|
kwi 10
2009
|
Ballada o Bolu i IPNieDodane przez Administrator w Nieotagowane |
|
BALLADA O BOLU i IPNie
Żył sobie w Gdańsku piękny Bolo
Który komunę rozbił solo,
A po tym jakże trudnym akcie,
Po belwederskim chadzał trakcie
Z ciągle rosnącą aureolą.
W jej blasku gości cała masa
Grzała się mile jak na wczasach
Do Bolka wdzięcząc się raz po raz
W kraju i na brukselskich forach.
Z czego był splendor oraz kasa.
Borsuk, co uczyć chciał Papieża;
Donald, nie z Polski lecz z Wybrzeża;
Palikot, ten od forsy żony;
Niesioł, co wizus miał szalony.
I różowego mnóstwo zwierza.
Niestety siły jakieś ciemne
Raj słodki zmienić chcą w gehennę
A IPN-u samowolka
Jęła wyciągać wnet na Bolka
Kwity dodatnie i ujemne.
Zaczyna gasnąć aureola,
Więc krzyczy Donek, "Hola, hola
Do mnie Grzegorzu i Rafale,
Nie martwcie się o przyszłość wcale,
My wrogom nie oddamy pola!"
W sukurs nadchodzą już komuszki
Co bronić Olka chcą wydmuszki,
Wciąż powtarzając, niczym Piłat
Że JEDNEJ prawdy groźna siła -
Prawdy trza zmieniać wciąż jak ciuszki.
Mylą się, rzecze Donald-pasza,
Nas jedna prawda nie przestrasza
Ba, kiedy będzie ich zbyt wiele
Lud się poczuje nazbyt śmiele!
Ale ta jedna ma być nasza.
Wnet szturm archiwów będzie krótki;
Znajdą się na Kurtykę kłódki;
Prawdę ustali się dekretem;
Bolowi urządzimy fetę;
By się w spokoju napić wódki.
PRZESŁANIE: Czytelniku, czy tak być musi?
Czyż mamy być ślepi i głusi?
Czy byś chciał od niedzieli
Miast czerwieni i bieli
Sztandar ujrzeć tu Białorusi?
(Nadesłane - Wernyhora_

