|
Była środa, 16 stycznia 1980 r. W „Dzienniku Bałtyckim”, jak co dzień, informacje z życia
regionu – I Sekretarz KW PZPR Tadeusz Fiszbach powiedział to i tamto, przygotowania
do VIII Zjazdu PZPR idą pełną parą, delegaci wojewódzkiej organizacji partyjnej już gotowi
do wyjazdu do stolicy… No i jeszcze jedna bardzo ważna informacja. Niektórzy mówią, że
podobno jedna z niewielu prawdziwych w PRL – prognoza pogody: „Jak nas poinformował
dyżurny synoptyk, dziś na Wybrzeżu będzie zachmurzenie początkowo duże i zamglenia,
w ciągu dnia przejaśnienia. Temperatura od –6 st. rano do –2 st. Na samym Wybrzeżu ok. 0 st.
Wiatry umiarkowane północno-zachodnie. Orientacyjna na następną dobę: bez większych
zmian”1. Tego dnia w niewyjaśnionych do dzisiaj okolicznościach zginął tragicznie Tadeusz
Szczepański (ur. 28 lutego 1960 r.) – młodziutki mechanik samochodowy w Przedsiębiorstwie
Produkcji i Montażu Urządzeń Elektrycznych Budownictwa „Elektromontaż” w Gdańsku,
a zarazem działacz antykomunistycznych Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża.
Przez ponad 25 lat mówiło się, że to tragiczny wypadek. Prawie nikt nie chciał wracać do
sprawy. Nawet z pierwotnej wersji Człowieka z żelaza wycięto podobno scenę wyciągnięcia
ciała Szczepańskiego z Motławy. Sprawa wydawała się beznadziejna i zamknięta. Było tak do
czasu, kiedy w archiwum IPN w Warszawie natknąłem się na zdumiewający dokument, z którego
jednoznacznie wynika, że SB – i to na poziomie MSW – kierowała śledztwem w sprawie
zaginięcia Szczepańskiego i za wszelką cenę broniła wersji o tragicznym wypadku.
Ostatni egzamin
Tadeusz Szczepański wyszedł 16 stycznia 1980 r. o godz. 7.00 rano z domu. Tego dnia
nie musiał iść do pracy. Otrzymał zwolnienie. O godz. 8.00 w gdańskim oddziale Ligi
Obrony Kraju przy ulicy Kopernika zdawał egzamin na prawo jazdy kategorii „C”, na który
został skierowany przez Wojskową Komisję Uzupełnień. Egzamin skończył się pomyślnie
ok. godz. 16.00. Cała grupa, prawie 40 osób, zdała egzamin. Potem, zgodnie z tradycją,
7-osobowa paczka świeżo upieczonych młodych kierowców poszła opić egzamin do baru
„Jacek”. Wypili po dwie setki wódki, musieli też skonsumować zakąskę, bo Polska Ludowa
dbała przecież o trzeźwość obywateli. Po półtorej godziny opuścili „Jacka”, ale postanowili
1 „Dziennik Bałtycki”, nr 12, 16 I 1980, s. 1.
101
DOKUMENTY
jeszcze zrzucić się na wódkę i pogadać na wolnym powietrzu. Kupili trzy półlitrówki i poszli
Podwalem Staromiejskim w stronę kanału. Blisko kanału Raduni, a zarazem nieopodal
budynków Zakładów Okrętowych Urządzeń Elektrycznych i Automatyki „Elmor”, znaleźli
ustronne miejsce.
Po wypiciu alkoholu najpewniej cała siódemka dotarła do Podwala Staromiejskiego i tam
zaczęła się rozchodzić do domów. Tadeusz Szczepański szedł razem z kolegami z „Elektromontażu”,
Wiesławem Zielińskim i Krzysztofem Romanowskim. Później ustalono, że
feralnego wieczora Zieliński trafił do izby wytrzeźwień2. Romanowski zezna potem, że na
wysokości Hali Targowej pożegnali Zielińskiego, on ze Szczepańskim zaś dotarł aż do przejścia
podziemnego przy Dworcu Głównym PKP w centrum Gdańska. „Tam pożegnałem się
ze Szczepańskim i pojechałem do domu” – mówił Romanowski3. Nieco wcześniej podobną
wersję przedstawił rodzicom Szczepańskiego, o czym po sąsiedzku dowiedziała się Wiesława
Gałdyn, żona funkcjonariusza gdańskiej MO Janusza Gałdyna (później pułkownika SB),
która o wszystkim poinformowała odpowiednie organa. Przekazując to, zaznaczyła, że zna
osobiście Tadeusza Szczepańskiego, że „nie miał żadnych nałogów, oddawał wszystkie pieniądze
matce, przebywał zawsze w domu, nie miał kolegów o złej reputacji”4.
Od chwili rozstania z Romanowskim nic w tej tragicznej historii się nie zgadza, poza
jednym – Tadeusz Szczepański po raz pierwszy w życiu nie powrócił na noc do domu. Nie
powrócił też w czwartek, i w piątek… Zniknął.
Gdzie jest nasz syn?
Zaniepokojeni rodzice zastanawiali się, co stało się z ich synem. „Rozpacz w domu.
Byliśmy u matki. Matka załamana, ojciec załamany” – wspominał jeden z kolegów Szczepańskiego5.
Następnego dnia rodzice wypytywali kolegów Tadeusza o szczegóły egzaminu
i spotkania „pod chmurką”. Romanowski zapewniał rodziców, kolegów (uczestników kursu
samochodowego), a także przełożonych w pracy, że odprowadził Szczepańskiego do dworca
PKP, a nawet „wsadził” go do tramwaju linii nr 13 lub nr 9, który kursuje do dzielnicy
Gdańsk Stogi, gdzie mieszkał6. Przez kilka dni rodzice zwlekali z zawiadomieniem milicji
o zaginięciu syna. Dopiero w dniu 21 stycznia 1980 r. o godz. 8.00, być może za namową
kolegi z „Elektromontażu” – Lecha Wałęsy7, Cecylia Szczepańska zgłosiła się na Komisariat
2 AIPN Gd, 57/18, Notatka służbowa por. J. Likierskiego, Gdańsk, 7 II 1980 r., k. 9; ibidem, ref.
L. Kmiotek, Notatka urzędowa z rozmowy z Wiesławem A. Zielińskim, Gdańsk, 7 II 1980 r., k. 10;
ibidem, ref. L. Kmiotek, Notatka urzędowa z przeprowadzonej rozmowy z ob. Leszkiem Szydłowskim,
Gdańsk, 8 II 1980 r., k. 11.
3 Ibidem, 57/18, Notatka służbowa z rozmowy por. J. Kasianiuka z K. Romanowskim, Gdańsk, 7 II
1980 r., k. 7–8.
4 Ibidem, Notatka służbowa por. J. Likierskiego, Gdańsk, 6 II 1980 r., k. 4.
5 L. Wałęsa, Droga nadziei, Kraków 1990, s. 104.
6 AIPN Gd, 57/18, Notatka urzędowa referenta L. Kmiotka z rozmowy z Krzysztofem A. Solińskim,
Gdańsk, 9 II 1980 r., k. 14; ibidem, Notatka służbowa por. J. Likierskiego z rozmowy z kierownikiem
transportu „Elektromontażu” ob. Lipskim, Gdańsk, 7 II 1980 r., k. 6; ibidem, Protokół przesłuchania
świadka L. Wałęsy, Gdańsk, 21 III 1980 r., k. 50.
7 Tak zeznał w Prokuraturze Rejonowej w Gdańsku Lech Wałęsa w dniu 21 III 1980 r. (por. ibidem, k. 50).
102 DOKUMENTY VII MO przy ulicy Ugory na gdańskich Stogach, by poinformować milicję, że od 17 stycznia
1980 r. syn nie wrócił do domu8. Przyniosła fotografię syna, mówiła, że czytał dużo książek.
Na podstawie informacji przekazanych przez matkę sporządzono treść komunikatu o Tadeuszu
Szczepańskim: „Wiek z wyglądu 16–18 lat, wzrost 170 cm, włosy krótkie, proste, ciemne,
zarostu nie ma, twarz pociągła, cera śniada, czoło pionowe, oczy niebieskie, nos mały,
prosty, uszy małe przylegające, uzębienie pełne, znaki szczególne: nie ma. […] Płaszcz, kurtka
ze skaju ocieplana, bluza (bluzka) golf zielony oraz pulower, spodnie sztruks granatowy,
bielizna podkoszulka z krótkim rękawem, siwa, obuwie półbuty beżowe, rodzaj przedmiotów
zabranych ze sobą – zeszyt […]”9. W tym miejscu pojawia się pierwsza wątpliwość: dlaczego
komunikat o zaginięciu T. Szczepańskiego ukazał się w „Dzienniku Bałtyckim” dopiero 10
lutego 1980 r.?10 Podobno był jakiś komunikat w prasie 23 stycznia 1980 r. oraz informacja
w „Panoramie Gdańskiej” (program regionalny TV).
8 Ibidem, Odpis zawiadomienia o zaginięciu osoby, Gdańsk, 21 I 1980 r., godz. 8.00, k. 2.
9 Ibidem, k. 2.
10 Komunikat MO [ze zdjęciem T. Szczepańskiego], „Dziennik Bałtycki”, nr 31, 10 II 1980, s. 2.
Solidarnościowa głodówka protestacyjna WZZ w obronie uwięzionego działacza SKS i WZZ
Błażeja Wyszkowskiego, który podjął głodówkę w gdańskim areszcie przy ul. Kurkowej. U góry
od lewej: Barbara Wyszkowska, Bogdan Borusewicz, Kazimierz Szołoch, N.N. U dołu: Andrzej
Gwiazda, Magdalena Wyszkowska (żona uwięzionego Błażeja) z synem Łukaszem, Joanna
Duda-Gwiazda. Fot. wykonana 2 czerwca 1978 r.
Fot. ze zbiorów K. Wyszkowskiego
103
DOKUMENTY
„Sympatyzował z jakimś ruchem robotniczym”
Milicja rozpoczęła poszukiwania. Przesłuchiwała kolegów Tadeusza Szczepańskiego,
przeprowadziła wywiad w jego miejscu pracy i zamieszkania. W czynnościach dochodzeniowo-
śledczych najbardziej wykorzystywano Krzysztofa Romanowskiego, który ostatni
widział Szczepańskiego. Wydaje się, że mówił prawdę, nie dając podpuścić się funkcjonariuszom
MO. W czasie przesłuchania w dniu 7 lutego 1980 r. najpewniej zasugerowano mu11, że
Szczepański mógł na dłużej oddalić się nad kanał i już stamtąd nie wrócić. Romanowski powiedział:
„Nie pamiętam, by Szczepański odchodził w czasie picia alkoholu nad kanałem od
naszej grupy na dłużej – oddalał się co jakiś czas, jak my wszyscy, w celu załatwienia potrzeb
fizjologicznych (oddania moczu)”. Po chwili kolega zaginionego z „Elektromontażu” zwrócił
też uwagę na raczej nieznany milicjantom wątek: „Szczepańskiego mogę określić jako
chłopca spokojnego – rzadko pił alkohol – czy miał jakąś dziewczynę nie wiem, nie zwierzał
mi się z tego. Od znajomego z pracy – Lecha Wałęsy słyszałem, że Szczepański sympatyzuje
z jakimś ruchem robotniczym – lecz z jakim bliżej nie wiem. Przypadkiem słyszałem rozmowę
Wałęsy i Szczepańskiego o jakimś zebraniu. Nie wiem czy Szczepański miał jakichś
osobistych wrogów. Szczepański nigdy w żadnych rozmowach ze mną nie poruszał tematu
11 Wyraziłem pewną wątpliwość, używając słowa „najpewniej”, gdyż dokumenty z przesłuchania przez
funkcjonariuszy MO nie mają charakteru protokołu, lecz zwykłej notatki służbowej, która pozbawiona
jest treści wypowiadanych przez milicjantów.
Manifestacja 11 listopada 1979 r. w Gdańsku. Manifestanci maszerują z kościoła Mariackiego
w Gdańsku pod pomnik króla Jana III Sobieskiego. Na fotografii widoczny m.in. Lech Wałęsa.
Zdjęcie operacyjne SB.
Fot. z arch. IPN Gd.
104 DOKUMENTY działalności ruchu robotniczego – nigdy o niczym takim nie wspominał, dlatego też, rozmowa
jego z Wałęsą na ten temat zdziwiła mnie, ale nigdy do tego nie wracałem i Szczepańskiego
nie wypytywałem na ten temat”12.
Dzięki informacjom Krzysztofa Romanowskiego milicja ustaliła dokładnie czas, miejsce
spotkania i picia alkoholu. W notatce funkcjonariusza MO czytamy: „Dokonano penetracji
przyległego terenu oraz bunkra – nie ujawniono żadnych śladów przebywania lub jakiekolwiek
zwłoki. Pobliskie ujście Raduni do Motławy jest nie zamarznięte. Teren ten jest
zarośnięty, dalej w kierunku ulicy Wałowej i Łagiewniki teren jest pofałdowany, leży tam
różne płyty betonowe, rury i chałdy [sic!] piasku, ziemi. Nabrzeże Raduni jest nieogrodzone
– niezabezpieczone płaskie – brak stromych brzegów, natomiast nabrzeże pobliskiej Motławy
(około 50 metrów) jest strome lecz zabezpieczone barierkami”13 [tak w oryginale – S.C.].
Później dokonano również penetracji terenu siłami ZOMO14. Bez żadnego efektu.
„Nagie zwłoki mężczyzny”
W poniedziałek 17 marca 1980 r. o godz. 18.10 ktoś zatelefonował do Komisariatu II MO
w Gdańsku z informacją, że na wysokości stacji pomp przy Elektrociepłowni „Ołowianka”
pływają w Motławie nagie zwłoki mężczyzny. W dokumentach MO dołączonych do akt
śledztwa (wyciągi z książki interwencji Pogotowia Milicyjnego KW MO w Gdańsku) jest
mowa o tym, że informacja o znalezieniu zwłok Szczepańskiego została przekazana telefonicznie
przez niejakiego Szumiala, który przedstawił się jako trener Gwardyjskiego Klubu
Sportowego „Wybrzeże”. Jednak wkrótce okazało się, że nikt o takim nazwisku nie pracuje
w GKS „Wybrzeże”15. Mało tego, z innego dokumentu MO wynika, że po telefonicznym
zgłoszeniu informacji o znalezieniu zwłok Szczepańskiego pierwszy milicjant pojechał pod
wskazane miejsce już o godz. 18.00! Dokumenty te są sprzeczne, gdyż według jednego
o znalezieniu zwłok T. Szczepańskiego zawiadomiono o godz. 18.10, z drugiego zaś wynika,
że już o godz. 18.00 referent Wiktor Jędrasiak na polecenie dyżurnego udał się na miejsce
znalezienia zwłok.
Oto pełna treść notatki sporządzonej przez Wiktora Jędrasiaka z Komisariatu II MO w Gdańsku:
„Dnia 17. 03. 1980 r. o godz. 18.00 na polecenie dyżurnego udałem się na miejsce znalezienia
zwłok usytuowanego na brzegu odpływu kanału Motławy na wysokości Stacji Pomp
przy Elektrociepłowni »Ołowianka II«. Po przybyciu na miejsce ustaliłem, że w wymienionym
miejscu w odległości 0,5 m zanurzone w wodzie leżą nagie zwłoki mężczyzny w wieku ok. 25
lat. Ponadto zwłoki miały obcięte obie kończyny dolne na wysokości środka kości piszczelowej,
duże przecięcie barku po stronie klatki piersiowej oraz przecięcie czaszki po prawej stronie.
Zwłoki przekazane do Zakładu Medycyny Sądowej celem ustalenia przyczyny zgonu”16.
12 AIPN Gd, 57/18, Notatka służbowa z rozmowy por. J. Kasianiuka z K. Romanowskim, Gdańsk, 7 II
1980 r., k. 8.
13 Ibidem, Notatka służbowa por. J. Likierskiego, Gdańsk, 8 II 1980 r., k. 12.
14 Ibidem, k. 12.
15 AIPN Gd, 57/18, Notatka urzędowa st. insp. Wydziału Śledczego KW MO w Gdańsku por. Wł. Rojka,
Gdańsk, 24 IV 1980 r., k. 122; ibidem, Wyciąg z książki interwencji Pogotowia Milicyjnego KW MO
w Gdańsku, Gdańsk, 24 IV 1980 r., k. 121.
16 Ibidem, ref. Wiktor Jędrasiak, Notatka służbowa, Gdańsk, 17 III 1980 r., k. 17.
105
DOKUMENTY
Tragiczny wypadek?
Lektura Protokołu oględzin i otwarcia zwłok sporządzonego przez lekarza medycyny
Romana Zbychorskiego z Akademii Medycznej w Gdańsku w dniu 19 marca 1980 r. jest
przerażająca. Garść kilku cytatów: „Głowa – w okolicy ciemieniowej prawej rana dł[ugości]
18 cm, szer[okość] 2 cm o brzegach prawie równych”, „widoczne w dnie wgniecenie kości
pokrywy czaszki”, „klatka piersiowa – po stronie lewej rozległa rana biegnąca poziomo
wzdłuż obojczyka lewego na odcinku 17 cm dochodząc do mostka, następnie biegnie ku
dołowi na odcinku 12 cm, dając odgałęzienie ku dołowi i środkowi ciała”, „kończyna dolna
prawa – na pośladku rana w kształcie litery L o dł[ugości] 13 cm, […] stwierdza się brak stopy
i podudzia 21 cm poniżej stawu kolanowego”; „kończyna dolna lewa – […] stwierdza się brak
stopy i podudzia 13 cm poniżej stawu kolanowego”; „szyja i klatka piersiowa – stwierdza się
złamanie kręgosłupa pomiędzy kręgiem VII szyjnym a I piersiowym” itd.17
Biegli lekarze z Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Gdańsku orzekli
jednoznacznie, że Tadeusz Szczepański zmarł śmiercią gwałtowną i nagłą na skutek utonięcia.
Świadczyć o tym miały zwłaszcza badania płuc, które wykazały charakterystyczne dla
takich zgonów ostre rozdęcie pęcherzyków płucnych. Lekarze stwierdzili ponadto, że wszystkie
rany i obrażenia na ciele Szczepańskiego wystąpiły już po jego śmierci. Według biegłych
17 Ibidem, lek. med. Roman Zbychorski, Protokół oględzin i otwarcia zwłok, Gdańsk, 19 III 1980 r.,
k. 87–89.
18 grudnia 1979 r. Składanie wieńców pod bramą nr 2 Stoczni Gdańskiej im. Lenina.
Tadeusz Szczepański był wówczas pod stocznią z kwiatami
Fot. ze zbiorów B. Borusewicza
106 DOKUMENTY obcięcie stóp i inne obrażenia powstały na skutek „działania śrub statków przepływających
po Motławie”. W identyczny sposób wytłumaczono także całkowite pozbawienie odzieży.
Tę wersję przyjmie później za swoją również Prokuratura Rejonowa w Gdańsku z prowadzącym
śledztwo prokuratorem Leszkiem Lackorzyńskim na czele, który w dniu 31 maja
1980 r. umorzy śledztwo. Wcześniej, bo już 29 kwietnia 1980 r., Lackorzyński telefonicznie
poinformował pełnomocnika rodziny Szczepańskiego adwokata Jacka Taylora o zakończeniu
wszystkich czynności dowodowych18.
W grupie WZZ-owskiej
Kolegą Tadeusza Szczepańskiego z „Elektromontażu” był Lech Wałęsa. Pracowali w tym
samym warsztacie, mieszkali na tej samej ulicy Wrzosy, w robotniczej dzielnicy Gdańska – Stogach.
To on wciągnął Szczepańskiego do Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. Szczepański
był członkiem grupy Wałęsy, która kolportowała niezależną prasę i ulotki, a czasem również
niszczyła propagandowe tablice i afisze19. W dniu 23 stycznia 1980 r., w proteście przeciwko
wręczeniu wypowiedzeń z pracy kilkudziesięciu pracownikom „Elektromontażu”, działacze
WZZ w tym zakładzie powołali Komisję Robotniczą20. Deklarację podpisało pięć osób, w tym
m.in. Lech Wałęsa i Sylwester Niezgoda, z którymi Szczepański był związany. Za tę działalność
w dniu 2 lutego 1980 r. zwolniono Wałęsę i Niezgodę z pracy. W swoich pamiętnikach Wałęsa
cytuje wypowiedzi uczestników grupy WZZ z „Elektromontażu”. Jeden z nich, przedstawiony
w Drodze nadziei jako „NN”, tak wspominał sprawę śmierci Szczepańskiego: „Wałęsa zgromadził
wokół siebie kilka osób, samych robotników. Wśród nich był właśnie ten nieszczęsny Tadeusz
Szczepański, który odegrał bardzo ważną rolę w przygotowaniach do obchodów Grudnia: on
właśnie dostarczył sprzęt nagłaśniający. To on też z grupy WZZ-owskiej złożył pod drugą bramą
Stoczni Gdańskiej wieniec. W styczniu ukończył kurs samochodowy. Prawdopodobnie na jego
zakończenie wstąpił gdzieś z kolegami na wódkę. Nigdy nie wrócił do domu, na Stogi. Po paru
miesiącach, na wiosnę, wyłowiono jego ciało z Motławy. Ta sprawa jest do dziś niewyjaśniona.
M.in. pytałem się Wałęsy, jakie jest jego zdanie na ten temat. Wałęsa uważał, że Tadeusz nie
zginął śmiercią naturalną. Zginął, i było bardzo o tym głośno. Zima była dosyć sroga, na kanale
był lód, statki w tym czasie nie kursowały, Motława zamarznięta, mróz dochodził do dwudziestu
stopni. […] Okazało się, że został wyłowiony z Motławy w marcu, kiedy były już roztopy”21.
Świadek Wałęsa
Bezpieka, która wówczas rozpracowywała Wałęsę w ramach Sprawy Operacyjnego Rozpracowania
kryptonim „Bolek”, wiedziała, jakie zajmuje on stanowisko w sprawie śmierci
Szczepańskiego. Początkowo z satysfakcją odnotowywano w raportach SB, że sprawa ta
nie wywołuje żadnych komentarzy „wśród działaczy antysocjalistycznych” Trójmiasta22.
18 Ibidem, Notatka urzędowa wiceprokuratora Leszka Lackorzyńskiego, Gdańsk, 30 IV 1980 r., k. 124.
19 Relacja Józefa Drogonia, Gdańsk, kwiecień 2004 r.
20 Do załogi Elektromontażu, Gdańsk, 23 I 1980 r., druk ulotny w zbiorach autora.
21 L. Wałęsa, Droga nadziei, s. 104.
22 AIPN Gd, 0046/364, t. 3, Informacja dot. sytuacji operacyjno-politycznej w okresie 18–21 bm.
w obiektach i środowiskach zabezpieczanych przez Wydział III „A” i III, Gdańsk, 21 III 1980 r., k. 71.
107
DOKUMENTY
Plan sytuacyjny miejsca, gdzie Tadeusz Szczepański wraz z kolegami spotkali się,
by uczcić zdany egzamin na prawo jazdy w dniu 16 stycznia 1980 r.
Fot. z arch. IPN Gd
108 DOKUMENTY Jednak na początku lutego 1980 r. Wydział III uzyskał informację, że Wałęsa poinformował
bezpośrednio Jacka Kuronia o śmierci Szczepańskiego. Podczas swojego pobytu w Gdańsku
Kuroń obiecał działaczom WZZ, że KSS KOR opublikuje wkrótce „apel o poszukiwaniu”
Szczepańskiego23. W dniu 13 lutego 1980 r. KSS KOR opublikował komunikat W związku
z zaginięciem współpracownika Komitetu Założycielskiego Wolnych Związków Zawodowych
Wybrzeża, w którym przedstawiono sylwetkę Szczepańskiego jako działacza WZZ oraz
okoliczności, w których po raz ostatni go widziano (odprowadzony do tramwaju ok. 18.30).
W komunikacie apelowano również o udzielenie wszelkiej pomocy w poszukiwaniach, podano
też adresy kontaktowe do Bogdana Borusewicza, Andrzeja Gwiazdy i Lecha Wałęsy24.
Sprawą zainteresował się Departament III, III „A” oraz Wydział II Biura Śledczego MSW, od
tej pory była więc również analizowana i kontrolowana na poziomie MSW.
Już po wyłowieniu zwłok Szczepańskiego z Motławy 21 marca 1980 r. L. Wałęsa został
przesłuchany przez wiceprokuratora Prokuratury Rejonowej w Gdańsku J. Majcherczyka. Wałęsa
zeznał, że słabo znał Szczepańskiego, zetknął się z nim dopiero w „Elektromontażu”, a nawet nie
wie, gdzie mieszkał. W czasie przesłuchania wypowiedział jednak bardzo interesującą kwestię:
„Nie utrzymywałem z nim bliższych kontaktów towarzyskich, a raz bodajże w miesiącu grudniu
1979 r. miałem z nim rozmowę, z której wynikało, że w mieszkaniu u niego miało być 2-ch funkcjonariuszy
milicji, którzy okazywali mu legitymację i mieli mu oświadczyć by nie brał on udziału
w manifestacji złożenia wieńców pod Stocznią w związku z rocznicą śmierci stoczniowców. Trudno
mi powiedzieć dlaczego do Szczepańskiego z tym się zwracano, ale mogę tylko przypuszczać,
że związane to było z tym, że pracuje on razem ze mną, a ja byłem wtedy organizatorem tej manifestacji”
25. Wałęsa nie podpisał protokołu, a na koniec dodał, że jest „bardzo zmęczony” i „być
może niektóre fakty zostały pominięte”, gdyż „przebywał przez 48 godzin w areszcie”26.
Romanowski zmienia zeznania
Zanim jednak wszystko w sprawie śmierci Tadeusza Szczepańskiego stało się oczywiste,
w dniu 20 marca 1980 r. Prokuratura Rejonowa w Gdańsku wszczęła śledztwo. W toku
śledztwa, głównie na podstawie „przesłuchań świadków i biegłych, oględzin i sekcji zwłok,
wizji lokalnej i eksperymentu procesowego27”, ustalono, że wieczorem 16 stycznia 1980 r.
Romanowski i Szczepański „szli razem ulicą Grodzką i na jej końcu, przy skrzyżowaniu ulic
Grodzkiej, Podwala Staromiejskiego i Sukienniczej Romanowski wywrócił się po raz trzeci.
Po podniesieniu z ziemi Romanowski nagle skręcił z ulicy Podwale Staromiejskie w bok i poszedł
dalej, nie oglądając się na idącego do tej pory razem z nim Tadeusza Szczepańskiego.
[…] Przesłuchiwany w charakterze świadka Krzysztof Romanowski stanowczo stwierdził, iż
23 AIPN Gd, Kronika KWMO i WUSW w Gdańsku we latach 1980–1984, Gdańsk 1984, s. 6; AIPN,
01224/1948, Meldunek operacyjny Jana Lesiaka, 8 II 1980 r., k. 92–93; AIPN BU, MSW II 2433, Zespół
Informacyjny Sztabu MSW, Informacja sytuacyjna, Warszawa, 8 II 1980 r., k. 16.
24 Dokumenty Komitetu Obrony Robotników i Komitetu Samoobrony Społecznej „KOR”, wstęp i opracowanie
A. Jastrzębski, Warszawa–Londyn 1994, s. 489–490.
25 AIPN Gd, 57/18, Protokół przesłuchania świadka L. Wałęsy, Gdańsk, 21 III 1980 r., k. 50.
26 Ibidem, k. 51.
27 AIPN Gd, 57/18, Protokół z wizji lokalnej i eksperymentu procesowego w sprawie nieumyślnego
spowodowania śmierci Tadeusza Szczepańskiego, Gdańsk, 27 III 1980 r., k. 92–102.
109
DOKUMENTY
ostatnim miejscem, w którym widział Tadeusza Szczepańskiego było wyżej opisane skrzyżowanie
ulic Grodzkiej, Sukienniczej i Podwala Staromiejskiego”28.
W tym miejscu pojawiła się jednak kwestia zmiany zeznań złożonych przez Romanowskiego,
który wcześniej, w czasie przesłuchań przez MO i rozmów z rodzicami oraz kolegami
Szczepańskiego, mówił, że odprowadził go aż do Dworca Głównego PKP w Gdańsku. Oddajmy
raz jeszcze głos wiceprokuratorowi Prokuratury Rejonowej w Gdańsku Lackorzyńskiemu:
„Po sprawdzeniu podanych przez niego [K. Romanowskiego – S.C.] faktów, a w szczególności
stwierdzeniu, że w krytycznym czasie Wiesław Zieliński został zabrany do Izby Wytrzeźwień,
Krzysztof Romanowski zmienił wersję wydarzeń. Mianowicie stwierdził, że na skutek wypitego
alkoholu w pewnym momencie zrobiło mu się niedobrze i poszedł w boczną uliczkę zwymiotować.
Gdy wrócił na ul. Podwale Staromiejskie to Szczepańskiego już nie było. Szukając
go doszedł do skrzyżowania tej ulicy z ul. Rajską, gdzie został zaczepiony przez nieznajomego
mężczyznę. Mężczyzna ten towarzyszył mu do dworca PKP i dlatego początkowo pomylił go ze
Szczepańskim, co było przyczyną podania, że Szczepańskiego odprowadził do dworca. Przesłuchiwany
w charakterze świadka w Prokuraturze Rejonowej w Gdańsku, Krzysztof Romanowski
jeszcze raz zmienił wersję zdarzeń, jakie miały miejsce w dniu 16 stycznia 1980 r. i zeznał
zgodnie z opisanym wyżej stanem faktycznym. W trakcie tego przesłuchania Romanowski
stwierdził, że kłamał zarówno podczas rozpytywania go przez MO, jak również w swoim zakładzie
pracy, gdy o okoliczności związane z zaginięciem Tadeusza Szczepańskiego pytali się
ich koledzy. Powodem tego był strach przed ewentualnymi konsekwencjami i przesłuchaniami
w organach ścigania, które wiązał z tym, iż był ostatnim z uczestników picia alkoholu, który
widział Tadeusza Szczepańskiego przed jego zaginięciem. Romanowski tak samo jak milicji
i kolegom z Elektromontażu, kłamał również i rodzicom Tadeusza Szczepańskiego, którzy od
niego chcieli się dowiedzieć, jak przebiegały wydarzenia”29.
„Dusili jak on się kąpał”
W środowisku antykomunistycznym w Trójmieście nie dowierzano ustaleniom prokuratury.
Niektórzy z działaczy WZZ pamiętali bowiem narzekania T. Szczepańskiego na nachodzących
go w domu funkcjonariuszy SB. Wśród WZZ-owców mówiło się o tym, że pewnego dnia, kiedy
Szczepański był sam w domu, do mieszkania wtargnęli esbecy i chcąc wymusić od niego jakieś
informacje (niektórzy twierdzą, że mogło chodzić o zmuszenie go do współpracy), grozili mu
śmiercią, topili go w wannie i bili mokrymi ręcznikami (nie zostawiają śladów)30. „Jego Służba
Bezpieczeństwa strasznie przycisnęła. Zrezygnował, bo podobno go dusili jak on się kąpał [w wannie
– S.C.]. [...] Zginął w okolicach Motławy” – wspominał w 1981 r. Sylwester Niezgoda31. Według
SB podobne opinie wygłaszał Bogdan Borusewicz, który na początku kwietnia 1980 r. podczas
spotkania ze stoczniowcami miał powiedzieć jednoznacznie, że „badania sądowo-lekarskie
28 Ibidem, Postanowienie o umorzeniu śledztwa, Gdańsk, 31 V 1980 r., k. 238.
29 Ibidem, k. 239.
30 Relacja Joanny i Andrzeja Gwiazdów, Gdańsk, 9 V 2006 r.; relacja Krzysztofa Wyszkowskiego,
Gdańsk, listopad 2005 r.
31 WZZ a „Solidarność”, zapis z sesji poświęconej WZZ, wydawnictwo „Fakt”, Gdańsk 1981, s. 17–18,
mps w zbiorach autora.
110 DOKUMENTY w sprawie śmierci T. Szczepańskiego są fałszowane, gdyż posiada on informacje, że SB torturowała
Szczepańskiego zrywając mu paznokcie a następnie obcięła mu nogi, aby nie było śladów”32.
Z kolei inny z działaczy WZZ, Lech Kaczyński, miał pewne wątpliwości co do tego, czy
Szczepański zginął z rąk bezpieki, choć kategorycznie tego nie wykluczał: „Sprawa Tadeusza
Szczepańskiego to była sprawa z początku 1980 roku, o ile ja dobrze pamiętam. Chodzi o tego
chłopaka, którego znaleziono... On był z tej grupy młodych, którzy trafili do WZZ-tów na
jesieni 1979 roku. Do dzisiaj niewyjaśniona sprawa. Tam są poszlaki, że to było zabójstwo
przez SB, głównie z tego powodu, że przedtem go prześladowano. Jakaś ekipa, opowiadał
taki Niezgoda z tej grupy, ze Stogów, związanej z Wałęsą, prawdę powiedziawszy chuligan,
później drukarz, że tam wpadła do tego Szczepańskiego swojego czasu bezpieka i go podtopili
w wannie, znaczy to by się układało w pewien ciąg zdarzeń, natomiast ja muszę powiedzieć,
że ja nie jestem pewien. Tam są trzy wersje, zabójstwo przez Służbę Bezpieczeństwa, zabójstwo
kryminalne i wypadek. Każda z nich... […] Wersja wypadku, to powiedziałbym – jest
20%, wersja, że bezpieka – 50%, wersja, że sprawa kryminalna – 30%. Tak to bym ocenił.
Dlaczego tak niski procent daję dla bezpieki? Bo bezpieka w Gdańsku tego rodzaju rzeczy nie
robiła. Tutaj, trzeba sobie jasno powiedzieć, że tutaj było łagodniej niż gdzie indziej. I stąd.
Natomiast chłopaka osobiście... ja być może się z nim stykałem tej jesieni 1979 roku, ale nie
pamiętam tego. Wiem, że to był nieduży, drobny chłopak i że byli tam tacy. Proszę pamiętać,
że na tych spotkaniach ostatnich, które prowadziłem, gdzieś na początku października 1979
roku, to zdarzało się, że cały pokój pani Ani [Walentynowicz – S.C.] był tak zajęty, że oni
siedzieli już na podłodze, że tam nie było miejsca, tam było już ponad trzydzieści osób, trzydzieści
parę...”33.
Według SB „w dniu 21 bm. [marca] J[oanna] Gwiazda przekazała J[ackowi] Kuroniowi
informację uzyskaną od L[echa] Wałęsy, że w Motławie znaleziono ciało Tadeusza Szczepańskiego.
J. Kuroń polecił jej, aby skontaktowali się z rodziną T. Szczepańskiego i uzyskali
pełnomocnictwo dla adw. J[acka] Taylora jako pełnomocnika prawnego w tej sprawie. Poinformowano
Wydz[iał] III Dep[artamentu] III A”34. W dniu następnym Kuroń poinformował
dziennikarzy zachodnich (m.in. z agencji Reuter, ANSA, DPA, UPI) o wyłowieniu zmasakrowanego
ciała Szczepańskiego z Motławy, zaznaczając, że był on działaczem WZZ i Komisji
Robotniczej „Elektromontażu”35. Kuroń był poruszony sprawą Szczepańskiego, o czym
świadczą liczne notatki warszawskiej SB, w których jest m.in. mowa o tym, że porównuje on
32 AIPN BU, 0296/270, t. 2, Informacja dot. aktualnej sytuacji w kraju według meldunków nadesłanych
w dniu 11 kwietnia 1980 roku, Warszawa, 12 IV 1980 r., k. 35. W późniejszym okresie B. Borusewicz
zmienił zdanie, uznając śmierć Szczepańskiego za wypadek. Zob. E. Szczesiak, Borusewicz. Jak runął
mur. Rozmowy z liderem opozycji demokratycznej, legendą Sierpnia ’80 oraz podziemia „Solidarności”,
pierwowzorem „Człowieka z żelaza”, Warszawa 2005, s. 116.
33 Relacja nieautoryzowana, zebrana przez Danutę Kędzierską-Sadowską, mps w zbiorach Krzysztofa
Wyszkowskiego. Zob. także: S. Cenckiewicz, Oczami bezpieki. Szkice i materiały z dziejów aparatu
bezpieczeństwa PRL, Kraków 2004, s. 349–350.
34 AIPN, 0204/1417, Meldunek operacyjny Jana Lesiaka, Warszawa, 22 III 1980 r., k. 25–26.
35 Ibidem, k. 27–28. O śmierci Szczepańskiego informowali kraj także inni działacze WZZ i ROPCiO
z Trójmiasta, m.in. Jan Zapolnik (AIPN BU, 0296/270, t. 1, Informacja dot. aktualnej sytuacji w kraju
wg. meldunków nadesłanych w dniu 22 marca 1980 roku, Warszawa, 23 III 1980 r., k. 109).
111
DOKUMENTY
tę śmierć do sprawy Stanisława Pyjasa. Kuroń miał mieć nawet pretensje do działaczy WZZ
Wybrzeża, że zbyt małą wagę przywiązują do ustalenia przyczyń śmierci36.
„Matka i ojciec strasznie płakali”
Pogrzeb Tadeusza Szczepańskiego odbył się 25 marca 1980 r. na cmentarzu Emaus
w dzielnicy Siedlce. SB uniemożliwiła udział w nim kolegom Szczepańskiego z „Elektromontażu”
– Wałęsie i Niezgodzie, a także innym działaczom z Trójmiasta (m.in. Tadeuszowi
Szczudłowskiemu z ROPCiO). Zatrzymano również Marylę Płońską z WZZ, której odebrano
też wieniec z szarfą z napisem: „Tragicznie zmarłemu koledze WZZ, KOR”. Na pogrzebie
przemawiał Bogdan Borusewicz. Według SB wokół grobu Szczepańskiego zgromadziło się
ok. 200 osób, według opozycjonistów dwa tysiące37. Dzień później „nieznani sprawcy” pobili
uczestniczącego w pogrzebie Piotra Karczewskiego38.
36 AIPN, 0204/1417, t. 17, Pismo kpt. E. Kudybińskiego z Departamentu III MSW do płk. J. Bogusza
z Biura Śledczego MSW, Warszawa, 31 III 1980 r., k. 114–115.
37 AIPN BU, 0296/270, t. 2, Informacja dot. aktualnej sytuacji w kraju według meldunków nadesłanych
w dniu 25 marca 1980 roku, Warszawa, 26 III 1980 r., k. 111.
38 J.J. Lipski, Komitet Obrony Robotników, Gliwice 1988, s. 294.
Zdjęcie wykonane przez MO w czasie wizji lokalnej. Na fotografii koledzy
Tadeusza Szczepańskiego, którzy razem z nim uczestniczyli w kursie na prawo jazdy
Fot. z arch. IPN Gd
112 DOKUMENTY W 1981 r. tak wspominał te wydarzenia Sylwester Niezgoda: „Przyjechała Maryla
Płońska i przywiozła wieniec. Była niesamowita ilość Służby Bezpieczeństwa. Na klatkach
schodowych, wszędzie obstawiali, żeby ten wieniec nie wyszedł. Mnie brali, Leszka Wałęsę,
i Marylę. […] Leszka żona wtedy była w ciąży. Nas w chamski sposób zabrano na 48 godzin,
na Piwną, a wieniec cały pognieciony i poszarpany zawieźli pod drzwi mieszkania Leszka
i tam go rzucili. Jego żona, wtedy była msza na Stogach, zaniosła go i w takim stanie, w jakim
był poszedł na cmentarz”39. Inny z WZZ-owców, Leon Stobiecki, dodawał: „Brałem udział
w tym pogrzebie. Była bardzo duża grupa osób, około tysiąca. Milicja jeździła radiowozem
w koło tego kościoła i rozganiała ludzi, którzy brali udział w tym pogrzebie. Kiedy autokary
przewoziły nas na cmentarz – taki nowy cmentarz na [ul.] Kartuskiej, zorientowaliśmy się,
że jesteśmy bacznie śledzeni przez Służbę Bezpieczeństwa. Potem każdy nasz krok przy kaplicy
był filmowany. Ja, kiedy doszedłem w okolice Bogdana Borusewicza, którego znałem
tylko z widzenia i ze zdjęcia chrztu córki Lecha Wałęsy, kiedy zbliżyłem się do Leszka byłem
kilkakrotnie filmowany. Wiedziałem już, że robi to Służba Bezpieczeństwa. Każdy nasz ruch
był ograniczony. Chodziło o to, żeby każdy był jak najbliżej innych, i można było ocenić czy
ktoś został aresztowany czy nie. Na cmentarzu było około dwa, do dwa i pół tysiąca ludzi. Był
to bardzo piękny pogrzeb. Pytałem się mamy, bo mieszka na Stogach, a ten chłopiec nazywał
się Szczepański – dlaczego na tabliczce nie ma napisu, że zginął śmiercią tragiczną. Przecież
zginął on w niewyjaśnionych okolicznościach. Po zdaniu egzaminu II kategorii do domu nie
wrócił. Okazało się, że Służba Bezpieczeństwa zabroniła rodzinie dać taki napis, a więc na
krzyżu musiała mieć taki napis, jaki bezpieka podyktowała”40.
MSW kieruje śledztwem
W połowie 2004 r. w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej, w aktach dotyczących
rozpracowania Komitetu Obrony Robotników kryptonim „Gracze”, natknąłem się na bardzo
interesujący dokument Departamentu III. Jest to notatka służbowa mjr. Ryszarda Bartnickiego
z Departamentu III MSW z 10 kwietnia 1980 r. przeznaczona dla zastępcy dyrektora Departamentu
III płk. Tadeusza Szczygła (na dokumencie jest jego pieczątka i podpis), w której
zawarto szczegółowe wytyczne na temat sposobu kierowania śledztwem w sprawie śmierci
Tadeusza Szczepańskiego41. Autor czterostronicowej notatki zawarł w niej wiele konkretnych
wskazówek zarówno dla gdańskiej prokuratury, jak i Komendy Wojewódzkiej MO w Gdańsku,
które jeszcze skuteczniej uprawdopodobnią wersję wypadkową śmierci Szczepańskiego.
Co ciekawe, szczegółowa lektura i analiza akt śledztwa zachowanych w gdańskim IPN
w zdecydowanej większości potwierdziła realizację postulatów zawartych w notatce przez
Prokuraturę Rejonową w Gdańsku.
Przykładem niech będą chociażby te z wytycznych Bartnickiego, które dotyczą wprowadzenia
do akt śledztwa dokumentów wystawionych przez Instytut Meteorologii i Gospodarki
Wodnej Oddział Morski w Gdyni potwierdzających „całkowite pokrycie lodem i śniegiem”
powierzchni w dniu 16 stycznia 1980 r., a także przez Kapitanat Portu w Gdańsku, który z ko-
39 WZZ a „Solidarność”…, s. 17.
40 Ibidem, s. 18.
41 AIPN, 0204/1405, t. 12, k. 38–41.
113
DOKUMENTY
lei miał potwierdzić intensywność ruchu jednostek pływających po Motławie oraz określić
stan zamrożenia rzeki. Innym przykładem, dość poruszającym, jest wniosek Bartnickiego, by
do akt śledztwa wprowadzić protokół przesłuchania „lekarza z zakresu medycyny sądowej
na okoliczność działania morza i rzek na topielca, czy działanie to pozbawia go ubioru”.
Funkcjonariusz Departamentu III pisał bardzo konkretnie, że „wytypowany lekarz powinien
powołać się w trakcie przesłuchania na znane mu osobiście oraz ze spraw o utonięcie i specjalistycznej
literatury tego rodzaju przypadki”. W aktach śledztwa znajdujemy protokół
przesłuchania Romana F. Zbychorskiego z Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej
w Gdańsku w dniu 10 kwietnia 1980 r. zawierający szczegółowe wyjaśnienia na temat
okoliczności zgonu T. Szczepańskiego, pojawienia się licznych obrażeń ciała, z powołaniem
się na podobne przypadki „opisywane w literaturze fachowej”.
Bartnicki zwraca również uwagę na to, że „istotny wpływ na korzystną sytuację prawną
w omawianej sprawie” miał m.in. fakt odwołania w dniu 27 marca 1980 r. pierwotnych zeznań
przez Krzysztofa Romanowskiego, który wycofał się ze stwierdzenia, iż odprowadził
Szczepańskiego pod dworzec PKP w Gdańsku.
„Dziennik Bałtycki” na pasku SB
Pod koniec notatki oficer Departamentu III pochwala pomysł KW MO w Gdańsku o propagandowym
wykorzystaniu sprawy utonięcia T. Szczepańskiego na łamach „Dziennika
Bałtyckiego”. „Zakres tego wykorzystania ograniczony zostanie jednak tylko do naświetlenia
szerzących się niekorzystnych zjawisk opilstwa związanego z promocjami na kierowców”
– napisał. W „Dzienniku Bałtyckim” z pierwszego półrocza 1980 r. znalazłem odzwierciedlenie
wytycznych SB. Zaledwie w siedem dni od powstania notatki Bartnickiego na łamach
„Dziennika Bałtyckiego” ukazał się artykuł podpisany inicjałami „H.O.” pt. Tragiczne skutki
nietrzeźwości42. Czytamy w nim: „Powszechnie wiadomo, że alkohol jest jedną z częstych
przyczyn wielu tragicznie kończących się wypadków drogowych. Tymczasem jakże często
sięgając po kufel piwa, lampkę wina czy kieliszek mocniejszego trunku nie zastanawiamy
się nad tym, jakie konsekwencje może to spowodować. Stąd też niemal każdego dnia kroniki
milicyjne odnotowują wypadki, w których ofiarami są nietrzeźwi zarówno kierowcy pojazdów,
ich pasażerowie, a także i piesi. Z danych uzyskanych w Wydziale Ruchu Drogowego
Komendy Woj[ewódzkiej] MO Gdańsku wynika, że nadużycie alkoholu towarzyszy średnio
25 proc. wszystkich wypadków drogowych w tym województwie. Oznacza to, że co czwarty
wypadek spowodowany jest właśnie na skutek alkoholu. Co więcej, wypadki tego typu charakteryzują
się wysoką śmiertelnością, nie mówiąc już o licznych przypadkach okaleczeń,
trwałego kalectwa, czy znacznych stratach materialnych. W ub. roku nietrzeźwi kierowcy
spowodowali 163, a nietrzeźwi piesi aż 307 wypadków drogowych. W tym miejscu nasuwa
się pytanie, czy zdarzeń tych można by uniknąć? Niewątpliwie tak, ale pod warunkiem, że
wśród uczestników ruchu drogowego wszyscy byliby trzeźwi. Tymczasem w rzeczywistości
tak nie jest. Znane jest powiedzenie, iż okazja czyni złodzieja, ale pijaka także. Służą temu
przeliczne okazje, jak »zakrapiane« imieniny, rocznice, zdane egzaminy, »wkupne« w pracy,
czy wszelkie inne biesiady, na których do spożywania alkoholu zmusza się nawet tych, którzy
42 Zob. H.O., Tragiczne skutki nietrzeźwości, „Dziennik Bałtycki”, nr 87, 17 IV 1980, s. 3.
114 DOKUMENTY prowadzą pojazd, lub trunków w ogóle nie używają. Wiadomo też, że większość z nas nie lubi
wylewać za przysłowiowy kołnierz, stąd potem w ruchu drogowym mamy licznych nietrzeźwych
jego uczestników, zagrażających nie tylko sobie, ale i innym. Bowiem alkohol znacznie
obniża sprawność umysłową, opóźnia reakcje i pozbawia krytycyzmu”.
W dalszej części artykułu znajdujemy już odwołanie do przykładu T. Szczepańskiego:
„Widzimy zatem, że alkohol zbiera tragiczne żniwo. Tym bardziej więc niepokoi fakt, że
z jego udziałem odbywają się takie uroczystości jak np. zakończenie kursu na prawo jazdy,
a więc wśród tych osób, które zawsze powinny świecić przykładem trzeźwości i posiadać jej
nawyk. Ostatnio w Gdańsku zdarzył się śmiertelny wypadek, którego bezpośrednią przyczyną
był właśnie alkohol, a jego ofiarą – pracownik Przeds[iębiorstwa] Produkcji i Montażu Urządzeń
Elektrycznych Budownictwa »Elektromontaż« 20-letni Tadeusz S., który 16 stycznia br.
zdawał egzamin na kierowcę kategorii »C« w LOK w Gdańsku. Jak wynika z ustaleń śledztwa
prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową w Gdańsku, Tadeusz S. po zdaniu egzaminu
już na terenie LOK wypił wspólnie z kilkoma osobami 1/2 l. wódki. Potem kursanci w licznej
grupie udali się do baru »Kos«, gdzie wypito po kilka butelek piwa, a następnie w barze »Jacek
« – po kilka kieliszków wódki. Po wyjściu z baru Tadeusz S. oraz 6 innych uczestników
kursu złożyło się na zakup w pobliskim sklepie monopolowym półtora litra wódki, po czym
alkohol ten wypił »pod chmurką« między godz. 18.30 a 19.30 w nie uczęszczanym miejscu,
na placyku w okolicy ujścia kanału Raduni do Motławy przy zakładach »Elmor« w Gdańsku.
Po wypiciu tak znacznej ilości alkoholu młodzi ludzie rozchodzili się już w stanie kompletnego
upojenia. Jednego z nich patrol MO znalazł późnym wieczorem leżącego pod ławką przy
ul Wałowej, skąd odwieziono go do Izby Wytrzeźwień. Pozostali dotarli szczęśliwie do swych
domów, natomiast Tadeusz S. ze swym kolegą z kursu i zakładu pracy – Krzysztofem R.
– idąc często przewracali się. Po dojściu do ul. Podwale Staromiejskie w pobliżu Motławy
Tadeusz S. pozostał sam, bowiem Krzysztof R. – również mocno pijany – skręcił w boczną
uliczkę przekonany, że jego kolega idzie za nim. Rodzice Tadeusza S. zaniepokojeni, że syn
nie powrócił na noc do domu (co mu się nigdy nie zdarzało) zawiadomili organa MO o jego
zaginięciu. Rozpoczęto poszukiwania zaginionego, a następnie śledztwo. Ustalono opisany
wyżej stan faktyczny oraz wyłowiono zwłoki Tadeusza S. z Motławy. Z opinii sądowo-lekarskiej
Zakładu Medycy Sądowej Akademii Medycznej w Gdańsku, opartej na materiałach
z sekcji zwłok oraz badań dodatkowych wynika, że Tadeusz S. zmarł śmiercią gwałtowną
wskutek utonięcia, o czym świadczy ostre rozdęcie płuc, zaś stwierdzone obrażenia ciała nastąpiły
już po śmierci i mogły powstać na wskutek działania np. śrub przepływających w tym
miejscu licznych statków”.
Pod koniec artykułu tajemniczy autor „H.O.” w szczegółach pisze o promilach alkoholu
w organizmie Szczepańskiego, a następnie dodaje: „Podczas odtworzenia przebiegu zdarzeń
i wizji lokalnej świadek Krzysztof R., który krytycznego dnia jako ostatni widział swego kolegę
Tadeusza S., przeprosił uczestniczących w wizji lokalnej rodziców za to, że pozostawił
ich syna samego, tłumacząc to tym, iż sam był pijany i nie zdawał sobie sprawy z tego, co
czyni. No cóż, smutnego faktu niepotrzebnej śmierci młodego człowieka to już nie zmieni.
Nowo kreowany kierowca na skutek nadużycia alkoholu zginął w Motławie. Przykład ten
– tragiczny i wstrząsający – niech będzie ostrzeżeniem dla tych, którzy nagminnie pijąc alkohol
powodują najprzeróżniejsze ludzkie nieszczęścia”. Nic dodać, nic ująć.
115
DOKUMENTY
Należy także nadmienić, że 14 maja 1981 r. kierownictwo MSW wróciło do sprawy
śmierci Tadeusza Szczepańskiego. Generał Adam Krzysztoporski, ówczesny wiceminister
spraw wewnętrznych, który nadzorował SB i koordynował działania wymierzone w NSZZ
„Solidarność”, ściągnął do Warszawy akta śledztwa w tej sprawie. Zwrócił je 29 czerwca
1981 r. Dlaczego akurat wówczas chciał się z nimi zapoznać? To jedna z wielu zagadek w tej
zawikłanej historii.
***
Po 1989 r. próbowano wrócić do sprawy Tadeusza Szczepańskiego. Znów zajął się nią Leszek
Lackorzyński, który współpracował z tzw. komisją Jana Rokity43. Śledztwo to nie przyniosło
jednak żadnych nowych ustaleń, a Szczepański nie został nawet ujęty w sprawozdaniu
komisji Rokity, w odróżnieniu np. od innej zagadkowej śmierci gdańskiego działacza antykomunistycznego
– Jana Samsonowicza44. Prokurator Lackorzyński nie dysponował opisaną
powyżej notatką służbową mjr. Ryszarda Bartnickiego z Departamentu III MSW. Wydaje
się, że odnalezienie dzisiaj tego dokumentu może okazać się przełomowe dla śledztwa w tej
sprawie. Miejmy nadzieję, że tak właśnie będzie.
43 E. Szczesiak, op. cit., s. 116.
44 Raport Rokity. Sprawozdanie Sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do Zbadania Działalności MSW,
wstęp Jan Rokita, posłowie Antoni Dudek, Kraków 2005, s. 25, 158–159 i 162; Z. Kwoka, Aż do śmierci
oddany sprawie „Solidarności”. Czy Jan Samsonowicz został w 1983 roku zamordowany przez Służbę
Bezpieczeństwa?, „Głos”, [http://www.glos.com.pl/Archiwum_nowe/Rok%202006/05_06_2006/
strona/publicystyka.html oraz http://osowa.com].
Biuletyn IPN 8-9 2006
SŁAWOMIR CENCKIEWICZ, IPN |