Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

ALLELUJA! RELIGIJNOŚĆ NA WOLNOŚCI!

Nie oczekuję od TVN pomocy w walce z cenzurą. Chciałbym tylko, żeby np. w Wigilię, kiedy nawet zwierzęta potrafią mówić ludzkim głosem, Walter z Pieczyńskim pokazali Polakom zebrane przez dziennikarzy świadectwa o Wałęsie.

Moje stosunki z TVN24 są - by tak powiedzieć - wielostronne. Z jednej strony bywałem gościem różnych programów, których atrakcyjność zwiększała wiarygodność, i, co dla telewizji najważniejsze, oglądalność stacji. Muszę powiedzieć, że przy wszystkich charakterystycznych dla tej stacji manipulacjach z przygotowaniem i reżyserią programów, sami dziennikarze nigdy nie posunęli się wobec mnie do jawnej nieuczciwości.

Od pewnego czasu odmawiam jednak udziału w programach TVN, ponieważ uważam, że ogólnie oceniana działalność tej stacji jest społecznie szkodliwa, a w wymiarze programów politycznych po prostu agresywnie i stronniczo fałszuje polską rzeczywistość. Oglądam czasem te programy i widząc gromady „cyngli" kierowanych do realizacji „antypisowskiej" propagandy, zastanawiam się, kto personalnie wyznacza tym ludziom cele i wskazuje metody. Słyszałem, że ważnym organizatorem kampanii propagandowych TVN jest Adam Pieczyński, redaktor naczelny TVN24. Rzecz wygląda prawdopodobnie, jako że jego żoną jest prezenterka Justyna Pochanke, więc trudno podejrzewać, że przekazuje ona telewidzom treści, które byłyby dla męża obrzydliwością lub choćby oczywistą nieprawdą.

Znając realia TVN, uznałem za całkowicie zgodne z metodami tej stacji wezwanie mnie przez policję do złożenia zeznań w sprawie filmu, o którym prasa pisała tak: „TVN zrobiło film dowodzący, że Wałęsa to TW »Bolek«?!". TVN broniło się, że nie chciano zataić przed publicznością zaprezentowanych w filmie rewelacyjnych dowodów agenturalności Wałęsy, bo w ogóle nie ma żadnego filmu, a tylko robocze materiały. Ale w dokumentach prokuratury i policji stale mówi się o „filmie pt. TW »Bolek«, tajne spec. znaczenia".

Ciekawe, że pytano mnie o moje kontakty np. z Edwardem Miszczakiem, co zdaje się wynikać z podejrzenia, że film otrzymałem od dyrektora  programowego, członka Zarządu TVN...! Czy nie cieszy się takim zaufaniem jak np. Miecugow, Olejnik czy Kolenda-Zaleska?

Osobom żywiącym resztkę zaufania do zasad TVN dedykuję oficjalne stanowisko stacji w sprawie jej własnego dziennikarza, ściganego za inny przeciek: "Postawienie zarzutu dziennikarzowi TVN24 za to, że opublikował informacje z dochodzenia dotyczącego afery (...) pokazuje, że walka o wolność słowa, podstawową wartość w demokratycznym społeczeństwie, jest wciąż aktualnym wyzwaniem. (...) Jako firma medialna uznajemy, że naszym naczelnym zadaniem i zobowiązaniem wobec społeczeństwa jest informowanie, docieranie do materiałów i faktów. (...) Przerzucanie na dziennikarzy odpowiedzialności za ujawnianie tajemnic to nic innego, jak założenie dziennikarzom kagańca i próba zastraszenia całego środowiska. (...) Naszemu koledze (...) udzielimy wszelkiej pomocy prawnej zarówno wobec instancji krajowych, jak i - jeśli zajdzie taka potrzeba - wobec instytucji międzynarodowych strzegących ładu demokratycznego. Piotr Walter, Wiceprezes Zarządu Grupy TVN, Adam Pieczyński, Redaktor Naczelny TVN24".

Nie oczekuję od TVN pomocy w walce z cenzurą. Chciałbym tylko, żeby np. w Wigilię, kiedy nawet zwierzęta potrafią mówić ludzkim głosem, Walter z Pieczyńskim pokazali Polakom zebrane przez dziennikarzy świadectwa o Wałęsie.


PS. Jako moje świąteczne prezenty polecam Drogim Czytelnikom „GP" dwa nagrania:
- Płytę "Katyń 1940 - ostatni list" autorstwa Lecha Makowieckiego. Autor prostym, ale sugestywnym językiem opisuje wojenne historie Polaków: kampanię wrześniową, mord katyński, Powstanie Warszawskie, bitwę o Atlantyk etc. Wielkie wrażenie robi song
Quo vadis, Polonia? - dramatyczny opis zderzenia odchodzącego świata prawych starców-kombatantów z bezwzględną tłuszczą "młodych, wykształconych z dużych miast".
- Zaprezentowane przez TVN24 nagranie "Hallelujah!" Haendla w wykonaniu Opera Company of Philadelphia. Ten fragment
Mesjasza, grany podczas mszy papieskich, tym razem został wykorzystany jako tzw. (Christmas) Flash Mob wobec zaskoczonych, ale uszczęśliwionych, przypadkowych osób jedzących posiłek w wielkim magazynie handlowym. Na swojej stronie internetowej zespół podaje, że motywem było złożenie wszystkim ludziom życzeń Wszystkiego Najlepszego z okazji Bożego Narodzenia! Skoro taki Mob jest możliwy, to znaczy, że nawet na Zachodzie „mohery" nie zostały jeszcze zamknięte w kruchcie.
W takim nastroju pozostańmy!
Ostatnia aktualizacja: czwartek, 23 grudnia 2010 14:53

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.