|
Po ubieg³o tygodniowej emisji programu Bronis³awa Wildsteina „Cienie PRL”, na temat „okr±g³ego sto³u”, odebra³em kilka telefonów i listów elektronicznych z wyrazami zdziwienia moj± wypowiedzi±, któr± zrozumiano jako twierdzenie, ¿e w r. 1989 powinno by³o doj¶æ do rozlewu krwi. Wyja¶niam wiêc, ¿e to wra¿enie wynik³o st±d, ¿e autor programu znacz±co skróci³ (z pewno¶ci± bez zamiaru ich zniekszta³cenia) wszystkie wypowiedzi rozmówców (my¶lê, ¿e przynamniej o po³owê), w tym moje, w tym jednak przypadku pozbawiaj±c j± kontekstu. Moje stwierdzenie, ¿e bez rozlewu krwi nie odzyskuje siê pe³nej niepodleg³o¶ci mia³o charakter ogólny i by³o reakcj± na powtarzan± z wielkim naciskiem przez Andrzeja Celiñskiego i Andrzeja Friszke tezê, ¿e ca³kowicie pokojowy przebieg „przemian ustrojowych” by³ b³ogos³awieñstwem dla Polski i innych krajów bloku sowieckiego.
Mam w tej kwestii przeciwstawn± opiniê, co nie oznacza, ¿e ¿a³ujê, ¿e do rozlewu krwi nie dosz³o. Jestem przekonany, ¿e uzgodniony przez Jaruzelskiego i Kiszczaka z jednej strony, a przez Wa³êsê, Mazowieckiego, Geremka, Kuronia i Michnika oraz przedstawicieli Ko¶cio³a z drugiej, pakt o wspó³rz±dzeniu, którego g³ównymi zasadami by³o zobowi±zanie strony solidarno¶ciowej do zagwarantowanie komunistom bezpieczeñstwa indywidualnego i zbiorowego oraz zgoda na rozkradzenie maj±tku narodowego, by³y darem tyle¿ bezpodstawnym i niepotrzebnym, co szkodliwym dla pañstwa i narodu.
Celiñski i Friszke twierdzili, ¿e w³adze PRL dysponowa³y w tym czasie mo¿liwym do u¿ycia aparatem przemocy, a Solidarno¶æ by³a s³aba i pozbawiona dynamiki. Odpowiada³em, ¿e Jaruzelski z Kiszczakiem nie realizowali w³asnego planu demokratyzacji PRL, a tylko, jako sowieccy agenci, wykonywali dyspozycje narzucone przez Kreml. Gdyby nie wykonali operacji „okr±g³y stó³”, to po prostu zostaliby usuniêci przez KGB czy GRU i ten sowiecki plan przeprowadzi³ by jaki¶ inny pezetpeerowski „reformator”. Wiosn± 1989 roku komunistów mog³o uratowaæ tylko ponowne wprowadzenie stanu wojennego, a to by³o absolutnie niemo¿liwe z powodu krachu gospodarki Sowieckiej i konieczno¶ci szukania poprawy stosunków z Zachodem za ka¿d± cenê.
Sytuacja ta stwarza³a Polsce niezwyk³± okazjê do jednoczesnego pozbycia siê komunizmu wraz z komunistami i budowania demokratycznego pañstwa bez wszczepiania w nie postkomunistycznej zarazy. Sta³o siê inaczej, i dlatego zastosowanie polityki pacta sunt servanda nawet wówczas, gdy Czesi przeprowadzili wolne wybory prezydenckie, a Wêgrzy wybory parlamentarne, nale¿y oceniæ, jako zdradê stanu. O takim wyborze zdecydowa³a agenturalno¶æ i oportunizm wielu przedstawicieli Solidarno¶ci przy „okr±g³ym stole”.
Mówi³em te¿, ¿e powo³ywanie siê na s³abo¶æ Solidarno¶ci jest fa³szywym usprawiedliwieniem skandalu z zobowi±zaniem siê w Magdalence przez doradców Zwi±zku, ¿e Solidarno¶æ bêdzie odbudowywana „od góry”, a nie, jak w r. 1980, w sposób demokratyczny. Ta ma³o znana sprawa dowodzi, ¿e choæby Solidarno¶æ by³a tylko mitem, to wi±¿±ca siê z ni± zasada demokratyczna by³a ¶miertelnym zagro¿eniem dla systemu „realnego socjalizmu” i jego ludzi. Gdy jednak przedstawiciele Solidarno¶ci przerobili j± na podobieñstwo CRZZ, takim zagro¿eniem byæ przesta³a. Dziêki odrzuceniu demokratyczno¶ci, która by³a najwiêkszym skarbem Solidarno¶ci i fundamentem antykomunizmu, uda³o siê Geremkowi, Michnikowi i innym doprowadzenie do sojuszu z postkomunistami na szkodê pañstwa i narodu. Gdyby Solidarno¶æ by³a odbudowywana demokratycznie, jej reprezentacja w sejmie „kontraktowym” wygl±da³aby zupe³nie inaczej i nie mieliby¶my Jaruzelskiego za prezydenta, a Kiszczaka za ministra spraw wewnêtrznych. Ale wówczas archiwa SB nie zosta³yby zniszczone i ci liderzy i doradcy Solidarno¶ci zablokowali dekomunizacjê, zostaliby ujawnieni jako formalni i nieformalni konfidenci.
Dopiero w takim kontek¶cie umie¶ci³em refleksjê ¿e niepodleg³o¶æ uzyskana bez ofiary krwi, czyli bez patriotycznego wysi³ku, nie bêdzie pe³na, jako ¿e na rozkaz Sowietów zosta³a uorganizowana przez polskich zdrajców, agentów i z³odziei w taki sposób, ¿eby Polska pozosta³a strukturalnie niezdolna do osi±gniêcia suwerenno¶ci.
|