Narzędzia
Szukaj
Rejestracja Loguj

Krzysztof Wyszkowski

Polska młodzież dojrzała do buntu

  1. Kiedy Polacy "wyjdą na ulicę" i zaczną odzyskiwać państwo ?  Jaki scenariusz Pan przewiduje, jeżeli nie wyjdą?

Fundamentalny przełom wynikający z upadku komunizm tak bardzo zaangażował zdolności adaptacyjne, że większość społeczeństwa nie była w stanie kontrolować postkomunistycznej elity władzy. Z tego wynikała np. zadziwiająco słaba reakcja na obalenie antykomunistycznego rządu Jana Olszewskiego. Zwycięstwo wyborcze Lecha Kaczyńskiego i Prawa i Sprawiedliwości w 2005 r. wskazywało na ozdrowieńcze zmiany, ale zmasowany kontratak formacji post-peerelowskich, wspomaganych przez tzw. „zaprzyjaźnione” media, doprowadził do powrotu PRL-bis.

Dopiero teraz, wraz z dochodzeniem do głosu ludzi nie mających związków z sowietyzmem, nadchodzi czas na głębokie przeobrażenia sceny politycznej. Polska młodzież jest w stanie zademonstrować niezgodę na trwanie Polski w politycznej katatonii narzucanej przez posowiecką mentalność „michnikowszczyzny”.

            Gdyby miało się okazać, że ta młodzież nie jest zdolna do protestu, byłby to znak trwałego upadku ducha narodowego, który stawiałby pod znakiem zapytania zdolność Polaków do utrzymania własnego państwa.

  1. Wielokrotnie ostatnio w debacie publicznej mówi się o tym, że brakuje nam "ducha roku 80tego, ducha Solidarności"  Jakby Pan to określił i dlaczego dzisiaj brakuje nam " tego szczególnego ducha"?

Dynamika buntu narodowego upostaciowanego w ruchu Solidarności brała się z wielu źródeł i sam, jako współinicjator tego ruchu, mam do części z nich stosunek krytyczny. Chodzi o elementy oportunizmu systemowego, który uważaliśmy wtedy za konieczną ostrożność geopolityczną – np. tzw. rewolucyjność samo-ograniczająca się – który dzisiaj uważam za historyczny błąd skutkujący nie dość wyraźną społeczną świadomość antycywilizacyjnego charakteru „realnego socjalizmu”. Ten błąd spowodował, że nawet działacze Solidarności, tacy jak Zbigniew Bujak, czy Władysław Frasyniuk – nie mówiąc o t.w. „Bolek” – nadal pozostają mentalnymi więźniami Peerelu, którzy w ćwierć wieku po hańbie Okrągłego Stołu trwają w postkomunistycznym zrośnięciu się ze swoimi niegdysiejszymi przeciwnikami.

            Do dzisiejszej młodzieży należy ostateczne odrzucenie mentalności „dialogu” ze zdrajcami i zbrodniarzami w rodzaju Jaruzelskiego czy Kiszczaka wraz z ich kagiebowskim zapleczem pełnym „Katów”,„Minimów” i „Olinów”, podtrzymywanego do dziś przez ludzi Układu - prezydenta Komorowskiego, premiera Donalda Tuska i całą Platformę Obywatelską.

Duch wolności musi wyrwać się spod dyktatury systemowych następców PZPR i otworzyć Polskę na zdolność samodzielnego uczestnictwa w „koncercie narodów”. Ważna jest w tym rola wolnych mediów, jako pośredników w systemie komunikacji społecznej. Wolne media muszą zdobyć pozycję dominującą w stosunku do „funkcjonariuszy informacji” ustanowionych po 1989 r. przez SB i WSI, jako zabezpieczenie interesów postkomuny.

  1. Jeżeli miałby Pan doradzać młodym ( choćby np. tym tysiącom młodych ludzi, którzy wyszli dwa tygodnie temu protestować przeciwko fałszerstwom wyborczym) to przed czym by Pan ich przestrzegł?

            Przed ekstremizmami – zarówno lewackimi, jak narodowymi – bo obie tendecje są zazwyczaj eksponentem zagranicznej i antypolskiej dywersji. Równie konieczne, ale trudniejsze do rozpoznania, jest odróżnianie interesu Polski od interesów obcych. Doskonałym przykładem jest obecnie sprawa więzień CIA w III RP  rządzonej przez takich funkcjonariuszy sowietyzmu, jak Aleksander Kwaśniewski i Leszek Miller. Ci „zaufani ludzie KGB” po 1989 r. błyskawicznie – i zapewne nie bez zgody swoich mocodawców – przeobrazili się w sługi amerykańskich służb specjalnych. W efekcie Polska i Polacy stali się ofiarą sojuszu postkomunistów z CIA, w którego skutku Amerykanie byli – i zapewne są nadal – przeciwnikami tych polskich sił patriotycznych, które dążą do uwolnienia państwa i społeczeństwa spod szkodliwej dla polskiej racji stanu dominacji zarówno ze Wschodu, jak i Zachodu. To dlatego Bush-ojciec intronizował Jaruzelskiego na prezydenta, a Bush-syn popierał obóz postkomunistyczny przeciw polskim patriotom.

Jestem przekonany, że polska młodzież dojrzała już do zrozumienia, że nasi strategiczni sojusznicy, całkiem w tym podobnie jak nasi wrogowie, kierują się własnym bardzo pragmatycznie pojmowanym interesem, dla którego miłe słówka są tylko tandetnym przykryciem. Mam nadzieję, że Polacy dojrzeli do wykazania koniecznej pewności siebie, która da nam siłę do artykulacji i realizacji naszych własnych interesów, a nawet naszych marzeń.

Gazeta Polska Codziennie - 11.12.14


Ostatnia aktualizacja: sobota, 13 grudnia 2014 10:48

Dodajkomentarz

Upewnij się czy wypełniłeś pola oznaczone gwiazdką (*).
Można stosować podstawowe znaczniki HTML.