6 lutego

Rząd ustąpił w sprawie Centrum Wypędzonych

Witam Panie Krzysztofie,
Bartoszewski zgodzil sie na Centrum Wypedzonych w Berlinie i na wspolprace z nimi w Berlinie. To byla w niemieckich mediach wczoraj WIADOMOSC dnia ,stalo na pierwszym miejscu w kazdym dzienniku.
Bylo to podkreslane wielokrotnie, ze Polacy sie zgodzili. Wazniejsze niz wybory w USA!
Zielone swiatlo dla radykalow i wszelkich innych nacjonalistow ukrytych w zakamarkach wszelakich partii. Zwyciestwo dla "Katarzyny Wielkiej", za ktora sie uwaza pani M.(Obraz tej carycy wisi u niej w gabinecie, gdyz jest ona dla niej idealem politycznym:przeciez tak wiele dobrego zrobila dla Niemiec jako wladczyni Rosji).

My tu uwazamy, ze to skandal, ze centrum wypedzonych ma byc w Berlinie. Pani Steinbach skacze z radosci do gory, to dzielo jej rak. Merkel popierala i popiera ja. Jest to ich sukces NAD nami.
Tymczasem DLF (Deutschhland Funk), niemiecka rozglosnia radiowa przedstawila dzisiaj o godzinie 18:20 felieton na temat niemieckich "Borschaften", dzialajacych na terenie Niemiec i poza n.p. na Slazku, gdzie za pomoca ukladow z mniejszoscia niemiecka wykupuja lepsze grunta.
Jest ich bardzo duzo, dzialaja juz od dawna po roznymi plaszczykami i kwitna w swym rozwoju.
Was bewegt Akademiker zum Beitritt in eine Burschenschaft? (Bild: AP)

Deutschland über alles!
Burschenschaften heute
Von Matthias Baxmann
Von Greifswald bis Jena, von Paderborn bis München, in Wien, Innsbruck und sogar in Wroclaw hängen die Fahnen der deutschen Burschenschaften an den Häusern. Ihr Domizil ist meist eine Immobilie in bester

 

Lage. Hier findet das burschenschaftliche Leben in Form von ritualisierten Kneiprunden und Vortragsabenden unter dem Motto: "Für Ehre, Freiheit, Vaterland" statt.
Und hier wird auch gepaukt, nicht für das Studium, sondern für die Mensur, eine Art Duell mit Hiebwaffen. Im Sommer treffen sich die im größten Dachverband "Deutsche Burschenschaft" organisierten Bünde auf der Wartburg zum alljährlichen Säbelrasseln. Hier auf dem Deutschen Burschentag denken die Vertreter von 120 deutschen und österreichischen Burschenschaften über die Verbreitung von Tradition und Deutschtum nach und diskutieren die Frage nach dem territorialen Umfang des deutschen Vaterlandes angesichts "willkürlich gezogener" Grenzen in Europa.
Was bewegt angehende Akademiker zum Beitritt in eine Burschenschaft und welchen Einfluss haben Männerbünde, die sich dem Ehrenkodex und Ritualen des 19. Jahrhunderts verpflichtet fühlen, in der heutigen Gesellschaft?
Pomaga im w tym nasza ogroman tolerancja i demokracja, ktora zamiast dazyc do wzmocniena panstwa i jej RAM PRAWNYCH oslabia go. Wazniejszy interes wlasny niz silne panstwo. Znamy to, powtorka z historii. Stawiaja sie finansowo i kulturowo ponad inne kultury. Sa NAD nami w calej linni swej polityki.
Audycja byla w stosunku do rewizjonizmu i rasizmu tych grup bardzo krytyczna. W tych zgrupowaniach sa profesorwie z uniwersytetow, czesto ci wykladajacy historie. Borsche to niemiecku chlopiec, kumpel. Borschaften to zwiazki kumpelskie, braterskie, troche jak masoni, ale nacjonalistyczni, bo u masonow, granice i narodowosc nie odgrywa roli. Audycja byla bardzo dobra, ale DLF slucha tylko bardzo mala grupa ludzi,to ie dla mas.
Wiadomo,ze jakas cene trzeba placic za "przyjazn", ale moim zdaniem jest to zbyt wysoka cena. Niemcy sa coraz bardziej bezczelni i widzac nasza slabosc napewna beda jeszcze bardziej tancowali nam po glowach.
Moze bedzie Pan mogl jakas krytyke na temat tej decyzji pana Bartoszewskiego napisac? Czy ze wzgledu na wiek i slaba pamiec nie powinien sie ten czlowiek wycofac z zycia politycznego. Nie chce mu nic ujmowac, ale mam wrazenie, ze zapomnial cala polska historie.

Pozdrawiam - Malgorzata.

05.02.2008

 

"Sichtbare Zeichen" - "Widoczny znak".

Z Dietrichem von der Schulenburgiem, dyrektorem biura prasowego pełnomocnika rządu Angeli Merkel ds. kultury i mediów Bernda Neumanna, rozmawia Waldemar Maszewski

Jak dokładnie wygląda plan podróży do Polski sekretarza stanu do spraw kultury i mediów?
- Nie umiem panu precyzyjnie odpowiedzieć, ale potwierdzam, że Bernd Neumann wraz z delegacją przybędzie do Warszawy. Jest to efekt porozumienia, do jakiego doszło w Berlinie między kanclerz Angelą Merkel a polskim premierem Donaldem Tuskiem.

Jaki jest cel tej wizyty?
- Głównym celem jest poinformowanie strony polskiej o projekcie stworzenia w Berlinie centrum dokumentacyjnego dotyczącego wypędzeń pod nazwą "Sichtbare Zeichen" ("widoczny znak").

Z kim spotka się minister Neumann?
- Tego niestety nie wiem i mogę tylko przekazać informację, że do wizyty dojdzie. Dojdzie także do rozmów, które odbędą się dzisiaj.

Czy może Pan chociaż częściowo zdradzić, czy Bernd Neumann będzie przekonywał polski rząd do udziału w niemieckim projekcie?
- Jeżeli dokładnie przyjrzymy się, w jakich okolicznościach doszło do tego spotkania i jak odbywały się rozmowy kanclerz Merkel i premiera Tuska, to należy przypuszczać, że jedynie poprzez udzielanie polskiej stronie informacji na temat projektu nie uzyskamy polskiej akceptacji w tej sprawie.

Czy niemiecki rząd ma nadzieję, że teraz Polska złagodzi swoje stanowisko w sprawie "widocznego znaku"? Czy będzie prowadził dyplomatyczną ofensywę w tym kierunku?
- Mogę jedynie powtórzyć, że celem niemieckiej delegacji jest poinformowanie polskiego rządu o planach "Sichtbare Zeichen". Więcej nie mam nic do powiedzenia.

Jaka jest właściwie różnica pomiędzy Centrum przeciwko Wypędzeniom a "Sichtbare Zeichen"?
- To mnie martwi, że już od wielu miesięcy, a nawet lat próbuje się porównywać Centrum przeciwko Wypędzeniom i "Sichtbare Zeichen", a to jest zupełnie coś innego. Przypominam, że "widoczny znak" jest projektem rządowym, przy tworzeniu którego muszą oczywiście uczestniczyć także osoby poszkodowane, ponieważ to ich dotyczy. Podobnie dzieje się przy tworzeniu każdego pomnika czy innego centrum pamięci. Ale ten projekt jest i pozostanie w gestii rządu.

Proszę mi w związku z tym powiedzieć, co będzie z Eriką Steinbach. Czy otrzyma swoje miejsce w projekcie "Sichtbare Zeichen"?
- Wie pan, nie jestem politykiem i nie chcę zajmować stanowiska w tej sprawie, ale muszę przyznać, że dyskusja na ten temat w Niemczech trwa.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=sw&dat=20080205&id=sw12.txt

 

Tajemnicza wizyta

Polska nie przewiduje "formalnego uczestnictwa" w planowanej przez niemiecki rząd stałej wystawie "Widoczny znak przeciw ucieczce i wypędzeniu" - poinformowali po spotkaniu w Warszawie prof. Władysław Bartoszewski i Bernd Neumann.
Jak dodali we wspólnym komunikacie przekazanym PAP, nie wyklucza to jednak udziału w tym projekcie historyków z Polski.

Dzisiaj w Warszawie odbyły się polsko-niemieckie rozmowy na temat problematyki historycznej w stosunkach pomiędzy oboma krajami. Delegacji polskiej przewodniczył sekretarz stanu w Kancelarii Premiera prof. Władysław Bartoszewski, zaś delegacji niemieckiej sekretarz stanu w Urzędzie Kanclerskim Bernd Neumann.

Niemiecki rząd chce upamiętnić wysiedlenia po II wojnie światowej za pomocą tzw. Widocznego Znaku. Ta planowana instytucja ma mieć formę fundacji podporządkowanej Niemieckiemu Muzeum Historii w Berlinie i finansowanej z budżetu centralnego.

Jak wielokrotnie podkreślała kanclerz Niemiec Angela Merkel oraz inni członkowie jej rządu, strona niemiecka chce zrealizować ten projekt w porozumieniu z Polską i Czechami, najchętniej w ramach Europejskiej Sieci "Pamięć i Solidarność".

Według komunikatu po spotkaniu Bartoszewskiego i Neumanna, delegacja niemiecka przedstawiła koncepcję planowanej przez rząd Niemiec stałej wystawy "Widoczny znak przeciw ucieczce i wypędzeniu".

- Intencją strony niemieckiej jest przedstawienie kontekstu historycznego i uwzględnienie także deportacji ludności polskiej. Strona polska nie przewiduje formalnego uczestnictwa w tym przedsięwzięciu, co nie wyklucza udziału w nim historyków z Polski - czytamy w tym komunikacie.

Ministrowie poinformowali, że omówiono także możliwości dalszej współpracy przy projektach szczególnie związanych z historią II wojny światowej, w tym przy renowacji miejsca pamięci na Westerplatte oraz przy przygotowywaniu projektu "Muzeum Wojny i Pokoju w XX wieku" w Gdańsku.

O pomyśle muzeum II wojny światowej w Gdańsku mówił w grudniu ubiegłego roku premier Donald Tusk w wywiadzie dla niemieckiego dziennika "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Według szefa rządu, w projekcie muzeum mogłyby uczestniczyć wszystkie zainteresowane państwa (w tym Izrael i Rosja), zaś losy wypędzonych można by przedstawić w szerszym kontekście historycznym.

W komunikacie po wtorkowym spotkaniu zaznaczono, że "obie strony podkreśliły znaczenie otwartego dialogu historycznego dla stosunków polsko-niemieckich i potrzebę szukania dla niego form, które będą sprzyjały prawdzie historycznej i zapobiegały nieporozumieniom".

- W zgodnej opinii obu delegacji historyczny dialog pomiędzy Polską i Niemcami powinien stać się istotnym elementem kształtowania europejskiej świadomości historycznej - czytamy w komunikacie.

Jak zaznaczono, obie strony były zgodne co do konieczności aktywizacji Europejskiej Sieci "Pamięć i Solidarność", która powinna stać się ważnym forum europejskiego dialogu historycznego.

- W ramach Sieci realizowane będą projekty związane z historią XX wieku naznaczonego tragicznymi skutkami dwóch totalitaryzmów. Strona niemiecka potwierdziła zainteresowanie uczestnictwem w tym przedsięwzięciu i gotowość jego wspierania. Omówiono możliwości wystaw - poinformowano.
http://wiadomosci.onet.pl/1686646,11,polska_nie_bedzie_formalnie_uczestniczyc_w_niemieckim_projekcie,item.html

 

Ostatnia aktualizacja: środa, 06 lutego 2008 10:21
W górę