzano zarzuty z procesu z 1953 r., a Gomułka kazał drukować w olbrzymich nakładach oszczerczy „Zielony Zeszyt”, za którego kontynuację można uznać tygodniki „NIE” oraz „Fakty i mity”. W 2008 r. atak ponowił Michnik: „nagle pojawia się wielka zmowa milczenia wobec faktu, który ujawnił Gross – memoriału sporządzonego przez biskupa kieleckiego Kaczmarka po pogromie kieleckim. /…/ Nie znam dokumentu bardziej kompromitującego mentalność antysemicką istotnej części ówczesnego episkopatu niż ten memoriał”).

Stalinowskim opiekunem Mazowieckiego był Franciszek Mazur „w politbiurze odpowiedzialny za sprawy Kościoła i religii. Jest w tej dziedzinie specem i wraz z Bierutem bierze udział w konferencjach w Moskwie, na których decyduje się akcję i metody walki z Kościołem. On brał udział konferencjach w Moskwie, na których zapadła decyzja zorganizowania procesu biskupa Kaczmarka i aresztowania księdza kardynała Wyszyńskiego. /…/ wydał rozkaz generałowi Korczyńskiemu, dowódcy AL na Lubelszczyźnie - wymordowania żydowskich oddziałów partyzanckich w lasach janowskich.” Mazur był człowiekiem NKWD, siostry Gestapo, która dokonała mordu w Katyniu. Kiedy Mazowiecki z ludźmi NKWD zerwał? W 1955 r., gdy odchodził z PAX? Nie, bo w 1958 r. został nagrodzony za wierność umieszczeniem w miesięczniku „Więź”. Może w 1968 r.? Też nie, bo w 1969 r. jego wierność została nagrodzona fotelem w sejmie i Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.To może w 1989 r., gdy został ostatnim premierem PRL? Trwania więzi dowodzi zgoda na niszczenie dowodów zbrodni komunistycznych na Polakach, Żydach i wszystkich, którzy nie byli wierni tak jak on.

Żyją wśród nas ludzie o dłuższych i szlachetniejszych życiorysach politycznych niż Mazowieckiego, ale to on ma szansę zostać uhonorowany pomnikiem przy Krakowskim Przedmieściu, na którym, w obecności Komorowskiego, Wałęsa z Gorbaczowem odsłonią napis - Pierwszy niekomunistyczny premier sowiecki. 

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.