18 czerwca

Furor histericus sociologorum

„Nad brzegami rzek naszych nie będziemy siedzieć i wspominać, co przeszło i nie wróci już nigdy. /…/ Faszystowscy oprawcy – rozgromieni, nie wrócą.” – pisał, jeszcze za Stalina, Jan Śpiewak.

A Paweł po sześćdziesięciu latach znowu krzyczy z przerażenia. Bo śni mu się, że bezpieczna postkomunistyczna mgła nagle rozprasza się i wyłania się zza niej potwór mściwego kaczyzmu, by platformianym pieczeniarzom odbierać ich tłuste gratyfikacje. Czy po to tacy luminarze opozycji, jak Król, najmowali się przy okrągłym stole na gońców posyłanych przez Geremka pod szemrane adresy, żeby dzisiaj stawać pod oskarżeniem o chronienie Układu? Przecież to im należy się chwała św. Jerzego, bo to oni wynegocjowali odejście czerwonego smoka na emeryturę! A że dokonali tego całując go w pysk i gwarantując sobie tantiemy? Przecież to oczywiste, że w pełni obrotowy intelektualista do pełnienia swej zbawczej misji, potrzebuje więcej, dużo więcej, niż byle patriota.

Zachęcam wszystkich do zapoznania się z atakiem Pawła Śpiewaka na niezależnych intelektualistów  - Tygodnik Powszechny, „Pod maską wykluczenia” - bo choć nie jest oficjalnym manifestem czegoś w rodzaju Zjazdu ZLP w 1949 r. w Szczecinie, to jednak cuchnie od niego postpeerelowską żdanowszczyzną jak z GW. Trzeba go przeczytać, bo jest to dużo bardziej wyrafinowana wersja tego samego szczucia, którego niedawnym przykładem były prostackie wyzwiska Krzemińskiego w Rzeczypospolitej.

Śpiewak od wyzwisk nie stroni, ale tych, których uznał za wrogów, poddaje analizie pseudopsychologicznej o tak fenomenalnie szerokim spektrum, że wydobywa na jaw ich wszystkie straszne patologie – od histerii dziecięcej poczynając, na ostrzeżeniu, że Krasnodębski z Legutką i Fedyszak-Radziejowską mogą w Radiu Maryja ogłosić lądowanie Marsjan na Krakowskim Przedmieściu, nie kończąc. Najbardziej oburza go, że ci, którzy nie przyjęli roli kwiatków do postkomunistyczngo kożucha, mają poczucie wykluczenia. Odmawia uznania, że prawa obywatelskie inaczej niż on myślących są ograniczane, bo „za wykluczonych uchodziły mniejszości narodowe czy religijne”. Więc skoro on, polski Żyd, bryluje w telewizjach, to już nikt nie ma prawa czuć się wykluczony! To tylko histeria „pisowców”, chociaż tak straszna, że możliwe, że aż zbrodnicza!

A  gdyby, zapytam Cię Pawle, jakiś zły człowiek wpadł nie do biura PiS, a do gminy żydowskiej i strzelał i podrzynał gardło, to uznałbyś, że Helena może czuć się zagrożona, czy wyśmiałbyś takie obawy wierszykiem: Aj - waj, co się stało? Kurczę Żyda zadeptało?

Co się takiego stało, że ludzie wrażliwi, inteligentni, brzydzący się kradzieżą i przemocą, moi dawni przyjaciele, za których dałbym sobie rękę uciąć, tuż przed gwarantowanym kolejnym zwycięstwem obozu postępu nad pisowskim wstecznictwem nurzają się w iście sowieckiej psychiatrii, zasłaniając swe  wulgarne interesy listkiem figowym cytatów z Webera?

Doświadczony analityk polityki, człowiek, który z niejednego pieca chleby pojadał, nagle udaje, że nie wie, jak wiele jego partię łączy nie tylko ze stanem wojennym, ale i z wcześniejszymi fazami PRL. Udaje, że nie wie, kim jest   Czempiński, Dukaczewski i legion innych, włącznie z takimi, którzy urabiali ręce po łokcie na froncie „walki z antysyjonizmem”. Udaje, że nie wie, jaką rolę na Bliskim Wschodzie odgrywał Makowski i wrednie atakuje Macierewicza, który tę aferę przerwał.

Śpiewak zarzuca inaczej myślącym brak ironii: „obnoszą się niczym kościelne relikwie w koronach z papieru. Uwielbiają przy tym abstrakcje (wolność, demokracja, naród) i nimi zatykają usta konkurentom”. Dobrze, że Śpiewak nie zatracił się w swoim furorze (stuporze?) do tego stopni, żeby Krasnodębskiego ogłosić agentem zachodnioniemieckiego rewanżyzmu, Legutkę pogrobowcem  NSZ, a Fedyszak-Radziejowską agentką Reagana. I szczęście, że aktualny kurs PO pozwala mu zrezygnować z przypomnienia najważniejszego dorobku sowieckiej psychiatrii, że wszyscy wrogowie jedynie słusznego ustroju, to pederaści.

Ciekaw jestem, czy zmyślenia Śpiewaka będą się rozszerzać również w tym kierunku, w którym mściwa bezradność pchnęła pewną upadłą politycznie posłankę wołającą o utworzenie „kordonu sanitarnego wobec (kaczystowskiego) lepenizmu”. Gdyby jeszcze udało się ogłosić Kaczyńskiego negacjonistą Holokaustu, to wreszcie dałoby się uzyskać sądowy wyrok zabroniający bycia patriotą innym niż okrągłostołowym.

Śpiewak twierdzi, że „pisowscy publicyści” oraz „pisowscy akademicy” przydają sobie prawo do „bicia na odlew, do brutalności”. Ja tego bicia nie zauważyłem, ale skoro pojawiło się oskarżenie, to ja je uzasadnię bijąc brutalnie i na odlew wołaniem: Zlituj się Pawle i nie oczerniaj tych, którzy nie sprzedali sumień ani stalinowcom, ani rewizjonistom, ani moczarowcom; nie przystali ani do Urbana, ani do Michnika, ani do obecnie panującego zjednoczonego frontu  kłamstwa (z napędem SB i WSI) i nie ogłosili Jaruzelskiego i Kiszczaka ludźmi honoru. Miej szacunek dla odważniejszych od siebie.

Ostatnia aktualizacja: sobota, 18 czerwca 2011 13:21
W górę