| Precz z komunÄ…! |
|
Strajk w Stoczni Gdańskiej w maju 1988 r. wywołała grupa młodych robotników - „dzieci stanu wojennego", którzy swój sprzeciw wobec komuny wyrażali zwykle na meczach „Lechii" Gdańsk. Ksiądz Jarosław Wąsowicz, autor książki „Biało-zielona »Solidarność«. O fenomenie politycznym kibiców gdańskiej Lechii 1981-89", tak to wspomina: Pamiętam mecz z Górnikiem Wałbrzych w 1988 roku. Cała starszyzna Lechii - na strajku w stoczni, a myśmy rozkręcali zadymę na stadionie. Wcześniej, w 1983 r. kibice Lechii Gdańsk zdobyli ogólnopolską popularność podczas transmisji w TVP meczu Pucharu Zdobywców Pucharów Lechia Gdańsk - Juventus Turyn, gdy powitali Lecha Wałęsę skandowaniem „So-li-dar-ność". Jarosław Rybicki, obecnie poseł PO, podaje na swojej stronie internetowej: podczas pierwszej połowy Wałęsa zachowywał się jak zwyczajny kibic: krzyczał, gwizdał, ponosiły go emocje. Podczas przerwy, gdy zaczęły się owacje na jego cześć i przybiegli zagraniczni dziennikarze, pokazywał znak V, składał autografy na biletach, pozdrawiał wiwatujące tłumy. Stadion niemal oszalał. A towarzysze sekretarze czmychnęli z głównej trybuny gdzieś do klubowych pomieszczeń. Na mecz przybył przecież nawet I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR Stanisław Bejger! Telewizja przerwała transmisję dla Polaków (do Włoch szła bez przeszkód) i pokazała napis "Przepraszamy za usterki". Dwa tygodnie później cała Polska krzyczała Solidarność, bo Wolny Świat wyraził solidarność ze zniewolonym narodem przez przyznanie Lechowi Wałęsie nagrody Nobla. Kibic „Dufo": Nasz udział w walkę o wolność docenił sam Wałęsa, także ksiądz Jankowski. Na mecz do Poznania pojechało nas 12 tysięcy. Wszyscy krzyczeli "Solidarność!!!" Ks. Jarosław: Wiem, że są księża w gdańskiej diecezji, którzy chodzili jako chłopaki na Lechię. Pełno takich! Poza tym, kto w Gdańsku nie chodził na Lechię?! Na meczach zawsze mam ze sobą szalik kibica. A jak są zadymy, to się modlę, żeby się nikomu nic nie stało. „Wierzba" Lechia to była za komuny taka enklawa, wyspa. Przypomnijcie sobie czasy, gdy w telewizji był tylko jad i kłamstwo. Na ulicach milicyjny terror. A na Lechii krzyczano "Solidarność!!!". Zawsze wiedzieliśmy, że jesteśmy po dobrej stronie. I historia to udowodniła. Imperium zła upadło, my kibice Lechii też dorzuciliśmy swoją cegiełkę. To oni wymyślili i wykrzyczeli hasło, pod którym Polska odzyskała niepodległość: „Nie ma wolności bez Solidarności" Ale historia kołem się toczy, więc dzisiaj znowu jest jak kiedyś - kibice trwają w stanowisku patriotycznym, a działacze PO szlusują do tradycji PZPR. Gdy kibice rozpięli transparent: A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści - mecz został przerwany. Gdy stoczniowcy, wśród których byli inicjatorzy strajku z 1988 r., chcieli demonstrować pod Pałacem Kultury, zostali pobici i ostrzelani gazem.  Gdy minister Paweł Graś: Demonstracja stoczniowców nie była tak poważna i duża jak zapowiadano. Należy podkreślić bardzo sprawną i skuteczną postawę policji, która szybko zaprowadziła porządek. Niestety należy z przykrością stwierdzić, że czterech funkcjonariuszy odniosło obrażenia -  media nie dostrzegły powtórki z Urbana. Mimo, że rozwiązanie PZPR ogłoszono w Pałacu Stalina już dawno temu, znowu jest możliwe, że władza obraduje w tym samym miejscu, tyle, że zamiast sierpa i młota zawieszono na nim inny baner.  Byłem na placu przed Pałacem Stalina gdy podległe Tadeuszowi Mazowieckiemu bandziory z ZOMO katowały młodzież domagającą się likwidacji partii Płatnych Zdrajców Pachołków Rosji. I słyszałem jak ten zwierzchnik Kiszczaka, w teczkach IPN opisany, jako „dobrze znający metody pracy SB", mówił, że widział nagrania wideo z tych wydarzeń i bierze na siebie całą odpowiedzialność za działania ZOMO. Teraz znowu słyszę, jak nowy premier z tej samej formacji, człowiek mający wielkie doświadczenie w działaniach służb specjalnych i obecnie osobiście je kontrolujący, powtarza: Ja nie byłem świadkiem tych zdarzeń bezpośrednim, ale z przekazów medialnych i raportów, z którymi się zapoznałem wynika, że policja robiła to, co do niej należy. Żyłem w komunizmie, oglądałem TVP i słuchałem propagandystów Jaruzelskiego oskarżających Solidarność - Te harce szkodzą Polsce. Dlatego wiem, kim jest Tusk, który grozi - Tego typu harce Polsce nie służą. I wyobrażam sobie jak teraz wyglądałby mecz „Lechii" z udziałem Tuska i Wałęsy. Przy dojściach do stadionu posterunki policji i ABW rekwirujące osobnikom nie posiadających specjalnych zezwoleń flagi narodowe oraz „wszelkie przedmioty zostać wykorzystane do nielegalnej demonstracji lub mogące nie licować z powagą uroczystości", nad stadionem flagi Unii Europejskiej i „portrety przywódców którym wszystko zawdzięczamy". Na trybunach wiwatujące tłumy emerytowanych i nadal czynnych w służbie funkcjonariuszy MO, SB, PZPR i PO (kamera najeżdża na postać Bergera i jego dłoń pokazującą ... co to jest? znak „V", figa, a może środkowy palec?). Po meczu dziennikarze TVN24 docierają do byłych kibiców Lechii, którzy piją piwo pod płotem, a zapytani o mecz odpowiadają, że nie poszli, bo tym razem nikt im nie zapłacił za wywoływanie antyrządowych harców. Cała transmisja bez jakichkolwiek usterek. A po jakimś czasie znowu zaproponują rozmowy „przy okrągłym stole"... Cytaty nieoznaczone pochodzą ze strony: http://gdansk.naszemiasto.pl/kibice_o_sobie/specjalna_artykul/37330.html |
