Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Sąd czyli GieWu

Sąd: złogi gomułkowsko-gierkowskie to prawda. Targalski przegrał, Gazeta Wyborcza, 11.03.10
Dziennikarka Maria Szabłowska nie musi przepraszać byłego wiceprezesa Polskiego Radia Jerzego Targalskiego za przypisanie mu obraźliwych wypowiedzi - orzekł w czwartek Sąd Apelacyjny w Warszawie, oddalając apelację Targalskiego.

W 2008 roku przed Sądem Okręgowym w Warszawie Targalski domagał się opublikowania przeprosin za przypisanie mu wypowiedzi o "starych kobietach", "złogach gomułkowsko-gierkowskich" i "średniej wieku bliskiej tej na cmentarzu" w radiu oraz przekazania 20 tys. zł na konserwatywną fundację "Orientacja", w której działa.

Sąd, oddalając wówczas powództwo przeciw Szabłowskiej, orzekł, że wypowiedzi są w stylu Targalskiego. Na podstawie zeznań świadków i innych wypowiedzi Targalskiego sąd uznał, że Targalski rzeczywiście użył tych sformułowań w grudniu 2006 r., gdy poinformował Szabłowską, że w związku z nabyciem praw emerytalnych ma odejść z radia. "Analizując materiał dowodowy, sąd doszedł do przekonania, iż należy pozwanej dać wiarę, to znaczy uznać, że wyżej wymienione stwierdzenia padły" - brzmiało uzasadnienie wyroku.

"Sąd apelacyjny nie znalazł podstaw, by zakwestionować rozstrzygnięcie sądu okręgowego" - powiedziała w czwartek sędzia Anna Kozłowska. Sąd przyznał, że rozpowszechnienie przez Szabłowską obraźliwych wypowiedzi Targalskiego wprawdzie naruszyło jego dobre imię, nie można jednak uznać jej zachowania za bezprawne.

Nie wiadomo czy Targalski złoży kasację do Sądu Najwyższego; nie chciał komentować czwartkowego orzeczenia sądu.

Wcześniej mówił, że Szabłowska prowadziła przeciw niemu "kampanię dezinformacyjną", posługując się zmyśleniami i konfabulacją, czyniąc z niego symbol chamstwa i podważając jego kwalifikacje do pełnienia eksponowanej funkcji w Polskim Radiu. Zaprzeczył, by użył przypisanych mu wypowiedzi.

Zybertowicz ma ponownie przeprosić Michnika

Gazeta Wyborcza, 11.03.10

Andrzej Zybertowicz, doradca do spraw bezpieczeństwa Prezydenta RP ma przeprosić Adama Michnika za to, że podał nieprawdę twierdząc, że "swoją drogą to ciekawe, kto mnie dotychczas pozwał do sądu: dwóch agentów i jeden ich zaciekły obrońca". Tak orzekł prawomocnie Sąd Apelacyjny w Warszawie.

W czwartek Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał w mocy wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z czerwca 2009 r. nakazujący Zybertowiczowi przeproszenie Adama Michnika. Zarazem Sąd Apelacyjny na wniosek pełnomocnika Michnika rozszerzył zakres przeprosin i podwyższył z tysiąca do 10 tys. zł kwotę, jaką Zybertowicz ma wpłacić na cel społeczny.

W wypowiedzi dla „Rzeczpospolitej" z dnia 11.01.2008 r. Andrzej Zybertowicz, komentując wytoczone mu procesy o naruszenie dóbr osobistych przez Adama Michnika, Milana Subotica oraz Zygmunta Solorza, stwierdził: „swoją drogą to ciekawe, kto mnie dotychczas pozwał do sądu: dwóch agentów i jeden ich zaciekły obrońca".

Wobec tego, że Zybertowicz nie zechciał przeprosić za te słowa, Michnik skierował sprawę do sądu. W pozwie o naruszenie dóbr osobistych podnosił, że ta nieprawdziwa wypowiedź godzi w jego dobre imię, bowiem czytelnik może ją interpretować w ten sposób, że Michnik jest zaciekłym obrońcą dwóch konkretnych agentów lub też, że to sam Michnik, wedle Zybertowicza, jest agentem.

W pozwie redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" żądał przeprosin w "Rzeczpospolitej" i wpłaty 20 tys. zł na cel społeczny. W Sądzie Okręgowym Michnik mówił, że nie jest agentem i nie jest zaciekłym obrońcą agentów. Podstawy do takiego stwierdzenia nie może dawać sprzeciw wobec zapisów ustawy lustracyjnej, które w większości zostały zresztą zakwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny. Wedle Zybertowicza, jego wypowiedź miała charakter opinii uzasadnionej właśnie wypowiedziami Michnika na temat przepisów lustracyjnych.

Sąd Okręgowy opierając się na opinii językoznawcy stwierdził, że wypowiedź Zybertowicza nie była opinią, ale stwierdzeniem faktu. Doradca prezydenta nie wykazał żadnymi dowodami prawdziwości swego stwierdzenia, ani też nie wykazał, żeby działał w interesie publicznym.

Zybertowicz odwołał się do sądu apelacyjnego i żądał oddalenia powództwa w całości. 

W czwartek Sąd Apelacyjny w Warszawie sprawę rozstrzygnął ostatecznie - w całości oddalił apelację Zybertowicza, określając ją jako całkowicie nieuzasadnioną.

Nieznalska uniewinniona, procesu nie będzie

Gazeta Wyborcza, 11.03.10 

Dorota Nieznalska - raz już skazana i raz uniewinniona - nie będzie miała trzeciego procesu za obrazę uczuć religijnych. Sąd uniewinnił artystkę.

- Jestem zadowolony z decyzji sądu. Wyrok mnie satysfakcjonuje. Dorota Nieznalska nie potrzebuje rozgłosu tego typu - powiedział po ogłoszeniu werdyktu adwokat artystki mec. Wojciech Cieślak.

Na dzisiejszej rozprawie Dorota Nieznalska nie pojawiła się.

Sędzia uznał, że nic nie wskazuje na to, że Dorota Nieznalska miała intencje obrazić uczucia religijne. Sędzia Teresa Bertrand dodała, że sprawa powinna być ostrzeżeniem dla dziennikarzy. - Mamy tu przykład tabloizacji i złych tego konsekwencji - dodała.

- Nie zadawala mnie wyrok sądu. Ale jest on niezawisły i miał prawo wydać taką decyzję - powiedział prokurator Zbigniew Owsiany po ogłoszeniu wyroku.

Nie wiadomo czy gdańska prokuratura wniesie o kasację do Sądu Najwyższego. Wyrok jest prawomocny i nie można się od niego odwołać.

Dla "Gazety" Dorota Nieznalska

- Bardzo, bardzo się cieszę z takiej decyzji. Nie wyobrażałam sobie, że jeszcze raz musiałbym przez to przechodzić. Cieszę się, że nie będzie ponownego procesu. To wszystko było dla mnie trudne. Mam nadzieję, że prokuratura nie wniesie o kasację.

"Pasja" Nieznalskiej

Instalację "Pasja" można było oglądać w gdańskiej galerii "Wyspa" od 14 grudnia 2001 r do 21 stycznia 2002 r. We fragmencie pracy Nieznalska, początkująca wówczas artystka po gdańskiej ASP, umieściła na równoramiennym krzyżu fotografię męskich genitaliów. Towarzyszył temu film wideo przedstawiający mężczyznę w siłowni. Do skandalu doszło już po zamknięciu wystawy - dwoje posłów LPR zobaczyło fragment "Pasji" w telewizji i złożyło w gdańskiej prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez artystkę.

Proces Nieznalskiej ruszył kilka miesięcy później. Oskarżona wyjaśniała przed sądem, że nie miała zamiaru nikogo obrażać. Twierdzi, że chodziło jej wyłącznie o porównanie cierpienia, jakie narzucają sobie mężczyźni w siłowniach z cierpieniem chrześcijan.

Nieznalską skazano na 120 godzin prac społecznych. Po apelacji obrońcy Sąd Okręgowy w Gdańsku uchylił jednak wyrok. Drugi proces, w którym artystkę uniewinniono, zakończył się w połowie ub. roku. W uzasadnieniu wyroku sędzia Marcin Kradziecki stwierdził m.in., że ma dowodów, iż celem autorki było obrażanie innych osób, a wszystkie wątpliwości trzeba rozstrzygać na korzyść osoby oskarżonej.


Ostatnia aktualizacja: poniedziałek, 15 marca 2010 14:34

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.