3 lutego

Rząd osiadł na mieliźnie

"Donald Tusk zwołał spotkanie z szefem BOR-u i ministrami: sprawiedliwości, spraw wewnętrznych oraz zdrowia. To efekt ujawnienia informacji, że w czasie urzędowania J. Kaczyńskiego BOR zagłuszało telefony protestujących pielęgniarek. (PAP 1.01.08)"

Gdyby przed wyborami z października ub. r. ktoś prorokował, że rząd Donalda Tuska już po dwóch miesiącach od powołania publicznie ujawni swą bezradność, nie znalazłby wiary nawet u mnie. Okazało się, że jest gorzej niż sądzili ci, którzy uważają Tuska za pozoranta, a PO za partię interesu.

Jeżeli w chwili, gdy przez Polskę przetaczają się fale b. groźnych protestów społecznych, decyduje się sprawa tarczy antyrakietowej i naszych stosunków z USA oraz zbliża się czas konkluzji w stosunkach z Rosją, rząd podrzuca publiczności absurdalne problemy w rodzaju wszystkim od początku znanego zagłuszania telefonów pieklęgniarek okupujących gabinet w kancelarii premiera, uszkodzenie laptopa czy zniszczenie kart sim (strata - 80 zł), to znaczy, że osiadł głeboko na mieliźnie i gwałtownie szuka czasu na znalezienie jakiejś "cudownej" pomocy.

Należy się obawiać, że Tusk może szukać holownika ratunkowego również tam, gdzie nie powinien, ale to się wkrótce okaże. W każdym razie fakt, że rząd, zamiast kierować państwem i budować przyszłość, zajmuje się dziecinnymi atakami na poprzedników, dowodzi, że mamy do czynienia z najbardziej nieudolną ekipą od 1989 roku. Skoro na tle Tuska premier Mazowiecki wypada na dynamicznego przywódcę , który wiedział czego chce, to znaczy, że medialny fenomen "akwizytora" zbliża się ku upadkowi.

P.S. Pod wrażenie sprawozdania z kopalni "Budryk" wydało mi się, że w TVN mogą nastąpić zmiany ku obiektywizmowi. Szybko zostałem uleczony z tego złudzenia, gdy wczoraj wysłuchałem rozmowy red. Morozowskiego ze Zbigniewem Ziobro. Morozowski bezlitośnie kuł sprawę kart sim sugerując, że ich zniszczenie rzekomo wskazuje na istnienie poczucia ogromnego zagrożenia u b. ministra sprawiedliwości. Skoro TVN nadal promuje ten rodzaj dziennikarstwa, to znaczy, że stacja obstaje przy swej roli zangażowanego propagandysty, przedkładając manipulację, dezintegrację i insynuację nad informację.

 

Ostatnia aktualizacja: poniedziałek, 04 lutego 2008 11:50
W górę