Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Czyja będzie Polska?

Trudno w to uwierzyć, ale rok temu na stronie TVN24 pisano tak: „Czy krzyż przed Pałacem Prezydenckim pozostanie do czasu aż stanie tam pomnik? Liczą na to harcerze, którzy go ustawili.

/…/ Harcerze w apelu podkreślili, że od 10 kwietnia teren przed Pałacem Prezydenckim stał się miejscem znanym na całym świecie, gdzie Polacy okazują swoje przywiązanie do wartości patriotycznych i zdolności jednoczenia się ponad podziałami. Takim miejscem powinien pozostać. To dlatego tu, wśród niezliczonych zniczy, kwiatów i zdjęć postawiliśmy krzyż, jako wezwanie do budowy pomnika, który będzie hołdem dla wszystkich ofiar katastrofy /…/ Harcerze zapewnili także, że pozostają w stałym kontakcie z Kancelarią Prezydenta, która "okazuje zrozumienie i życzliwość(Harcerze: Pomnik w miejsce krzyża. 16.07.11)”.

Bardzo szybko to „zrozumienie i życzliwość” okazało się kłamstwem. Prezydent, premier, władze miasta wraz z dominującą prasą i telewizją rozpętały kampanię nienawiści, która przejdzie do historii, jako pierwsza po upadku komunizmu operacja rządowo-policyjno-medialna dorównująca wielkim manipulacjom z czasów PRL. Można by powiedzieć, że nie ma w tym nic dziwnego, skoro w życiu publicznym Polski nadal dominującą rolę odgrywają środowiska byłych właścicieli PRL i komunistycznej policji politycznej połączonych antynarodowym sojuszem ze służącymi im ludźmi okrągłego stołu oraz partiami cynicznych macherów politycznych i zwykłych złodziei. W PRL-bis to właśnie norma, że walka z krzyżem stała się kolejnym ogniwem wielkich akcji sowietyzacyjnych, jakie przeprowadza się na Polakach od 17 września 1939 r.

W tej normie zaskakuje tylko jeden szczegół. Otóż „operacja krzyż” przeprowadzona została nie tylko według metod NKWD stosowanych w latach 1939-46 od Białegostoku po Kielce, nie tylko według metod UB i SB z Czerwca`56 i Grudnia`70, ale i według metody zastosowanej przez PZPR w Marcu`68 i Czerwcu`76! W ten sposób dzieci funków z KPP dołączyły do zbrodniczego działa swoich rodziców. 

W kampanii przeprowadzonej przez Tuska-Komorowskiego, według metod Gomułki-Gierka, „syjonistów” i „warchołów” zastąpiono „oszołomami” i „sektą wyznawców Lecha Kaczyńskiego i ojca Rydzyka”. Transmisje telewizyjne i reportaże prasowe były, wyreżyserowanymi według przepisów współczesnego piaru, takimi samymi sowieckimi seansami nienawiści, jak antyżydowskie wiece w fabrykach, czy antyrobotnicze spędy na stadionach.

Dzisiaj jasno widać, że rację miał Bronisław Wildstein wskazując już we wrześniu 2010 r. iż: „postawy owej lumpeninteligenckiej tłuszczy wyżywającej się na bezbronnych "innych" budzić musiały skojarzenia z nazistowską klientelą. (Rzeczpospolita,  Operacja krzyż)”. Mimo to, Gazeta Wyborcza nadal szczuła motłoch przeciw patriotyzmowi i poczuciu godności narodowej: „Niesłusznie odmawia im (takim jak Taras) prawa publicznego istnienia. Zwłaszcza że to, co mówi Taras, dobrze pokazuje sposób myślenia wielu ludzi w Polsce.”

I w tym leży najpodlejsza tajemnica twórców osławionej „polityki miłości”! Jest to nie tylko dorobek UB, SB i sowieckiej psychiatrii, ale i recepty przypominające nasyłanie młodzieżowej chuliganerii na Żydów w Warszawie w początkach okupacji niemieckiej. Ten podły człowiek, który barbarzyńskie zachowania chuliganerii współczesnej (choćby byli to „młodzi wykształceni z wielkich miast”), jest z zawodu historykiem i wie, co robi, gdy klasyczną akcję pogromową nazywa „wesołym happeningiem”.

Nie to jest dziwne, że ten wzorowy obiekt badań Adorno bezkarnie obnosi się ze swoim autorytaryzmem wymyślając „akcje” typowe dla osobowości destruktywno-cynicznej, jak kastracja pedofilów, dopalaczowa, antykibolska. I nawet nie to jest dziwne, że znajduje dla swoich manii chętnych współpracowników właśnie w GW, wyspecjalizowanej w obrzucaniu Polaków wszelkimi pomówieniami. Dziwne i głęboko zasmucające jest to, że taki premier razem z takim prezydentem i takimi mediami znajdują poparcie ze strony tak wielu Polaków.

Bo co postkomuniści, ich platformerscy wspólnicy i dominujące media usiłują ukryć krzykami o rzekomo rodzącym się pod Pałacem Namiestnikowskim  faszyzmie? Ano to, że „młodzi wykształceni z wielkich miast”, to współczesna wersja szmalcowników, którzy tym razem, zamiast Żydów, „oczyszczają”  Krakowskie Przedmieście z „katoli”. „Moher” budzi w nich dzisiaj takie same obrzydzenie jak niegdyś „chałaciarz”. Pogarda dla obrońców krzyża jest tym samym, co wstręt wobec „parcha”. Oddawanie moczu na znicze i profanacje z krzyżem z puszek „zimnego Lecha” są powtórzeniem wybijania szyb w synagogach i obcinania pejsów „insektom”. „Droga Krzyżowa” na Facebooku to kalka z Der Sturmer i tylko szukający źdźbła w oku o. Rydzyka redaktorzy GW nie widzą potwornej belki we własnym.

Obecni szmalcownicy nie wiedzą, że zaganiając „sektę” do zakrystii dosłownie mówią Prusem: „Jak te kanalie Żydy cisną się na Krakowskie Przedmieście! Nie mógłby to parch jeden z drugim pilnować się Nalewek albo Świętojerskiej.” Szczytem tej iście moczarowsko-urbanowej perwersji jest, że najgłośniejsi specjaliści od antysemityzmu zamiast szmalcownictwa piętnują znieważanych, poniżanych, wykluczonych. Zaiste, ci, którzy oskarżają, że Polacy byli współwinni Zagładzie, idą prostą drogą do „ujawnienia”, że Niemcy w Auschwitz tylko bronili się przed żydowskim okrążeniem.

Dnia 4 czerwca 1992 r. premier Jan Olszewski pytał: „Czyja będzie Polska”? Czy takich, jak Wałęsa, który twierdził, że większość Polaków w czasie okupacji kolaborowała? Czy takich, jak Kwaśniewski, dowodzących, że PRL była akceptowana przez większość społeczeństwa? Czy takich jak Taras z GW „który skrzyknął w sierpniu kilka tysięcy ludzi, na nocny protest przeciwko obrońcom krzyża pod Pałacem Prezydenckim”?

Więcej z tej kategorii: « Gdynianka Mraka-bies III RP »

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.