| Nie tylko Katyń |
|
Ale Rosja premiera Putina nie tylko nie poczuwa się do odpowiedzialności za ludobójstwo, ale nie chce nawet udostępnić Polsce archiwów NKWD dotyczących zbrodni na polskich elitach. Dlaczego?! Przecież do samej zbrodni po pół wieku kłamstwa Moskwa przyznała się jeszcze za Gorbaczowa i Jelcyna. To prawda, ale Rosjanie nigdy nie przyznali się ani do skali zbrodni na Polakach, ani do miejsc, gdzie została popełniona. Katyń pod Smoleńskiem to miejsce egzekucji "tylko" około czterech i pół tysiąca polskich jeńców. Wiemy też, że ponad dwadzieścia tysięcy pozostałych NKWD zgładziło w Charkowie, Bykowni, Miednoje. Fakt, iż Rosja nie chce udostępnić nam żadnych dokumentów dotyczących zbrodni na Polakach, pozwala domniemywać, iż prawda o tym jest jeszcze dużo gorsza i bardziej straszliwa, niż wiemy dotąd. Są mianowicie nieudokumentowane, ale realne przesłanki, które wskazują, że ogólna liczba wymordowanych przez NKWD polskich elit przekracza siedemdziesiąt tysięcy, a egzekucje odbywały się na całym ogromnym terytorium imperium zła. Katyń był jedynie najbardziej znanym miejscem zbrodni! Należy też zwrócić uwagę na fakt, że jeszcze przed 5 marca 1940 roku były dokonywane egzekucje na polskich jeńcach jesienią 1939 roku, po zdobyciu Polski przez Armię Czerwoną. Tak zamordowany został m.in. generał Olszyna - Wilczyński, a dokładnie w samą Wigilię, 24 grudnia 1939 roku, w nieznanym miejscu NKWD wymordowało kilkudziesięciu kapelanów - oficerów Wojska Polskiego, zresztą nie tylko księży katolickich, ale również naczelnego rabina WP. Moskiewski wyrok śmierci z 5 marca dotyczył oficerów Wojska Polskiego i polskich elit nie tylko w latach wojny. W warunkach totalitarnego systemu komunistycznego był on ponadczasowy, a jego realizacja jedynie na mniejszą skalę miała miejsce już po 1945 roku. Czym bowiem były wyroki kapturowych sądów komunistycznych na rotmistrza Pileckiego, generałów: Fieldorfa, Okulickiego, Tatara, oraz innych oficerów i dowódców Armii Krajowej? Można powiedzieć, że nawet wyrok śmierci ze stanu wojennego na pułkownika Kuklińskiego był pośrednio związany z tamtym moskiewskim z czasów wojny. Od wyroku śmierci wydanego na Polskę 5 marca 1940 roku na Kremlu upływa właśnie 70 lat. Żyjemy na szczęście w zupełnie innej epoce i w zupełnie zmienionej Europie. Ale w tej Europie zarzuca się Polakom rusofobię. Takie opinie słyszeć można nie tylko w Moskwie, ale, niestety, również w Berlinie, Brukseli, Paryżu i innych stolicach europejskich. Tymczasem ta rzekoma rusofobia to jedynie nasza pamięć.
Nasz Dziennik • 2010.03.03 [km] |

