Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

SO 31.08.2010 r. oddala powództwo

Wyrok w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej

Dnia 31 sierpnia 2010 roku, Sąd Okręgowy w Gdańsku, I Wydział Cywilny, w składzie tu obecnym, po rozpoznaniu, w dniu 3 sierpnia 2010 roku, w Gdańsku, na rozprawie sprawy z powództwa Lecha Wałęsy przeciwko Krzysztofowi Wyszkowskiemu o ochronę dóbr osobistych i zapłatę:

1. powództwo oddala;

2. zasądza od powoda na rzecz pozwanego kwotę 140 złotych tytułem zwrotu kosztów sądowych i kwotę 2760 złotych tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego.

(Uzasadnienie ustne)

Sąd przedstawi główne, zasadnicze motywy rozstrzygnięcia, którymi kierował się wydając to orzeczenie: Pan powód Lech Wałęsa domagał się w niniejszej sprawie ochrony swoich dóbr osobistych, naruszonych, jak twierdził, wypowiedzią pozwanego Krzysztofa Wyszkowskiego z 16 listopada 2005 roku, w której pozwany stwierdził, że powód w latach 70-ych ubiegłego stulecia współpracował z SB, oraz pobierał za to pieniądze. Wypowiedź pozwanego została wyemitowana, przez telewizję w  dniu, w którym panu powodowi wręczone zostało, przez prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, zaświadczenie stwierdzające, że powód został uznany za pokrzywdzonego, w rozumieniu artykułu 6 ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Pozwany, z kolei, wnosił o oddalenie powództwa zarzucając, że posiada dowody na prawdziwość swojego twierdzenia, a także, iż jako dziennikarz zbierał materiały dotyczące powoda, zaś swoją wypowiedź poprzedził rzetelną i staranną analizą źródeł.

W toku procesu strony spierały się co do skutków wystawionego panu powodowi zaświadczenia przez IPN, skutków jakie wywołało orzeczenie sądu lustracyjnego, a także, co do zasady swobody wypowiedzi pana pozwanego w tym przedmiocie. Pozwany szeroko argumentował, że jego wypowiedź była jednym z głosów w dyskusji publicznej, zaś za możliwością jej głoszenia przez pozwanego jako dziennikarza przemawia fundamentalna zasada wolności wypowiedzi, wolności słowa oraz prawo do poszukiwania prawdy historycznej w społeczeństwie demokratycznym. Dla sądu jest niewątpliwe, że pan powód jest, był i będzie postrzegany, zarówno w Polsce, jak i na świecie, jako ikona Solidarności, jako legendarny przywódca Solidarności oraz symbol zmian, które doprowadziły do upadku komunizmu. Wynika to z roli powoda w wydarzeniach jakie doprowadziły do podpisania ,,porozumień sierpniowych'' i zapoczątkowały przejście Polski do systemu demokratycznego. Z tym niewątpliwie wiąże się uprawnienie pana powoda do domagania się szczególnej ochrony jego dóbr osobistych określonych w artykule 23 kodeksu cywilnego.

Z drugiej jednak strony, właśnie w związku z tą rolą oraz wydarzeniami, pan powód stał się osobą publicznie znaną, postacią wręcz historyczną, której wszelkie aspekty działalności publicznej i społecznej są przedmiotem badań i poszukiwań źródeł historycznych. Okres, którego dotyczy kwestionowana wypowiedź pozwanego, jest okresem wcześniejszym, kiedy powód nie był jeszcze postacią tak znaną i jego reputacja nie była jeszcze utrwalona. Jednakże ze względu na szczególny udział powoda w nowej historii Polski, wszelkie aspekty jego działalności publicznej budzą żywe zainteresowanie historyków, którzy rozważają i opracowują istniejące oraz usiłują odnaleźć nieznane jeszcze źródła historyczne dotyczące osoby i działalności powoda. W związku z tym toczy się też szeroka dyskusja publiczna i polityczna z udziałem uznanych autorytetów, które uznają i komentują odnajdywane oraz istniejące dokumenty mające dotyczyć powoda. Dyskusja w tym zakresie nie jest w żaden sposób rozstrzygnięta, nie jest też z powinnością sądu, w niniejszej sprawie, przesądzenie argumentów na rzecz któregokolwiek z tych poglądów historycznych. W tym zakresie sąd w pełni podziela bowiem w pełni stanowisko Sądu Najwyższego zawarte w wyroku z 15 listopada 2000, zgodnie z którym przedmiotem ustalenia sądu nie może być zaistnienie określonego faktu historycznego i przesądzenie z mocą autorytetu orzeczenia sądowego, że określony fakt historyczny miał miejsce. Sąd może czynić ustalenia dotyczące stanu wiedzy historycznej co do określonego faktu. Ten stan wiedzy zaś stanowić będzie ważny punkt odniesienia przy dokonywaniu oceny  wypowiedzi różnych osób na temat określonych zdarzeń czy faktów historycznych. Ma to znaczenie szczególnie istotne wówczas, gdy dany fakt pozostaje, w świetle aktualnej wiedzy historycznej, sporny.

Nie można także skutecznie domagać się, jak zauważa Sąd Najwyższy, orzeczenia przez sąd zakazu wypowiadania się czy głoszenia  określonych poglądów odnośnie do faktów historycznych, pozostawało by to bowiem w sprzeczności z podmiotowym prawem wolności  słowa oraz prawem do wyrażania i obrony własnych przekonań, które zagwarantowane są w konstytucji, w przepisach prawa sądowego, oraz wiążących Polskę aktach prawa międzynarodowego.

Strona powodowa powoływała się na związanie sądu orzeczeniem Sądu Lustracyjnego z 11 sierpnia 2000 roku. Niewątpliwie w świetle przepisów kodeksu postępowania cywilnego takie związanie nie istnieje. Jednakże sąd miał na uwadze również wyrok Sądu Najwyższego, dotyczący sytuacji podobnej, aczkolwiek nie identycznej, w której Sąd Najwyższy stwierdził że orzeczenie Sądu Lustracyjnego ma wiążący skutek dla sądu w sprawie ochrony dóbr osobistych. Trzeba mieć jednak na uwadze że sytuacja faktyczna w sprawie będącej wówczas przedmiotem rozstrzygania przez Sąd Najwyższy, była odmienna od sytuacji jaka ma miejsce w niniejszej sprawie. Sąd zważył, że niniejsza sprawa ma charakter całkowicie odmienny. Wynik tej sprawy, zdaniem sądu, dotyczy w rzeczywistości nie ustaleń określonego faktu historycznego, ale dopuszczalności określonych wypowiedzi, dopuszczalności w zasadzie wolności słowa w zakresie określonych faktów historycznych. Zdaniem sadu nie można w sposób prosty wskazać, że w sprawie w której zachodzi spór co do zaistnienia określonych faktów historycznych i w której od lat trwają prace historyków zmierzające do odnalezienia dokumentów dotyczących tego okresu, a także ich odpowiedniej interpretacji, zgodnie z zasadami metodyki obowiązującej historyka, sąd ma dokonać na podstawie zaoferowanych dowodów jednoznacznego ustalenia, czy dany fakt historyczny miał miejsce, czy też nie i na tej podstawie dokonać oceny zasadności powództwa o ochronę dóbr osobistych postaci żyjącej, a jednocześnie historycznej.

Dlatego też nie można stwierdzić, jak chce strona powodowa, że w takiej sytuacji powód może domagać się zawsze skutecznie ochrony swoich dóbr osobistych, jeżeli pozwany nie dowiedzie z całą skutecznością i w sposób jednoznaczny, że powód był tajnym współpracownikiem ps. Bolek, przedstawiając dowód w postaci pisemnego oświadczenia powoda o zobowiązaniu się do współpracy. Nie sporne jest, że w chwili obecnej historycy nie znajdują się w posiadaniu takiego dowodu. Nie znaczy to jednak że należy calkowicie wykluczyć możliwość badania istnienia takiego faktu historycznego i prowadzenia dyskusji na temat jego istnienia. Nie można też, zdaniem sądu, zabronić, w takiej sytuacji, wypowiadania się, zwłaszcza dziennikarzom, na podstawie rzetelnych przesłanek opartych na solidnych badaniach historycznych, co do istnienia określonego faktu historycznego. Zdaniem sądu powód nie może domagać się, aby sąd poprzez swoje decyzje zabronił w istocie poszukiwania prawdy historycznej.

Wprawdzie zgodzić się należy z twierdzeniem sądu apelacyjnego, że dla powoda, właśnie z uwagi na jego pozycję, pomówienie o agenturalność jest szczególnie dotkliwe, to jednak należy mieć, z drugiej strony, na uwadze, że właśnie powód jako osoba niewątpliwie nie tylko bardzo znana, publiczna, ale też, w omówionym wyżej sensie, historyczna, musi liczyć się z obowiązkiem znoszenia w większym zakresie zainteresowania swoją osobą, krytyki swoich poczynań czy formułowania określonych twierdzeń, na podstawie ujawnionych faktów historycznych. Zwłaszcza należy mieć w tym zakresie na uwadze, że dyskusja na temat domniemanej agenturalności powoda, nie zaczęła się toczyć na skutek wypowiedzi pozwanego, ale że ta właśnie wypowiedź pozwanego, była jedynie elementem szerokiej dyskusji, toczącej się w tym zakresie od wielu lat.

Sąd miał więc na uwadze fakt, iż powyższe orzeczenie Sądu Lustracyjnego zapadło w określonym stanie wiedzy, przy dysponowaniu przez sąd określonym materiałem dowodowym, przy czym miało to miejsce w roku 2000, zaś kwestionowana wypowiedź pozwanego w roku 2005. Od tego czasu do momentu tej wypowiedzi pozwanego prowadzono szereg dalszych prac historycznych i ujawniono szereg dalszych źrodeł historycznych, które spowodowały szeroką dyskusję na temat domniemanych związków powoda z SB. Dyskusja ta zaowocowała także szeregiem publikacji prasowych i książkowych, w których temat ten szeroko omawiano. Zatem wypowiedź pozwanego nie była wypowiedzią jednostkową, ale jednym z wielu głosów w powyższej dyskusji publicznej na temat wyników pracy historyków. Sąd zważył że pozwany, jako dziennikarz od lat zajmujący się zbieraniem, analizowaniem i publikowaniem wyników badań i danych historycznych na ten temat, uprawniony był do zabrania głosu w powyższej dyskusji, zaś powód jako osoba publiczna i zarazem postać szczególna dla najnowszej historii Polski, musi liczyć się z tym że cały okres jego działalności publicznej będzie poddawany szczególnej analizie, która będzie przedmiotem dysputy publicznej.

Dlatego też zdaniem sądu w sprawie niniejszej zadaniem pozwanego nie było wykazanie w sposób bezsporny, że jego wypowiedź dziennikarska była prawdziwa, zwłaszcza wobec toczącego się sporu historyków na ten temat, ale że jako dziennikarz dochował należytej staranności w zbieraniu informacji i ich weryfikacji oraz że oparł się na rzetelnych źródłach. W toku procesu pozwany wykazał, że ten warunek spełnił opierając się na badaniach niezależnych historyków polskich i zagranicznych, wypowiedziach osób publicznych, które mógł uważać za osoby wiarygodne z uwagi na to, że miały bezpośredni dostęp do dokumentów dotyczących omawianej kwestii. Dyskusja zaś w tym zakresie, toczyła się również z udziałem powoda, który także mógł i wypowiadał się w tej kwestii, czasem nawet w sposób prowokacyjny. W dyskusji tej wypowiadało się też wiele innych osób, nie zawsze na korzyść powoda, zaś powód nie sprzeciwiał się przed sadem analogicznym wypowiedziom innych osób.

Podsumowując stwierdzić należy, że sąd w żadnym razie nie ustalił w niniejszej sprawie, aby powód prowadził działalność agenturalną pod ps. Bolek. Okoliczność powyższa sprowadzała by się bowiem do ustalenia przez sąd, z mocą jego autorytetu, czy miał miejsce określony fakt historyczny, który jest sporny. W tym zakresie sąd orzekający w niniejszej sprawie w pełni podziela stanowisko Sądu Najwyższego, stwierdzające że rolą sądu nie jest ustalenie faktów historycznych, a najwyżej stanu wiedzy historycznej na temat zaistnienia określonego faktu. Sąd uznał jedynie, że pozwany dochował należytej staranności i rzetelności dziennikarskiej, i w świetle posiadanych informacji, po dokonaniu weryfikacji ich źródeł, był uprawniony zabrać głos w dyskusji publicznej na temat stanu wiedzy historycznej dotyczącej spornego fragmentu działalności publicznej powoda. To mając na uwadze sąd na podstawie artykułu 24 kodeksu cywilnego a contrario, orzekł jak w sentencji wyroku o kosztach, orzekając na podstawie zasady o odpowiedzialności za wynik procesu.

Bardzo państwu dziękuję.


Ostatnia aktualizacja: poniedziałek, 13 lutego 2012 07:50
Więcej z tej kategorii: Zeznanie Cenckiewicza »

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.